Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Powrót do pracy po macierzyńskim

Polecane posty

Gość gość

Dziewczyny, boję się powrotu do pracy po macierzyńskim. Boję się, że mnie zwolnią :( mam umowę na czas nieokreślony. Boję się represji ze strony szefowej (bezdzietnej), za to, że zaszłam w ciążę. Jak pokonać ten paraliżujący strach? Jak formalnie rozegrać powrót do pracy? Pisać maila z prośbą czy mogę wrócić do pracy czy może po prostu stawić się w firmie w pierwszy dzień pracy? Jak wyglądały easze powroty do pracy po macierzyńskim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jest jeden sposób jak się boisz o pracę- po macierzyńskim złóż wniosek o skrócenie wymiaru etatu. Skrócenie etatu chociażby o godz/ dziennie na prawach urlopu wychowawczego daje ochronę od zwolnienia przez rok. Musisz o tym poczytać w internecie jaki wniosek złożyć do pracodawcy, żeby było dobrze. Z mojej strony polecam złożyć ten wniosek jeszcze przed powrotem (na macierzyńskim), żebyś miała ochronę od pierwszego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
PS. ja też mam taką szefową - bezdzietną i złośliwą. Jakie to szczęście, że takie się jednak nie rozmnożyły...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po pierwszym dziecku wróciłam do pracy po 6 miesiącach. Wróciłam normalnie pierwszego dnia po urlopie wypoczynkowym, wcześniej byłam w kontakcie z firma, czasami tam wpadałam z dzieckiem. Teraz macierzyński skończyłam w maju, trochę uw i trochę wyvhowawczego i wracam do pracy w październiku. Też się bolą, ale nie zwolnienia, ani jakichś nieprzyjemnosci (moja szefowa też jest bezdzietna, ale ogólnie spoko babka, wymagająca, ale "ludzka"), ale byłam w domu od kwietnia 2016r, więc ponad rok i tak jakoś dziwnie mi na myśl o powrocie. Chce wrócić, ale boję się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nawet jak zmniejszę etat to obawiam się zwolnienia bo zlikwidowali moje stanowisko pracy :( z firmą nie mam żadnego kontaktu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak zlikwidowali to muszą przywrócić na porównywalne stanowisko o takiej samej wypłacie (tak mi się wydaje ale nie jestem pewna- w necie poczytaj) Myślę, że jeśli już teraz o tym wiesz, to znaczy że chcą Ciebie zwolnić. Złóż ten wniosek o obniżonym wymiarze etatu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No cóż klienci firmy nie czekaliby na to aż wy sobie urodzicie i wychowacie dziecko, tylko przeszliby do konkurencji i firma przestsłaby istnieć. Te ci maja własne biznesy, musza go zamknac albo kogos wynajac zeby dalej istniała. Wy zdecydowałyscie sie na dziecko majac w d***e czy firma da rade dalej istniec gdy odejdziecie, wiec co sie teraz dziwicie, ze mozecie juz nie miec etatu? Szefowa do dalszej egzystencji firmy musiała zatrudnic kolejna osobe, zdajecie sobie sprawe ile kosztuje otworzenie miejsca pracy? Na pewno nie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozwala mnie to podkreślanie "BEZDZIETNA SZEFOWA". Jak bezdzietna to wiadomo że wredna wyrachowana suka, nie to co mamusie-super kobiety i pracownice :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam zamiar odwiedzać firme wczesniej. Byc w kontakcie, aby zachować dobre relacje. Na pewno nie będzie tak "dziko" jak usiąść na partyzanta pierwszego dnia po urlopie na swoim stanowisku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiem co czujesz autorko. Ja co prawda jestem na macierzyńskim dopiero od trzech miesięcy, ale wiem, że nie mam gdzie wracać, chociaż w tej firmie pracowałam 7 lat bez żadnego L4, 100% dyspozycji przez 7 dni w tygodniu, umowa na czas nieokreślony. Zrobiłam krzywdę swojej szefowej, gdy dowiedziała się, że jestem w ciąży przestała się do mnie odzywać. Gdy zanosiłam L4 i chciałam z nią porozmawiać powiedziała mi, że zachowałam się "nieodpowiedzialnie, że to nie czas na dziecko(!)" Jak mi to powiedziała to zaczęłam się śmiać i trzasnęłam drzwiami i wyszłam bez słowa. Cóż, drodzy janusze biznesu, taka kolej rzeczy, że czasem wasze pracownicę rodzą dzieci i to nie jest żadna zbrodnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I żeby nie było, na L4 poszłam od 5 miesiąca, a o ciąży powiedziałam jej zaraz na początku, żeby miała czas na zorganizowanie sobie mojego stanowiska pracy, więc nie poszłam na L4 z dnia na dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"gość dziś Rozwala mnie to podkreślanie "BEZDZIETNA SZEFOWA". Jak bezdzietna to wiadomo że wredna wyrachowana suka, nie to co mamusie-super kobiety i pracownice usmiech.gif" hehe no własnie tez mnie to rozwala .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nie chodzi o to że "bezdzietna szefowa" jest z natury złem wcielonym- myślę, że chodzi o brak zrozumienia +czasami zazdrość. W moim przypadku spotkałam się z kompletnym niezrozumieniem z strony szefowej- dla osób bezdzietnych (często, ale nie zawsze) sytuacja w której nie jest się w pełni dyspozycyjnym jest abstrakcyjna. "No ale jak to nie możesz zostać po pracy?" Nie każdy ma zestaw babć i niań do pomocy- ja szłam dziecko odebrać zaraz po pracy i nie miał mi kto pomóc ani zastąpić. W takim przypadku taka "bezdzietna szefowa" ma wrażenie, że po prostu się obijam i mi nie zależy... Drugim elementem jest to, że może być zazdrosna (u mnie tak było). Jest wiele kobiet które robią karierę i nie chcę dzieci ani męża ale z drugiej strony nie każda taka jest. Są też babki, które robią karierę właśnie dlatego że nie mają rodziny (bo co innego z życiem robić?)a w głębi serca czują że chciałyby dzieci i męża i podświadomi , nie zdając sobie z tego sprawy zazdroszczą: Jej mija np. 38 r.ż., sama, bez partnera ani dzieci- w domu tylko kot... a tu 25 latka zachodzi już w drugą ciążę rozpromieniona chwali się swoimi bobaskami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co wy macie z ta zazdrością ? serio myślicie ze każda baba chce miec dziecko ? każda która nie ma dziecka jest bezpłodna ? Robicie z kobiet bezdzietnych jakies potwory .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Źle zrozumiałeś- nie potwory. Są kobiety, które samotność nie rusza. Ba! Nawet cieszy. Tylko nie ma ich za dużo, może do 10% tych samotnych- w naturze człowieka leży to by być z innymi ludźmi. Równie naturalne jest dobieranie się w pary i posiadanie dzieci. Szukanie wyjątków i ogłaszanie ich regułami jest co najmniej dziwne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie badzcie takie czarno-biale, ze szefowa bezdzietna to wyrachowana zimna dziewica, a kazda mama ma same dibre intencje i rzyga tecza. Moj przykład: jestem bezdzietna mezatka (ale planuje w ciagu najblizszych dwoch lat zajsc w ciaze), za to mam szefa rozwodnika bez dzieci i bez zadnej rodziny w promieniu 400 km. Jak to w takim razie ocenic? Rozumiem matki i dobrze im życze, przeciez nie da sie w nieskonczonosc odkladac macierzynstwa i czekac az szef zarobi swoj piąty milion. Zreszta czesto w ciaze nie zachodzi sie od razu, wiec ciezko byloby zgrac zajscie w ciaze z koniunktura firmy. Z drugiej strony widze w mojej pracy bardzo roszczeniowe podejscie (niektorych) mlodych mam. I takie, ktore tak sie zachowuja szef zwalnia po powrocie i szczerze to mu sie nie dziwie, bo jak pracować z kims komu sie juz nie ufa? Nie mam tu nic do nornalnych kobiet. I takie, ktore uczciwie mowia co i jak nie maja najmniejszych problemow w mojej pracy, ich macierzynstwo jest dobrze odbierane. Natomiast nie demonizujcie tez tych bezdzietnych, bo tak jak waszym woborem bylo posiadanie dziecka, tak ich wyobrem jest nie miec dzieci. Dlaczego zaglądacie im do lozek? I nie jest nikogo upowaznieniem dywagacja czy nie maja dzieci bo nie chca czy nie moga, tak jak nikogo ze wspolpracownikow nie jest upowaznieniem dociekanie czy wy wpadlyscie czy dziecki bylo planowane czy jak dlugo trwaly starania. Moim zdaniem, praca jest praca. I nie obchodzi mnie czy moja wspolpracownica ma dziecko czy nie, mamy obowiązki sluzbowe do wykonania (zeby nie bylo, pracuje w know-how, w trybie zadaniowym, nie musze siedziec w pracy iles tam konkretnych godzin). I bardzo podoba mi sie podejscie szefa, bo pozniej rodzi to niesnaski w zespole, gdy jedni pracuja mniej alno ciągle sa zwalniani ze zrobienia czegos bo dzieciaci musza wyjsc po dziecko czy cos innego. Przyklad? Moj dobry kolega pracuje w zespole, gdzie jako jedyny nie ma dzieci. I co? Ostatnio przed zakonczeniem waznego projektu zostal SAM w pracy (jego zespol to 7 osob). Dzieciaci odpadli bo a to choroba dziecka, a to niania urlopu potrzebowala, a to cos tam. Zasuwal przez dwa tygodnie prawie nie wychodzac z pracy. I jak on mial sie czuc w tym wszystkim, uważacie to za sprawiedliwe? Na szczecie zostal doceniony solidną premia. Dzieciaci zrobili raban jak on mogl dostac nagrode. Ale dociagnal projekt. Czy bezdzietny czlowiek nie ma prawa do odpoczynku i swojego zycia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do gość dziś Pewnie że bezdzietny ma prawa, takie samo jak dzieciaci- to przecież pracownik i pracownik. Problem się pojawia w momencie gdy kodeks pracy nie jest respektowany (czyli praca po godzinach). Ten kolega co został sam w pracy został tam z własnej woli i został za to wynagrodzony. Mógł nie zostać- jego wybór. To że z projektu nici to problem pracodawcy a nie pracowników. Pracodawca powinien tak zaplanować zespół i pracowników i pracę, żeby wszystko szło zgodnie z planem. Poza tym mógł też sie dogadać z dzieciatymi kto kiedy bierze urlop(urlop niani) a choroba dziecka to zupełnie inna sprawa. Mówisz, że planujesz dziecko- jestem ciekawa czy będziesz szczęśliwa dymać w pracy do 19 jak z żłobka/przedszkola zadzwonią o godz 10 że dziecko ma gorączkę (a takie sytuacje się zdarzają- już pomijam fakt, że gdybyś sama nie przyjechała to oddają takie dziecko do szpitala) Mało które dziecko nie choruje w żłobku czy przedszkolu a na nianię nie każdego stać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Normalnie ustaliłam to z szefostwem, z którym regularnie widywałam się podczas urlopu macierzyńskiego. Nie wyobrażam sobie nie mieć kontaktu z firmą. To znaczy, że...nie jesteś tam potrzebna. Do mnie dzwonili, żeby o coą zapytać, byłam na "wigilii" (dostałam grubą kopertę), chodziłam na narady, na kawkę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To znaczy, że...nie jesteś tam potrzebna. X Szkoda, że jeszcze przed ciążą byłam wg nich tak wspaniałym pracownikiem, że przyznali mi dość wysoką premię :/ A do szefostwa na kawkę nie pójdę bo przebywają na stałe za granicą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do gosc 12:54. Pisalam ze nie mam trybu godzinowego w pracy, powiem ci wiecej: rzadko jestem w pracy 8 godzin, najczesciej 6, bo koncowke pracy na kompie zabieram do domu. A kolega nie wiedzial ze zostanie wynagrodzony juz po wszystkim, poza tym to jest uczciwy i odpowiedzialny czlowiek i zwyczajnie zostal aby ten projekt dociagnac. Co mial zrobic, rzucic lewe L4? Uwielbiam takie podejscie "tez mogl nie zostac - jego wybor". Pracowal przy tym projekcie i zostal, to naturalne, robili go od jakiegos pol roku (mniej wiecej, nie znam az tak szczegolow). Pytasz czy bede szczesliwa jak bede miala zostac 12h? Po pierwsze nie bedzie takiej sytuacji (tlumaczylam na poczatku, tryb zadaniowy a nie godzinowy), pracuje tu juz 6 lat wiec wiem co mowie, nigdy 12 godz nie bylam bo czesc pracy moge zdalnie z domu wykonac. Po drugie, mozna UCZCIWIE porozmawiac z szefem "Szefie, mowie otwarcie, w pracy zrobie wszystko co trzeba, nie bedzie obsuwy, ale ze wgledu na dziecko w pracy jestem 8 godzin". Kurde, moje dzieciate normalne kolezanki jakos potrafily sie z szefem dogadac, ale na to trzeba otwartości i szczerosci. I nie jestem idealistka, bo takie rozmowy odbywaly sie czasem na forum naszego zespolu wiec wiem ze DA SIE. I to bylo fajne, nie tylko szef ale i wszyscy wiedzielismy na czym stoimy, kto jak i kiedy jest dostępny. Czasem szla jakas dziewczyna szefowi na reke, ze np cos zrobi zdalnie z domu bedac na chorobowym na dziecko, ale za to np. szef przymknal oko na cos innego, gdzies tam ja wypuscil czy nawet dal wolny dzien bez wpisywania nieobecnosci. Ja wiem, ze nie zawsze sie tak da, ze czasem sa ludzie z ktorymi nie da sie dogadac, ale uwazam ze 75% problemów na linii szef/szefowa-mama wynika z braku wspolpracy i okreslenia sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do gość dziś W jakiej branży pracujesz że mas tylko 6 godz pracy a reszta w domu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo specyficzna, ale nie chce dokładnie pisac. Dzial opracowywania technologii nowych biofarmaceutykow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No ale to zależy od stanowiska, jeśli jakaś mama jest wykwalifikowaną specjalistką i nie robi cudów typu nagła ciąża i L4 dwa dni po przedłużeniu umowy, to nikt normalny nie będzie robił jej problemów po powrocie. Ale niestety większość kobiet w naszym kraju wykonuje pracę odtworcza, mało odpowiedzialną, przez co są łatwe do zastąpienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zgadzam sie... ale tez nie oszukujmy sie ale nikt niewymaga od kobiety, ktora da sie latwo zastapic, nie wiadomo jakich poświęcen np. zostawania po godzinach... w takiej fabryce na tasmie sa trzy zmiany po 8 godzin i juz... a specjalistka zwlaszcza w jakiejs trudnej dziedzinie moze troche dyktowac warunki... i chwala jej za to... zakuwala, doksztalcala sie, robila rozne kursy czy uprawnienia to ma... zgadzam sie calkowicie z ta kobieta od biofarmaceutykow ze w wielu kwestiach trzeba chciec sie porozumiec, nawet na tych nizszych stanowiskach... a nie zniknac, od razu w 5 tygodniu ciazy bo sie nie chce robic, zagrozonych od poczatku to jest moze 10% ciaz, znikaja bez slowa albo poczta zwolnienie i sie dziwia ze praca na nie nie czeka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×