Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Pollyyn

problem z najlepsza przyjaciolka :(

Polecane posty

Witajcie dziewczyny, jestem tutaj nowa wiec wybaczcie jakiekolwiek bledy, badz ich brak :D lub tez nadmiar, wybaczcie mi tez rowniez brak polskich znakow, ale pisze z Finlandii, nie chce mi sie po prostu zmieniac klawiatury w laptopie :) Potrzebuje rady osob postronnych w zwiazku z moim problemem. Sprawa wyglada nastepujaco, swoja bestie, najlepsza przyjaciolke znam od 20 lat prawie, na poczatku bylysy najwiekszymi wrogami, potem z nienawisci nasz zwiazek przerodzil sie w przyjazn, przyjazn jakich malo. Zawrotny los, czyz nie ? bylysmy nierozlaczne, wszedzie razem, codziennie kontakt, nawet jesli nie bylo to cos waznego, to i tak codziennie do siebie pisalysmy. Obydwie cale zycie bylysmy outsiderami, w zwiazkach prawie w ogole, typowe ksiazkowe mole, swoich obecnych partnerow poznalysmy dopiero na studiach, byli to nasi pierwsi mezczyzni tak na prawde. Gdy ja mialam jakis problem odrazu pytalam X o rade i odwrotnie. Moja przyjaciolka poznala faceta, ktory ja zranil, zdradzil, zmarnowal jej kawalek zycia. ciezko to bardzo przezyla. Mozna powiedziec, ze bylam jedyna osoba, ktora wtedy przy niej byla, ktorej sie X wyplakiwala w ramie. Obydwie rowniez mialysmy takie charaktery, ze nie lubilysmy sie dzielic tymi milosnymi nowinkami z rodzicami, wiec zostawalysmy sobie same. X rozstala sie ze swoim facetem, by po paru latach do niego wrocic. Uktywala ten zwiazek przede mna, swoja rodzina i nowymi psiapsiolkami. Facet mial niby sie zmienic, wydoroslec ( dlaczego ja w to nie wierzylam ) oczywiscie, ze nic takiego nie nastapilo. Przez okres gdy byli osobno, on zdazyl wyemigrowac z rodzina do uk. X wyjechala do niego w ostatnie wakacje, traktowal ja jak prywatnego psychologa, mowilam jej wiele rzeczy, radzilam , nie narzucalam oczywiscie, X sama sie upominala o rade, oh co ona ma poczac, co Ty bys zrobila w takiej sytuacji. Nigdy jej nie umialam na takie pytanie odpowiedziec, bo w moim zwiazku nie bylo takich problemow. Facet nigdy nie wyladowywal sie na mnie po pracy, nie obarczal mnie swoimi problemami. Co oczywiscie nie znaczy, ze nie rozmawiamy o swoich problemach, ale dla mnie mezczyzna powinien byc mezczyzna, nie ciepla klucha, narcystycznym seksista, przekonanym o swojej z******tosci, gdy nawet do poziomu karalucha nie dorasta. Rodzice Y zle traktowali w przeszlosci X, tak samo teraz po powrocie do siebie. Y wie o tym, ale nic z tym nie robi, twierdzac , ze X sama musi sie uporac, a gdy dziala najezdza na nia jak dziki kon. Y wie rowniez, ze jestem jedyna osoba, ktora byla wtedy przy X, gdy ja zranil. Sama X wielokrotnie mi mowila jakim szacunkiem mnie on darzy, ze podziwia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cd. Najwidoczniej podziwal tak mocno, az zaczal odciagac X od rodziny i mnie oraz innych przyjaciol. X zmieniala sie stopniowo na gorsze, stawala sie bardzo opryskliwa, zaczela klamac, krecic, widac bylo, ze sie dusi ( znam swoja przyjaciolke od 20 lat, wiem jak sie zachowuje ) X rzucila studia, nie powrocila na ostatni semestr mgr inz, mi powiedziala prawde, rodzicom wmowila, ze wziela dziekanke. Nie potrafilam tego zrozumiec, rozumiem gdyby miala 3 lata przed soba, ale jeden semestr ??? jak sie potem okazala, sama X mi o tym powiedziala, Y uwaza, ze studia to nic waznego, tylko * xxx* studiuja, ludzie bez wyobrazni bo nie chca isc do pracy.Y byl zly gdy X w ogole zaczynala mowic o studiach. Wiec absolwentka jednego z najlepszych liceow w naszym miejscie, jedym z wiekszych miast Polski, ktora dostala sie na studia jako prymuska, rzucila je dla niego. Oprocz tego zaczela brac narkotyki, niby mnie uspokojajla na poczatku, ze to nic takiego, lekkie rozluznienie, ale czy ja mam 9 lat, zeby w to uwierzyc. Wiem, ze to jej zycie, jej decyzje, ale krew mnie zalewa, ze nie moge jej pomoc, ze nie moge jej przemowic do rozsadku...X poza mna nie ma w UK nikogo, po prostu sie martwie....martwie sie o swoja najlepsza przyjaciolke, co ona wyczynia, ze swoim zyciem. Tak jak zawsze przyjmowalysmy krytyke ze swojej strony na klate, od czasu pobytu w UK X nie traktowala moich rad powaznie. Zaprosilam ja do siebie do Finlandii na pare dni, wiedzialam, ze Y nie bedzie mogl przyjechac bo nie mial dostac wolnego, wiec tym bardziej sie ucieszylam. Jak bardzo sie zdziwilam,gdy oznajmila mi, ze on tez przyjezdza, nie zapytala nawet o zdanie, czy w mojej kawalerce znajdzie sie miejsce dla dwoch.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cd. Zgodzilam sie na to, zeby nie robic jej przykrosci. Chociaz na sama mysl spotkania ponownego z owym typem dostawalam skurczow macicy na sama mysl. W miedzy czasie moj stan zdrowia sie pogorszyl, mialam pare nieprzyjemnych incydentow z matka natura, poprosilam X o zmiane terminu, gdyz wiedzialam ( bo sama mi mowila ), ze nie bedzie to zadnym problemem, jak bardzo sie zdziwilam gdy X oznajmila, ze niestety to nie mozliwe, Y sobie tego nie zyczy, mam wyzdrowiec do tego czasu, Y nie ma zamiaru zmieniac dat. To na prawde mnie zdenerwowalo, bo poczatkowo pisalam do niej przez prosby, spodowalo to, ze napisalam do niej, ze skoro ja zapraszam to chyba ja decyduje, to byl blad. Takiej wiazanki zlych okreslen na swoj temat nie slyszalam przez cale 26 lat swojego zycia. Bardzo mnie to zabolalo, a jeszcze bardziej, ze uslyszlam je od tak waznej dla mnie osoby. Uwazalysmy sie za siostry. Uslyszalam, ze jestem zerem, d***** bo mieszkam z facetem, ktory ma kawalerke, a nie na swoim, nie mam nic wlasnego ani auta, ni mieszkania ( wybacz Boze, ze mam zaradnego chlopaka, ktory sie wyksztalcil i ma dobrze platna prace, a nie co miesac inna bo z kazdej go wyrzucaja) zazdrosc ja chyba zjadla...oczywiscie stwierdzila,ze moje studia to nic, jestem smieciem, pusta idiotka...mimo tego co do mnie napisala, martwie sie o nia. Po tym zdarzeniu pisalam do niej dwa razy, w koncu ktos musial wyciagnac reke pierwszy, nawet nie odczytala moich wiadomosci....Myslalam, zeby skontaktowac sie z jej bratem, albo mama i ostrzec co on z nia wyrabia, ale sama nie wiem czy powinnam. Pomozcie ! Co byscie zrobily na moim nedznym miejscu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×