Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

On pali marihuanę

Polecane posty

Gość gość

Witajcie dziewczyny postanowiłam po długim namyśle napisać tutaj o swoim problemie bo nie wiem co robić. Jestem w długim związku bez większych problemów czuje się szczęśliwa itp Jest coś co bardzo mnie martwi i irytuje. Mój tz bardzo lubi palić niestety. Wiedziałam o tym wcześniej ale od pół roku mieszkamy razem i dopiero teraz widzę jaki to duży problem. On pali pare razy w tygodniu zazwyczaj wieczorem. Wcześniej nie robił tego przy mnie a teraz mieszkamy razem i nie ma takiej możliwości aby mnie ominąć. Niestety czuje się oszukana bo dla mnie raz na czas to nie to samo co kilka razy w tygodniu. Bardzo mi to nie odpowiada. Ja sama jestem wrogiem narkotyków ponieważ moja przyjaciółka zmarła w wieku 17 lat przez narkotyki właśnie. Znałam ją od przedszkola i mieszkała kilka domów dalej. Dwa lata przed jej śmiercią były dla mnie straszne ponieważ widziałam jak cierpi a nie mogłam jej pomóc chociaż do dzisiaj żałuję swojej bezsilności Frown a teraz mam wrażenie jakbym oglądała znowu tą samą historię chociaż pewnie przesadzam ale nie jestem w stanie wymazać z pamięci tego co działo się tak blisko mnie. Próbowałam rozmawiać z nim ale mówi mi że to nic złego że to jego odskocznia i przyjemność. Próbował mnie namówić za co chciałam go uderzyć w twarz ale powstrzymałam się. To wzbudziło we mnie aż tak silne emocje co bardzo mnie samą zaskoczyło. Postanowiłam dać luz i obserwować sytuacje z boku. Moja cierpliwość skończyła się dokładnie w sobotę. Położyłam się i usunęłam a tz obudził mnie godzinkę później bo wrócił z siłowni i chciał zrobić mi niespodziankę. Chodziło o sex oczywiście. Wszystko było ok ale jak wracałam z łazienki po seksie zapaliłam światło i wtedy zorientowałam się co jest grane. Czerwone małe oczy więcej dodawać nie musze. Łzy leciały mi z oczu aż nic nie wiedziałam. On nie wiedział o co chodzi. Postanowiłam wyjść jak najszybciej z domu żeby nie zrobić głupoty z tych nerwów. Po ponad godzinie cała zmarznięta wróciłam. On już wtedy "nagle" wiedział w czym jest problem. Powiedział znowu że przesadzam i żebym nie zachowywała się jak małe dziecko bo on nic złego nie zrobił. Miałam już dość bo moje słowa niczym nie skutkowały. Oznajmiłam mu że to koniec i że oszukał mnie. A on znowu swoje. Do wtorku nie odzywałam się ani słowem. Zaczął przepraszać i obiecywał zmianę. Wszystko było ok aż do dzisiaj. Miałam go odebrać od kolegów bo jeździłam dzisiaj ja naszym autem. Zadzwonił i powiedział żebym weszła do domu kolegi na chwile bo jeszcze mu w czymś pomaga. To co zostałam to już limit mojej cierpliwości. Oczywiście widać było ewidentnie że palił tylko nie spodziewał się że tak szybko przyjadę. Bez słowa wróciłam do domu. Nie chce być z kimś kto zażywa narkotyki i nie widzi w tym problemu. Ale mam problem Frown wszystkie swoje oszczędności wydałam na wynajem mieszania wspólnego. Nie zostało mi nic a do tego ciężko o lepiej płatną prace. Nie mam gdzie wrócić nikt mi nie pomoże bo mam raczej nie bogatych znajomych. Nie wytrzymam tutaj. Czuje się jak skończona debilka. Co powinnam zrobić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stulej84
kopiuj wklej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wróc do domu rodzinnego, lepsze to niż życie z ćpunem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×