Majka916 0 Napisano Październik 1, 2022 Kochani jak zimujecie swoje sukulenty? Mam w domu sanseverie i trzy opuncje. Proszę o porady co do podlewania zima. Ps. Muszę trzymać je w ogrzewanym pokoju. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
kmn_ok 6 Napisano Październik 27, 2022 nic z nimi nie robię więcej niż to co w inne pory roku. tylko ograniczam podlewanie - w lato podlewam 1-2x w tyg, a w zimie 1x na 1-2 tyg, obserwuję ziemię czy jest przesuszona i jeśli tak to podlewam niewielką ilością, uważam żeby rośliny nie stały w mokrej ziemi Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
W҉і҉d҉m҉o҉ 433 Napisano Październik 29, 2022 Ja tez czytalam o ograniczaniu podlewania. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty Echeveria i wszystkie pokrewne mają przeróżne oblicza... wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi ale z drugiej strony też nie pojawiają się zbyt często w necie... chyba nie są aż tak popularne. Ponoć bezpieczne dla zwierząt... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty Jak ktoś szuka sukulentów to może poszaleć... : ) oszaleć z nadmiaru wyboru. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty 48 minut temu, neone napisał: A propos kwiatków, nieco inne : ) ale patrz co znalazłam : ) fajne Pewnie już kiedyś robiłaś coś takiego P. S. Nie mogłam znaleźć w języku polskim. Nie robiłam, ale widziałam jakieś filmiki... dużo rzeczy można zrobić z takich drucików kreatywnych. Niektórzy robią np ozdoby świąteczne : ) ładne, estetyczne kwiaty jej wyszły : ) Ciekawe jest też technika quilling widziałam trochę prac i też można stworzyć coś fajnego, albo amigurumi... widziałam kwiaty storczyki robione w tej technice : ) Ja to bardziej tradycyjne... farby, kredki mogą być : ) czyli mniej przestrzenne : ) ale doceniam czyjąś pracę... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty Nie robiłam, ale widziałam jakieś filmiki... dużo rzeczy można zrobić z takich drucików kreatywnych. Niektórzy robią np ozdoby świąteczne : ) ładne, estetyczne kwiaty jej wyszły : ) Ciekawe jest też technika quilling widziałam trochę prac i też można stworzyć coś fajnego, albo amigurumi... widziałam kwiaty storczyki robione w tej technice : ) Ja to bardziej tradycyjne... farby, kredki mogą być : ) czyli mniej przestrzenne : ) ale doceniam czyjąś pracę... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty (edytowany) Od malarstwa do fotografii łatwiej jest przejść... ten proces wydaje się bardziej naturalny i powiązany ze sobą. Miałam trochę rzeźby na studiach... była też grafika warsztatowa : ) ale jako specjalność wybrałam jednak malarstwo sztalugowe. Edytowano 4 Luty przez yeya 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty A jednak przepuścili odp z zacytowanym filmikiem. : ) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty 3 godziny temu, neone napisał: Mnie do takich "robótek ręcznych" też daleko : ) podpowiedział mi się dzisiaj filmik z fajnym pomysłem na zrobienie wieszaków za pomocą kolorowych wyciorów : ) Babka wzięła klamrę /klipsa biurowego, zaczepiła go o półkę w przedpokoju. Do tego przymocowała wycior a na końcu wyciora kamerkę... Całość jest potem świetnym wieszakiem na zimowe ocieplane rękawice (np. dziecięce), które wiecznie gubią się po mieszkaniu... Potem szukałam sobie materiałów na zrobienie tego i tak mi wyskoczył filmik o robieniu kwiatów z wyciora ; ) Taki w sumie prosty sposób, pewnie można byłoby połączyć je kawałkiem sznurka, albo innym drutem bo chodzi o to, że robi się z niego takie ogniwo? Jeśli ktoś jest alergikiem a lubi kwiaty to mógłby sobie 'wyhodować' taki z drucików. 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty 3 godziny temu, neone napisał: Muszę też przyznać, że fajne te kwiaty wyciorowe - miałam kiedyś znajomą która robiła całe bukiety kwiatów na drucikach, z kolorowej bibuły. Były naprawdę zjawiskowe... Myślę że to też trzeba nauczyć się samej techniki robienia z papieru czy bibuły. To było wszystko - tak odbiegając od prawdziwych roślin i sukulentow : ) Zamawiam w końcu jakąś książkę o roślinach doniczkowych...oby okazała się fajna i przydatna : ) Pewnie tak... ale jak już się nauczą to faktycznie cuda mogą powstać. : ) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty Zapytam czat o to o czym wcześniej pisałam... : ) "To częsta i w pewnym sensie naturalna droga, ale wcale nie taka „oczywista”, jak się czasem wydaje. Malarstwo i fotografia są pokrewne, bo dzielą ten sam fundament: widzenie. Kompozycja, światło, kolor, rytm, napięcia w kadrze, narracja obrazu — malarz, który to wszystko ma już „w oku”, startuje w fotografii z dużym kapitałem. Ale tu jest haczyk Malarz → fotograf To nie jest przejście „łatwiejsze”, tylko inne. Malarz: buduje obraz od zera ma pełną kontrolę nad każdym elementem pracuje wolniej, refleksyjnie Fotograf: wybiera z chaosu rzeczywistości reaguje na światło, moment, przypadek często podejmuje decyzje w ułamku sekundy Dlatego wielu malarzy przyciąga fotografia, bo: pozwala polować na gotowe kompozycje w świecie uczy pokory wobec rzeczywistości daje nowe napięcie między kontrolą a przypadkiem A jednocześnie… niektórzy malarze odbijają się od fotografii, bo brak totalnej kontroli bywa frustrujący. Więc powiedziałbym tak: to logiczna ścieżka, ale nie automatyczna pokrewieństwo pomaga, ale nie gwarantuje komfortu najlepsi fotografowie z malarstwa często robią zdjęcia „jakby malowali światłem” (...) To w takim razie wszystko się pięknie układa — serio Makro i podczerwień to najmniej „pośpieszne” rejony fotografii, jakie można sobie wybrać. One są bardzo malarskie z ducha. Makro pracujesz jak przy obrazie: milimetry, mikro-kompozycja, faktura światło jest rzeźbione, nie zastane czas zwalnia, a decyzje są świadome To jest prawie jak malowanie pędzlem 1/0, tylko zamiast farby masz głębię ostrości. Podczerwień tu już wchodzisz w interpretację, nie dokument świat przestaje być „tym, czym jest”, a zaczyna być tym, jak go widzisz liście świecą, niebo ciemnieje, kolory się odklejają od realizmu To bardzo bliskie myśleniu malarskiemu, symbolistycznemu nawet. I co ważne: w obu tych dziedzinach nie decyduje moment, tylko intencja możesz pracować statywowo, kontemplacyjnie przypadek jest kontrolowany, a nie dominujący To nie jest fotografia reportażowa ani „łapanie chwili” — to fotografia jako konstrukcja obrazu. Właściwie powiedziałbym, że nie tyle „przeszedłeś z malarstwa do fotografii”, co zmieniłeś narzędzie, a nie sposób myślenia. Jeśli chcesz, mogę: porównać makro do konkretnych tradycji malarskich pogadać o IR jako „nowym pejzażu” albo pomóc Ci nazwać ten sposób pracy (bo to bywa przydatne przy opisie własnej twórczości) Brzmi jak bardzo świadomy wybór, nie ucieczka od malarstwa." Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 4 Luty Mogę być od roboty a czat będzie od pijaru: ) takie lanie wody... ale spoko : ) "Mogę spróbować ubrać Twoją postawę w krótki manifest artystyczny. Świetnie. Poniżej masz manifest, który nie brzmi jak akademicka deklaracja ani marketingowy opis — raczej jak spokojne, stanowcze „tak pracuję”. Manifest obrazu fotograficznego Nie fotografuję, żeby uchwycić chwilę. Fotografuję, żeby zbudować obraz. Nie interesuje mnie pośpiech ani przypadek jako wartość sama w sobie. Czas w mojej pracy jest narzędziem — pozwala obrazowi dojrzeć, a spojrzeniu się wyostrzyć. Rzeczywistość nie jest tematem, lecz materiałem. W makro rozkładam ją na strukturę, rytm i fakturę. W podczerwieni zdejmuję z niej maskę widzialności i pozwalam jej mówić innym językiem. Skala i spektrum są dla mnie sposobami odejścia od dosłowności. Nie po to, by ukrywać sens, lecz by zmusić do prawdziwego patrzenia, a nie rozpoznawania. Nie dokumentuję świata takim, jaki jest. Interpretuję go takim, jaki może się stać w obrazie. Kolor nie opisuje. Światło nie informuje. Forma nie ilustruje. Każdy z tych elementów buduje napięcie, ciszę lub sens. Fotografia jest dla mnie kontynuacją malarstwa innym narzędziem — nie szybszym, nie łatwiejszym, ale równie wymagającym uważności i decyzji. Obraz nie musi krzyczeć, by być obecny. Wystarczy, że zatrzymuje. Jeśli chcesz, mogę: skrócić to do wersji wystawowej (kilka zdań na ścianę), złamać to na bardziej poetycką formę, albo zrobić wersję techniczną + artystyczną do portfolio. Ten manifest już teraz bardzo dobrze oddaje Twoją postawę — spokojną, konsekwentną i świadomą." 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 5 Luty (edytowany) 51 minut temu, neone napisał: Nie jestem niestety specjalistką w temacie (tak jak Ty), wiem tylko, że bardzo dużo zdjęć, które mam od kilku lat na różnych nośnikach, dyskach i w telefonie - muszę pójść w końcu wywołać : ) Bo jeśli tego nie zrobię to część pamiątek przepadnie... Takie jest moje zaufanie do urządzeń elektronicznych, przeróżnego rodzaju "chmur" pamięciowych ; ) nie ma to jak zdjęcia wywołane i w formie papierowej do albumu na pamiątkę. Bratu niedawno padła karta na której miał fotki z Grecji i jeszcze inne... ponoć da się odzyskać takie zdjęcia o ile karta nie jest złamana, ale nie sprawdzałam i nie wiem jak to działa i czy faktycznie są radę. Myślałam, że nie... Dobrze mieć je na kilku nośnikach : ) Wywoływanie też spoko... możesz sobie zamówić foto książkę. Też spoko opcja : ) wtedy pojedyńcze zdjęcia nie zginą... Edytowano 5 Luty przez yeya 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 5 Luty (edytowany) 5 godzin temu, neone napisał: Do pewnego momentu na bieżąco ogarniałam wywoływanie fotek. Niestety od kilku lat mam z tym problem, ale faktycznie wygodnie byłoby zamówić taką fotoksiążkę albo przez aplikację empik i potem sobie odebrać u nich w sklepie... Mam znajomą, która wykonywała takie zdjęcia artystyczne (podobnie jak Ty) i później przerzuciła się w rysunek, więc te talenty faktycznie idą ze sobą w parze, tylko jak widzisz - czasem w odwrotnej kolejności : ) Wiem, że do wykonywania takich fotografii trzeba dużo czasu, więc ja mając go zawsze mało, nigdy się tego nie podjęłam i nie było to moim hobby : ) Dlatego doceniam takich ludzi jak Ty, którzy poświęcają temu czas i mają do tego potencjał W czasach aparatów na klisze nie było tego problemu... bo limit klatek obowiązywał. : ) Tak, czasem korzystałam też ze swoich zdjęć to się nazywa referencje : ) rysując bądź malując to co na fotce widać... niby nie jest to najlepsze bo pracę wychodzą płasko... ale jakoś mi to nie przeszkadzało : ) Może nie tyle czasu co spokoju... spokojnej głowy. Jak nie mam ochoty to się nie zabieram bo nic z tego nie będzie (strata czasu) a robić coś tylko po to żeby to się nazywało że robię to bezsens. To ma być dla przyjemności, a nie z przymusu... jak chęć jest ciut większa niż niechęć to wtedy to ma jakiś tam sens. : ) W sumie jakbyś miała ochotę to aż tak dużo czasu nie potrzeba na to... ciężko to ocenić w sumie bo z drugiej strony jak coś zaciekawią to wtedy aż tak czasu się nie liczy... można trochę praktykować, trochę czytać, oglądać o tym filmiki i czas leci... ale to nie męczy... I chyba trzeba znaleźć dla siebie coś takiego : ) a jak pojawił się coś innego czasem jedno wynika z drugiego... to można zacząć coś nowego... Dzięki, ale każdy może mieć tzw konika coś dla siebie... : ) Edytowano 5 Luty przez yeya Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 6 Luty Rozumiem Twój punkt widzenia i to super, że wspierasz dzieci w rozwijaniu pasji. : ) Jednak czasem warto też znaleźć równowagę i inwestować w siebie... wtedy dzieci też widzą, że pasja i rozwój są ważne w każdym wieku. Pewnie masz coś co lubisz robić czym się interesujesz... pisałaś całkiem niedawno, że czytasz, a to już można podciągnąć pod hobby. Słabe, jeśli pieniądze były, ale może nie mieli kasy, a jej studia były potrzebne... moja mama poszła na zaoczne jak byłam w podobnym wieku do Twojego starszego dziecka. : ) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 6 Luty 2 godziny temu, neone napisał: Tak, czytanie to napewno : ) dodałabym jeszcze rozwalanie kasy na ubrania dla dzieciaków ; ) starsze dziecko to wiadomka decyduje samo, ale mam ogromne pole do popisu jeśli chodzi o młodsze - koniecznie z wizerunkiem ulubionego bohatera bajki lub filmu. I tu się kłania czasem umiejętność szycia na maszynie... Może przyjdzie zapał i do tego by się nauczyć ; ) Czyli poszła kiedy byłaś jeszcze mała. Przypadek, który opisuje dotyczył raczej kogoś kto lubi robić coś na pokaz... efekty tego po latach raczej nie są pozytywne. Jest tam duża rozbieżność między tym co ktoś mówi, a tym co ktoś robi. Przerost ambicji też u niej i finał w postaci przerostu ambicji i nieszczęśliwego małżeństwa syna Czemu nie szycie to spoko zajęcie : ) spr i burda wydaje gazetki z wykrojami dla dzieci... Nie ten etap edukacji, zdecydowanie... ale już nie taka mała... dzieci w tym wieku mają się za całkiem spore .) Ciężko ocenić... myślisz, że po czasie może żałować swoich decyzji? 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 6 Luty (edytowany) Trafiłam na serial podobny trochę do Cmentarzyska... Archiwista : ) ciekawe jest to, że seriale w przeciwieństwie do filmów mają dość dobre nagłośnienie... dialogi nie są zagłuszane przez inne dźwięki które ich otaczają. Dobranoc Edytowano 6 Luty przez yeya Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 7 Luty 2 godziny temu, neone napisał: Moja mama trochę szyła i miała wykroje, burdy, kalki do odrysowywania, mieliśmy w domu maszynę łucznik gdy byłam mała. Dobrze dziergała też na szydełku a zauważyłam, że to ostatnio bardzo modne... : ) w poczekalniach w urzędach, u lekarza coraz częściej widzę, że dziewczyny zaczynają pokazywać się z szydelkiem (teraz wzory odczytują na smartfonach na kolanie) Nie wiem czy mama pamięta jeszcze podstawowe ściegi (wiele lat nie szydelkowała) ale tego się podobno nie zapomina : ) Spore są dzieci w tym wieku, wiem coś o tym : ) Myślę, że chyba tak może być, ale nie wnikam. Plotkowano tylko o tym za jej plecami... Może nie chciała się wtrącać w jego decyzje życiowe (ślub z bogatą dziedziczką swoich sławnych rodziców, który zakończył się doprawieniem mu przez nią rogów z innym bogatym facetem, a małżeństwo przez cały okres trwania polegało na wypominaniu mu przez nią że za mało zarabia) a sama była zajęta sobą i swoim rozwojem (ona z takich co lubią się obracać w wyśmienitym towarzystwie, więc poniekąd pasowało jej, że syn do tekiego się wżenił...) Powiem wprost, pokochał egoistke patrzącą tylko na pieniądze a nie miał zasobów... A matka zadowolona, że wżenił się w wyższą sferę. Ale i tak to już przeszłość zakończona rozwodem. No i z czego tu się cieszyć? : ) Że oboje skrzywdzili dwójkę dzieci (byłam świadkiem jak płaczą i rzucają się babci w ramiona, a patchworkowa "trójka rodziców" tylko stoi i biernie się temu przygląda, z miną... nietęgą, jakby chcieli się zapaść pod ziemię. Niestety przypadkowo byłam świadkiem tej sceny bo znalazłam się w złym miejscu o złej porze). Tak robótki ręczne "zrób to sam" wszelkiego rodzaju są teraz modne, ale pamiętam kolega z roku pochwalił się, że był na jakimś kursie z szydełkowania co w tamtych czasach nie aż tak odległych .) nie było popularne, ale już wtedy pojawiały się takie kursy... : ) ... jej syn był dorosłym człowiekiem i sam zadecydował z kim chce być wg mnie dobrze, że się nie mieszała jakby mu odradziła to być może do tej pory miałaby to wypominane a tak to zrobił po swojemu... Z drugiej strony gdyby jego ex żona była aż tam dużą materialistą to tego związku by nie bylo... powiedzmy, że rokował, a brak kasy nie przeszkadzał w tamtym czasie... moze nie do końca chodziło o pieniądze albo nie tylko to było problemem... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 7 Luty Tak robótki ręczne "zrób to sam" wszelkiego rodzaju są teraz modne, ale pamiętam kolega z roku pochwalił się, że był na jakimś kursie z szydełkowania co w tamtych czasach nie aż tak odległych .) nie było popularne, ale już wtedy pojawiały się takie kursy... : ) ... jej syn był dorosłym człowiekiem i sam zadecydował z kim chce być wg mnie dobrze, że się nie mieszała jakby mu odradziła to być może do tej pory miałaby to wypominane a tak to zrobił po swojemu... Z drugiej strony gdyby jego ex żona była aż tam dużą materialistą to tego związku by nie bylo... powiedzmy, że rokował, a brak kasy nie przeszkadzał w tamtym czasie... moze nie do końca chodziło o pieniądze albo nie tylko to było problemem... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 7 Luty 2 godziny temu, neone napisał: Dźwięk to w filmie i serialu świętość - bez tego filmu nie ma sensu oglądać... dlatego też wolę jednak gdy jest lektor, bo napisy trochę odwracają uwagę od tego co się dzieje na ekranie. Wczoraj tak szybko zasnęłam, że nie zdążyłam już zerknąć i postawić swej nogi w tym cudownym miejscu. : ) Dzień dobry. Hej... sama miałam już nie wchodzić, ale jeszcze przed snem zajrzałam. Dobrego dnia : ) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 7 Luty 1 godzinę temu, neone napisał: No to akurat świetny znajomy i bardzo mu się to chwali, potwierdza tym również fakt, że aby nabyć jakąś pożyteczną umiejętność, trzeba w to włożyć trochę pracy i chęci (chociażby pójść na taki kurs), a pozyteczną dlatego, że napewno lepsze to od ciągłego scrollowania telefonu, a efekty mogą mile zaskoczyć : ) No tak, małżeństwo to przecież święty związek, nie powinno się w niego wtrącać... Ewidentnie coś go w tej kobiecie urzekło, a że potem nie wyszło... Tak czasami bywa. Jakieś większe różnice musiały się pojawić. Nie wnikajmy... Chyba też szukał co mu leży, a co nie... jego rodzice byli chyba malarzami, albo rzeźbiarzami (nie pamiętam już) w tamtych czasach internet w telefonach już był, ale to wszystko było jednak mocno archaiczne : ) w sumie może coś w tym jest, że obecne telefony zabierają czas na rozwijanie sprawności manualnych i dzieci... wyobraź sobie, że mają problem z wycinaniem... ze złożeniem kartki na pół tak by połowy były równe, a nie rozmijały się rogami... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 7 Luty 1 godzinę temu, neone napisał: Będzie dobry bo wychodzę na imprezę : ) Dzięki Baw się dobrze : ) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 8 Luty 2 godziny temu, neone napisał: Szydełkowanie to swego rodzaju rzeźba : ) zależy co się tworzy... Pamiętam archaiczność internetu. Pierwsze czaty IRC (to tak w nawiązaniu do kafe : )) kafejki internetowe itp. Czasy gdy internet trafił do telefonu były może archaiczne w świecie telefonowym, ale na komputerach już to nieźle w tych czasach śmigało. Ale wiem, co masz na myśli - że to były czasy kiedy nie mógłby scrollować na telefonie bo to jeszcze nie funkcjonowało wtedy, internet dopiero raczkował... To znalazł inne zajęcie dla rąk, choć przyznam, że mężczyzna i szydełko to dość rzadkie połączenie : ) No właśnie podziwiam cierpliwość tych nauczycieli... Teraz dzieci od małego scrolluja na telefonach, o ile chodzą jeszcze do przedszkola, to czegoś się uczą... Kiedyś z nudów dzieci w domach brały nożyczki, kartki i kredki - dzisiaj to już przeżytek (zdarzają się wyjątki) i później efekty takie jak piszesz w szkole. Chyba przed 2013 nie wiedziałam o istnieniu czatów : ) zaczęło się od kowbojek... miałam na myśli telefony z klawiaturą no i wyświetlacze nie były jeszcze aż tak duże, ale szybko zaczęło się zmieniać... postęp ogromny w tak krótkim czasie. W sumie nawet obecnie pewnie niewielu mężczyzn zapisaloby się na taki kurs... : ) sama nie wiem czy bym skorzystała bo średnio zapamiętuje sekwencje ruchów... Chyba tak, wydaje mi się że w domu nie pracują... nie rozwijają pod tym kątem a szkoła to za mało... Niewiele jest zajęć plastycznych. 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 8 Luty (edytowany) 2 godziny temu, neone napisał: A dziękuję, nie było najgorzej : ) Nie było najgorzej : ) hmm Jutro zajrzę. : ) Edytowano 8 Luty przez yeya 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 8 Luty 10 minut temu, yeya napisał: Chyba przed 2013 nie wiedziałam o istnieniu czatów : ) zaczęło się od kowbojek... miałam na myśli telefony z klawiaturą no i wyświetlacze nie były jeszcze aż tak duże, ale szybko zaczęło się zmieniać... postęp ogromny w tak krótkim czasie. W sumie nawet obecnie pewnie niewielu mężczyzn zapisaloby się na taki kurs... : ) sama nie wiem czy bym skorzystała bo średnio zapamiętuje sekwencje ruchów... Chyba tak, wydaje mi się że w domu nie pracują... nie rozwijają pod tym kątem a szkoła to za mało... Niewiele jest zajęć plastycznych. * Sorki miałam na myśli fora bo na czatach to nie siedziałam... koleżanka mi kiedyś o nich opowiadała ale nie lubię ani czaty ani GG nie korzystałam. Na nerwicy rozsyłane były zaproszenia na discorda ale to chyba coś podobnego do czatu... tak mi się skojarzyło. : ) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 8 Luty Na dobranoc : ) zaczęłam słuchać... 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 9 Luty W sklepie wyglądała na zabiedzoną, zasuszona na wiór, ale kiedyś w necie widziałam taką opuncje tylko większą... bo ta to maluch... śnieżna : ) trochę zabrudzona w ziemi... https://ibb.co/hRz9jt69 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 9 Luty 2 godziny temu, neone napisał: Mnie kiedyś wciągnęła w czatowanie koleżanka, kiedy byłam jeszcze w liceum... Potem niestosownie się zachowywała (siedziałyśmy razem w kafejce) i ona wysłała komuś mój numer telefonu... Bez mojej zgody. : ( później miałam niechciane telefony i "fana" na ogonie... To mnie zraziło do takich miejsc jak fora, na wiele, wiele lat... Było też cb radio, ale to dużo wcześniej i z kontrolą rodziców. Oni sami rozmawiali i poznali tak wiele fajnych osób ; ) Myślę, że dużą robotę robi wpływ innej osoby na kogoś... Ktoś idzie na kurs i ciągnie Cię ze sobą, namawia - chętniej się zapiszesz... Z dziećmi działa to tak samo - ktoś dziecku pokaże, nauczy - dziecko będzie naśladować. Często na pierwszą osobę ma wpływ ta druga i odwrotnie... ("kiedy ciało a działa na ciało b..." itd. ; )) Niefajna akcja z tym telefonem... chyba też słabo znała osobę której ten nr podala. Na tych czatach to już w ogóle niewiadomo kto siedzi, ale koniec końców poznała tam chłopaka który wtedy mieszkał za granicą : ) a jest z moich stron... okolice Kielc, a ona znad morza : ) Pewnie też, ale zależy czy ktoś jest już bardziej ukierunkowany czy nadal poszukujący i otwarty... Byłam ze znajomymi na florystyce, ale tylko jedna dotrwała do końca. 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
yeya 335 Napisano 9 Luty 2 godziny temu, neone napisał: Piękna, co do zabiedzonych kwiatów, kiedyś będąc dzieckiem bawiąc się z koleżanką nad rzeką, wykopałyśmy piwonie rosnącą między kamieniami. Posadziłam ją w swoim ogrodzie i do dziś jest najpiękniejszym kwiatem jaki tam rośnie. Kwiat piwonii coś z Japonią kojarzę, chyba miałam w dzieciństwie jakąś książkę baśń o piwonii (?) Teraz sobie przypomniałam... Ciekawe skąd tam się wzięła... pewnie dorodny okaz : ) tak, jak zakwitają robią wrażenie... 1 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach