Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość darek_krk

Relacje praca-dom

Polecane posty

Gość darek_krk

Witajcie.

Piszę, bo jestem w kropce. Postaram się najkrócej jak się da. Od kilku miesięcy w domu między mna, a żoną jest koszmar. Dwoje dorosłych, ponoc inteligentnych ludzi, nie potrafiących sie w ogóle porozumieć. Ale nie o tym bedzie. To, że mamy problemy nie oznacza, że nie staram sie chronić rodziny. Żona prowadzi firme i zatrudnia kilka osób. Znam tych ludzi i mam z nimi czasem kontakt, co wkurza moją żonę, bo to jej praca i pracownicy, a ona nie chce żebym ja z nimi rozmawiał. Rozumiem. Mam jednak kontakt z podwładną żony (żaden romans-czasem pogadamy telefonicznie). Problem polega na tym, że ona jest z facetem z tej samej firmy. Facet jest psychopatą i średnio raz w tygodniu ją bije i wyrzuca na ulice. Moja żona uważa, że to nie jej sprawa i nie będzie się mieszać. Ale ona o tym wie, i raczej ma to w nosie. Jako, że mam taki, a nie inny system wartości sygnalizowałem żonie sytuacje, ale bez powodzenia. Ostatnio dziewczyna zadzwoniła zaryczana, że mieszka na ulicy, że koleś wyrzucił ją w środku nocy na mróz. Gadaliśmy długo. Ona była zdesperowana (ma oznaki deprechy). Przekonałem ją żeby poszła na dyżur do szpitala psych. Jej facet pokazał mojej żonie smsa z tej rozmowy, a ona wpadła w furie na mnie. Sam juz nie wiem, ale czy zrobiłem źle? Nie chce teraz tragizować, ale może odwiodłem ją od czegoś głupiego? Wcześniej sygnalizowałem problem, ale moja żona lała na to. Tylko, że gdyby wyszło, że jeden pracownik mobbinguje ostro drugiego, to czy zona nie miałaby problemów, gdyby cos dziewczynie sie stalo, a żona wiedzialaby o sytuacji? przecież w takiej systuacji miałaby przerąbane. Mam spore doświadczenie w zarządzaniu i wiem, kiedy trzeba reagowac. Żona uważa, ze naruszyłem jej rewir, jestem poj....ny i mam ...a...ć. Sam już nie wiem, czy dobrze zrobiłem, czy mogłem siedziec cicho. Teraz w domu jest wojna i potrwa z kilka miesięcy. Szkoda mi teraz naszego dziecka, które będzie tego świadkiem. Mogłem to zostawić? Nie wiem.  Tylko prosze bez wycieczek odnośnie romansu etc. bo nie o to idzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Po co mieszasz się w jakieś kłotnie między innymi ludźmi. Laska chyba ma jakąś rodzinę. Żona ma rację. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ona
1 godzinę temu, Gość darek_krk napisał:

Witajcie.

Piszę, bo jestem w kropce. Postaram się najkrócej jak się da. Od kilku miesięcy w domu między mna, a żoną jest koszmar. Dwoje dorosłych, ponoc inteligentnych ludzi, nie potrafiących sie w ogóle porozumieć. Ale nie o tym bedzie. To, że mamy problemy nie oznacza, że nie staram sie chronić rodziny. Żona prowadzi firme i zatrudnia kilka osób. Znam tych ludzi i mam z nimi czasem kontakt, co wkurza moją żonę, bo to jej praca i pracownicy, a ona nie chce żebym ja z nimi rozmawiał. Rozumiem. Mam jednak kontakt z podwładną żony (żaden romans-czasem pogadamy telefonicznie). Problem polega na tym, że ona jest z facetem z tej samej firmy. Facet jest psychopatą i średnio raz w tygodniu ją bije i wyrzuca na ulice. Moja żona uważa, że to nie jej sprawa i nie będzie się mieszać. Ale ona o tym wie, i raczej ma to w nosie. Jako, że mam taki, a nie inny system wartości sygnalizowałem żonie sytuacje, ale bez powodzenia. Ostatnio dziewczyna zadzwoniła zaryczana, że mieszka na ulicy, że koleś wyrzucił ją w środku nocy na mróz. Gadaliśmy długo. Ona była zdesperowana (ma oznaki deprechy). Przekonałem ją żeby poszła na dyżur do szpitala psych. Jej facet pokazał mojej żonie smsa z tej rozmowy, a ona wpadła w furie na mnie. Sam juz nie wiem, ale czy zrobiłem źle? Nie chce teraz tragizować, ale może odwiodłem ją od czegoś głupiego? Wcześniej sygnalizowałem problem, ale moja żona lała na to. Tylko, że gdyby wyszło, że jeden pracownik mobbinguje ostro drugiego, to czy zona nie miałaby problemów, gdyby cos dziewczynie sie stalo, a żona wiedzialaby o sytuacji? przecież w takiej systuacji miałaby przerąbane. Mam spore doświadczenie w zarządzaniu i wiem, kiedy trzeba reagowac. Żona uważa, ze naruszyłem jej rewir, jestem poj....ny i mam ...a...ć. Sam już nie wiem, czy dobrze zrobiłem, czy mogłem siedziec cicho. Teraz w domu jest wojna i potrwa z kilka miesięcy. Szkoda mi teraz naszego dziecka, które będzie tego świadkiem. Mogłem to zostawić? Nie wiem.  Tylko prosze bez wycieczek odnośnie romansu etc. bo nie o to idzie.

Dziwne 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To tylko w Polszy-olej to.
3 godziny temu, Gość gość napisał:

Po co mieszasz się w jakieś kłotnie między innymi ludźmi. Laska chyba ma jakąś rodzinę. Żona ma rację. 

Problem w tym, że nie ma rodziny -przynajmniej na miejscu. Nie chcę przeciągać dyskusji, ale nie zrobiłem nic złego. Stanąłem w obronie pracownika mobbingowanego przez innego pracownika i to poważnie. Może to nie moja sprawa, ale tak sie mówi w Polsce. W cywilizowanym świecie to nie jest sprawa prywatna (przypominam o Szwecji, Finlandii, Danii, Norwegii etc). To nie działa tak, jak u nas. Może ja wychodze przed szereg i nie pasuję tutaj? Z góry dzięki za szczere opinie. Hejt sobie darujcie. mam dość problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To tylko w Polszy-olej to.
3 godziny temu, Gość gość napisał:

Po co mieszasz się w jakieś kłotnie między innymi ludźmi. Laska chyba ma jakąś rodzinę. Żona ma rację. 

Tak sie mówi w Polsce, ale nie w świecie kulturowo oddalonym o lata świetlne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiwi

Mobbing to jest w pracy. Ta sytuacja nie odbyla sie w pracy.

A oni maja prywatny problem w domu. To jest lekka patologia, zeby kogos bic, ponizac i na ulice wywalac.

Takie rzeczy zglasza sie na policje i sie odchodzi na swoje.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To tylko w Polszy-olej to.
37 minut temu, Gość kiwi napisał:

Mobbing to jest w pracy. Ta sytuacja nie odbyla sie w pracy.

A oni maja prywatny problem w domu. To jest lekka patologia, zeby kogos bic, ponizac i na ulice wywalac.

Takie rzeczy zglasza sie na policje i sie odchodzi na swoje.

 

Masz rację. Tylko mam to olać, czy jednak zwracać uwagę chocby żonie (bez sensu) na ten fakt?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiwi

Na policje zglos sprawe .

Zwracanie zonie uwagi niczego przeciez nie zmieni.

Dlaczego sie ta pani nie wyprowadzi i zawsze do niego wraca???????????

Co tydzien??????????????

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prowokacja

Chlopie, co Ty pitolisz????

Jezeli zadzwonila do Ciebie z ulicy, bo ja wywalil z domu, to jakiego sms-a pokazal Twojej zonie?????????????????????????????????

Ale prowokacja wyciagnieta z doooopy, buuuuu.

Zycie i problemy osobiste to NIE JEST  mobbing w pracy!!!!!!

Naucz sie troche, wielki bezrobotny kierowniku.

Nie udalo ci sie tym razem 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość prowokacja odp

Niestety, ale to ty wylewasz swoje żale nie sprawdzając faktów. Fragment ksiazki dotyczący mobbingu:

Mobbing i przemoc pojawiają się w toku całego ludzkiego życia: od wieku przedszkolnego po senioralny. Można je odnaleźć we wszystkich szczegółowo opisanych w tej książce kontekstach: domowym (rodzina, relacje intymne), instytucjonalnym (szkoła, dom dziecka, zakład karny), w cyberprzestrzeni. Mają one poważne konsekwencje psychiczne i fizyczne dla osób w nie uwikłanych, wiążą się także z kosztami dla rodzin, szkół, organizacji i społeczeństwa.

Sytuacja dotyczy zarówno domu, jak i pracy (byłem świadkiem również w biurze). Co do rozmowy i smsa, to czepiasz się, bo napisałem na początku, że opisze w skrócie, a nie z każdym szczegółem. Mam, więc nadzieje, że nauczysz mnie czegoś. Poza tym jak to rozdzielisz?  w pracy jest mobbing, wychodzą i na ulicy juz nie? Wiem, to się zmienia w przemoc psychiczną lub fizyczna, ale nie przesadzaj. Chciałes błysnąć słownikiem w w dodatku obrażając mnie (bezrobotny kierownik)? Musisz być bardzo sfrustrowany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Gość darek_krk napisał:

Witajcie.

Piszę, bo jestem w kropce. Postaram się najkrócej jak się da. Od kilku miesięcy w domu między mna, a żoną jest koszmar. Dwoje dorosłych, ponoc inteligentnych ludzi, nie potrafiących sie w ogóle porozumieć. Ale nie o tym bedzie. To, że mamy problemy nie oznacza, że nie staram sie chronić rodziny. Żona prowadzi firme i zatrudnia kilka osób. Znam tych ludzi i mam z nimi czasem kontakt, co wkurza moją żonę, bo to jej praca i pracownicy, a ona nie chce żebym ja z nimi rozmawiał. Rozumiem. Mam jednak kontakt z podwładną żony (żaden romans-czasem pogadamy telefonicznie). Problem polega na tym, że ona jest z facetem z tej samej firmy. Facet jest psychopatą i średnio raz w tygodniu ją bije i wyrzuca na ulice. Moja żona uważa, że to nie jej sprawa i nie będzie się mieszać. Ale ona o tym wie, i raczej ma to w nosie. Jako, że mam taki, a nie inny system wartości sygnalizowałem żonie sytuacje, ale bez powodzenia. Ostatnio dziewczyna zadzwoniła zaryczana, że mieszka na ulicy, że koleś wyrzucił ją w środku nocy na mróz. Gadaliśmy długo. Ona była zdesperowana (ma oznaki deprechy). Przekonałem ją żeby poszła na dyżur do szpitala psych. Jej facet pokazał mojej żonie smsa z tej rozmowy, a ona wpadła w furie na mnie. Sam juz nie wiem, ale czy zrobiłem źle? Nie chce teraz tragizować, ale może odwiodłem ją od czegoś głupiego? Wcześniej sygnalizowałem problem, ale moja żona lała na to. Tylko, że gdyby wyszło, że jeden pracownik mobbinguje ostro drugiego, to czy zona nie miałaby problemów, gdyby cos dziewczynie sie stalo, a żona wiedzialaby o sytuacji? przecież w takiej systuacji miałaby przerąbane. Mam spore doświadczenie w zarządzaniu i wiem, kiedy trzeba reagowac. Żona uważa, ze naruszyłem jej rewir, jestem poj....ny i mam ...a...ć. Sam już nie wiem, czy dobrze zrobiłem, czy mogłem siedziec cicho. Teraz w domu jest wojna i potrwa z kilka miesięcy. Szkoda mi teraz naszego dziecka, które będzie tego świadkiem. Mogłem to zostawić? Nie wiem.  Tylko prosze bez wycieczek odnośnie romansu etc. bo nie o to idzie.

A twoja żona to jakaś armia zbawienia czy co żeby każdemu z pomocą iść. Ona prowadzi firmę i żadna domowa patologia jej pracowników to nie jej sprawa. Z drugiej strony ta twoja znajoma też ma problem z głową skoro się daje tak traktować, a ty łykasz jak pelikan wszystkie żale. Szkoda mi ciebie czlowieku bo z twojego tematu wynika że masz inteligentną kobietę a i tak ciągnie cię do rozwiązywania problemów jakiś patologicznych tłuków. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sos

I co?

Juz wrocila do swojego pana i czeka na nastepny raz?

Czy dalej mieszka na ulicy?

Osoba wyzesj dobrze Ci napisala

zglos sprawe na policje.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość darek_krk

Nie wiem. Przestałem się interesować. Jak ja znam to wróciła. Bo nie był pierwszy raz. Zresztą takich ludzi, którzy dają sobą pomiatac jest wielu (zarówno kobiet, jak i facetów). Nie rozumiem tego (pewnie potrzebna jest długa terapia), żeby wyjść z takiego układu. Jakieś uzależnienie od oprawcy? Jest coś takiego jak syndrom sztokholmski. Co do policji, to pogadam z żoną. Jeśli będzie możliwość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaa

Takie jej zycie.

Smutne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość darek_krk

Nie wiem. Przestałem się interesować. Jak ją znam to wróciła. Bo nie był pierwszy raz. Zresztą takich ludzi, którzy dają sobą pomiatac jest wielu (zarówno kobiet, jak i facetów). Nie rozumiem tego (pewnie potrzebna jest długa terapia), żeby wyjść z takiego układu. Jakieś uzależnienie od oprawcy? Jest coś takiego jak syndrom sztokholmski. Co do policji, to pogadam z żoną. Jeśli będzie możliwość.

W sumie to nie przez nią miałem problem, tylko przez jej faceta. Tak, czy inaczej. On  normalny nie jest. Książkowy przykład psychopaty. Stąd też sympatia otoczenia do niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość darek_krk
1 minutę temu, Gość Gość darek_krk napisał:

 

W sumie to nie przez nią miałem problem, tylko przez jej faceta. Tak, czy inaczej. On  normalny nie jest. Książkowy przykład psychopaty. Stąd też sympatia otoczenia do niego.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Reraaa

Co cię to obchodzi?

Faceta też byś tak bronił? A powinieneś.

Zostaw jedze, niech ja zatlyczr. Mniej szlamu na ulicach. Jedna mniej. 

)Nienawidzę facetów którzy bronią innych kobiet.. mają bronić mnie!)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pozytywna zołza

Wg mnie  facet dobrze robi, że chce ją bronić ale nie kosztem własnej rodziny. Zgłoś sprawę na policję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Gość darek_krk

Wg mnie  facet dobrze robi, że chce ją bronić ale nie kosztem własnej rodziny. Zgłoś sprawę na policję. 

Problem w tym, że to działo się też w pracy. Jeśli zgłoszę, to żona oberwie rykoszetem. Rodzina jest najważniejsza, ale nie potrafię być bierny wobec takiej agresji. I broniłbym też faceta, jak ktoś spytał. Może jestem naiwny, ale tak mnie wychowano, że jeśli komuś dzieje się coś złego, to go bronię. Może to źle..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pozytywna zołza
9 godzin temu, Gość Gość Gość darek_krk napisał:

Wg mnie  facet dobrze robi, że chce ją bronić ale nie kosztem własnej rodziny. Zgłoś sprawę na policję. 

Problem w tym, że to działo się też w pracy. Jeśli zgłoszę, to żona oberwie rykoszetem. Rodzina jest najważniejsza, ale nie potrafię być bierny wobec takiej agresji. I broniłbym też faceta, jak ktoś spytał. Może jestem naiwny, ale tak mnie wychowano, że jeśli komuś dzieje się coś złego, to go bronię. Może to źle..

Trudna sytuacja i musisz wybrać niestety...wg mnie (może się mylę) ale powinieneś myśleć przede wszystkim o rodzinie, żonie. Czy masz taką 10000% pewności, że tamta kobieta na pewno jest tak traktowana? Czemu jeśli to się dzieje w pracy to twoja żona nie reaguje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×