Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość gość

Czy nie jest wam szkoda życie, które miałyście przed założeniem rodziny?

Polecane posty

Gość gość

Pytam, bo ostatnio naszła mnie taka smutna i dziwna refleksja. Mam męża, dziecko i spoojne życie na dość dobrym poziomie. Oczywiście nie jest super i mamy swoje potknięcia, problemy, ale czasem odczuwam brak za tym życiem przed, za tym jaką byłą osobą. A byłam rozrywkowa, miałam życie pełne wrażeń mocnych i mocniejszych, a nawet ktoś mógłby powiedzieć, że niemożliwych, to było jak jazda na karuzeli. Emocje, wrażenia, uczucia, zabawa, wszysto było takie żywe, zaskakujące, kolorowe. A teraz? Teraz wiem jak będzie wyglądał każdy dzień, zero jakichkolwiek mocniejszych wrażeń, nawet ostatnia wycieczka, którą sobie ufundowałam w ramach "pocieszenia" nie była dla mnie taka barwna jak się spodziewałam. Mam szare życie, dobrą pracę, fajnego męża i kochane dziecko. Nie ma w tym nic ciekawego czy zaskakującego i tak będzie do śmierci. A teraz uwaga proszę nie pisać mi żebym doceniła to co mam i inne tego bzdety, bo ja to wiem. Czasem tylko brak mi siebie sprzed lat, temat nie jest narzekaniem, jest bardziej, że tak to ujmę refleksyjny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam tak samoo jak Ty...teraz koncze 30 lat i stwierdzam ze ten rok bedzie szalony. Mlodosc ma sie tylko jedna a niektorzy potrzebuja wiecej wrazen od innych. I tez nie chce mi sie sluchac ze mam docenic to co mam bo dalej czuje ze czegos mi brakuje i nie zamierzam z tego zrezygnowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Onkosfera

Też to mam. Żal którego nie da się opisać, byłe życie powraca do mnie w snach. Masakra. Prowadzę rozbudowane życie wewnętrzne, sklecone z wspomnień i nierealnuycj wyobrażeń. Jak jakaś babcinka co już ma wszystko co dobre za sobą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie. Czasem zastanawiam sie jak by wygladalo moje zycie gdybym nie zalozyla rodziny. Jak w takim obrazku z neta

Kobieta stoi przy garach, bajzel w domu, a maz lezy przed tv i pyta:

- co Ty bys beze mnie zrobila?

- Karierę- odpowiada zona 😄

jestem szczesliwa, nie tesknie za byciem studentka, nastolatka , bo roznie bywalo i to dosc trudny czas. Czlowiek jest młody, glupi, nie wie czego chce, hustawka hormonow brrr. Teraz jest ok, choc tez brakuje mi troche spontanu w zyciu, bo kreci sie glownie wokol garow, dzieci, pracy i tak w kolko.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Mnie też takiemyśli nachodzą czasami. Ogólnie cieszę się tym co mam i z pewnością nie tęsknię to czasów nastoletniech czy studencich. Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 31lat, drugie 35 lat. I tesknię czasem do tego okresu po studiach i przed dziećmi. Miałam wtedy czas żeby poświęcać się pracy, którą naprawdę lubię, robiłam karierę. Dużo podróżowałam służbowo: Europa, Stany, Japonia, Australia. Teraz kariera ostro przyhamowała, nie mogę już tyle pracować co kiedyś, nie moge też wyjeżdżać. Z żalem patrzę na kolegów z pracy, których życie zawodowe praktycznie nie uległo zmianie przez pojawienie się dzieci. Ech...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

To ja się wyłamię - nie tęsknię do tamtego życia. Choć było fantastyczne, również pełne wrażeń, ale chyba mi się trochę znudziło. Potrzebowałam czegoś zupełnie innego, czegoś naprawdę ekstra - i tym "czymś" okazało się w moim przypadku dziecko. Dodam jednak, że dość późno się "ustatkowałam" (mąż i dziecko tuż przed 40-stką), może to dlatego... Teraz do szczęścia wystarcza mi spokojne, zwyczajne życie rodzinne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ala

Nie, nie tęsknię.  Jedyne czego mi brakuje to czasu tylko dla mnie i dla męża,  mijamy się,  prosimy czasem o pomoc dla dzieci babcię czy ciocię ale to raczej awaryjne sytuacje. Rzadko bywamy na spokojnie tylko we dwoje. Ale z drugiej strony-  dzieci rosną,  a za kilkanaście lat będziemy mieli już tefo czasu we dwoje do woli, az do końca,  więc wszysko przed nami. Jestem bardziej obciążona obowiazkami i doceniam spokój i jakąś stabilizację.  Nie mam problemu żeby isc na kurs hobbystyczny,  wyjechać na weekend ze znajomymi, służbowo-  za granicę,  iść na piwo z koleżanką, nie czuję nudy, zmęczenia rutyną. Decyzja o slubie i dziecku była przemyslana, i zakładaliśmy rodzinę w momencie kiedy czuliśmy ze czas na to.  Pewnie że nie jest cukierkowo, ale generalnie cieszę się z tego co mam i gdybym mogła cofnąć sie w czasie,  zrobiłbym to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
11 minut temu, Gość Ala napisał:

Nie, nie tęsknię.  Jedyne czego mi brakuje to czasu tylko dla mnie i dla męża,  mijamy się,  prosimy czasem o pomoc dla dzieci babcię czy ciocię ale to raczej awaryjne sytuacje. Rzadko bywamy na spokojnie tylko we dwoje. Ale z drugiej strony-  dzieci rosną,  a za kilkanaście lat będziemy mieli już tefo czasu we dwoje do woli, az do końca,  więc wszysko przed nami. Jestem bardziej obciążona obowiazkami i doceniam spokój i jakąś stabilizację.  Nie mam problemu żeby isc na kurs hobbystyczny,  wyjechać na weekend ze znajomymi, służbowo-  za granicę,  iść na piwo z koleżanką, nie czuję nudy, zmęczenia rutyną. Decyzja o slubie i dziecku była przemyslana, i zakładaliśmy rodzinę w momencie kiedy czuliśmy ze czas na to.  Pewnie że nie jest cukierkowo, ale generalnie cieszę się z tego co mam i gdybym mogła cofnąć sie w czasie,  zrobiłbym to samo.

Oczywiście, że będziecie mieli kiedys duzo czasu. Tylko, że w zyciu liczy się to co jest teraz. Kiedyś może już tego czasu nie będziesz potrzebować....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widze, że dużo tu dojrzalszych kobiet ode mnie i tak odnośnie wlaśnie tematu.. Mam 19 lat, niedługo wlasciwie 20 i jestem w 3 miesiacu ciąży. Z jednej strony sie ciesze bo mam mieszkanie i wiem tez, ze dziecko bede miala z odpowiednią osobą, z którą jestem 4 lata w zwiazku. Jednak mam takie momenty lekkiego zalamania i martwie sie tym jak zmieni sie moje zycie.. Zawsze chcialam miec dzieci, ale patrzac na to że dzieje sie to tak szybko, jestem przerażona tym, że jednak moge stracić ten czas na odkrywanie siebie i spełnienie wielu marzeń.. Sama nie wiem już co o tym myśleć. Nie żaluje ze zaszlam w ciaze, ale nie wiem jak to pogodzić. Zastanawiam sie nad najbardziej banalnymi sprawami takimi jak chociazby moje zamiłowanie do dlugich nocnych spacerów, z ktorych bede musiala pewnie zrezygnować.. Czy jedno dziecko, na prawde moze ograniczyc do takiego stopnia, zebym zapomniala o tym czego sama potrzebuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
2 godziny temu, Gość Onkosfera napisał:

Też to mam. Żal którego nie da się opisać, byłe życie powraca do mnie w snach. Masakra. Prowadzę rozbudowane życie wewnętrzne, sklecone z wspomnień i nierealnuycj wyobrażeń. Jak jakaś babcinka co już ma wszystko co dobre za sobą

Kurczę, zdałam sobie sprawę że moje życie wewnętrzne umarło wraz z założeniem rodziny, nie mam na nie czasu, a tez było dość rozbudowane, kiedy ty na nie znajdujesz czas?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
7 minut temu, Yeseffy napisał:

Widze, że dużo tu dojrzalszych kobiet ode mnie i tak odnośnie wlaśnie tematu.. Mam 19 lat, niedługo wlasciwie 20 i jestem w 3 miesiacu ciąży. Z jednej strony sie ciesze bo mam mieszkanie i wiem tez, ze dziecko bede miala z odpowiednią osobą, z którą jestem 4 lata w zwiazku. Jednak mam takie momenty lekkiego zalamania i martwie sie tym jak zmieni sie moje zycie.. Zawsze chcialam miec dzieci, ale patrzac na to że dzieje sie to tak szybko, jestem przerażona tym, że jednak moge stracić ten czas na odkrywanie siebie i spełnienie wielu marzeń.. Sama nie wiem już co o tym myśleć. Nie żaluje ze zaszlam w ciaze, ale nie wiem jak to pogodzić. Zastanawiam sie nad najbardziej banalnymi sprawami takimi jak chociazby moje zamiłowanie do dlugich nocnych spacerów, z ktorych bede musiala pewnie zrezygnować.. Czy jedno dziecko, na prawde moze ograniczyc do takiego stopnia, zebym zapomniala o tym czego sama potrzebuje?

oj tak,przygotuj sie.Ja czasem nie wiem jak sie nazywam. W sumie dla siebie nie robie nic,nie mam czasu,a jak dzieci ida spac, to ja padam zaraz za nimi,czasem z nimi.  Nie strasze cie,ale niestety jesli nie masz pomocy dziadkow, to twoje zycie umiera na 3-5 lat zanim dziecko pojdzie do przedszkola.Do tej pory jestes do niego uwiazana.Dla mnie to wielka radosc kiedy lece do pracy lub po bulki do sklepu,bo ide SAMA,bez dziecka i marudzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Nie wiem czy gdyby nie podjęła decyzji o założeniu rodziny to bym dziś żyła. Jednak z lekkim uśmiechem na twarzy wspominam czasy gdy to bawiłam się z "ważnymi" ludźmi, gdzie koks i amfa leciały jak śniag z nieba, gdzie kasa w dolarach, euro i złotówkach leżała swobodnie na stole tak jak i "klamki", a ja piłam whisky, słuchałam dico polo i tańczyłam z tymi, których już nie ma... Każsdy dzień był niespodzianką, dziś każdy jest przewidywalny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Onkosfera
7 godzin temu, Gość Gosc napisał:

Kurczę, zdałam sobie sprawę że moje życie wewnętrzne umarło wraz z założeniem rodziny, nie mam na nie czasu, a tez było dość rozbudowane, kiedy ty na nie znajdujesz czas?

Głównie w markecie, gdy mam przy sobie tylko niemowlaka, albo w ogóle "wychodne"😂 od dzieci, na zakupy. Podczas przejazdów samochodem (o ile dzieci akurat nie ryczą), podczas spacerów wózkiem (o ile dziecko śpi). 

Najbardziej szczęśliwa mogę być o zgrozo, gdy jestem w galerii handlowej bez starszego dziecka, z samym niemowleciem, ktore akurat zechce pójść w kimono, i... uwaga, uwaga, mogę se usiąść na kawę, gapić się na ludzi i reklamy na telebimach. Wówczas mogę sobie spokojnie wyobrażać, że moje życie potoczyło sie inaczej. Że jestem w innym miescie, jestem fajniejszym czlowiekiem, bez nadwagi, dobrą mamą, namietna kochanką i do tego krezuska, co se może kupić co tylko chce😂😂😂 Takie światowe i emocjonujące życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Czasem mi szkoda,  zwłaszcza czasu dla siebie.  Ale podobnie wspominam spokojne życie z jednym dzieckiem,  mając teraz dwoje,  a spodziewam się trzeciego i pewnie niedługo będę myśleć, jak to z dwójką było spokojnie. Czas dla siebie,  dla nas z mężem- tylko we dwoje,  sen,  taki święty spokój, gdy możesz zebrać myśli i nikt nic od Ciebie nie chce.  Za tym tęsknię czasami. 

Zdążyłam się wyszalec,  porobić karierę,  nie czuję,  że coś mnie ominęło.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W takim razie po co zakładacie rodziny, nie dojrzeliscie do tego. Wiecie do czego prowadzi takie wspominanie i marzenie by wróciły imprezy i huśtawka emocji? Tak narasta chęć przeżycia tego ponownie że to wybucha jak tylko zerwiecie się że smyczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

tez mialam takie odczucia jak dzieci byly malutkie a ja niewiedzialam w co rece wlozyc. Teraz sa juz sadzielne a ja mam czas dla siebie i swoich pasji. Dziewczyny, cierpliwosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Czytam te tematy i zastanawiam się po co wam te dzieci były. W każdym temacie ktoś mówi o cierpliwości, o przeczekaniu aż dziecko będzie większe i przestanie zabierać czas. To co wy właściwie z tego macie? 

Jestem bezdzietna i jak mówię, że nie chcę mieć dzieci to słyszę, że to sama radość, sens życia...a jak tylko przeczekam pierwsze 5, 10, 15 lat to będzie ok i będę mogła wrócić do życia i moich zajęć. Wychodzi na to, że to są lata zmarnowane skoro tak czekacie, aż ten czas minie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Azs

Bzdury ludzie gadaja. Nie nadaje sie na matke i to byl błąd. Ze założyłam rodzinę. Trudno. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosccc
2 godziny temu, Gość gość napisał:

Czytam te tematy i zastanawiam się po co wam te dzieci były. W każdym temacie ktoś mówi o cierpliwości, o przeczekaniu aż dziecko będzie większe i przestanie zabierać czas. To co wy właściwie z tego macie? 

Jestem bezdzietna i jak mówię, że nie chcę mieć dzieci to słyszę, że to sama radość, sens życia...a jak tylko przeczekam pierwsze 5, 10, 15 lat to będzie ok i będę mogła wrócić do życia i moich zajęć. Wychodzi na to, że to są lata zmarnowane skoro tak czekacie, aż ten czas minie!

Masz racje 😉 a na innych tematach bronią zawzięcie jakie to macierzyństwo jest cudowne... widocznie kłamią bo zdają sobie sprawę ze sie samowolnie w to wpakowały. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 godziny temu, Bolek napisał:

W takim razie po co zakładacie rodziny, nie dojrzeliscie do tego. Wiecie do czego prowadzi takie wspominanie i marzenie by wróciły imprezy i huśtawka emocji? Tak narasta chęć przeżycia tego ponownie że to wybucha jak tylko zerwiecie się że smyczy. 

No a co, tylko ojcom zarezerwowana jest taka wolność?

Mój sobie wyszedł na spokojne piwko po robocie i treningu (do domu nawet nie zajrzał) i wrócił dziś o 6:00 nad ranem z rozwalonym nosem,  a mój roczniak dalej tylko moim zmartwieniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Gość gość napisał:

No a co, tylko ojcom zarezerwowana jest taka wolność?

Mój sobie wyszedł na spokojne piwko po robocie i treningu (do domu nawet nie zajrzał) i wrócił dziś o 6:00 nad ranem z rozwalonym nosem,  a mój roczniak dalej tylko moim zmartwieniem.

Jak widzisz pisałem neutralnie do obu płci nie do jednej. Nie ma co się nakręcać na wspomnienia bo po latach przerwy nie będzie dobrej zabawy jak kiedyś, bo nie ma takiego towarzystwa. Jedyny scenariusz to budzicie się z kacem (moralnym też) i stwierdzacie o ku*wa co ja zrobiłam/łem

Edytowano przez Bolek
Literowka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Gość gość napisał:

No a co, tylko ojcom zarezerwowana jest taka wolność?

Mój sobie wyszedł na spokojne piwko po robocie i treningu (do domu nawet nie zajrzał) i wrócił dziś o 6:00 nad ranem z rozwalonym nosem,  a mój roczniak dalej tylko moim zmartwieniem.

Jak to wroci do domu z rowalonym nosem? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ok.

Nie, nie jest mi szkoda moje zycie przed poznaniem mojego męża bylo szalone ,niepokojące.Wyszłam za mąż jak mialam 26-lat dzisiaj mam 41 i to sa te najlepsze  lata ,niczego bym w zyciu nie zmienila ale niczego tez mi nie jest szkoda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Bolek napisał:

W takim razie po co zakładacie rodziny, nie dojrzeliscie do tego. Wiecie do czego prowadzi takie wspominanie i marzenie by wróciły imprezy i huśtawka emocji? Tak narasta chęć przeżycia tego ponownie że to wybucha jak tylko zerwiecie się że smyczy. 

Wydaje mi sie, ze kazda kobieta przezywa taka tesknote za czasami kiedy mialo sie swiety spokoj, brak obowiazkow wzgledem innych, nieograniczony czas dla siebie, mozliwosc wyspania sie, siedzenia do pozna, poczytania ksiazki, imprezy ze znajomymi, tanca do rana, nocnych spacerów i  czasem napicia sie alkoholu, bez swiadomosci, ze masz dwoje dzieci pod opieką, wiec lampeczka i o 22 lulu. Wraz z pojawieniem sie dziecka to wszystko znika na minimum 3 lata i kobieta jest zakopana po pachy w pieluchach, papkach i jedyne jej wyjscie to plac zabaw i tesco.  Pojawia sie frustracja, żal, niemoc , bo gdzie w tym wszystkim jestem JA? Masz rodzine i glownie zyjesz rodzina. Dopiero jak dzieci pojda do przedszkola czy szkoly dostajesz troche tlenu. Do tego nie da sie przygotować. Kobiecy organizm jest tak skonstruowany, ze widzi same superlatywy posiadania dziecka, a pozniej ono sie pojawia i cale wyobrazenie dotyczace posiadania rodziny leci na łeb. Bo fajne sa tylko chwile, a w wiekszosci czasu to ciezka harowa. Brak pomocy, dolegliwości poporodowe, hormony, dziecko ktorym musisz sie non stop zajmowac a pojecia nie masz czemu ono znow placze, dom do prowadzenia i pytasz sama siebie A NA CO MI TO BYLO? I Owszem wracaja wspomnienia z młodości, bo kiedys to bylo (tez podrasowane przez nasz mozg, ktory pamięta tylko to dobre). Takze nie ma lekko. Dziwne jest to, ze mimo tego jak jest ciezko i tak kochasz dziecko najmocniej. Wszystko mija, dzieci wyrosna i znow bede miec czas dla siebie, znajomych, ale to trzeba przetrwac. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamaM

Nie żałuję, korzystam z życia jakby jutra miało nie być a dziecko wcale mi w tym nie przeszkadza, pracuję, czasem jeżdżę w delegację (dziecko ma też tatę), spotykam się z koleżankami (czasem z dzieckiem czasem sama), spotykamy się ze znajomymi, dalej podróżujemy, bo dziecko nam w tym nie przeszkadza a możemy munpokazac świat i zarażać pasjami. Uwielbiam czas z moją córką, tak samo z moim mężem i w 3 również! Dziecko chodzi spać to mamy  z mężem wieczór dla siebie, jak mąż ma popołudnie to mam wieczór dla siebie, jak mała była niemowlakiem spała 3 razy w ciągu dnia, potem dwa. Raz mogłam się z nią zdrzemnąć, raz zrobić coś w domu, innym razem odspanąć. Nie widzę sensu mieć dzieci i czekać aż dorosną, bez sensu..Cieszę się każdą chwilą bo uwielbiam być mamą i żoną.

I nie wymyślam tego, to tak jak z pracą, jedni ją uwielbiają bo lubią to co robią a inni nienawidzą. Tak samo jest z rodziną. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamaM

aha imprez jakoś wybitnie nigdy nie lubiłam, Ale nieraz z mężem zarywaliśmy noce, teraz raz na jakiś czas tę z nam się zdarza np wieczór plus noc gier ze znajomymi, wtedy albo przychodzą oni do nas i siedzimy do 3-4 albo my jedziemy do innych z dzieckiem które śpi u znajomych w innym pokoiku a my gramy do nocy i też rano wstajemy bo nasza 2 latka wstaje o 5 niezależnie o której pójdzie spać, jak zarwiemy jedną noc raz na jakiś czas nic nam się nie stanie, a w nocy wciąż małej podajemy picie czasami 2 razy. Ale my oboje pracujemy, oboje spędzamy czas razem i sami ze sobą, oboje zajmujemy się domem i jeszcze mojemu choremu tacie pomagamy. Nie mamy dziadków do pomocy, a jedynie tego mojego tatę, który sam wymaga pomocy, ale cieszymy się tym co mamy..Wspominamy dawne życie nie z żalem że minęło a z uśmiechem  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
2 godziny temu, Gość Gosccc napisał:

Masz racje 😉 a na innych tematach bronią zawzięcie jakie to macierzyństwo jest cudowne... widocznie kłamią bo zdają sobie sprawę ze sie samowolnie w to wpakowały. 

Możliwe. Chcę wierzyć, że te dzieci kochają, ale czytając te wyznania jakoś nie chce mi się wierzyć, że to najlepsze co je mogło w życiu spotkać 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
51 minut temu, KateZRzeszowa napisał:

Wydaje mi sie, ze kazda kobieta przezywa taka tesknote za czasami kiedy mialo sie swiety spokoj, brak obowiazkow wzgledem innych, nieograniczony czas dla siebie, mozliwosc wyspania sie, siedzenia do pozna, poczytania ksiazki, imprezy ze znajomymi, tanca do rana, nocnych spacerów i  czasem napicia sie alkoholu, bez swiadomosci, ze masz dwoje dzieci pod opieką, wiec lampeczka i o 22 lulu. Wraz z pojawieniem sie dziecka to wszystko znika na minimum 3 lata i kobieta jest zakopana po pachy w pieluchach, papkach i jedyne jej wyjscie to plac zabaw i tesco.  Pojawia sie frustracja, żal, niemoc , bo gdzie w tym wszystkim jestem JA? Masz rodzine i glownie zyjesz rodzina. Dopiero jak dzieci pojda do przedszkola czy szkoly dostajesz troche tlenu. Do tego nie da sie przygotować. Kobiecy organizm jest tak skonstruowany, ze widzi same superlatywy posiadania dziecka, a pozniej ono sie pojawia i cale wyobrazenie dotyczace posiadania rodziny leci na łeb. Bo fajne sa tylko chwile, a w wiekszosci czasu to ciezka harowa. Brak pomocy, dolegliwości poporodowe, hormony, dziecko ktorym musisz sie non stop zajmowac a pojecia nie masz czemu ono znow placze, dom do prowadzenia i pytasz sama siebie A NA CO MI TO BYLO? I Owszem wracaja wspomnienia z młodości, bo kiedys to bylo (tez podrasowane przez nasz mozg, ktory pamięta tylko to dobre). Takze nie ma lekko. Dziwne jest to, ze mimo tego jak jest ciezko i tak kochasz dziecko najmocniej. Wszystko mija, dzieci wyrosna i znow bede miec czas dla siebie, znajomych, ale to trzeba przetrwac. 

Właśnie o tym mówię, o tym przeczekiwaniu. To są zmarnowane lata, z takim podejściem nie rozumiem po co w ogóle ludzie biorą się za robienie dzieci. Żeby przeczekać własną młodość i ich dzieciństwo? 

Wiesz z czym mi się to kojarzy? Z nudnym szkoleniem które robi moja firma. Jest mi to niepotrzebne, ale muszę mieć zaznaczone, że mam ten papier więc robię...byle zdać i mieć z głowy. Tak przedstawiacie macierzyństwo - odklepać, przeczekać i mieć z głowy ten smutny obowiązek które sobie same urodziłyście. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie. Nie przypominam sobie niczego co robiłam wcześniej, a nie robię teraz. Do tego fajnie mieć u boku męża i dzieci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Brzoskwini

Autorko, masz jedno dziecko i czujesz, że Ci czegoś brakuje-to trójka kolejnych dzieci, ale na to za późno, bo podjęłaś decyzję podczas porodu, aby się podwiązać.

Nie ma rady. Sama podjęłaś taki wybór bo w wieku 20lat uważałaś, że rodziny o siedmiu dzieciach, to patologia, a teraz dostrzegłaś, że to wierutna bzdura.

Przydałoby się 3500 co miesiąc, i darmowy bilet komunikacji miejskiej, co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×