Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Bernadetta12345

Co zrobić z tą miłością...?

Polecane posty

Witam...wahalam się czy opisać  te historię, bo może  jest ona identyczna jak miliony innych...Ale nawet teraz czuje taka potrzebę aby się komuś wyzalic...

Piotra poznałam zupełnie przypadkowo przez Internet.Nie była to długa znajomość, ale bardzo uczuciowa i myślę  że nieco inna niż wszystkie...

Nie wiem dlaczego potoczyło się to tak szybko ...jak to zwykła internetowa znajomość. Nieustające rozmowy ...naprawdę piękne, jak gdyby znalo  się człowieka od lat.Piekne słowa,  zapewnienia o miłości,  spotkania...Kwiaty...prezenty ...staraliśmy się sobie coraz bardziej bliscy. W pewnym momencie padła deklaracja ślubu  z jego strony...chęć poznania moich rodziców.

Było w zasadzie bajkowo.I wówczas nadszedł moment kiedy zdecydowałam się powiedzieć o mojej chorobie, zwłaszcza że, pewne moje zachowania budziły trochę jego podejrzenia. Chciałam być uczciwa- cierpię  na schizofrenie...Przedstawiłam wszystkie dokumenty...zaświadczenia...opinie lekarskie, aby mój partner był świadomy stanu mojego zdrowia.Duzo rozmawialiśmy o tym, czym jest ta choroba, że czasami zamykam się w sobie...są okresy lepsze i gorsze.Dodam, że akurat już długo nie miałam żadnych objawów i czułam się rewelacyjnie.Oczywiscie mój partner zapewnił mnie, że chce być że mną na dobre i złe...chodził że mną do Kościoła, rozmawiał o mnie z Mamą...chciał  abym przyjechala  do niego...

Sielanka trwała pół roku.Owszem dzieliły nas olbrzymie różnice  kulturowe- ja z miasta on z gospodarstwa.A jednak chciałam z nim być...rzucić wszystko...Jedynym moim marzeniem była praca gdzieś w pobliskim mieście, bo jestem księgową i chciałabym się realizować w zawodzie.Moja choroba dzięki Bogu nigdy nie przysparzala mi problemów w pracy - czasem dwutygodniowe zwolnienie , to wszystko...

Przyszły niestety gorsze dni...nie odpisywałam na smsy...czasem się izolowalam   kilka dni...blokowalam  go w telefonie. Skutek mojej choroby, o ktorej dawno wiedział...Zaczęły  sie pretensje, jakby nie rozumiał...ale z czasem wszystko wróciło  do normy. Jakoś  zawsze czuliśmy coś do siebie...wracaliśmy...

I nadszedł ten nieszczęsny atak gdzieś po roku...Wtedy kiedy wspolne zycie było  już  w zasadzie ustalone...Pojawily sie glosy w glowie...agresja...nieprzewidywalnosc....Fakt nieładnie go potraktowalam ..dość obraźliwe, ale nie miałam na to wpływu.Czulam że  choroba mną zawladnela. Do tego jeszcze operacja przede mną,  woreczek zolciowy...Tak nagle trafiłam do szpitala.

On ciągle chciał podtrzymywać kontakt, ale już był nie taki jak wcześniej...Tłumaczył się praca na gospodarstwie- fakt to już była wiosna...pisał smsy ale nie dzwonił...

I wtedy ten szpital...byłam sama...W złym stanie fizycznym.i psychicznym.Moj partner z pewnego względu jak najbardziej usprawiedliwionego nie mógł do mnie przyjechać- to jest dla mnie jasne i absolutnie go rozumiem, nie chciałabym pisać tutaj o tym w szczegółach...Potrzebowałam jednakże kontaktu...telefonicznego...zaangazowania.A tego nie było...

Apogeum wszystkiego ...śmierć mojej Mamy dzień po mojej operacji...To był dla mnie dramat...nie do opisania...

W takim momencie same smsy od niego mi nie wystarczyły...Potrzebowałam go...jego wsparcia...miłości...Kiedy zadzwoniłam powiedział, że nie ma akurat czasu...że ma obowiązki...że muszę zrozumieć, że już jest wiosna i więcej pracy w sadzie..

Pogrzeb mamy odbył się bez mojego udziału.Jestem do teraz w szpitalu...

Jestem w szpitalu i on nadal pisze...Są to dziwne smsy...Zwraca się do mnie Aniołku...Kochanie...kilka smsów codziennie.A ja już nie wiem co o tym sądzić...czuje się skrzywdzona...niezrozumiana...czuje żal  do niego.Gdyby nie pisał sam, pewnie nigdy bym się do niego już nie odezwała...Ponieważ to on się odzywa odpisuje...bez emocji, bo ten żal we mnie tkwi...

Nie wiem zupełnie po co on pisze...czy byłby aż tak fałszywy i prowadził dwa związki równoległe? Czy to moja choroba spowodowała zmianę jego nastawienia? Po co te deklaracje? Prawie że  zareczylismy się...

Wybaczcie ...Ale muszę  poznać opinie innych, bo przeraża mnie to...ciągle czuje coś do niego, ale widzę też siebie bezradna  na sali.operacyjnej i pogrzeb mamy beze mnie...Byłam zdana tylko na siebie...

Dziękuję bardzo za opinie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 Wyrazy współczucia. Jego słowa, słowa, słowa... kiedy było najtrudniej, tak boleśnie trudno, nie stanął na wysokości zadania. W tych najtrudniejszych momentach naszego życia, jakimi są choroba, lub śmierć najbliższych nam osob, męża, rodziców, rodzeństwa dziadków , potrzebujemy realnego wsparcia bliskiej nam osoby. Tej "dziury" po stracie nie są w stanie zalepić żadne słowa. Ale obecność przyjaciela, przyjacióki, konkubenta, czy kogoś nam szczególnie bliskego jest niezbędna. Pomaga zmierzyć się z trauma, z trudnymi momentami. Tak, po ludzku, dawanie wsparcia to trudna sztuka i trzeba mieć w sobie niebywale pokłady empatii, żeby przekazać  ten dar osobie, na której nam szczególnie zalezy. Wesprzeć i być. Czasem jest tak, że sobie nie życzymy obecności ludzi. Siedzimy w samotni.. A czasem jest tak, że bez dobrego czułego słowa i bez dotyku "świat wali nam się" na głowę. Trudno oceniać, dlaczego uznał, że praca w sadzie, jest ważniejsza niż to wsparcie którym mógłby Cie obdarzyć w chwili śmierci Twojej Mamy. Może takie są jego priorytety. Może za jego decyzja kryje się coś więcej.. Trzeba by Wam usiąść i szczerze, bez naciągania faktów, porozmawiać. Przedstawić, każde, swój punkt widzenia.. Oceniać  jego zachowania nie możemy, bo tak byłoby najłatwiej, a przecież nie o to chodzi, żeby skreslac kogoś na starcie. Trzeba Ci cierpliwie wysłuchać tego, co miałby  do  powiedzenia. Ważne żeby nie karmił Cie klamstawami i nie obiecywał niemożliwego. Naprawdę warto rozmawiać. A nadzieja umiera ostania. Życzę Wam wszystkiego dobrego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Współczuję Ci bardzo choroby , choroba jest nie zależna od Nas , śmierci mamy.  Musisz być silna.  Wyjątkowo nie wiem co napisać.  Podejrzewam że teraz nosisz cios 2w 1 jak nie 3 w 1.  ( Choroba ,związek i śmierć mamy ) szpital - co Ci życzę byś szybko wracała do zdrowia ! Może rzeczywiście ma dużo pracy związanej z gospodarstwem wiesz wiosna przychodzi dużymi krokami a w tym czasie zawsze koło domu jest co robić.  Jeśli zaakceptował Twoja chorobę - to chyba jest tego świadomy że takie osoby potrzebują więcej uwagi / czasu / czułości . Bo są wrażliwe.  Co Ci się to objawia w sposób taki że się izolujesz i cierpisz ! Musisz z Nim porozmawiać czy te słowa że mu to nie przeszkadza - podtrzymuje ? Mam nadzieję że tak jest . Bo każdemu się należy chociaż trochę Szczęścia ! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje🙂...on nadal pisze...Dzisiaj zadzwonił wieczorem, jest jednak ostrożny...już nie tak wylewny jak kiedyś...Zapytałam czy między nami coś się zmienilo- twierdzi że nic...że ma sporo pracy, że jego Tata jest chory i wszystko na jego głowie.Ale moja kobieca intuicja to wyczuwa...że on się zastanawia ...nie jest pewny.Nie chce nikogo zmuszać do miłości. Nie chce tylko, żeby on grał na dwa fronty kiedy jestem tak chora.Nie miałby serca...pisać do mnie Kochanie i kręcić z inna...

Po prostu zwatpilam... W tej samotności, bólu...zwatpilam w ta miłość...A do tego to moje dziwne przekonanie że coś jest nie tak...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie szukałabym tu innej kobiety. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że on trochę się w tym wszystkim pogubił, ale sama zobacz, dalej macie kontakt, i to on go inicjuje. To świadczy o tym że mu na Tobie zależy. Gdybym była na Twoim miejscu, to wprost zapytałbym o to czego się boi. Kochana, o schizofrenii krążą takie mity, że naprawdę można się przestraszyć 😉  a sama wiesz że tą chorobę można pod kontrolę lekarza ujarzmić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak wiem...choć ostatnio odczułam potęgę  tej choroby. Zastanawiam się tylko czy ja w ogóle nadaje się do związku...

Może być i tak, że jest przestraszony...Powiem tylko jedno dziewczyny, nie dazcie do szybkich deklaracji.W moim przypadku okazało się to zgubne.Zbyt wielkie nadzieje i oczekiwania.On wie, że dzieli nas choroba i różnice kulturowe...

Z tym drugim myślę że można sobie spokojnie poradzić...na to pierwsze ja nie mam wpływu.Lepiej powoli budować związek, niż żeby wybuchnal z taka namiętności jak to było u mnie...

Najgorszy ten korona wirus...my mieszkamy daleko od siebie , bo aż 250 km...moze nie jest to koniec świata...no ale niestety...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Apogeum wszystkiego ...śmierć mojej Mamy dzień po mojej operacji...To był dla mnie dramat...nie do opisania...

W takim momencie same smsy od niego mi nie wystarczyły...Potrzebowałam go...jego wsparcia...miłości...Kiedy zadzwoniłam powiedział, że nie ma akurat czasu...że ma obowiązki...że muszę zrozumieć, że już jest wiosna i więcej pracy w sadzie..

Pogrzeb mamy odbył się bez mojego udziału.Jestem do teraz w szpitalu...

To mi nie pasuje do jego czystego obrazu miłości. Są sprawy ważniejsze niż biznes, robota, pole. Powinien był przyjechać chociażby na dzień czy dwa. Świat by się nie zawalił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak to fakt...aczkolwiek przyjechać faktycznie nie mógł...Telefoniczne wsparcie absolutnie by wystarczyło w jego i mojej sytuacji.

Po co mężczyźni niektórzy tak szybko deklarują swoje uczucia? Czyżby po prostu niedojrzalosc? Jesli tyle sobie obiecujemy, planujemy...gorzej potem ,,spaść na ziemię,, niestety...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nic się nie zmieniło niestety...dalej rozmawiamy że sobą...niby jest w porządku a nie jest.Meczy mnie fakt, że wiem że coś jest nie w porządku...intuicyjnie to wyczuwam.Dzieli nas 250 km...przez ten nieszczęsny korona wirus nie możemy się spotkać...wiadomo, nawet bym nie zaproponowała.Jak długo mam tak trwać? On teraz w gospodarstwie ma sporo pracy fakt, ale dziś niedziela...owszem smsy od rana...Ale jakoś nie ma tej potrzeby żeby do mnie zadzwonić. Dziwna sytuacja...chciałabym znać prawdę..A chyba jej nie poznam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pytałam...twierdził, że nic się nie zmieniło...Doradzcie mi co zrobic..

Może powinnam się odsunąć już zupełnie...dziś jest niedziela i ciężko mi uwierzyć,  że nie miał czasu do mnie zadzwonić.Owszem pisaliśmy, ale dawniej rozmawialiśmy godzinami...to on głównie potrzebował kontaktu.

Ja sie nie narzucam...nie dzwonię do niego pierwsza...również nie pisze pierwsza, więc nie zameczam go...Wiem, że przestraszył się mojej choroby.Byc może chce to skończyć...

Jak dzwoni odbieram i rozmawiamy normalnie i być może sztucznie podtrzymujemy coś, co już nie istnieje...

Jak mam się przekonać czy jemu zależy czy też jest to już koniec związku? Nie odbierać telefonu? Nie odpisywać od razu?...Nie mam pojęcia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pisałam  około 15 że źle się poczułam...faktycznie jakoś mięśnie mnie bolą...gardło.Juz jest lepiej na szczęście...Odpisał dopiero teraz, dość lakoniczne, jednym zdaniem.

Nie odpisałam...Nie.odbiore też telefonu,  trudno najwyżej będzie to koniec...O ile już nie jest...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Wiesz, taki ciągły kontakt non stop cały dzień też może być dla faceta męczący. Szczególnie po jakimś czasie gdy już ochłonął. Nie skreślaj go za szybko. Nawet gdy nie odezwie się cały dzień lub kilka dni. Pewnie jeszcze przyjdą lepsze czasy.

Może dopiero gdy taka sytuacja potrwa kilka tygodni to się zastanów.

Edytowano przez Hellies

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za opinie🙂...Wiesz to wszystko mnie po prostu przerasta..jestem po operacji...świeżo po śmierci Mamy...I jeszcze ten korona wirus...Rozmawiałam z nim i twierdzi że mu zależy...Ale ja widzę że i tak z tego nic nie będzie.W takiej sytuacji jak jestem każdy mężczyzna postąpił by inaczej.

I nie chce się tu oklamywac...Powiedziałam mu, że jeśli nie akceptuje mojej choroby niech mi powie wprost...Przykro mi tylko ,że on mnie oszukuje, bo coś niestety za tym stoi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dziękuję za opinie🙂...Wiesz to wszystko mnie po prostu przerasta..jestem po operacji...świeżo po śmierci Mamy...I jeszcze ten korona wirus...Rozmawiałam z nim i twierdzi że mu zależy...Ale ja widzę że i tak z tego nic nie będzie.W takiej sytuacji jak jestem każdy mężczyzna postąpił by inaczej.

I nie chce się tu oklamywac...Powiedziałam mu, że jeśli nie akceptuje mojej choroby niech mi powie wprost...Przykro mi tylko ,że on mnie oszukuje, bo coś niestety za tym stoi...

Zazwyczaj intuicja dobrze nam podpowiada i należy się jej trzymać. W każdym razie znacie się już trochę czasu, może on akurat przechodzi jakiś okres zwątpienia. Przed zerwaniem poważnych relacji trzeba mieć 100% pewność że się tego chce bo potem trudno to odwrócić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Ale masz problemy:) ja też mam.szukam mojego kochanego .

ideału nie znajdziesz, kup kota

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Pisałam  około 15 że źle się poczułam...faktycznie jakoś mięśnie mnie bolą...gardło.Juz jest lepiej na szczęście...Odpisał dopiero teraz, dość lakoniczne, jednym zdaniem.

Nie odpisałam...Nie.odbiore też telefonu,  trudno najwyżej będzie to koniec...O ile już nie jest...

raczej to koniec, daj spokój, nic z tego nie będzie, on boi się prawde ci powiedzieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Wczoraj w sumie trochę przeżyłam szok jak rozmawialiśmy i się tłumaczył, że jest chory i źle się czuje..Twierdził że on tak ma, że jak się źle czuje to woli pisać niż rozmawiać, że trochę spał w ciągu dnia i że może mu to przejdzie do wiosny jak będzie lepsza pogoda🤭

No sorry  ja na telefon od niego do wiosny czekać nie będę...Ale jedyne co jest dla mnie dziwne to to, że jak się wylączyłam dość szybko, od razu przesłał mi SMS miliony całusow emotek, zapewnień że myśli cały czas i tęskni...

Mam wrażenie że na jakiegoś socjopate trafiłam...Po co on to robi? Wlasnie to jest dla mnie bardzo zagadkowe,  bo kupy sie nie trzyma...

Edytowano przez Bernadetta12345

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wiesz, taki ciągły kontakt non stop cały dzień też może być dla faceta męczący. Szczególnie po jakimś czasie gdy już ochłonął. Nie skreślaj go za szybko. Nawet gdy nie odezwie się cały dzień lub kilka dni. Pewnie jeszcze przyjdą lepsze czasy.

Może dopiero gdy taka sytuacja potrwa kilka tygodni to się zastanów.

 

 

Zazwyczaj intuicja dobrze nam podpowiada i należy się jej trzymać. W każdym razie znacie się już trochę czasu, może on akurat przechodzi jakiś okres zwątpienia. Przed zerwaniem poważnych relacji trzeba mieć 100% pewność że się tego chce bo potem trudno to odwrócić.

Wiesz tak...Masz rację.Tylko dla mnie jest już to męczące...Nie będę dla nikogo zabawką, mam swoją godność.Jesli facet w niedzielę nie ma czasu do mnie zadzwonić...to trudno.Niech wie co stracił...On jest starszy ode mnie o 10 lat, żaden z niego Apollo..Ja to faktycznie kochałam A teraz to już nie jestem pewna.Bo nikt nie zgodzi się na takie traktowanie...Nawet gdybyśmy się teraz spotkali, to już nic z tego nie będzie.. 

...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Dziękuję wszystkim którzy to czytali...dziękuję za opinie.Zamykam wątek, więc na koniec podsumowanie. Dzisiaj zakończyłam ten związek.

Jak codzień napisał smsa...nie miał czasu zadzwonić A ja nadal w szpitalu samotna.

Wysłałem parę zdjęć z komórki...piękne...W seksownych ......enkach...letnich z dopiskiem, że mam nadzieje ze do lata będę zdrowa.......enki faktycznie robiły wrażenie.. kilka przymierzalam na ślub w zeszłym roku i akurat miałam na zdjęciach.

Po czym w kolejnym smsie napisałam że to koniec...że się zawiodłam...żeby już był łaskaw nie.pisac.Dla pewności  zablokowałam to i wylądowałem numer.

Powiem Wam że mi ulzylo...nie będę tak traktowana już...nie będę niczyja zabawka...powoli będę wracać do zdrowia.Takiej huśtawki emocji nie chce sobie fundowac...

Dziewczyny jeśli to czytacie weźcie sobie do serca..

Poczułam.ulge...wreszcie spokój...pewnie jeszcze będę płakać wiem, ale najgorsze już mam za sobą, wyzwolilam się z toksycznego związku...

Edytowano przez Bernadetta12345

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

raczej to koniec, daj spokój, nic z tego nie będzie, on boi się prawde ci powiedzieć

Szkoda 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Szkoda 

Wiesz...trudno powiedzieć czy szkoda.Ja się męczyłeam od miesiąca w tym toksycznym zwiazku...oczywisvie napisał do mnie smsa, bo nie zdążyłam zablokować telefonu, z pretensjami że on pracuje a ja się gniewam na niego itd.

Być może i pracuje...

Ale ja jestem po operacji , zmarła mi.mama, leżę odcięta od świata przez korona wirusa w szpitalu i naprawdę nie mam zbyt wielkich wymagań.W niedzielę kiedy on nie pracuje chciałabym żeby zadzwonił do mnie na 15 min...nawet tego się nie doczekałem...

Ja wiem że chciałby mieć opcję awaryjna...trzyma na w zapasie...Ale nie...Nie zdał egzaminu u mnie...I zniszczył uczucie...teraz już nie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wiesz...trudno powiedzieć czy szkoda.Ja się męczyłeam od miesiąca w tym toksycznym zwiazku...oczywisvie napisał do mnie smsa, bo nie zdążyłam zablokować telefonu, z pretensjami że on pracuje a ja się gniewam na niego itd.

Być może i pracuje...

Ale ja jestem po operacji , zmarła mi.mama, leżę odcięta od świata przez korona wirusa w szpitalu i naprawdę nie mam zbyt wielkich wymagań.W niedzielę kiedy on nie pracuje chciałabym żeby zadzwonił do mnie na 15 min...nawet tego się nie doczekałem...

Ja wiem że chciałby mieć opcję awaryjna...trzyma na w zapasie...Ale nie...Nie zdał egzaminu u mnie...I zniszczył uczucie...teraz już nie...

Niestety aby związek na odległość przetrwał dłużej to trzeba naprawdę mocno kochać. Więc nie warto się w to pakować gdy w najbliższym czasie nie ma realnej możliwości zamieszkania blisko siebie lub razem.

Co do Twojej sytuacji to wydaje mi się że facetowi po prostu aż tak bardzo nie zależało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×