Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
czarnaniemamba

Zepsute jedzenie... prosto ze sklepu :X

Polecane posty

Czy ktoś kontroluje jedzenie na półkach sklepowych czy tylko przekładają, żeby to co ma krótki termin poszło szybciej...

Kupiłam wczoraj paprykę, w domu przekroiłam - spleśniała w środku.

Dwa dni temu kupiłam za 9,99 zł szyncle vege w Lidlu z terminem do 29 września. Dzisiaj otwieram - spleśniałe. Nie widziałam żadnej dziurki w folii, niczego. Zaniepokoił mnie zapach i jak się przyjrzałam to faktycznie na panierce była miejscami pleśń... - do kosza.

Jakieś dwa miesiące temu kupiłam naleśniki z Lida. Po kilku dniach, nieotwierane napęczniały i smród po otwarciu - do kosza...

Kupuję często serki wiejskie. Co 3-4 serek ma pływającą wodę, a walory smakowe pozostawiają wielee do życzenia.

Maskara. Nie wiem czy tylko ja mam takiego pecha, czy sklepy mają w dupie klientów, bo i tak wrócą, jak nie po to to po coś innego.

W stokrotce kilka lat termu w przeciągu tygodnia kupiłam dwa kartony mleka, które od razu po otwarciu okazały się być zepsute.

Wszystko jest coraz droższe, a kolejne produkty wylądowały w koszu. :X

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, czarnaniemamba napisał:

Czy ktoś kontroluje jedzenie na półkach sklepowych czy tylko przekładają, żeby to co ma krótki termin poszło szybciej...

Kupiłam wczoraj paprykę, w domu przekroiłam - spleśniała w środku.

Dwa dni temu kupiłam za 9,99 zł szyncle vege w Lidlu z terminem do 29 września. Dzisiaj otwieram - spleśniałe. Nie widziałam żadnej dziurki w folii, niczego. Zaniepokoił mnie zapach i jak się przyjrzałam to faktycznie na panierce była miejscami pleśń... - do kosza.

Jakieś dwa miesiące temu kupiłam naleśniki z Lida. Po kilku dniach, nieotwierane napęczniały i smród po otwarciu - do kosza...

Kupuję często serki wiejskie. Co 3-4 serek ma pływającą wodę, a walory smakowe pozostawiają wielee do życzenia.

Maskara. Nie wiem czy tylko ja mam takiego pecha, czy sklepy mają w dupie klientów, bo i tak wrócą, jak nie po to to po coś innego.

W stokrotce kilka lat termu w przeciągu tygodnia kupiłam dwa kartony mleka, które od razu po otwarciu okazały się być zepsute.

Wszystko jest coraz droższe, a kolejne produkty wylądowały w koszu. :X

Ja wlasnie napisze,ze ostatnio musialam wyrzucic kilka produktow do kosza,ktore kupilam,poniewaz ich smak byl zmieniony a niektore smakowaly jak mieszanka chemiczna. Niewiem co oni robia z ta zywnoscia 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.09.2022 o 14:39, czarnaniemamba napisał:

Czy ktoś kontroluje jedzenie na półkach sklepowych czy tylko przekładają, żeby to co ma krótki termin poszło szybciej...

Kupiłam wczoraj paprykę, w domu przekroiłam - spleśniała w środku.

Dwa dni temu kupiłam za 9,99 zł szyncle vege w Lidlu z terminem do 29 września. Dzisiaj otwieram - spleśniałe. Nie widziałam żadnej dziurki w folii, niczego. Zaniepokoił mnie zapach i jak się przyjrzałam to faktycznie na panierce była miejscami pleśń... - do kosza.

Jakieś dwa miesiące temu kupiłam naleśniki z Lida. Po kilku dniach, nieotwierane napęczniały i smród po otwarciu - do kosza...

Kupuję często serki wiejskie. Co 3-4 serek ma pływającą wodę, a walory smakowe pozostawiają wielee do życzenia.

Maskara. Nie wiem czy tylko ja mam takiego pecha, czy sklepy mają w dupie klientów, bo i tak wrócą, jak nie po to to po coś innego.

W stokrotce kilka lat termu w przeciągu tygodnia kupiłam dwa kartony mleka, które od razu po otwarciu okazały się być zepsute.

Wszystko jest coraz droższe, a kolejne produkty wylądowały w koszu. :X

Byłam na stażu w sklepie takim średnim wielkością. Warzywa się przebierało. Paprykę trudno zobaczyć jak nie widać plesni na zewnątrz. Ale często pracownice były źle jak coś wyrzucałam. Kazano mi odkrawać zgniła część z selera ogórka marchewki. Zepsute liście z sałaty odrywać, tak samo z kapusty. Dla mnie to już do wyrzucenia, ale one to zostawiały. Zamkniętych produktów się nie sprawdza nie otwiera. Jak dla mnie to ten sklep musiał przechowywać to w złej temperaturze dlatego się zepsuły. Ja pracowałam w sklepie z lada mięsna. Kazano nam zdrapywać daty ważności z kiełbasy. Podobno myto szynki z lady druga stażystka mi to mówiła która była na tej ladzie. Nie wiem czemu tak robiły może potrącają im z wypłaty jak coś wyrzuca. A reszta to pewnie zaniedbanie pracowników że się coś psuje albo za mało ich tam i nienadazaja wszystkiego odłożyć w odpowiednie warunki. A towar na półkach się układa z przodu z krótkim terminem przydatności taka jest zasada. A jako klientka w sklepie jeszcze nic zepsutego nie kupiłam. Ale moja ciotka kupiła śmierdzące mięso w biedronce i widziala kiedyś w innej biedronce jak były otwarte lodówki z mięsem i jak zamknęła to zaraz ktoś otwierał chyba z pracowników jak się potem okazało było też śmierdzące chyba chcieli aby wywietrzało. Sklepy chyba chcą się pozbyć jedzenia którego zamówiły za dużo nie patrzą na klientów tylko na siebie. A ten sklep w którym byłam na stażu na szczęście upadł. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×