Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
olivia_ecru

toksyczny związek toksyczny partner uciekać czy ratować

Polecane posty

Witajcie Chciałabym poznać waszą opinię - być może byliście w analogicznej sytuacji jak ja jestem w chwili obecnej. Od 3 tyg. jestem pod opieką psychologa-terapeuty. Poszłam tam z moim partnerem. Wybrałam taką opcję aby i on mógł powiedzieć jak widzi ten związek i co mu w nim nie pasuje. Ponieważ od niemal początku znajomości odnosiłam wrażenie że próbuje mnie całkowicie sobie podporządkować. Stopniowo zaczęłam rezygnować ze swoich pasji - bo wszystko mamy robić wspólnie! Oczywiście wszystko było ubrane słowami: potrzebuje stałego kontaktu z Tobą, muszę wiedzieć gdzie jesteś, co robisz, z kim. Mam się nim piekować jak dosłwnie niepełnosprawnym dzieckiem! Rozliczał mnie nawet z mojego czasu pracy. I stale wpędzał mnie w poczucie winy, że za mało dla niego robię. Jestem za mało czuła, za mało opiekuńcza, za mało empatyczna, za mało się troszczę. Dochodziło do takich sytuacji kiedy szedł do toalety i krzyczał z niej do mnie "halo kochanie ja tu jestem- dlaczego się mną nie zajmujesz" k###a no jak człowiek na kiblu siedzi to co innego ma robić?? kolejny przykład jesteśmy wśród znajomych razem oboje - rozmawiamy - a on mi wysyła sms że dlaczego mu nie poświęcam uwagi.. dlaczego się na nim nie skupiam... O stałej kontroli mojego telefonu zarówno prywatnego jak i służbowego nie wspomnę, Przegrzebał mi cały komputer - przeczytał wszystkie wiadomości z fb i sms z tel. Rozliczał mnie z mojej przeszłości że miałam innych. Doprowadził do tego, że bez pytania nie wychodziłam z domu i nie mogłam spotkać się ze znajomymi. Apogeum miało miejsce kilka tyg temu jak zrobił mi awanturę w pracy bo szkolenie przedłużyło się o 30 min. A skoro powiedziałam że będzie do 14 to o 14 mam wyjść i koniec, plus jakim prawem zmieniłam sobie zdj na fb na którym jestem sama bez niego. Ale w końcu obudziłam się z tego chorego układu. Założyłam blokadę na telefon - nie nie dlatego że miałam coś do ukrycia - ale dlatego, że mój X za grosz nie szanował mojej prywatności. Każdy dźwięk mojego telefonu skutkował pytaniem: od kogo ten sms? Ale żebyście widzieli jego reakcje na tą blokadę.. myślałam że szału dostanie. Przez 2 dni trząsł się i telepał tak, jakby alkoholikowi zabrać ostatnią butelkę wódki. Tragedia. Wrócę do sesji z psychologiem. Na drugie spotkanie poszłam sama. Mój X doszedł do wniosku że nie będzie marnował pieniędzy na takie głupoty. I od psycho usłyszałam, że to co stosuje X to nic innego jak znęcanie się psychiczne nade mną, przemoc psychiczna, pranie mi mózgu i tresowanie mnie do określonych zachowań, manipulowanie mną w każdym aspekcie. O poważnych zaburzeniach emocjonalnych wspominać nie będę. Podejrzewałam to wszystko ale jednak usłyszeć to z ust specjalisty a czytać w internecie to 2 różne sprawy. Kubeł zimnej wody na łeb. Ja jestem świadoma swoich braków i chcę nad sobą pracować pod okiem specjalisty. Po ostatniej akcji jaką wykręcił mi X - opublikował na fb treści po których moja całą rodzina przestała się do mnie odzywać - kazałam mu się spakować i wynosić z - mojego na szczęście - mieszkania. O dziwo nie protestował. A mnie po jego wyprowadzce psychicznie ulżyło. owszem odczuwam pewną pustkę - ale jestem dużo spokojniejsza. Nie żyję w ciągłym lęku, że znowu nie stanę na wysokości zadania i X będzie niezadowolony bo go za mało pogłaskałam po głowie. Teraz wypisuje mi sms że tęskni umiera cierpi... Na co ja że musi popracować z psychologiem bo nikt inny mu nie pomoże. Wiec on znowu że tylko ja mogę mu pomóc bla bla.. Czy waszym zdaniem osoby o tak niskiej samoocenie i o niskim poczuciu własnej wartości są w stanie wypracować w sobie te pozytywne uczucia? Czy życie z takim człowiekiem ma sens? Z kimś komu 10x razy dziennie trzeba mówić że jest najlepszy na świecie i 1000x w ciągu dnia wyznawać miłość? Czy takie osoby mogą wypracować te złe emocje i uczucia i w ich miejsce nauczyć się nowych? Zdrowych? pozdrawiam i przepraszam za tyle tekstu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niech umiera i cierpi. Widać to lubi. To nie jest osoba, która jest w stanie stworzyć wartościowy związek. Zniszczy psychicznie każdego. Dla własnego dobra omijaj psychola szerokim łukiem i nigdy nie daj się nabrać na jego manipulacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Daj sobie spokój bo tylko się umeczysz. Ten psycholog ma racje, chcesz sobie dalej życie niszczyć z nim? A on to nie spóźnia sie do domu? Nie wychodzi ze znajomymi? Pokazuje Ci swój telefon, nie ma nic do ukrycia? Stara sie, powtarza ze kocha i tęskni, robi dużo dla Ciebie (nie tylko mówi)? Bo sadze ze działa to w jedną stronę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do gościa z 13:26 X mogę powiedzieć że "żyje moją osobą". i oczekuje że ja również będę żyć tylko nim.. A aj zanim go poznałam już miałam swoje życie. Ale stopniowo tak mi prał głowę, że dosłownie uwierzyłam mu że to, iż stawiam na swoim - np nie życzę sobie abyś grzebał w moich rzeczach - nie życzę sobie abyś rozliczał mnie z mojego czasu który spędzam w pracy - to jest przejaw agresji z mojej strony, że nie szanuję jego potrzeb i nie wychodzę im na przeciw

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciesz się,że to zakończyłaś,odetchnij pełną piersią i nie żałuj..Być może Twój ex partner ma osobowość Borderline,to się leczy farmakologicznie,ale trzeba chcieć.. Byłam przez kilka lat w takim związku.Osaczył mnie całkowicie,nawetgdy byłam w pracy bombardował mnie tysiącami smsów,a potem robił awantury gdy nie odpisywałam po sekundzie,bo nie miałam prawa go "olewać".Odsunął od wszystkich i wszystkiego co kochałam,zanim go poznałam,zniszczył wszystkie zdjęcia i pamiatki z mojej przeszłości,chciał ją wymazać.Na kazdym kroku musiałam okazywać ,że jest moim całym światem i innego nie chcę.Minęło kilka lat od mojej ucieczki od niego ,dopiero niedawno przestały mi sie śnić koszmary. Nie myśl o tym by do niego wrócić i mu pomóc,on musi tego chciec,musi się leczyć,inaczej zmieni Twoje życie w piekło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciesz się, że dałaś radę uciec z tego toksycznego związku i nawet niech Ci nie przejdzie przez myśl wracać! Ja też spotykałam się z kimś takim przez dwa lata,po tym czasie byłam wrakiem człowieka, jak się ostatecznie uwolniłam, odetchnęłam. Tacy ludzie się nie zmieniają, są silnie zaburzeni ale przecież im to nie przeszkadza, oni według siebie są jak najbardziej normalni i w porządku, to Ty jesteś tą nienormalną i stukniętą i choćbyś nie wiem jak się starała to i tak zawsze będziesz do niczego, choćbyś chodziła wokół niego na paluszkach, traktowała go jak jajko, sto razy zastanawiała się co powiedzieć żeby czasem go czymś nie urazić, czy nie wkurzyć to i tak zawsze będziesz tą najgorszą. Dziewczyno uciekaj i nie oglądaj się za siebie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do gość z 13:33 Miałam identyczną sytuację co do sms. Jak nie odpisywałam od razu to wpadał w szał. Na każdą miałam odpowiadać natychmiast. I nie interesowało go czy prowadzę szkolenie, czy mam zebranie z szefem. "Nie wierzę,że nie znalazłaś 30 sek żeby mi sms wysłać!" na ogół to słyszałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do gość z 13.48 Dokładnie tak było i u mnie:)Mało tego,musiałam mu udowadniać ,co robiłam w czasie,gdy nie mogłam odpowiedzieć na sms od razu.Kiedyś usnęłam zmęczona po pracy,nie uwierzył w to oczywiście,szalał kilka dni..Nic nie moglo być ważniejszego od konaktu z nim,to był mój "zasr...y obowązek"i tak to nazywał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do gość z 13:55 Identycznie i u mnie było. Ja do niego że nie moge mam zebranie. A ON: wyśli mi zdj z biura. Albo z miejsca w którym aktualnie jestem!! "bezpieczeństwo"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A najgorsze jest to ,że rzeczywiście szukałam winy w sobie a jego starałam się usprawiedliwiać.Dwa lata żyliśmy w związku na odległość i tym tłumaczyłam jego chorobliwą zazdrość.Wierzyłam,że gdy będzie miał mnie obok non stop to się zmieni.Sprzedałam mieszkanie,przeprowadziłam się do jego miasta,zamieszkaliśmy razem i nic to nie dało,a wręcz było coraz gorzej.Nie moglam kontaktować się z rodzicami,z przyjaciółmi,z rodzeństwem,sprawdzał moje połączenia czy do nich nie dzwoniłam.To było chore

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Haha,Olivio,a nie miał czasami na imię Jacek?:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokładnie:D.Widać ,ci z psychopatyczną osobowością są do siebie podobni.Miejmy nadzieję,że autorka skorzysta z naszych doświadczeń i nie postanowi do niego wrócić.Po praniu mózgu trzeba naprawdę dużo siły i wsparcia bliskich osób by to definitywnie zakończyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko odejdz bo mysle ze juz podjelas decyzje. Ja tez jestem w toksycznym zwiazku, moj parter robil podobne rzeczy i zachowywal sie w taki sposob ale my pracujemy nad tym. Ja sie nie poddaje bo wiem ze wszystko jest do zrobienia mimo ze on tez twierdzi ze jest normalny a to ze mna jest problem. Wazne ze ja wiem w czym problem i w co dalam sie wciagnac i jak mna manipulował i wpedzal w poczucie winy. Teraz po prostu mu sie nie daje i za kazdym razem mu tlumacze jak jest wlasciwie i on nie bedzie mi tak robil i do niczego zmuszal i w koncu to do niego dociera. Szukam sytuacji u innych par w ktorych moge mu zwrocic uwage jak oni funkcjonuja a co on robi w takich sytuacjach. wytykam mu uswiadamiam i jest duzo duzo lepiej. on juz jest zupelnie innym czlowiekiem niz rok temu. ogromna poprawa. Mogl miec mnie dalej za nienormalna i odejsc jak przestalam robic co on chce bo przeszkadzalo mu to ze sie buntuje robil mi awantury ale odpuscil.. dotarlo do niego i probuje sobie radzic z tym wszystkim bo mnie kocha i wie ze musi zmienic swoje nawyki bo ja juz sie nie dam w to wciagnac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szkoda, że zrezygnował z terapii. Gdyby popracował nad sobą mógłby zmienić swoje zachowanie. Ewidentnie cierpiał w dzieciństwie na brak miłości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Psychopatą to on nie jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już samo stwierdzenie `toksyczny związek` oznacza, że ta relacja cię zatruwa i nie ma tu dalej nad czym polemizować. Uwazaj tylko żeby nie przerodziło się to w stalking. Ja już miałam dwóch stalkerów. W tamtych czasach było inaczej, nikt nawet nie używał słowa stalking. Nikt mi nie pomógł... oczywiście policja wcale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do gość z 14:26 Ja również mu się zaczęłam stawiać i mówić "nie". I słyszałam, że mu wszystko zabieram, zagrabiam jak najwięcej dla siebie, że jestem samolubem i egoistką bo np lubię sama ze sobą spedzać czas- poczytać książkę, obejrzeć film, wyjść pobiegać. Nic nie dawało tłumaczenie że jest to jak najbardziej normalne i naturalne. Że wolność w związku to podstawa. Niestety moje tłumaczenia to fanaberie. Robię mu za złość. Kilkunastokrotne prośby o to aby poszedł do psycho tak jak ja chodzę i żeby popracował nad sobą absolutnie nic nie dały. Wiem, że miał trudne dzieciństwo - ale ja nie jestem mu w stanie wynagrodzić tego czego matka mu nie dała. A on chyba właśnie tego łaknie. To ogromny ciężar dla mnie kiedy słyszę, ze jestem za niego odpowiedzialna w każde sferze życia. za jego szczęście, poczucie własnej wartości, za samoakceptację - no jak ja mam być za to odpowiedzialna? Przecież każdy odpowiada za własne szczęście. Kieruje sam własnym życiem. Obarczona tymi negatywnymi emocjami czuję się tak jakbym nosiła kowadło u szyi. Masz mądrego męża, że w końcu dostrzegł co jest nie tak i nad tym pracujecie. Zzdroszczę bo również liczyłam, że uda mi się mojego X przekonać do pracy nad sobą. Niestety on woli nadal zrzucać winę na mnie- że go wyrzuciłam na bruk, że coraz bardziej zaczęłam sie stawiać. Zero autorefleksji że być moze jesgo postawa jest poprostu chora. I jego pojmowanie związku i relacji z drugim człowiekiem. Kompletnie nie dopuszcza do siebie informacji że jest z nim coś nie tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj do tej pory nie przyznał ze z nim jest cos nie tak ale jednak sie zmienia, probuje zrozumiec i bynajmniej nie narzuca swoich racji tak jak wczesniej nie wymusza na mnie tego i owego. Absolutnie nie pojdzie do psychologa ale nie zmuszam go probuje isc na jakies kompromisy. Przypominam i uswiadamiam go co robi nie tak, chociaz nie zgadza sie ze mna to widze ze nastepnym razem robi i mowi inaczej czyli tak jak mu mowilam wiec jednak dociera chociaz podczas rozmowy absolutnie sie nie zgadzal z tym co mowie. On sie nie przyzna do bledu i nie moze byc tak jak ja chce ale tu nie o to chodzi ze ma byc jak ja chce. Ma byc normalnie. On nie moze czuc ze chcesz go zminic i nie moze byc tak ze mu mowisz o widzisz kochanie juz sa efekty tego ze pracujemy nad soba bo zrobiles/powiedziales tak i tak . Absolutnie to nie tak bo on nad soba nie pracuje tylko on zmienil to i to bo on wiedzial co zmienic bo tak uwaza teraz za sluszne a nie dlatego ze ktos tak uwaza i ktos mu kazal.. ale to nie wazne ze on twierdzi ze nie ma problemu a raczej wie ale nie chce sie przyznac ale nie zalezy mi zeby sie przyznawal wazne ze robi postepy. Robi to po swojemu i ze niby sam ale robi i o to chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O mój boże, ale po co wam to? Co to nie ma na świecie innych facetów? I nie tlumaczcie że ich kochacie, za co? Że niszczą wam życie? Przecież oni was nie kochają skoro zamieniają wasze życie w piekło. W imię czego wy to robicie? Skoro to tylko chłopak nie maz i nie ma dzieci to spakować walizki i nara, a za jakiś czas spotkacie normalnego faceta bo tacy są na tym świecie. Z resztą gdyby to był mąż to byłoby trochę trudniej ale należałoby zrobić to samo. Dlaczego wy pozwalacie żeby obcy człowiek was tak niszczyl? Pytam po raz kolejny w imię czego, bo w głowie mi się to nie mieści. Dlaczego macie aż tak mało szacunku do samej siebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wracaj do Niego, broń Boże !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo daje mu szanse jako czlowiekowi. Mial trudne dziecistwo, mysle ze jakby nie to co przezyl bylby zupelnie innym czlowiekiem. To ze jest toksyczny nie znaczy ze jest zlym czlowiekiem bo nie jest! Nigdy mnie nie uderzyl i on chce mojego szczescia tylko ze nie wie ze tym co robi efekt jest odwrotny. On nie zdaje sobie sprawy ze robi cos zle i trzeba go uswiadamiac i czekac az zrozumie. Nie mam zamiaru odpuscic skoro widze efekty i bardzo go kocham. Latwiej zostawic samemu sobie i pozbyc sie problemu co nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pani terapeutka się znalazła hehe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
15'44 jak nie uderzyl nigdy tzn.,że jest dobrym człowiekiem ?! ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olivia_ecru
" On nie zdaje sobie sprawy ze robi cos zle i trzeba go uswiadamiac i czekac az zrozumie." Powiedz mi po jakim czasie Twój mąż zaczął inaczej reagować? Ja powiedzmy od 3-4 mies. Zaczęłam nad tym pracować -w jego mniemaniu jest to stawianie się i robienie na złość, moje samolubstwo i egoizm - w moim mniemaniu normalne zdrowe zachowanie- i kazde moje "nie" kończy się awantura, jego fochem, nazywaniem mnie samolubem. Ciężko mi z tym walczyć. I nie widzę jakichkolwiek efektów :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Matko! Nie wiedziałam, że są tacy ludzie. Po co się pakować w takie relacje? Dobrze zrobiłaś, że w końcu zakończyłaś ten związek. W życiu trzeba być bardziej stanowczym!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyno, nawet przez myśl niech ci nie przechodzi chęc powrotu do tego osobnika. Wyszłam za mąz za mężczyznę z takimi zachowaniami, jak tu opisujecie. Przezyłam prawdziwą traumę, zniszczył moją psychikę, zdruzgotał doszczętnie. Jestem starszą osobą, bo już mam ponad 60 lat, więc może prawem wieku proszę ciebie jak matka, nie wracaj do niego. Mój mąż też miał trudne dzieciństwo i to wszystko przełożyło się na nasz związek. Kiedyś nie było internetu, nie chodziło się do psychologa, a co za tym idzie, była mniejsza świadomość. Na dzień dzisiejszy nie wierzę, że nawet najlepszy terapeuta potrafi zmienić taką osobowość. To tkwi w człowieku do końca życia. Nie chcesz samozagłady, zapomnij o nim. Proszę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To,ze do tej pory nie uderzył,nie znaczy,że tego nie zrobi.Też byłam pewna,że tak sie nie stanie.Stało się i to w momencie ,gdy na ręku trzymałam nasze miesięczne dziecko.Tylko dlatego,ze w jego mniemaniu odezwałam się do niego lekceważąco,że nie okazałam mu należytego szacunku:/. Olivio,nie daj sobie wmówić ,że jesteś egoistką,walcz o normalność i o swoją godność,a jeśli nie docenia jak wartościową jesteś kobietą to po protu odpuść. Ja zrozumiałam to zbyt późno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to ja z 16.42 Mnie też nigdy nie uderzył. Widocznie oni działają schematycznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do pani z 16.42 Jak długo trwało Pani małżeństwo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×