Gość gość Napisano Kwiecień 11, 2016 Zawsze podchodziłam do tego tematu neutralnie. Jestem młodą dziewczyną i nie miałam nigdy problemu, czy dokonać aborcji, czy nie. Zawsze myślałam, że to kwestia sumienia kobiety. Ale dziś przeżyłam szok. Byłam w muzeum anatomii w Krakowie. Było tak dużo eksponatów małych dzieci- niemowlęta, ale też dzieci nienarodzonych- które urodziły się za wcześnie w wyniku samoistnej aborcji. Całe ciałka zachowane. Tak samo były bardzo młode "płody" (bo dla niektórych nie ludzie). Takie nawet 2-3 tygodniowe. Główki, zarys ust, oczek, malutkie paluszki.. mikroskopijne wnętrzności.. serduszko kilku milimetrowe... na wystawie był też szkielet takiego płodu- tak, bo te płody też mają już szkielet, narządy wewnętrzne rozwijają się. To, że nie są w pełni rozwinięte, nie znaczy, że ich nie ma i że to nie jest człowiek. To był wstrząsający widok. Pomyślałam o tych, co dokonują aborcji... powinno ich się wcześniej zaprowadzić do tego muzeum... były tam też płody z wadami genetycznymi... strasznymi.. to prawdziwa tragedia.. nigdy nie chciałabym być w takiej sytuacji i podejmować decyzji. Życzę wam wszystkim, żebyście nigdy nie musieli takich decyzji podejmować. Bo to tragedia. Tragedia życiowa. Dla matki i dziecka. Ale po dzisiejszym dniu poczułam zupełną pogardę dla matek, które zabijają własne dzieci bez powodu- bo kariera, bo nie chcą, bo coś tam itd... nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak wielkie miały szczęście, że ich dzieci były zdrowe. Nie każdemu jest to dane. Czuję obrzydzenie dla kobiet, które zabawiają się bez zabezpieczenia i rozmysłu, a potem idą radosne usuwać "problem"... takie osoby powinny zobaczyć szkielety, serca, wnętrzności, rączki tych "płodów", których nie nazywają ludźmi.. i piszę to jako młoda kobieta. Jedyną kwestią sporną - trudną i bardzo sporną w sprawie aborcji powinno być zagrożenie życia kobiety i poważne wady genetyczne. To powinno się zostawiać sumieniu kobiety, ale i tak z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Dlatego życzę wam, żebyśmy nigdy nie musieli dokonywać takich decyzji. Chociaż ja po tym co widziałam, uświadomiłam sobie, że wolałabym już chyba narazić własne życie niż skrzywdzić takie maluchy. To takie moje rozważania po wizycie w muzeum anatomii. Zastanawiam się, kim są te kobiety, które protestują. I czy one wiedzą co robią. "Moja macica" = a dziecko czyje? niczyje? ufoludki podrzuciły i trzeba usunąć? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach