Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

zaginął wam kiedys pies?

Polecane posty

Gość gość

bo mnie zaginał wczoraj,wysmyknął mi sie z szelek i poleciał za suczką,szukałam go do rana,rozwieszałam plakaty,o 11 przychodzi sąsiadka że falko siedzi przed klatką,bosz jak ja się cieszyłam,nie do opisania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie nie, ale zginął pies kuzynki i żeby było śmieszniej to za 5 miesięcy się znalazł. To było tak, że poszła z psem do znajomych i puściła go luzem na ogrodzonym terenie przy ich domu, dzieci łaziły tam i z powrotem, furtka otwarta i pies zwiał. Pies rasy beagle, rodowodowy, czipowany. Płacz, cyrk, obwiniali się wszyscy, poszli szukać i nic. Rozwiesili ogłoszenia na drugi dzień, byli w schronisku, wszystkie lecznice odwiedzili, też dali ogłoszenia i nic. Myśleliśmy, że go może rozjechało i służby komunalne sprzątnęły zwłoki do utylizacji. Po 5 miesiącach pies trafił do schroniska i wolontariuszka zadzwoniła, żeby po niego przyjechać. Ktoś go porzucił na parkingu pod marketem podobno, był zadbany i wyżarty, chyba komuś się po prostu znudził, na to wyglądało. Pies miał 2 lata wtedy, dobrze, że nikt go nie skrzywdził ani nie okaleczył. Wciąż próbuje uciekać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kciukiem
Tak, nieraz.a co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak zwierzę ma czipa to jest jakaś szansa, że się znajdzie. Trafi do lecznicy, do schroniska wtedy zawiadomią właściciela, mają czytnik. Podobno w tych nowych można nawet telefonem odczytać, niby jest jakaś aplikacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak. Zaginął mi na 1 dzień, przestraszył się petardy rzuconej niedaleko przez jakiegoś gówniarza i wyrwał się z obrozy uciekając w drugą stronę, nie mogłam go dogonić, w takim był szoku i uciekał na pełnym spidzie. Bałam się, że już go nigdy nie odnajdę lub, że potrąci go samochód, w nocy rozkleiłam plakaty i cały czas go szukałam w okolicy i nad ranem zadzwonił jakiś mężczyzna, że go złapał na ulicy przerażonego i zagubionego :) kupiłam mu w podziękowaniu kawę, bo wszystko dzialo sie na szybko i nie miałam zgromadzonych funduszy na lepsza nagrode

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najgorsza zguba w mieście. A w ogóle uczucia związane z takim wypadkiem, .... najgorsze na świecie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×