Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Majka916

Sukulenty zimą

Polecane posty

Kochani jak zimujecie swoje sukulenty? Mam w domu sanseverie i trzy opuncje. Proszę o porady co do podlewania zima. Ps. Muszę trzymać je w ogrzewanym pokoju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

nic z nimi nie robię więcej niż to co w inne pory roku. tylko ograniczam podlewanie - w lato podlewam 1-2x w tyg, a w zimie 1x na 1-2 tyg, obserwuję ziemię czy jest przesuszona i jeśli tak to podlewam niewielką ilością, uważam żeby rośliny nie stały w mokrej ziemi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Echeveria i wszystkie pokrewne mają przeróżne oblicza... wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi ale z drugiej strony też nie pojawiają się zbyt często w necie... chyba nie są aż tak popularne. Ponoć bezpieczne dla zwierząt...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak ktoś szuka sukulentów to może poszaleć... : ) oszaleć z nadmiaru wyboru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A propos kwiatków, nieco inne : ) 

ale patrz co znalazłam : ) fajne 

Pewnie już kiedyś robiłaś coś takiego 

P. S. Nie mogłam znaleźć w języku polskim. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, neone napisał:

A propos kwiatków, nieco inne : ) 

ale patrz co znalazłam : ) fajne 

Pewnie już kiedyś robiłaś coś takiego 

P. S. Nie mogłam znaleźć w języku polskim. 

Nie robiłam, ale widziałam jakieś filmiki... dużo rzeczy można zrobić z takich drucików kreatywnych. Niektórzy robią np ozdoby świąteczne : ) ładne, estetyczne kwiaty jej wyszły : ) 

Ciekawe jest też technika quilling widziałam trochę prac i też można stworzyć coś fajnego, albo amigurumi... widziałam kwiaty storczyki robione w tej technice : )

Ja to bardziej tradycyjne... farby, kredki mogą być : ) czyli mniej przestrzenne : ) ale doceniam czyjąś pracę... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie robiłam, ale widziałam jakieś filmiki... dużo rzeczy można zrobić z takich drucików kreatywnych. Niektórzy robią np ozdoby świąteczne : ) ładne, estetyczne kwiaty jej wyszły : ) 

Ciekawe jest też technika quilling widziałam trochę prac i też można stworzyć coś fajnego, albo amigurumi... widziałam kwiaty storczyki robione w tej technice : )

Ja to bardziej tradycyjne... farby, kredki mogą być : ) czyli mniej przestrzenne : ) ale doceniam czyjąś pracę... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Od malarstwa do fotografii łatwiej jest przejść... ten proces wydaje się bardziej naturalny i powiązany ze sobą. Miałam trochę rzeźby na studiach... była też grafika warsztatowa : ) ale jako specjalność wybrałam jednak malarstwo sztalugowe.

Edytowano przez yeya
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A jednak przepuścili odp z zacytowanym filmikiem. : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, yeya napisał:

Od malarstwa do fotografii łatwiej jest przejść... ten proces wydaje się bardziej naturalny i powiązany ze sobą. Miałam trochę rzeźby na studiach... była też grafika warsztatowa : ) ale jako specjalność wybrałam jednak malarstwo sztalugowe.

Mnie do takich "robótek ręcznych" też daleko : ) podpowiedział mi się dzisiaj filmik z fajnym pomysłem na zrobienie wieszaków za pomocą kolorowych wyciorów : ) Babka wzięła klamrę /klipsa biurowego, zaczepiła go o półkę w przedpokoju. Do tego przymocowała wycior a na końcu wyciora kamerkę... Całość jest potem świetnym wieszakiem na zimowe ocieplane rękawice (np. dziecięce), które wiecznie gubią się po mieszkaniu... 

Potem szukałam sobie materiałów na zrobienie tego i tak mi wyskoczył filmik o robieniu kwiatów z wyciora ; ) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Muszę też przyznać, że fajne te kwiaty wyciorowe - miałam kiedyś znajomą która robiła całe bukiety kwiatów na drucikach, z kolorowej bibuły. Były naprawdę zjawiskowe... Myślę że to też trzeba nauczyć się samej techniki robienia z papieru czy bibuły. 

To było wszystko - tak odbiegając od prawdziwych roślin i sukulentow : ) 

Zamawiam w końcu jakąś książkę o roślinach doniczkowych...oby okazała się fajna i przydatna : ) 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, neone napisał:

Mnie do takich "robótek ręcznych" też daleko : ) podpowiedział mi się dzisiaj filmik z fajnym pomysłem na zrobienie wieszaków za pomocą kolorowych wyciorów : ) Babka wzięła klamrę /klipsa biurowego, zaczepiła go o półkę w przedpokoju. Do tego przymocowała wycior a na końcu wyciora kamerkę... Całość jest potem świetnym wieszakiem na zimowe ocieplane rękawice (np. dziecięce), które wiecznie gubią się po mieszkaniu... 

Potem szukałam sobie materiałów na zrobienie tego i tak mi wyskoczył filmik o robieniu kwiatów z wyciora ; ) 

Taki w sumie prosty sposób, pewnie można byłoby połączyć je kawałkiem sznurka, albo innym drutem bo chodzi o to, że robi się z niego takie ogniwo? 

Jeśli ktoś jest alergikiem a lubi kwiaty to mógłby sobie 'wyhodować' taki z drucików.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, neone napisał:

Muszę też przyznać, że fajne te kwiaty wyciorowe - miałam kiedyś znajomą która robiła całe bukiety kwiatów na drucikach, z kolorowej bibuły. Były naprawdę zjawiskowe... Myślę że to też trzeba nauczyć się samej techniki robienia z papieru czy bibuły. 

To było wszystko - tak odbiegając od prawdziwych roślin i sukulentow : ) 

Zamawiam w końcu jakąś książkę o roślinach doniczkowych...oby okazała się fajna i przydatna : ) 

Pewnie tak... ale jak już się nauczą to faktycznie cuda mogą powstać. 

: )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zapytam czat o to o czym wcześniej pisałam... : )

"To częsta i w pewnym sensie naturalna droga, ale wcale nie taka „oczywista”, jak się czasem wydaje.

Malarstwo i fotografia są pokrewne, bo dzielą ten sam fundament: widzenie.
Kompozycja, światło, kolor, rytm, napięcia w kadrze, narracja obrazu — malarz, który to wszystko ma już „w oku”, startuje w fotografii z dużym kapitałem.

Ale tu jest haczyk 👀

Malarz → fotograf
To nie jest przejście „łatwiejsze”, tylko inne.
Malarz:

buduje obraz od zera

ma pełną kontrolę nad każdym elementem

pracuje wolniej, refleksyjnie

Fotograf:

wybiera z chaosu rzeczywistości

reaguje na światło, moment, przypadek

często podejmuje decyzje w ułamku sekundy

Dlatego wielu malarzy przyciąga fotografia, bo:

pozwala polować na gotowe kompozycje w świecie

uczy pokory wobec rzeczywistości

daje nowe napięcie między kontrolą a przypadkiem

A jednocześnie…
niektórzy malarze odbijają się od fotografii, bo brak totalnej kontroli bywa frustrujący.

Więc powiedziałbym tak:
👉 to logiczna ścieżka, ale nie automatyczna
👉 pokrewieństwo pomaga, ale nie gwarantuje komfortu
👉 najlepsi fotografowie z malarstwa często robią zdjęcia „jakby malowali światłem”

(...)

To w takim razie wszystko się pięknie układa — serio 🌿

Makro i podczerwień to najmniej „pośpieszne” rejony fotografii, jakie można sobie wybrać. One są bardzo malarskie z ducha.

Makro

pracujesz jak przy obrazie: milimetry, mikro-kompozycja, faktura

światło jest rzeźbione, nie zastane

czas zwalnia, a decyzje są świadome
To jest prawie jak malowanie pędzlem 1/0, tylko zamiast farby masz głębię ostrości.

Podczerwień

tu już wchodzisz w interpretację, nie dokument

świat przestaje być „tym, czym jest”, a zaczyna być tym, jak go widzisz

liście świecą, niebo ciemnieje, kolory się odklejają od realizmu
To bardzo bliskie myśleniu malarskiemu, symbolistycznemu nawet.

I co ważne:
👉 w obu tych dziedzinach nie decyduje moment, tylko intencja
👉 możesz pracować statywowo, kontemplacyjnie
👉 przypadek jest kontrolowany, a nie dominujący

To nie jest fotografia reportażowa ani „łapanie chwili” — to fotografia jako konstrukcja obrazu.

Właściwie powiedziałbym, że nie tyle „przeszedłeś z malarstwa do fotografii”, co
zmieniłeś narzędzie, a nie sposób myślenia.

Jeśli chcesz, mogę:

porównać makro do konkretnych tradycji malarskich

pogadać o IR jako „nowym pejzażu”

albo pomóc Ci nazwać ten sposób pracy (bo to bywa przydatne przy opisie własnej twórczości)

Brzmi jak bardzo świadomy wybór, nie ucieczka od malarstwa."

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mogę być od roboty a czat będzie od pijaru: ) takie lanie wody... ale spoko : )

"Mogę spróbować ubrać Twoją postawę w krótki manifest artystyczny.

Świetnie. Poniżej masz manifest, który nie brzmi jak akademicka deklaracja ani marketingowy opis — raczej jak spokojne, stanowcze „tak pracuję”.

Manifest obrazu fotograficznego

Nie fotografuję, żeby uchwycić chwilę.
Fotografuję, żeby zbudować obraz.

Nie interesuje mnie pośpiech ani przypadek jako wartość sama w sobie.
Czas w mojej pracy jest narzędziem — pozwala obrazowi dojrzeć, a spojrzeniu się wyostrzyć.

Rzeczywistość nie jest tematem, lecz materiałem.
W makro rozkładam ją na strukturę, rytm i fakturę.
W podczerwieni zdejmuję z niej maskę widzialności i pozwalam jej mówić innym językiem.

Skala i spektrum są dla mnie sposobami odejścia od dosłowności.
Nie po to, by ukrywać sens,
lecz by zmusić do prawdziwego patrzenia, a nie rozpoznawania.

Nie dokumentuję świata takim, jaki jest.
Interpretuję go takim, jaki może się stać w obrazie.

Kolor nie opisuje.
Światło nie informuje.
Forma nie ilustruje.
Każdy z tych elementów buduje napięcie, ciszę lub sens.

Fotografia jest dla mnie kontynuacją malarstwa innym narzędziem —
nie szybszym, nie łatwiejszym,
ale równie wymagającym uważności i decyzji.

Obraz nie musi krzyczeć, by być obecny.
Wystarczy, że zatrzymuje.

Jeśli chcesz, mogę:

skrócić to do wersji wystawowej (kilka zdań na ścianę),

złamać to na bardziej poetycką formę,

albo zrobić wersję techniczną + artystyczną do portfolio.

Ten manifest już teraz bardzo dobrze oddaje Twoją postawę — spokojną, konsekwentną i świadomą."

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem niestety specjalistką w temacie (tak jak Ty), wiem tylko, że bardzo dużo zdjęć, które mam od kilku lat na różnych nośnikach, dyskach i w telefonie - muszę pójść w końcu wywołać : ) Bo jeśli tego nie zrobię to część pamiątek przepadnie... Takie jest moje zaufanie do urządzeń elektronicznych, przeróżnego rodzaju "chmur" pamięciowych ; ) nie ma to jak zdjęcia wywołane i w formie papierowej do albumu na pamiątkę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
51 minut temu, neone napisał:

Nie jestem niestety specjalistką w temacie (tak jak Ty), wiem tylko, że bardzo dużo zdjęć, które mam od kilku lat na różnych nośnikach, dyskach i w telefonie - muszę pójść w końcu wywołać : ) Bo jeśli tego nie zrobię to część pamiątek przepadnie... Takie jest moje zaufanie do urządzeń elektronicznych, przeróżnego rodzaju "chmur" pamięciowych ; ) nie ma to jak zdjęcia wywołane i w formie papierowej do albumu na pamiątkę. 

Bratu niedawno padła karta na której miał fotki z Grecji i jeszcze inne... ponoć da się odzyskać takie zdjęcia o ile karta nie jest złamana, ale nie sprawdzałam i nie wiem jak to działa i czy faktycznie są radę. Myślałam, że nie... Dobrze mieć je na kilku nośnikach : ) 

Wywoływanie też spoko... możesz sobie zamówić foto książkę. Też spoko opcja : ) wtedy pojedyńcze zdjęcia nie zginą...

 

Edytowano przez yeya
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, yeya napisał:

Bratu niedawno padła karta na której miał fotki z Grecji i jeszcze inne... ponoć da się odzyskać takie zdjęcia o ile karta nie jest złamana, ale nie sprawdzałam i nie wiem jak to działa i czy faktycznie są radę. Myślałam, że nie... Dobrze mieć je na kilku nośnikach : ) 

Wywoływanie też spoko... możesz sobie zamówić foto książkę. Też spoko opcja : ) wtedy pojedyńcze zdjęcia nie zginą...

 

Do pewnego momentu na bieżąco ogarniałam wywoływanie fotek. Niestety od kilku lat mam z tym problem, ale faktycznie wygodnie byłoby zamówić taką fotoksiążkę albo przez aplikację empik i potem sobie odebrać u nich w sklepie... Mam znajomą, która wykonywała takie zdjęcia artystyczne (podobnie jak Ty) i później przerzuciła się w rysunek, więc te talenty faktycznie idą ze sobą w parze, tylko jak widzisz - czasem w odwrotnej kolejności : ) Wiem, że do wykonywania takich fotografii trzeba dużo czasu, więc ja mając go zawsze mało, nigdy się tego nie podjęłam i nie było to moim hobby : ) Dlatego doceniam takich ludzi jak Ty, którzy poświęcają temu czas i mają do tego potencjał🙂

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
5 godzin temu, neone napisał:

Do pewnego momentu na bieżąco ogarniałam wywoływanie fotek. Niestety od kilku lat mam z tym problem, ale faktycznie wygodnie byłoby zamówić taką fotoksiążkę albo przez aplikację empik i potem sobie odebrać u nich w sklepie... Mam znajomą, która wykonywała takie zdjęcia artystyczne (podobnie jak Ty) i później przerzuciła się w rysunek, więc te talenty faktycznie idą ze sobą w parze, tylko jak widzisz - czasem w odwrotnej kolejności : ) Wiem, że do wykonywania takich fotografii trzeba dużo czasu, więc ja mając go zawsze mało, nigdy się tego nie podjęłam i nie było to moim hobby : ) Dlatego doceniam takich ludzi jak Ty, którzy poświęcają temu czas i mają do tego potencjał🙂

W czasach aparatów na klisze nie było tego problemu... bo limit klatek obowiązywał. : )

Tak, czasem korzystałam też ze swoich zdjęć to się nazywa referencje : ) rysując bądź malując to co na fotce widać... niby nie jest to najlepsze bo pracę wychodzą płasko... ale jakoś mi to nie przeszkadzało : ) 

Może nie tyle czasu co spokoju... spokojnej głowy. Jak nie mam ochoty to się nie zabieram bo nic z tego nie będzie (strata czasu) a robić coś tylko po to żeby to się nazywało że robię to bezsens. To ma być dla przyjemności, a nie z przymusu... jak chęć jest ciut większa niż niechęć to wtedy to ma jakiś tam sens. : )

W sumie jakbyś miała ochotę to aż tak dużo czasu nie potrzeba na to... ciężko to ocenić w sumie bo z drugiej strony jak coś zaciekawią to wtedy aż tak czasu się nie liczy... można trochę praktykować, trochę czytać, oglądać o tym filmiki i czas leci... ale to nie męczy... I chyba trzeba znaleźć dla siebie coś takiego : ) a jak pojawił się coś innego czasem jedno wynika z drugiego... to można zacząć coś nowego... 

Dzięki, ale każdy może mieć tzw konika coś dla siebie... : )

 

Edytowano przez yeya

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, yeya napisał:

W czasach aparatów na klisze nie było tego problemu... bo limit klatek obowiązywał. : )

Tak, czasem korzystałam też ze swoich zdjęć to się nazywa referencje : ) rysując bądź malując to co na fotce widać... niby nie jest to najlepsze bo pracę wychodzą płasko... ale jakoś mi to nie przeszkadzało : ) 

Może nie tyle czasu co spokoju... spokojnej głowy. Jak nie mam ochoty to się nie zabieram bo nic z tego nie będzie (strata czasu) a robić coś tylko po to żeby to się nazywało że robię to bezsens. To ma być dla przyjemności, a nie z przymusu... jak chęć jest ciut większa niż niechęć to wtedy to ma jakiś tam sens. : )

Dokładnie. 

W dzisiejszych czasach też ma sens, żeby dziecko chodziło na różne zajęcia rozwijające, budujące wyobraźnię. Jak ktoś się tym interesuje tak jak Ty, to spoko, a że ja już raczej nie rozwinę się w tym kierunku to staram się to umożliwić dziecku. 

17 godzin temu, yeya napisał:

W sumie jakbyś miała ochotę to aż tak dużo czasu nie potrzeba na to... ciężko to ocenić w sumie bo z drugiej strony jak coś zaciekawią to wtedy aż tak czasu się nie liczy... można trochę praktykować, trochę czytać, oglądać o tym filmiki i czas leci... ale to nie męczy... I chyba trzeba znaleźć dla siebie coś takiego : ) a jak pojawił się coś innego czasem jedno wynika z drugiego... to można zacząć coś nowego... 

Dzięki, ale każdy może mieć tzw konika coś dla siebie... : )

No ja się u siebie boję trochę takiego słomianego zapału. Znam się już na tyle, że wiem, że jak nie będę się czymś hobbistycznie czy zawodowo zajmować, to nie ma to sensu... : ) Ale umożliwiając dzieciom rozwój przyznaję, że podpatruję i tak też jest się człowiek w stanie czegoś nauczyć... : ) znam przypadek matki, która sobie fundowała w średnim wieku różne kursy i studia, a jak jej syn (mój rówieśnik) chciał iść wtedy po technikum na studia, to żałowała mu pieniędzy i nie pomogła mu, w międzyczasie sama idąc na studia zaoczne... Takie to trochę słabe było... Przypuszczam, że Twoi rodzice gdybyś potrzebowała teraz pójść na jakieś szkolenie czy studia, nie odebraliby Ci tej możliwości, zapisując się na jakieś tam kursy (bo oni czują niedosyt w swoim rozwoju) a Tobie na przykład nie dokładając kasy do czegoś, co jest Twoim marzeniem... 

Teraz u mnie jest czas inwestowania w rozwój dzieciaków a potem gdy się usamodzielnią, to zobaczymy : ) może pójdę na "uniwersytet trzeciego wieku"😅

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem Twój punkt widzenia i to super, że wspierasz dzieci w rozwijaniu pasji. : ) Jednak czasem warto też znaleźć równowagę i inwestować w siebie... wtedy dzieci też widzą, że pasja i rozwój są ważne w każdym wieku. Pewnie masz coś co lubisz robić czym się interesujesz... pisałaś całkiem niedawno, że czytasz, a to już można podciągnąć pod hobby. 

Słabe, jeśli pieniądze były, ale może nie mieli kasy, a jej studia były potrzebne... moja mama poszła na zaoczne jak byłam w podobnym wieku do Twojego starszego dziecka. : ) 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
4 godziny temu, yeya napisał:

Rozumiem Twój punkt widzenia i to super, że wspierasz dzieci w rozwijaniu pasji. : ) Jednak czasem warto też znaleźć równowagę i inwestować w siebie... wtedy dzieci też widzą, że pasja i rozwój są ważne w każdym wieku. Pewnie masz coś co lubisz robić czym się interesujesz... pisałaś całkiem niedawno, że czytasz, a to już można podciągnąć pod hobby. 

Słabe, jeśli pieniądze były, ale może nie mieli kasy, a jej studia były potrzebne... moja mama poszła na zaoczne jak byłam w podobnym wieku do Twojego starszego dziecka. : ) 

 

Tak, czytanie to napewno : ) dodałabym jeszcze rozwalanie kasy na ubrania dla dzieciaków ; ) starsze dziecko to wiadomka decyduje samo, ale mam ogromne pole do popisu jeśli chodzi o młodsze - koniecznie z wizerunkiem ulubionego bohatera bajki lub filmu. I tu się kłania czasem umiejętność szycia na maszynie... Może przyjdzie zapał i do tego by się nauczyć ; ) 

Czyli poszła kiedy byłaś jeszcze mała. Przypadek, który opisuje dotyczył raczej kogoś kto lubi robić coś na pokaz... efekty tego po latach raczej nie są pozytywne. Jest tam duża rozbieżność między tym co ktoś mówi, a tym co ktoś robi. Przerost ambicji też u niej i finał w postaci przerostu ambicji i nieszczęśliwego małżeństwa syna

Edytowano przez neone

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, neone napisał:

Tak, czytanie to napewno : ) dodałabym jeszcze rozwalanie kasy na ubrania dla dzieciaków ; ) starsze dziecko to wiadomka decyduje samo, ale mam ogromne pole do popisu jeśli chodzi o młodsze - koniecznie z wizerunkiem ulubionego bohatera bajki lub filmu. I tu się kłania czasem umiejętność szycia na maszynie... Może przyjdzie zapał i do tego by się nauczyć ; ) 

Czyli poszła kiedy byłaś jeszcze mała. Przypadek, który opisuje dotyczył raczej kogoś kto lubi robić coś na pokaz... efekty tego po latach raczej nie są pozytywne. Jest tam duża rozbieżność między tym co ktoś mówi, a tym co ktoś robi. Przerost ambicji też u niej i finał w postaci przerostu ambicji i nieszczęśliwego małżeństwa syna

Czemu nie szycie to spoko zajęcie : ) spr i burda wydaje gazetki z wykrojami dla dzieci... 

Nie ten etap edukacji, zdecydowanie... ale już nie taka mała... dzieci w tym wieku mają się za całkiem spore .) 

Ciężko ocenić... myślisz, że po czasie może żałować swoich decyzji? 

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Trafiłam na serial podobny trochę do Cmentarzyska... Archiwista : ) ciekawe jest to, że seriale w przeciwieństwie do filmów mają dość dobre nagłośnienie... dialogi nie są zagłuszane przez inne dźwięki które ich otaczają.

Dobranoc

Edytowano przez yeya

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, yeya napisał:

Czemu nie szycie to spoko zajęcie : ) spr i burda wydaje gazetki z wykrojami dla dzieci... 

Nie ten etap edukacji, zdecydowanie... ale już nie taka mała... dzieci w tym wieku mają się za całkiem spore .) 

Moja mama trochę szyła i miała wykroje, burdy, kalki do odrysowywania, mieliśmy w domu maszynę łucznik gdy byłam mała. Dobrze dziergała też na szydełku a zauważyłam, że to ostatnio bardzo modne... : ) w poczekalniach w urzędach, u lekarza coraz częściej widzę, że dziewczyny zaczynają pokazywać się z szydelkiem (teraz wzory odczytują na smartfonach na kolanie) Nie wiem czy mama pamięta jeszcze podstawowe ściegi (wiele lat nie szydelkowała) ale tego się podobno nie zapomina : ) 

Spore są dzieci w tym wieku, wiem coś o tym : ) 

11 godzin temu, yeya napisał:

Ciężko ocenić... myślisz, że po czasie może żałować swoich decyzji? 

Myślę, że chyba tak może być, ale nie wnikam. Plotkowano tylko o tym za jej plecami... Może nie chciała się wtrącać w jego decyzje życiowe (ślub z bogatą dziedziczką swoich sławnych rodziców, który zakończył się doprawieniem mu przez nią rogów z innym bogatym facetem, a małżeństwo przez cały okres trwania polegało na wypominaniu mu przez nią że za mało zarabia) a sama była zajęta sobą i swoim rozwojem (ona z takich co lubią się obracać w wyśmienitym towarzystwie, więc poniekąd pasowało jej, że syn do tekiego się wżenił...) Powiem wprost, pokochał egoistke patrzącą tylko na pieniądze a nie miał zasobów... A matka zadowolona, że wżenił się w wyższą sferę. Ale i tak to już przeszłość zakończona rozwodem. No i z czego tu się cieszyć? : ) Że oboje skrzywdzili dwójkę dzieci (byłam świadkiem jak płaczą i rzucają się babci w ramiona, a patchworkowa "trójka rodziców" tylko stoi i biernie się temu przygląda, z miną... nietęgą, jakby chcieli się zapaść pod ziemię. Niestety przypadkowo byłam świadkiem tej sceny bo znalazłam się w złym miejscu o złej porze). 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, yeya napisał:

Trafiłam na serial podobny trochę do Cmentarzyska... Archiwista : ) ciekawe jest to, że seriale w przeciwieństwie do filmów mają dość dobre nagłośnienie... dialogi nie są zagłuszane przez inne dźwięki które ich otaczają.

Dobranoc

Dźwięk to w filmie i serialu świętość - bez tego filmu nie ma sensu oglądać... dlatego też wolę jednak gdy jest lektor, bo napisy trochę odwracają uwagę od tego co się dzieje na ekranie. 

Wczoraj tak szybko zasnęłam, że nie zdążyłam już zerknąć i postawić swej nogi w tym cudownym miejscu. : ) 

Dzień dobry. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, neone napisał:

Moja mama trochę szyła i miała wykroje, burdy, kalki do odrysowywania, mieliśmy w domu maszynę łucznik gdy byłam mała. Dobrze dziergała też na szydełku a zauważyłam, że to ostatnio bardzo modne... : ) w poczekalniach w urzędach, u lekarza coraz częściej widzę, że dziewczyny zaczynają pokazywać się z szydelkiem (teraz wzory odczytują na smartfonach na kolanie) Nie wiem czy mama pamięta jeszcze podstawowe ściegi (wiele lat nie szydelkowała) ale tego się podobno nie zapomina : ) 

Spore są dzieci w tym wieku, wiem coś o tym : ) 

Myślę, że chyba tak może być, ale nie wnikam. Plotkowano tylko o tym za jej plecami... Może nie chciała się wtrącać w jego decyzje życiowe (ślub z bogatą dziedziczką swoich sławnych rodziców, który zakończył się doprawieniem mu przez nią rogów z innym bogatym facetem, a małżeństwo przez cały okres trwania polegało na wypominaniu mu przez nią że za mało zarabia) a sama była zajęta sobą i swoim rozwojem (ona z takich co lubią się obracać w wyśmienitym towarzystwie, więc poniekąd pasowało jej, że syn do tekiego się wżenił...) Powiem wprost, pokochał egoistke patrzącą tylko na pieniądze a nie miał zasobów... A matka zadowolona, że wżenił się w wyższą sferę. Ale i tak to już przeszłość zakończona rozwodem. No i z czego tu się cieszyć? : ) Że oboje skrzywdzili dwójkę dzieci (byłam świadkiem jak płaczą i rzucają się babci w ramiona, a patchworkowa "trójka rodziców" tylko stoi i biernie się temu przygląda, z miną... nietęgą, jakby chcieli się zapaść pod ziemię. Niestety przypadkowo byłam świadkiem tej sceny bo znalazłam się w złym miejscu o złej porze). 

Tak robótki ręczne "zrób to sam" wszelkiego rodzaju są teraz modne, ale pamiętam kolega z roku pochwalił się, że był na jakimś kursie z szydełkowania co w tamtych czasach nie aż tak odległych .) nie było popularne, ale już wtedy pojawiały się takie kursy... 

: )

... jej syn był dorosłym człowiekiem i sam zadecydował z kim chce być wg mnie dobrze, że się nie mieszała jakby mu odradziła to być może do tej pory miałaby to wypominane a tak to zrobił po swojemu...

Z drugiej strony gdyby jego ex żona była aż tam dużą materialistą to tego związku by nie bylo... powiedzmy, że rokował, a brak kasy nie przeszkadzał w tamtym czasie... moze nie do końca chodziło o pieniądze albo nie tylko to było problemem... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak robótki ręczne "zrób to sam" wszelkiego rodzaju są teraz modne, ale pamiętam kolega z roku pochwalił się, że był na jakimś kursie z szydełkowania co w tamtych czasach nie aż tak odległych .) nie było popularne, ale już wtedy pojawiały się takie kursy... 

: )

... jej syn był dorosłym człowiekiem i sam zadecydował z kim chce być wg mnie dobrze, że się nie mieszała jakby mu odradziła to być może do tej pory miałaby to wypominane a tak to zrobił po swojemu...

Z drugiej strony gdyby jego ex żona była aż tam dużą materialistą to tego związku by nie bylo... powiedzmy, że rokował, a brak kasy nie przeszkadzał w tamtym czasie... moze nie do końca chodziło o pieniądze albo nie tylko to było problemem... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, neone napisał:

Dźwięk to w filmie i serialu świętość - bez tego filmu nie ma sensu oglądać... dlatego też wolę jednak gdy jest lektor, bo napisy trochę odwracają uwagę od tego co się dzieje na ekranie. 

Wczoraj tak szybko zasnęłam, że nie zdążyłam już zerknąć i postawić swej nogi w tym cudownym miejscu. : ) 

Dzień dobry. 

Hej... sama miałam już nie wchodzić, ale jeszcze przed snem zajrzałam. 

Dobrego dnia : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×