Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

5 lat nie pale..ale

Polecane posty

Gość gość

Nie pale pięć lat ale pamiętam miło jak to jest palić, ten smak i działanie. Czy to tak zostaje na zawsze? Alkoholu też nie pije 5 lat, a nie pamiętam jak to być pijanym, jak to jest wypić. Picie obecnie by mogło dla mnie nie istnieć choć kiedyś piłam często lubiłam ten stan a jednak go zapomniałam a paliłam tylko 1,5r. a tego tak bardzo nie zapomniałam choć już mnie nie kusi do papierosów i wiem że bym nie zapaliła bo nie chce do tego wracać, i też mogłyby dla mnie nie istnieć tylko czemu je mocniej pamiętam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Palenie chyba ciągnie do końca życia. Mój znajomy wrócił do tego g****a po 17 latach! Palił przez rok, potem rzucał od nowa. Bardzo mnie wtedy zdemotywował do rzucania, bo jaki w tym sens, jeśli całe życie mam się męczyć z chęcią zapalenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość_Jakub12
Podczas rzucania palenia trzeba się CAŁY CZAS afirmować, cały czas. jakie to szkodliwe, ile jest minusów. Itd. Powiesić sobie na lodówce zdjęcia płuc palaczy, itd. Bardzo dobrze jest też wybrać się na siłownię pomęczyć i wtedy człowiek dopiero zobaczy... dopiero odczuje te palenie, że jak ono bardzo ogranicza. Ja już pale 10 lat i za mną wiele prób rzucenia, zaraz zaczynam następną :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
palą tylko słabizny psychiczne nie potrafiące kontrolować własnych zachcianek i nie potrafiący sobie odmówić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
palacze nie potrafią kontrolować własnych impulsów, są bezradni bo są słabi psychologicznie, miernoty i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja nie pale 5 lat już rzuciłam, tak więc kontroluje swoje , impulsy" więc skoro potrafie to chyba słaba nie jestem ;) mnie tak jak napisałam nie ciągnie do zapalenia tylko denerwuje mnie ta pamięć tego uczucia, oczywiście jako pozytywne uczucie ale gdy sobie pomysle że np te fajki smierdzą, że ubrania tym dymem przesiakaja i włosy, że nie miałam siły ani ochoty po papierosach do niczego a tym bardziej bez zapalenia sobie wtedy to chodziłam taka rozdrażniona, gdy sobie przypomnę też tą taką ciężkość ciała po zapaleniu, to wieczne ograniczenie w sensie myslenie o tym czy tam gdzie idę będę mogla sobie zapalić czy mam na kolejną paczke kase, i to dawanie z bólem serca kasjerce w sklepie 15 zł.na wydychanie dymku przez papierek który mną rządzić próbuje to mi się odechciewa w ogóle zaczynać palić. Ja raczej wątpię bym kiedyś wróciła do tego, i sobie zapaliła już prędzej napije sie piwka. Gdy rzuciłam palenie to czuje teraz wstręt do takich niezdrowych rzeczy, po których właśnie czuje się zaniedbana czy ,,brudna" nawet jako że poprostu mój organizm by mial być zanieczyszczony..tak bardzo się skupiłam na oczyszczaniu organizmu po tym paleniu że mnie odpychamyśl o napełnieniu płuc tymi toksynami, czułabym się poprostu od nowa tak ciężko, brudno, źle..taka zaniedbana..bo fajki mają to do siebie że nawet jak się wykąpie człowiek i zapali po kąpaniu to po tym zapaleniu smierdzą włosy, ręce, buzia, ubrania, i myśl że mi się ta smoła gromadzi w płucach..brr..poprostu fizycznie odzwyczaiłam się od tego tylko gdzieś tam w psychice to jest ale bardziej sentymentalnie bo człowiek mial takie swoje ,,rytuały" z tym paleniem na codzień i jakoś tak to się pamięta i do tego się w myślach wraca, to jak np takie wspomnienie gumy balonowej z dzieciństwa że inna guma by ją mogła zastąpić ale nie tamtą zawsze będzie się pamiętac jako taką najlepszą, bo dochodzą wspomnienia z różnych sytuacji gdzie tą gume się żuło tak samo mi uczucie po papierosie na obecną chwilę mogło by dać wzięcie tabletki na uspokojenie i zdjedzenie miętusa (paliłam miętowe) tylko że to nie miętus i tabletka były wtedy gdy papieros kiedyś, co tak fajnie wspominam. Ogólnie z racji że rzuciłam a też miałam z tym problem bo tak odrazu mi się nie udało, to osobom rzucającym polecam kupić sobie zapas orzeszków ziemnych i jeść mi one jakoś pomagały, zajmowałam nimi ręce, jadłam sobie gdy miałam ochote zapalić, odstawilam także kawe, bo kojarzyla mi się z papierosami i zastąpiłam ją melisą, herbatką z melisy. Wczuwałam się przy piciu tak jakby każdy łyk to było zaciąganie papierosem i naprawdę to dużo pomagało. Gdy początki są bardzo ciężkie, trzesące ręce, wybuchy płaczu, nerwy, złość, niecierpliwość, problemy z snem, to polecam poprosić lekarza o coś na uspokojenie ale oczywiście tylko na czas by przetrwać te pierwsze tygodnie, i odstawić by nie uzależnić się od leku zaś. Bo uspokajające mają to do siebie że uzależniają. No chyba że jest pełna depresja czy nerwica wtedy należy poprosić o lek antydepresyjny lekarza a nie tylko uspokajający doraźny, tylko o działaniu długofalowym jak mają SSRI

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wygraj z systemem
nałogowcy ogólnie to słabizny, dają się dymać systemowi, a system wykorzystuje ich słabizne. Palacz = przegryw. Pijak = przegryw. Nałogowiec = przegryw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
koniobujca przegryw:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wyzywacz,to przegryw z kompleksami, chce sobie nadrobić, albo pokazuje swoje cierpienie bo ktos z jego bliskich jest uzalezniony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zarabiam , płacę, lubię palić, więc palić będę i g****o ci do tego ;) i tak milion razy lepiej wyglądam i się czuję od tych niby niepalących bo niewp*****lam g****a tylko same zdrowe rzeczy, a na raka chorują dziwnym trafem osoby niepalące wbrew temu co mówią "statystyki" walcie się idioci i spróbujcie zarobić tyle co ja to pogadamy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość_Jakub1
Do tych co piszą o mięczakach palących, itd.... Stulcie za przeproszeniem mordoszczęki bo nie wiecie co to znaczy nałóg tytoniowy. Ja za młodu też ciągle mówiłem matce, że jak ona to może palić te śmierdziuchy i że na pewno śmiesznie łatwo rzucić tylko ona nie chce. Nie wiecie jak to jest to się nie udzielajcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×