Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy on jest zbyt zaborczy,uzalezniony od seksu,czy ja jestem zbyt zalezna

Polecane posty

Gość gość

Cześć Dziewczyny :) Jestem tu nowa :) powodem założenia konta jest problem (? - sama nie wiem czy to do końca problem, czy może moje głupie paranoje - weźcie proszę poprawkę na to że zdarza mi się czasem wyolbrzymiać to, co wydaje mi się złe czy to, czego się boję, to silniejsze ode mnie) związany z moim związkiem. Wybaczcie, że się rozpiszę, ale chciałabym przedstawić to w miarę jasno, bo sama nie lubię niedopowiedzeń więc ich unikam :) Mam 23 lata. Zawsze odcinałam się od chłopaków, nie chciałam mieć chłopaka, wszystkie koleżanki miały, ja - tylko książki, kucie i sport. Całe liceum i początek studiów. Muszę (co jest nudne, przepraszam :P ) wyjaśnić jak to było ze studiami. Nie dostałam się na swój wymarzony kierunek na uczelnię na którą chciałam iść (co poważnie "uszkodziło" moje poczucie własnej wartości, ale to już pominę), dostałam się na ten sam kierunek na uniwerek o słabszej renomie. Ale ten czas był mi chyba potrzebny bo się jako tako "wyrobiłam" - przestałam być taka nieśmiała i poprawiłam wygląd. Po 2 latach się przeniosłam. Trafilam do bardzo sympatycznej grupy (pamiętam jak się bałam! :D ) i właśnie w niej poznałam A. Z wyglądu spodobał mi się od razu. Z charakteru sama nie wiedziałam co myśleć, wydał mi się zbyt pewny siebie. Ale widziałam też że grupa go lubi - miał gadane i bardzo mi imponowal tym że jest inteligentny (wszystko łapał na zajęciach), wiec ocenilam go na plus. Zaczął do mnie wypisywać na fejsie zwyczajne pierdoły w stylu (wiadomość o 23) "robie naleśniki, wpadniesz?". Olewalam, irytowało mnie to. Ale miałam do niego słabość. Tak jakoś miesiąc trwała ta głupkowata pisanina. Potem grupa zrobiła integrację, klub, alkohol, dałam się zaprosić na spacer o 3 nad ranem "na wytrzeźwienie", potem na herbatę, bo zmarzłam, i już chyba nie muszę pisać jak się skończyło (to był mój pierwszy raz, do dziś stukam się w głowę jak mogłam być tak łatwa). Byłam pewna że mnie potem oleje i cała grupa się dowie, ale zaczęliśmy się spotykać. A ja wpadłam po uszy i taka "wpadnięta" jestem już poltora rokum. Kocham go, bardzo mocno. I nadal chyba jestem zauroczona, okres motylków mi nie minął. Ale... No właśnie jest ale. Pierwsze ale. Jesteśmy ze sobą ciągle. Razem mieszkamy, jesteśmy w jednej grupie, w jednym kole naukowym, razem pracujemy (u jego ojca). I to mi nie przeszkadza, uwielbiam z nim przebywać. Ale on jest jakis taki nadopiekuńczy. W sensie że jak wychodzimy z dziewczynami z grupy to nie mogę wracać sama w nocy, on przyjezdża, chocby wiedział że laski to wykorzystają i każą się też odwieźć. Albo moze ja przesadzam i to normalne? Moze mam zle wzorce z domu? Ojciec matke olewal... Drugie ale. Ma tez jakas obsesje na punkcie seksu. Odkad razem mieszkamy chce sie kochac codziennie. Nie wiem, moze jemu to pomaga sie odstresowac? Nie chodzi o to ze jest mi z nim zle bo dba o to zeby mi tez bylo dobrze, tylko ze wlasnie dla mnie to jest za czesto. Ja mam jakies takie dziwne okresy, ze raz moglabym sie kochac nawet 3 razy dziennie i tak przez kilka dni, a potem przez kilka dni ze wcale. I jego to chyba wtedy frustruje. Ale nie okazuje tego. Nie zmusza mnie, mowi ze rozumie, ale widze ze go potem nosi. Moze to uzaleznienie? Czym to sie objawia? Trzecie ale. Boli mnie to, z jakiej rodziny pochodze. Nikt nie pil, ale ojciec mocno nas - mnie i matke - zjechal psychicznie. Zawsze zle. Warczal na wszystkich na okraglo (jestem jedynaczka). Matka przez to dostala nerwicy. I z nia tez nie dalo sie normalnie pogadac juz wtedy. Finansowo bylo kiepsko. U niego za to istna sielanka. Czasem mi glupio i tak sobie mysle ze to jemu wszystko zawdzieczam. Mieszkam z nim- to jego rodzice oplacaja mieszkanie, jego ojciec nie chcial sluchac jak mowilam ze chce sie dokladac - bo mowil ze A. tez sie nie doklada, ze jestesmy mlodzi, bla bla bla. Standard mojego zycia sie podniosl (mam prace, mam pieniadze ktore moge wydawac wlasciwie na co chce, mieszkamy blisko uczelni i pracy - wczesniej mialam 30 km w jedna strone - musialam wstawac przed 5 nie raz). Nawet zycie mojego kota zawdzieczam jemu - gdybym nie miala tej pracy nie mialabym kasy na operacje. I mi z tym glupio. Czasami strasznie glupio. Mimo ze czuje ze bardzo mnie szanuje. Balam sie ze bedzie mnie traktowal jak kure domowa - jak moj ojciec matke - ale jest przekochany. Mam tez wrazenie ze na to wszystko nie zasluzylam. Na te studia, na dobre oceny, na prace, na przyjaciolki i przede wszystkim na A. Wiem ze to ma podloze w mojej rodzinie - zdaniem rodzicow mialam miec zawsze slaba prace za 1000 zl (ojciec zawsze podkreslal ze nikt mi nie da wiecej niz 1300), w dodatku fizyczna, faceta w stylu mojego ojca i jak cos bylo ok to zawsze "sie udalo" (nie ze np zasluzylam na stypendium, zawsze bylo ze mi sie udalo). Mam wrazenie czasami ze wlasnie nie zasluzylam. A. mowi ze jak to slyszy to ma ochote zamordowac mojego ojca. A ja mysle tylko ze niw warto. Nie potrafie go (ojca) kochac. Jeszcze jedna sprawa mnie zabolala. Siostra ojca widziala nasze zdjecia z wakacji (do wakacji sie po rowno dokladalismy). Ja ich nie wrzucalam, tylko A. No ale bylam oznaczona. Byly rozne, "najsmielsze" w strojach kapielowych, ale chyba nie o to jej chodzilo. Napisala mi wiadomosc ze jestem zwykla dzi*wka ktora uciekla (?) z domu zamiast pomagac rodzicom, ze sie sprzedalam, ze jestem mniej warta niz modelki ktore sie sprzedawaly bogatym Arabom itd. Zabolalo. A moze jestem od niego zbyt uzalezniona? Przepraszam ze na koncu troche bez ladu, ale nie potrafie mowic o rodzinie bez emocji. Nie wiem sama co myslec :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
too long

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz toksyczną rodzinę i wszystkie twoje problemy z tego wynikają. Twój chłopak jest w porządku, zachowuje się normalnie,codzienny seks dla 23 latka to też nic złego. Właściwie można powiedzieć, że twoje problemy są całkowicie wydumane, chociaż rozumiem, że to z powodu przeszłości. Proponuję ograniczyć do minimum kontakty z rodziną (wredną zazdrośnicą kuzynką też) i udać się do psychologa. Rozmowa z nim powinna Ci pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sorki,nie kuzynką a ciotką:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ograniczam. Ale ciezko mi odcinac sie od matki. Mimo wszystko kocham matke, wiem ze nigdy nie chciala dla mnie zle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pracujesz,uczysz się,masz kochającego chłopaka,naprawdę nie szukaj problemów. Jak Ci szkoda matki spotykaj się z nią na mieście, albo jak jest sama w domu.Nie niszcz sobie przyszłości przez stare rany,nie warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziekuje Ci :) Masz racje, z matka moge sie spotykac albo na miescie, albo jak nikogo nie ma, albo u nas. Zwlaszcza ze moj facet nigdy nie mial nic przeciwko. Jeszcze jednego sie boje. Moze to glupie, ale boje sie ze niektorzy ludzie rowniez beda myslec o moim zwiazku tak jak moja ciotka. Co prawda moja grupa na studiach (mam swietna grupe) mnie wspiera (mowa o dziewczynach, jest specyficznie bo mimo ze na roku jest wiecej dziewczyn, to u nas zdecydowana przewaga facetow, i co ciekawe wsrod dziewczyn rowniez jest lepsza atmosfera), zreszta nie jestesmy jedyna grupowa para (jeszcze jedna jest). Tak jakos fajnie trafilam, ze nikt pod nikim dolkow nie kopie, co bylo milo zadziwiajace - pamietam jak tydzien po dolaczeniu do nich napisalam na grupie na fejsie ze potrzebuje notatek, to kilkanascie osob mi je wyslalo :D i w kwestii tego ze sie zaczelismy spotykac rowniez byli bardzo przyjazni. Ale zdaje sobie sprawe z tego, ze nie wszyscy beda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestes zwykla dziffka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciotkę zablokuj, to chyba nietrudne? Od czubów trzeba się izolować. Reszta spoko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Odetnij sie od wszystkich którzy kipią nienawiścią i zazdrością ! Tacy ludzie to wampiry energetyczne ;) masz jedno zycie nie marnuj go na niepotrzebne sprawy skup sie na wartościowych ludziach , którzy Ci dobrze życzą i pomagają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przeczytalam po lebkach i tez mysle, ze to ty przesadzasz i sie doszukujesz problemow bo nie wynioslas dobrych wzorcow z domu. Mam podobnie, pochodze z rodziny praktycznie patologicznej, on z dobrego domu, troszczy sie o mnie i swiata poza mna nie widzi. Nawet z seksem mamy podobnie, z tym, ze tu dosc oczywiscie moje problemy wynikaja z przezyc z przeszlosci, a on ma duzo cierpliwosci. Docen to, co masz, bo wyglada na to, ze masz fantastycznego faceta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zablokowana :) Masz racje :) To jakis paradoks, ale caly czas "jaram sie" tym, ze on jest... mily. Znaczy niechamski. Nie mowi do mnie per "co znowu?" tylko mowi "slucham kochanie". Slodkie. I nie wymaga, zebym robila wszystko w domu sama. A moj ojciec wlasnie sie tak do matki odnosil.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Doceniam go, uwazam ze nic lepszego niz on w zyciu mi sie nie moglo trafic :) Co do seksu akurat na szczescie nie mam jakis negatywnych wspomnien z przeszlosci. Raczej w kwestii ogolnie zwiazku jak obserwowalam rodzicow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bella  86
Nie bój się być szczesliwa, chłopak jest ok. Wszystkie twoje ale w stosunku do niego są nieuzasadnione. Nie przejmuj się opinią innych bo to Twoje życie. A z rodziną ogranicz kobtakty do minimum, może jedynie wspieraj matkę. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziekuje dziewczyny <3 W sumie tak sobie rozmyslam (no coz, wolny czas mi czasem szkodzi, niestety, za duzo rozmyslam, A. sie uczy, bo ma warunek :( ). Jego ojciec kojarzy sie ogolnie z takim czlowiekiem powszechnie nielubianym, no taki ma zawod tez ze od razu sie zle kojarzy, ale ogolnie dla obcych nie jest zbyt mily. Ale swoja zone bardzo szanuje, mimo ze nie pracowala, siedziala w domu, dbala o dzieci. Tak samo wobec syna - jak trzeba to go opieprzy, ale pomoze zawsze, chocby nie wiem co - jak A. rozwalil auto to ojciec mu pomogl. A moj ojciec obcym w d*pe wejdzie, a na najblizszych sie wyzyje - taki paradoks.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sprzedaas sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jestem prostytutka i nie zamierzam nic wypelniac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No wlasnie ja nie widze swoich dokonan :( Nie potrafie widziec :( Mam wrazenie, ze np. jedna rzecz to zasluga mojego promotora, bo przeciez jakby nie promotor, ktory wie jaka mialam sytuacje i traktuje mnie jak dziecko nic by sie nie udalo. A "tesc" jest czadowy! Ja uwielbiam tego czlowieka! :D Jak jechalismy na wakacje to jak A. nie slyszal zagadal do mnie tak: "jakbys sobie z nim nie mogla dac rady to wiesz, masz moj numer i dzwon" :D Jest u nas w grupie dziewczyna z ktora moj A. chodzil do jednego liceum i dlugo sie znaja i opowiedziala mi pare ciekawych rzeczy :D grzecznym, latwym nastolatkiem to on nie byl, wiec tym bardziej podziwiam jego rodzicow. Opowiadala mi jak na jednej imprezie sie napil i wszyscy bali sie ze wypadnie z balkonu z 7 pietra :D Palil od gimnazjum, teraz na szczescie pali tylko okazjonalnie (ja tez tylko na imprezach, ale tylko czekoladowe i sie nie zaciagam wcale, po prostu mi smakuja :D ). Albo mial maly wypadek (stuknal pijanego faceta) zaraz po studniowce jak wracal do domu (nie pil) i oczywiscie od razu w srodku nocy telefon do tatusia :D Ale ona mowi ze to wina jego rodzicow bo go strasznie rozpuscili, wymagali tylko tego zeby sie uczyl. Ode mnie w sumie nikt niczego nie wymagal, bo mieli mnie gdzies, ale tez mnie nikt nie rozpieszczal. Mam wielkie szczescie ze nie wpadlam w zle towarzystwo. Bylam strachliwa i niesmiala i to mnie chyba uratowalo. Jego ojciec mnie traktuje duzo delikatniej niz A., moze dlatego ze nigdy nie mial corki i generalnie do kobiet ma delikatniejsze podejscie. Np. mi nie zrobil kazania jak razem zaczelismy mieszkac, tylko A. musial wysluchac ze jego ojciec nie chce byc jeszcze dziadkiem i ze ma uwazac :D Co do rozmow - rozmawiam z nim :) i z przyjaciolka i z kolezankami z grupy :) Ale czasem dobrze sie wygadac osobom ktore spojrza na to zupelnie bezstronnie. Z A. rozmawiam, ale dzisiaj mnie jakos naszlo na refleksje, a on sie MUSI uczyc - uwalil juz 3 razy (co nie jest dziwne, bo ona uwala nawet tych ktorzy powinni juz skonczyc studia pare lat temu) egzamin u Pani ktora ma pseudonim "Krwawa" wiec nie zawracam mu glowy :) Ja mialam szczescie. Razem szlismy odpowiadac, i do niego wyskoczyla z pytaniem: "co jest w art. 61 par. 1?". On mowi ze po numerach to nie pamieta. A ona "jak to??? Nie wie Pan co jest w art. 61 par.1?". I go wywalila :D Brzmi komicznie, ale nie chcialabym byc na jego miejscu. Wiec niech sie uczy, bo przywracal termin i jutro idzie. Az sie denerwuje za niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co do narzeczonej to byla ostatnio smieszna sytuacja. Nasza grupa lubi na przerwach dyskutowac na rozne tematy, z kierunkiem studiow zwykle zwiazane :D A on zawsze, zawsze, zawsze musi sie udzielac w dyskusjach wszelakich, nie wazne czy na zajeciach czy nie, wiec sie wypowiedzial, merytorycznie, bo to nie mialo nic wspolnego z sytuacja osobista ani nasza ani niczyja. I jak padly jego slowa "rozdzielnosc z wyrownaniem dorobkow wydaje sie sensownym rozwiazaniem" weszla kolezanka (wlasciwie juz przyjaciolka moja) i powiedziala "ty sie najpierw oswiadcz, a nie o intercyzie myslisz" :D Niektorzy sie zaczeli smiac i mowic "wlasnie" :D Mi bylo jakos dziwnie wtedy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To byla siostra ojca :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powinnas ciotke usunac z kontaktow.Szanuj siebie bo nikt nie bedzie Cie szanowal.Co z Ciebie za kobieta ktora wsrod znajomych na fb trzyma kogos kto tak Cie obrazil? A kim Ty jestes,zeby pozwalac sobie na to?Jestes porzadna,mloda inteligentna kobieta.Musisz byc cudowna skoro taki fajny facet Cie kocha.Nie pozwol wmawiac sobie inaczej.Zycie to ciagla walka.Walcz.Zacznij od ciotki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zablokowałam ją już :) No właśnie nie wiem dlaczego ja i co on we mnie widzi (ale nic takiego nie mówię, żeby go nie denerwować). Jestem deską (pare razy to słyszałam), mam rozmiar większe A/mniejsze B. Nogi jak patyki. Nawet moja przyjaciółka, która wiem że chce dla mnie jak najlepiej, jak się przebierałyśmy w jednej szatni powiedziała "jezu, skóra i kości". Z jednej strony wiem że wystające zebra to nic fajnego a z drugiej nie chcialabym przytyć. Ale bez obaw, jem codziennie jakieś 2 tys kcal. Dziwnie tak. Twarz mam średnią - co do rysów. Ciesze sie ze nie mam problemow z cera. Maluje sie raczej delikatnie - podklad, roz, tusz, pomadka i tyle. Ubieram się chyba normalnie. Nie biegam codziennie w szpilkach jak gro dziewczyn na naszym wydziale. Wlosy mam dlugie proste (nie prostuje), wiec tak jak wiekszosc dziewczyn. A co do innych rzeczy to to ze sie nie dostalam normalnie na studia nie swiadczy najlepiej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
,,Masz toksyczną rodzinę i wszystkie twoje problemy z tego wynikają. Twój chłopak jest w porządku, zachowuje się normalnie,codzienny seks dla 23 latka to też nic złego. Właściwie można powiedzieć, że twoje problemy są całkowicie wydumane, chociaż rozumiem, że to z powodu przeszłości. Proponuję ograniczyć do minimum kontakty z rodziną (wredną zazdrośnicą kuzynką też) i udać się do psychologa. Rozmowa z nim powinna Ci pomóc.'' 0000000000000000000000000000000000000000000000000000000 Dobrze Ci tutaj powyżej osoba doradziła. :) Korzystaj z szczęścia jakie życie Ci niesie a przeszłość zostaw w tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale co mialabym takiemu psychologowi powiedziec? I kogo wybrac? Bo tych zawodow "psycho" jest mnostwo. Psycholog, psychoanalityk, psychoterapeuta, psychiatra (tego ostatniego wykluczam :D )? Ciezko mi zasnac bez niego, nawet jak jest za sciana obok. Na poczatku nie moglam sie przyzwyczaic do zasypiania razem, teraz nie potrafie zasnac sama :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak czujesz faktycznie potrzebę to idź po poradę do psychologa. Możesz też spróbować do psychoterapeuty, pozwoli Ci lepiej zrozumieć rodzinę i system relacji, emocje wynoszone z domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyspalam sie w koncu (piatki mamy wolne i na studiach i w pracy) i jakos optymistyczniej patrze na wszystko :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo sen pomaga :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zrub mu loda ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyliiisz k****a ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×