Gość gość Napisano Listopad 24, 2017 brunatna pszczoło gdy moje usta rozsypią się doskonale w kurz osnuwający słońce nie usiądziesz na dłoni nie ukąsisz ból jest pojęciem bezkresnym jak ciemność rudawy cień latarni po zamkniętych powiekach przemknął jutro gdy moje usta wiatr poniesie srebro rozchwiane nie będzie istniał ani świerk ani żółty jaskier ani przydrożny kamień tylko ludzie chwilę postoją zrobią znak ręką że już że koniec zgaszą słońce zgarną rudą pszczołę trawy - kamień odejdą Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach