Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Dorota_85

on woli spać na kanapie

Polecane posty

Witam Was serdecznie,

chciałabym prosić Was o podzielenie się przemyśleniami na temat opisanego niżej problemu. Muszę pozbierać myśli i zdystansować się do tematu. Od razu zaznaczę, że z góry dziękuję za wpisy typu "ale masz problem tępa dzido", "zostaw go i chodź do mnie" albo "porozmawiaj z nim" (rozmawiamy).

Mieszkamy z moim facetem razem od dwóch miesięcy. Wcześniej spotykaliśmy się kilka miesięcy, oboje jesteśmy po 30stce i nie mieszkaliśmy wcześniej z innymi partnerami. Przed wspólnym zamieszkaniem zdarzyło nam się spędzić razem noc ale wtedy problem wysypiania się nie był naszym głównym zmartwieniem;)

Pierwszych kilka nocy obojgu było nam trudno spać w jednym łóżku. Ja znoszę takie częściowo  zarwane noce o wiele lepiej, widziałam, że jemu jest ciężej. Ma wymagającą pracę, w ciągu dnia chodził jak trup. Wiadomo, spirala: niewyspanie, pogorszenie nastroju, spadek dynamiki w naszym kontakcie (korona, tkwiliśmy w domu). Porozmawialiśmy, ustaliliśmy co nam obojgu przeszkadza, zaliczyliśmy nawet próbę spania w osobnych pokojach (sama to zaproponowałam bo nie mogłam patrzeć jak się męczy, myślałam, że się przyzwyczai). Potem dwie kołdry, poprawa rytmu dnia, wydawało się, że jest już dobrze. Ale ja widzę, że on chętnie wyniósłby się na kanapę i dość często o tym wspomina, jestem pewna, że to ma tylko brzmieć jak żart ale nim nie jest.

I znów - rozmawialiśmy. On wie, że wspólne spanie jest dla mnie ważne (i chyba jest ważne dla wszystkich innych par?!). I na zimno ja rozumiem jego argumenty, kiedy próbowaliśmy osobnego spania to cały rytuał wspólnego czasu w łóżku przed zaśnięciem i wspólnej pobudki (ja przychodziłam do niego) był emocjonalnie bardzo satysfakcjonujący. Mimo wszystko nie mogę pogodzić się z taką opcją. Wiem, że robi to dla mnie i te "żarty" doprowadzają mnie do szału. Bo to nie tak, że on zarywa całe noce tylko np przebudzi się dwa razy albo obudzi przed budzikiem. No bez przesady! Muszę dodać, że mamy dużego psa, który śpi w łóżku, zanim byliśmy razem to zawsze spał i od początku rozmawialiśmy o tym, że dalej będzie mógł. Natomiast wszyscy śpimy raczej w jednej pozycji od zaśnięcia do pobudki.

Dla mnie omawianie tej sprawy jest bardzo emocjonujące, on rozmawia bardzo rzeczowo, a ja potrafię nawet się popłakać (co w ogóle zdarza mi się bardzo rzadko). No nie wyobrażam sobie żebyśmy spali przez resztę życia osobno a tutaj raczej żadne poduszki rozdzielające łóżko ani inne wynalazki nic nie zmienią. 

Zaznaczę, że bardzo się kochamy i dogadujemy we wszystkich pozostałych aspektach. W łóżku jest fantastycznie. Ale boli mnie, że on z tak ważnej dla mnie i obiektywnie ważnej sprawy robi problem, tak, jakby nie mógł trochę się przemęczyć tylko wygoda była ważniejsza od uczuć. Mógłby nawet trochę się przemęczyć i zobaczyć, czy się przyzwyczai zanim zacznie mówić  takie przykre rzeczy tak, jakby chodziło o coś bezemocjonalnego jak to, czy jemy na śniadanie chleb czy bułki.

Wiecie, w tej sytuacji nawet jak się pokłócimy to to, że będzie spał na kanapie będzie dla niego jak nagroda;D. Czy ktoś miał podobny problem? Ja przesadzam czy on jest nieczuły? Jak zaczniemy sypiać osobno teraz to co będzie za parę lat? Niecodziennie będzie czas na wspólny wieczór czy poranek. W takie dni, kiedy czasu dla siebie będzie mniej będziemy żyć jak współlokatorzy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Większe łóżko a nawet zestawić razem dwa aby było dużo miejsca i wygoda gwarantowana 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też uważam, że macie za małe łóżko. Reszta jest do dogadania lub są to tylko wymówki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wygoń psa na kanapę wtedy w łóżku będzie więcej miejsca a Twój nie będzie miał gdzie uciec bo kanapa będzie zajęta 🙂

Może też być tak że ciężko mu się przyzwyczaić spać z kimś jeśli długo wcześniej  sypiał sam. To samo działa w drugą stronę ja przez dwa lata swojego związku tak się przyzwyczaiłam do spania ze swoim partnerem że kiedy sielanka się skończyła nie umiem odnaleźć się sama wieczorami w łóżku. Pies byłby dla mnie teraz dobrym rozwiązaniem hehe ale też odpada ze względów alergicznych więc taki marny los mój 😒

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie pisałaś jakiej wielkości macie łóżko- może jest za małe.  Do tego ten duży pies w łóżku- naprawdę pies nie może spać na własnym posłaniu?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przestań chrapać przestanie uciekać😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bo spanie razem wcale nie jest takie proste, jak całe życie spało się samemu. To wszystko wygląda pięknie, romantycznie na filmach, a w rzeczywistości bywa różnie 😀 Wiadomo, ta druga osoba rusza się, czasem chrapie, wstaje w nocy do wc, czasem kręci się, bo nie może zasnąć. Ale z czasem człowiek się znieczula na te bodźce zewnętrzne. Kiedyś to byłam tak przewrażliwiona, że tykanie budzika było irytujące.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jezeli to dla Ciebie bardzo wazne to chlopak powinien to uszanować i sie poświęcić. Co innegó gdybyście oboje woleli osobno spac. A w takiej syt.to egoistyczne z jego strony 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Przemol Prafik napisał:

wywalić psa z łóżka, wtedy będzie normalnie

Właśnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To sie tylko tak niewinnie zaczyna, a co jak pojawi sie dziecko? U mnie tez na poczatku wspolne spanie, potem dziecko - mezu idz do drugiego pokoju bo dziecko najwazniejsze, a potem juz 8 lat oddzielnie, a teraz prawie na krawedzi rozwodu. Nie ignoruj tej sprawy, bo potem bedzie za pozno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja jakbym miala spac z psem ktory na spacerze je jakies goowno, wskakuje do lozka, lize sobie jajka i potem mi chucha porosto w twarz, to bym sie porzygala. Wcale sie facetowi nie dziwie. 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze to dla mnie nie dopuszczalne jest żeby zwierzątko spało w łóżku chociażby był to malutki szczeniaczek. Łóżko jest dla ludzi.jak mąż miał fazę na pieski właśnie i chciał żeby nasza spała w łóżku naszym to wynosiłam się do innego pokoju. I tu wcale się mu nie dziwię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Łóżko ma 170x200 więc chyba nie takie małe. 

Z psem jesteśmy oboje zżyci i jego obecność w łóżku nie stanowi żadnego problemu w kontekście "obrzydliwości". Rozumiem, że dla niektórych może być to w jakiś sposób odpychające, ale oboje mamy do czynienia z psami przez praktycznie całe życie i po prostu lubimy psiaki. Może jedynie mieć to wpływ na ilość miejsca, ale niewielki, a pies kładzie się po mojej stronie przy nogach i nie wierci się, a rano uwielbiamy się z nim przytulać.

Wracając do ilości miejsca w łóżku, to nie jest sedno problemu. On ma problemy z zaśnięciem oraz budzeniem się w nocy. W obu przypadkach stwierdził, że nie jest to związane z ilością miejsca, wierceniem się itp. Łatwiej jest mu zasnąć i zachować ciągły sen kiedy śpi samemu. Ma też problem ze snem w nowych miejscach, dlatego też uważam, że może być to kwestia przyzwyczajenia.

Ciężko to przekazać w jednym poście, ale całokształt naszej relacji układa się bardzo dobrze. Patrząc na chłodno doskonale rozumiem, że problemy ze snem są dużo większym zagrożeniem dla udanego związku niż brak spania w jednym łóżku, bo rzutują na cały dzień (nastrój, wydajność w pracy, zmęczenie). Nawet bez tego wspólnego spania otrzymuję jego pełną atencję, a sprawy łóżkowe niekoniecznie załatwiamy w łóżku 😉

Teoretycznie nie ma to więc właściwie wielkiego znaczenia, ale mój stosunek do samej czynności wspólnego spania (można to przecież traktować jak każdą inną czynność, która raz się wykonuje razem, a kiedy indziej osobno) jest znacznie bardziej emocjonalny. Ogólnie przez nakreślenie sytuacji chciałam bardziej skupić się na kwestii emocjonalnej, bo wszelkie potencjalne problemy praktyczne są mało znaczące (naturalnie jesteśmy się w stanie w takich kwestiach porozumieć). Tutaj bardziej chodzi o mój stosunek do wspólnego spania jako elementu wywołującego silne emocje. Jestem w stanie podejść do sytuacji na chłodno kiedy mówię o tym w oderwaniu od naszego związku, ale w praktyce wywołuje to u mnie silną reakcję.

Nad tym właśnie aspektem chciałam się w swoich rozważaniach tak na prawdę skupić. Czy aby nie jesteśmy pod wpływem zbyt silnego nacisku kulturowego, zakorzenionego historycznie przez religię katolicką, który w połączeniu z wychowaniem w tradycyjnym modelu rodziny sprawia, że interpretujemy archetyp ojca śpiącego na kanapie jako symbol rozpadu pożycia i kryzysu małżeńskiego, podczas gdy taka paralela wcale nie zachodzi.

Tym samym chcę nakreślić szerszy problem jakim jest budowanie mitów i wyobrażeń w kontekście oklepanych aspektów relacji międzyludzkiej, a w szczególności związku dwojga ludzi, który w następstwie rzutuje negatywnie na radość jaką czerpiemy ze wspólnej koegzystencji. Doszukujemy się w niej bowiem tych wszystkich utartych schematów i stereotypów, które zostały w naszych głowach zaprogramowane jako wyznaczniki udanego związku, podczas gdy ich waga jest co najwyżej marginalna.

W ten sposób jesteśmy ograniczani przez tkwiące w nas głęboko przekonania, które niczym ciernie wbijają się w nas tym mocniej im silniej próbujemy się wyrwać i zacząć myśleć racjonalnie. Tak jak dla ptaka wychowanego w klatce, latanie na wolności jest wynaturzeniem, tak i dla nas przesiąkniętych skostniałymi konceptami związku jakie wpoili nam nasi rodzice wszelkie odstępstwa od tej "normy" traktujemy jako wewnętrzną porażkę.

Może najwyższy czas zrzucić te mentalne kajdany, wyswobodzić się z konserwatywnego gorsetu i podążać własną drogą starając się na nowo zdefiniować co jest dla nas istotne? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Dorota_85 napisał:

Może najwyższy czas zrzucić te mentalne kajdany, wyswobodzić się z konserwatywnego gorsetu i podążać własną drogą starając się na nowo zdefiniować co jest dla nas istotne? 

Wiesz co - dla mnie spanie z mężem w jednym łóżku to nie mentalne kajdany.  My lubimy ze sobą spać i nawet jak się pokłócimy to i tak zawsze śpimy razem.  

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Margo napisał:

Wiesz co - dla mnie spanie z mężem w jednym łóżku to nie mentalne kajdany.  My lubimy ze sobą spać i nawet jak się pokłócimy to i tak zawsze śpimy razem.  

Zupełnie nie o to chodziło. Dalsza część wypowiedzi dotyczyła bardziej ogólnie wszystkiego co robimy, a nawet mamy do tego emocjonalny stosunek chociaż nie są to rzeczy istotne, a jedynie konwenanse, kalka zachowań przekazanych na etapie wychowania, która została w nas zakorzeniona.

Tak jak wynika z pierwszej wypowiedzi spanie w jednym łóżku odbieram pozytywnie, nawet więcej - jest dla mnie ważne. Jak się jednak nad tym zastanowię to niepokojący jest dla mnie zbyt emocjonalny stosunek do czegoś co jest właściwie błahe. Zaczynam dostrzegać argumentację, że nie jest to nic istotnego, a jednak widzę, że temat mnie w jakiś sposób dotyka emocjonalnie. Jako osoba kierująca się w życiu racjonalnością niepokoi mnie taki stan rzeczy i stąd próba analizy samego zjawiska w szerszym ujęciu pod koniec poprzedniego posta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Dorota_85 napisał:

Zupełnie nie o to chodziło. Dalsza część wypowiedzi dotyczyła bardziej ogólnie wszystkiego co robimy, a nawet mamy do tego emocjonalny stosunek chociaż nie są to rzeczy istotne, a jedynie konwenanse, kalka zachowań przekazanych na etapie wychowania, która została w nas zakorzeniona.

Tak jak wynika z pierwszej wypowiedzi spanie w jednym łóżku odbieram pozytywnie, nawet więcej - jest dla mnie ważne. Jak się jednak nad tym zastanowię to niepokojący jest dla mnie zbyt emocjonalny stosunek do czegoś co jest właściwie błahe. Zaczynam dostrzegać argumentację, że nie jest to nic istotnego, a jednak widzę, że temat mnie w jakiś sposób dotyka emocjonalnie. Jako osoba kierująca się w życiu racjonalnością niepokoi mnie taki stan rzeczy i stąd próba analizy samego zjawiska w szerszym ujęciu pod koniec poprzedniego posta.

Ty tak wszystko rozkładasz na czynniki pierwsze. Ja tez jestem racjonalną osobą,  ale nie zastanawiam się dlaczego byłoby mi przykro, gdyby np mąż nie spał że mną w jednym łóżku- byłoby i tyle . Sa różni ludzie i różne związki- jedni śpią osobno,  drudzy wyjeżdżają oddzielnie na wakacje,  a jeszcze inni razem nie tańczą i razem nie wychodzą , zeby sie razem pobawić.  Niby to wszystko błahostki,  ale mi by to jednak przeszkadzało i brakowaloby mi w związku spania razem, wspólnych wyjazdów,  tańczenia razem i wspólnej zabawy . I wiesz co,  nie będę analizować dlaczego tak jest- poprostu taka jestem. Być może potrafiłabym zrezygnować z czegoś,  ale czy na pewno i na jak długo nie wiem. 

Edytowano przez Margo
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Margo napisał:

Wiesz co - dla mnie spanie z mężem w jednym łóżku to nie mentalne kajdany.  My lubimy ze sobą spać i nawet jak się pokłócimy to i tak zawsze śpimy razem.  

po kłótni dobrze się wygrzmocić w łóżku to jest to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Potrzebujecie większego łóżka. Takiego king size. Co do spania osobno to ja też czasem idę na kanapę, bo mój chrapie. Nie ma z tego powodu tragedii. Może spijcie czasem razem a czasem osobno?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×