Gość Leśny ludzik Napisano Listopad 3, 2016 Jak się poznaliśmy rzuciła prace. Było różnie między nami. Klótnie o głupoty. Wyzwiska w obie strony. Najeżdżanie na rodzine. Jakoś chwilę spoko. Ciąża pierwsza mnie ucieszyła, hmm będę ojcem super największe marzenie. Niestety poroniła. Daty ślubu nie zmienialiśmy. Wspierałem ją cały czas. Nalegała na wspólne konto. Zgodziłem się. Pracując w jednej pracy dorabiałem po budowach. Chciałem wybudować dom bez kredytu. Zaszła w ciąże. Zapewniłem jej co Chciała. Przy porodzie byłem. Przecinałem pępowine. Wspaniałe uczucie. Powrót do domu. Miesiąc byłem z nimi. Przez okres 3 miesięcy było ok. Później jazdy o wszystko. W pewnym czasie od słowa do słowa powiedziała ,, jakbym wiedziała że tak będzie między nami to bym usunęła dziecko,, moja wina za dużo pracowałem. Klótnie o wszystko zaczynały się od tego. Po jakimś czasie zauważyłem, że zniknęła duża suma z konta. A odkąd miała dostęp do konta co chwilę wypłacała małe kwoty na coś dla siebie. Wyrzuciła mnie z domu. Mieszkanie dostała po rodzicach. Mowiąc,, w********** Skurw..... Z mojego Mieszkania. Wyszedlem. Utrudniala kontakt z córką. Co chwilę kiedy jej dam kase na zycie. Sam od siebie robilem zakupy zanosilem pieluchy. Plus 1000 przelewem tytułem dla córeczki. Rachunki zbieram. Po pewnym czasie Sam nie wiem czemu? Znowu Mieszkaliśmy razem. Jedyna myśl cokolwiek byle jak najbliżej mojej córeczki. W między czasie miałem wypadek. Wypłata 1,5 tys mniejsza. Nie starcza na wszystko. Poszła do pracy. Teraz znowu kłotnie tym razem, że nie daje jej wystarczająco pieniędzy. Nazywa mnie Pasożytem.... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach