Gość gość Napisano Maj 24, 2017 Półtora roku temu wzięliśmy z chłopakiem psa ze schroniska. Okazało się po jakimś czasie, że jest on strasznie lękliwy, sika, wypada mu sierść garściami i do tego ciężko cokolwiek z nim wypracować. Nota bene okazało się, że jest on wnętrem ( jedno jądro zostało w brzuchu). Sytuacja jest taka, że biorąc psa byliśmy zobowiązani go wykastrować w schronisku ( robią to za darmo). Skoro był kastrowany to weterynarz musiał widziec, że pięć cierpi na taką przypadłość, mimo to nie wyciął mu tego kadra ani nas nie poinformowano. Ostatecznie prawie 1000 zl wydaliśmy na operację, lekarstwa i badania, do tego pies prawdopodobnie będzie musiał przyjmować środki przeciwnowotworowe. Ja rozumiem, że schronisko to organizacja utrzymująca się z darowizn ale kurde! Nie dość, że wydali nam chorowitego psa, nieokiełznanego i brudzacego to jeszcze przez weterynarza ponosimy wysokie koszta. Braliśmy pod uwagę,że czasem zwierzę będzie wymagać leczenia ale to przechodzi ludzkie pojęcie, że wet naraził psa na takie choroby. Zastanawiamy się, czy żądać zwrotu kosztów od schroniska, albo ad weterynarza. Nie może być tak, że wciskaja ludziom psy, nie mówiąc nic, byle by się pozbyć. To dopiero jest bezduszność. Co myslicie? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach