Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

1 minutę temu, Iibed napisał:

tak myslalem ze o to chodzi ale mnie to glowy przyszlo swlow swiecic nie blyszczec i nie bylem przekonany 😄

w ciekawej okolicy mieszkasz 😄 moze wine ponosi okolica i twoj facet tez byl z tej okolicy 😄

Okolica nie znaczy osiedla/ulica. Może też oznaczać miasto 😉 A na to nie mamy niestety wpływu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

to nie chodzi o to czy moge patrzec czy nie, jestem juz stary mam slaby wzrok wiec w tej miniaturce to nawet nie wiem za bardzo czy to ldne czy brzydkie dziecko chodzi mi bardziej o to ze komus moze byc przykro a zakladalem ze tobie ale pozniej stwierdzilem ze zdjecie obrobione za ladnie wyglada jak na przypadkoe zdjecie dziecka. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Natasia95 napisał:

Okolica nie znaczy osiedla/ulica. Może też oznaczać miasto 😉 A na to nie mamy niestety wpływu. 

okolica to moze tez byc oboz dla uchodzcow albo baraki socjalne dla patusów dlatego czasami lepiej isc na spacer w inna okolice na lowy :D w twojej okolicy cos duzo patologii jak na te kilka postow :D

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

mieszkasz w radomiu moze :D ? ew. jakies male miasto na podkarpaciu ? zawsze sobei wyobrazalem ze bastiony pisu tak wygladaja jak twoja okolica :D

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Iibed napisał:

mieszkasz w radomiu moze 😄 ? ew. jakies male miasto na podkarpaciu ? zawsze sobei wyobrazalem ze bastiony pisu tak wygladaja jak twoja okolica 😄

 

Dobra namówiłeś mnie, zmienię profilowe czym prędzej ! 😄 Mi bardziej niż o obóz dla uchodźców lub baraki dla patusów chodziło po prostu o miasto. I nie, nie mam nic wspólnego z tego typu lokacjami 😄 Nie mieszkam ani w Radomiu, ani małym miasteczku na podkarpaciu 😄 Z bastionami pisu też nie mam nic wspólnego, moje poglądy opierają się raczej na konserwatywnym liberaliźmie, piszę raczej ponieważ przez sytuację w wątku i swoje zachowania nią spowodowane wątpię już we wszystko 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

nie ma czegos takiego jak konserwatywny liberalizm bo konserwatyzm wyklucza liberalizm :D albo sie jest konserwa przywiazanym do tradycji i wiary albo sie jest liberalem otwartym na swiat. zamkniecie w skansenie wiary wyklucza otwartosc na innych bo kazdy bog sie boi innych bogow ze mu wiernych zabiora, a kosciolom kase. takie hybrydy to tylko w polityce mozliwe bo glupim wyborcom sie wszystko wmowi.

na nic nie namawilem sugerowalem jedynie ze komus moze byc przykro :D

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Konserwatywny liberalizm, zwany także wolnościowym konserwatyzmem, jest to pogląd będący połączeniem liberalizmu w gospodarce !! i konserwatyzmu w kwestiach społeczno-obyczajowych i politycznych, co więcej także ustrojowych.

Konserwatywni liberałowie uważają, że idee konserwatyzmu (poszanowanie tradycji) i liberalizmu (połączenie wolności z odpowiedzialnością) nie tylko nie są sprzeczne ze sobą, ale dobrze się uzupełniają.


Odwołuję się do myślicieli takich jak Adam Smith, David Hume, John Locke, Edmund Burke 🙂

Edytowano przez Natasia95

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

po co mi przeklajasz jakies bzdury :D ja mam swoj rozum a co ci ludzie chca sprzedac swoim wyborcom to wiem :D

mniejsza o to, przeczytalem twoj temat teraz uwazniej bo nie sprawiasz wrazenia glupka jak zalozylem i nasuneło mi się że jesli piszesz prawde to moze po prostu ten facet znalazl kogos innego. moze jest mlody i mu sie znudzilo takie zycie, do dziecka nie dorosl itd. niewykluczone ze kiedys do was wroci jak sobie poszaleje ustabilizuje emocjonalnie a wy bedziecie cierpliwie czekac to kto wie :D oczywiscie nie zachecam do czekania ale zdarzaja sie chyba czesto takie rpzypadkie. decydowanie sie na dziecko w mlodym wieku sprawdza sie rzadko i to tylko w wypadku kobiet :D

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

czyli konserwatywni liberałowie chcą mieć nada króla skoro lubia konserwatyzm ustrojowy a jednoczesnie chca z tym krolem wprowadzic idealny wolny rynek :D tylko kurde jak jak krol zyje z tego co zabiera wiernym i wydaje na swoje zachcianki w dodatku jest ponad prawem :D

to pokazuje logike tych konserwatynych liberałów :D

zamiast nazwac to po prostu tak ze jest liberalizm wierzacy i niewierzacy tak samo jake lewica wierzaca w boga i niewierzaca :D 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania

Dołączę się do tematu. Samotna matka byłam w zasadzie od zajścia w ciążę, bo zaslepiona miłością zaszlam z nieodpowiednim facetem i potem to była kwestia czasu kiedy się rozstaniemy-on nie chciał tego dziecka, namawiał mnie na usunięcie. Po porodzie radzilam sobie sama. Jak córka miała miesiąc poznałam pewnego faceta. Jestem z nim od pół roku, mieszkamy u niego, uznał moja córkę. Jest tylko jeden problem... Ja nie kocham jego ani on mnie. Oboje już swoje przeżyliśmy i żadne z nas nie jest gotowe na nowy związek. Ale z drugiej strony oboje potrzebujemy kogoś bliskiego. I tak sobie żyjemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Gość Ania napisał:

Ale z drugiej strony oboje potrzebujemy kogoś bliskiego. I tak sobie żyjemy.

to ma być pocieszające dla autorki czy depresyjne :D ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania
14 minut temu, Iibed napisał:

to ma być pocieszające dla autorki czy depresyjne :D ?

 

Niech sama to oceni. Trudno mi powiedzieć. Na chwilę obecną cudowny, troskliwy i opiekuńczy facet dba o to żeby było mi dobrze, żeby mi i mojej córce niczego nie brakowało. W teorii idealne życie. W praktyce niestety gorzej. Wiem że on kocha swoją byłą, z która nigdy nie będzie, bo ona ulozyla sobie życie i ma syna z innym i nie wróci do niego, bo dla niej ich związek był tylko miłą rozrywką. Ja co prawda nienawidzę ojca biologicznego mojej corki I to nie przez niego nie potrafię pokochać obecnego partnera. Po prostu chyba już nigdy nie pokocham żadnego faceta, zbyt mocno zostałam skrzywdzona. A ten człowiek jest dla mnie przyjacielem, troszczy się, nie oczekuje niczego w zamian. Dobrze mi z nim i jemu z nami też. Ma 37 lat, ja 33. Nie jesteśmy już malolatami i nie będzie motyli w brzuchu, jest związek z rozsądku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Gość Ania napisał:

troskliwy i opiekuńczy facet dba o to żeby było mi dobrze, żeby mi i mojej córce niczego nie brakowało. W teorii idealne życie. W praktyce niestety gorzej. Wiem że on kocha swoją byłą, z która nigdy nie będzie, bo ona ulozyla sobie życie i ma syna z innym i nie wróci do niego, bo dla niej ich związek był tylko miłą rozrywką.

to identycznie jak dla ciebie szkoda faceta ale zwykle takim jak ty trafia sie wlasnie taki frajer ktory mimo ze robi wszystko to i tak maja go w nosie bo gustuje w wyrachowanych kobietach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, Gość Ania napisał:

Nie jesteśmy już malolatami i nie będzie motyli w brzuchu, jest związek z rozsądku.

nigdy nie zrozumiem takiej logiki. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania
21 godzin temu, Iibed napisał:

to identycznie jak dla ciebie szkoda faceta ale zwykle takim jak ty trafia sie wlasnie taki frajer ktory mimo ze robi wszystko to i tak maja go w nosie bo gustuje w wyrachowanych kobietach. 

Ja go nie mam w nosie. Zależy mi na nim. Sytuacja jest identyczna bo ani ja go nie kocham ani on mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Takatam

Hej Natasia. Przeczytałam cały Twój wątek. W Twoim parterze coś musiało stopniowo rosnąć, aż w końcu pękło. Pytanie tylko co to było i czy on będzie miał odwagę Ci o tym powiedzieć. Stchórzył haniebnie tym pisaniem kartki... 

Być może przejrzy na oczy i wróci jak ochłonie i przemyśli sprawę. Pytanie tylko czy Ty będziesz chciała go z powrotem. Związki, w których nie ma dialogu są bardzo podatne na różne katastrofy. Gdy zaczynałam związek z moim mężem, mieliśmy bardzo ciężkie przejścia, jednak tak długo wiercilam mu dziurę w brzuchu, aż wreszcie się otworzył i teraz sam do mnie przychodzi z problemami. Ale łatwo nie było... 

Dawno temu uciekł od Was? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 25.08.2019 o 13:57, Gość Ania napisał:

Dołączę się do tematu. Samotna matka byłam w zasadzie od zajścia w ciążę, bo zaslepiona miłością zaszlam z nieodpowiednim facetem i potem to była kwestia czasu kiedy się rozstaniemy-on nie chciał tego dziecka, namawiał mnie na usunięcie. Po porodzie radzilam sobie sama. Jak córka miała miesiąc poznałam pewnego faceta. Jestem z nim od pół roku, mieszkamy u niego, uznał moja córkę. Jest tylko jeden problem... Ja nie kocham jego ani on mnie. Oboje już swoje przeżyliśmy i żadne z nas nie jest gotowe na nowy związek. Ale z drugiej strony oboje potrzebujemy kogoś bliskiego. I tak sobie żyjemy.

Nie wiem nawet co mam Ci odpisać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 27.08.2019 o 00:09, Gość Takatam napisał:

Hej Natasia. Przeczytałam cały Twój wątek. W Twoim parterze coś musiało stopniowo rosnąć, aż w końcu pękło. Pytanie tylko co to było i czy on będzie miał odwagę Ci o tym powiedzieć. Stchórzył haniebnie tym pisaniem kartki... 

Być może przejrzy na oczy i wróci jak ochłonie i przemyśli sprawę. Pytanie tylko czy Ty będziesz chciała go z powrotem. Związki, w których nie ma dialogu są bardzo podatne na różne katastrofy. Gdy zaczynałam związek z moim mężem, mieliśmy bardzo ciężkie przejścia, jednak tak długo wiercilam mu dziurę w brzuchu, aż wreszcie się otworzył i teraz sam do mnie przychodzi z problemami. Ale łatwo nie było... 

Dawno temu uciekł od Was? 

Czasem w każdym człowieku coś pęka, on nie potrafił ze mną rozmawiac o swoich uczuciach więc może to dlatego. Na razie nie rozmawiamy w ogóle, do dziecka też nie dzwoni.

Wiesz co, ja już chyba nie chcę być z tym partnerem. Jasne, kocham go nadal, jest ojcem mojego dziecka ale jak mam na to popatrzeć z innej perspektywy, to nie chcę cały czas go zmuszać do bycia ze mną i do rozmowy. Facet musi sam tego chcieć.

Coś koło miesiąca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

W sumie to mi żal większości osób tu piszących. Musicie mieć tego faceta u dupy bo inaczej to koniec świata. Samotna matka to już dla niektórych tragedia i koniec świata,a ja pytam dlaczego? Gdzie wasze własne JA i wasze wlasne życie? Moze czas trochę pomyslec o sobie i o tym dziecku oczywiście również. To ma tyle dobrych stron i trzeba je widzieć i doceniać a nie skupiać się na swoim nieszczęściu. Jest tyle fajnych rzeczy które można w życiu robić zamiast przeżywać w nieskończoność stratę faceta i tracić czas za uganianie się za nowym. Nie rozumiem tego stwierdzenia,, czy ja ułoże sobie życie''. Tak jakby nie mozna byo ulozyc sobie go bez chlopa przy dupie. Tyle się robi w życiu dla tego faceta że nieraz dopiero kobieta po rozwodzie widzi że zdziwieniem że nagle może robić rzeczy na które nigdy nie mogła sobie pozwolić. Mam znajomą której niektórzy dziwni ludzie mówią do tej pory że jej współczują po rozwodzie. Za każdym razem jej się śmiać chce tylko z tych dziwnych konserwatywnych Polaczków bo jej jeszcze nigdy w życiu nie było lepiej niż teraz. Druga sprawa,niestety facet jak odchodzi to ma zwykle w dupie dziecko,czego ja zupełnie nie rozumiem bo to powinien być konflikt między rodzicami tylko i wyłącznie. Niestety faceci myślą jakoś inaczej może nie wszyscy ale większość. Czy można go zmusić do kochania własnego dziecka? Raczej nie,można spróbować wytłumaczyć,bo facet niestety jest jak dziecko i trzeba mu wszystko tłumaczyć, jeśli dalej nie rozumie no to trudno,sam sobie szkodzi że odpycha i traci swoje dziecko. Szkoda tylko tego dziecka że tatuś w ten sposób myśli,bo właściwie to co ono winne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Takatam
7 godzin temu, Natasia95 napisał:

Czasem w każdym człowieku coś pęka, on nie potrafił ze mną rozmawiac o swoich uczuciach więc może to dlatego. Na razie nie rozmawiamy w ogóle, do dziecka też nie dzwoni.

Wiesz co, ja już chyba nie chcę być z tym partnerem. Jasne, kocham go nadal, jest ojcem mojego dziecka ale jak mam na to popatrzeć z innej perspektywy, to nie chcę cały czas go zmuszać do bycia ze mną i do rozmowy. Facet musi sam tego chcieć.

Coś koło miesiąca.

Zmuszanie byłoby absolutnie bez sensu. Absolutnie sam musiałby chcieć rozmawiać i pracować nad związkiem. Ale skoro już miesiąc się nie odzywa... Strasznie to słabe i egoistyczne. 

Przynajmniej dziecko nie będzie patrzeć na spięcia między Wami i Twoją frustrację.

Zdarzają się czasem sensowni ludzie, więc, o ile nie zaszyjesz się w domu, masz duże szanse na dobrą relację. Mam nadzieję, że kiedyś z ulgą będziesz wspominać zaistniałą sytuację - jako coś, co odmieniło Twoje życie na lepsze. Życzę Ci jak najlepiej :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×