Odpowiedz na ten temat

Byłe żony zawodowych żołnierzy

  • gość 2017.09.12 [10:41]
    Niby rok to nie długo. Jednak u nas jest wszystko inaczej. Szybko zamieszkaliśmy razem. Mieszkamy juz razem prawie 1,5 roku, wiec powinno byc juz wszystko jasne a tu nowe sytuacje zaczynaja mnie zaskakiwać.
    Zakochany był po uszy, pięknie mówił, był dobry, czuły i troskliwy. Dzisiaj jest zajęty sobą. Zniknął czuły i troskliwy człowiek. On nie pije, nie znęca sie. Jednak rani mnie, bo mam wrażenie ze to człowiek bez uczuć, bez litości. Czasami mysle sobie ze on ma w głowie ze jesli nie ja, to znajdzie sie inna.
    Jest bez inicjatywy, rzadko proponuje wyjście na miasto. Jesli wychodzimy to do moich znajomych. Nigdy do jego. On ma znajomych tylko z pracy.
    Obydwoje jestesmy po rozwodzie i wydawałoby sie ze powinnismy nie popełniać tych samych błędów, dbać o siebie. Czuje sie jakbym nie była jego światem, tylko jedna z opcji
  • gość 2017.09.12 [11:10]
    Wiesz oni glownie mają tylko znajonych z pracy, czują się w swoim towarzystwie bardo swobodnie,bo rozumieją sie wzajemnie. Nic nie tracisz,ze nie spotykacie sie z jego kolegami. Te. spotkania zawsze wyglądają tak samo,woda,woda,woda. Co drugie slowo na k.. , i co chwilę haslo dobra nie gadamy o robocie... A za chwile znowu kogos obgaduja i gadają. Żony/dziewczyny pozostawione same sobie siedzą jak ozdoby cicho albo rozmawiają miedzy sobą...
    Moze mial problem z alko w poprzrdnim zwiazku ? Dlatego nie wychodzi,bo tam nie ma zwykego spotkania na jedno piwko czy wyjscia na spacer i lody... No ja czasami mojego namowie,ale to dla niego zadna przyjemność.
    To,ze nie okazuje za duzo uczuc to norma. On tego uczy sie od lat... Wręcz nie może pokazywac "słabości",bo by miał przechlapane. To boli,wiem cos o tym. Ja steskniona po jego powrocie czasem nawet czesc nie powie.,nie mówiąc o buziaku. Z tym brakiem litości to nie wrażenie... Niestety,ale tego tez ich uczą. Po nim pewne rzeczy splynelyby jak po kaczce, mnie słowa bola. On nke widzi nic zlego,ze mi nawtykam... I ,ze mnie to dwmotywuje... Nie przyjdzie gdy jestem smutna,nie przytuli. Mam byc twarda i się nie mazac. To taki sposób bycia... Na poczatku taki nie byl. Dla obcych zawsze jest wyrozumiały i delikatny.
    Pewnie jestes dla niego wazna... Ale oni są tacy jakby oschli...
  • gość 2017.09.12 [12:56]
    Jak uczy? Czy oni maja szkolenia w tym zakresie?? Nie wiedziałam w co sie pakuje. Nic nie wiedziałam o żołnierzach. Teraz czuje sie jak dziecko we mgle. Nie umiem do niego dotrzeć.
  • gość 2017.09.12 [13:20]
    NIe no nie dosłownie uczy,ale zależy jakim jest stopniem albo on jest tym,który "dyscyplinuje" innych,jego praca w skrócie polega na darciu ryja i szukaniu do czego tu się przyczepić. wjeżdża im na psychę,musza wiedzieć,że zawsze ktoś jest nad nimi,że nie ma żadnego,ale... nawet bezsensowne rzeczy według jego widzimisie muszą wykonać, żeby zaraz ktoś to rozwalił i robił od nowa,no brzydko mówiąc tresuje sobie, nawet nie chcesz wiedziec jak czasem poniża innych i jakich słów uzywa,albo on jest tym,na którego tak działają inni.I wtedy nie może pokazać słabości... Musi być pokorny i wszystko znosić... W zależności jak jest odporny psychicznie tak może przenosić do domu swoją frustrację i odreagowywać na bliskich... a jak jeszcze ona nie wie jak wygląda jego praca to jest kiepsko, czasem taki niby twardy potrzebuje duuużo bliskości (a nie widać tego po nim)... Oczywiscie to duże uproszczenie i są też "lajtowi" oficerowie... To,że spędza w takich warunkach kilka godzin dziennie zawsze odbija się w mniejszym bądź większym stopniu na życiu rodzinnym. Powiem Ci tak,że można się ugiąć i przyjać pewne zasady, nie każda kobieta się na to zgodzi... Ja już przywykłam. Prosty przykład. Gdy sprzatałam i zostawiłam coś na dłuzej "na środku" kopał to , w ten sppsób połamał wiadro od mopa, zmiotkę, odkurzacz, miskę na pranie... Byłam bardzo zła. Ostatecznie już nic nie zostałam tylko jak kończę to chowam,bo wiem,że go to bardzo wkurza. Robię to dla świętego spokoju.. Jest wiele sytuacji gdzie mu ustępuje,bo wiem,że go coś drażni... Przywykłam,że taki jest. Raz lepiej, raz gorzej... usmiech.gif Inna by go kopła w 4litery i zostawiła za takie akcje,wiec tak naprawdę to Twój wybór na ile sobie pozwolisz. Z okazywaniem czułosci tak samo, wymuszam na nim pewne zachowania, mu to do niczego nie potrzebne,ale stara się robic to dla mnie,bo mnie to uszczęśliwia.
  • gość 2017.09.12 [14:13]
    Smutne to, co piszesz. Chyba musze to przetrawić w sobie. To jest najcięższy związek w moim zyciu. Moj jest juz bardzo długo w wojsku i mysle ze ta praca tak bardzo w nim jest, ze nie mam z tym szans.
  • gość 2017.09.12 [16:16]
    Twoje życie ,przetrwasz to albo polegniesz odboje się to na twoim zdrowiu. Wiem co piszę ja już trwalam 22 lata i teraz walczę o siebie.
  • gość 2017.09.12 [19:12]
    Masz racje. Boje sie ze jak zostanę to polegnę a juz odbija sie to na mnie. Ten człowiek powoduje u mnie huśtawki nastrojów. Z natury jestem spokojna i zrównoważona ale on zaczyna zle na mnie działać. Zostawiłaś go, ze walczysz o siebie?
  • gość 2017.09.12 [20:23]
    Tak ...ost.rozprawa i bedzie koniec, teraz całe chamstwo z niego wychodzi , on chce rozwodu a robi wszystko by to utrudnić ,nie wspomnę o tym że nawet palcem nie kiwnął by ratować związek ,gdzie zawsze mówił że rodzina jest najważniejsza. Mam swój honor i nie będę zebrać o miłość . Im pasuje mieć rodziny bo na nie wojsko płaci np.za urlopy , rozlakowe itd. oni wiecznie po za domem a żona zajmuje się domem dziećmi , a po tylu latach nawet nie docenił nigdy tego że ten dom stworzyłam ja. Miałam depresję 0 jego bliskości , wiem że kogoś ma , nie ma co czekać aż się wykoncze. Teraz walczę o przetrwanie ....nerwica ataki paniki ....nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Jeśli jest już teraz u ciebie jak piszesz to nie wrozy to nic dobrego , szkoła lat ,życie ma się jedno ,nie zmarnuj go.
  • gość 2017.09.12 [23:16]
    No ja tez mam wrażenie ze mnie oszukuje. Przestałam mu ufac. Gdy pytalam czy chce mieć jeszcze dziecko ( on juz jedno ma z malzenstawa, ja nie) nie powiedział wprost ze nie. Pozniej po jakimś czasie jak wrocilam do rozmowy to mowil ze na obecna chwile nie. Nie wiem czy akurat jemu rodzina jest na rękę. Wygodnie mu tak, jak ma, bo ja daje wszystko z siebie on nie. Wiem ze nigdy nie zostanę jego zona. On nie czuje takiej potrzeby. Dziwne, bo jestem atrakcyjna kobieta i dziwi mnie to ze on nie chce mnie "zaklepać". Taki dziwny człowiek z niego. Naprawde jakby bez uczuć. Teraz to widze.
    Macie dzieci? Kiedy sie u Was popsuło? Trzymasz sie jakos? Nie znam Cie, ale dziś cały dzien o Tobie myślałam.
  • gość 2017.09.13 [04:17]
    Dlaczego dziwisz się że on traktuje cie przedmiotowo, skoro sama uważasz sie za niezły jakościowo towar? I uważasz go za dziwnego, bo nie chce cie kupić, a ty aż piszczysz do tego "zaklepania"!
    I kto tu jest dziwny?
  • gość 2017.09.13 [07:21]
    Tak dzięki ,trzymam się jakoś ,walczę o swoje zdrowie ..życie. Sama musialam sobie poradzić ,wychodząc z depresji i zrobić krok na przód ..czyli coś z tym zrobić .Mam 3 dzieci ,dwoje dorosłych i jedno niepelnoletnie.Ale momenty samotności odrzucenia wracają .Robiłam wszystko by małżeństwo się nie rozpadło,pytałam wprost dlaczego nie walczy ,ale upiera się i zgania na mnie winę że skoro poszłam do sądu to mam co chciałam ,więc ręce opadają .Nie ma co się oglądać za siebie tylko trzeba myśleć już o sobie. Ktoś kto nie walczy o rodzinę to albo jest głupkiem albo kogoś ma .Ją mam czyste sumienie ,zrobiłam co mogłam mimo że sama wystąpiła do sądu o rozwód, myślałam że coś się zmieni ..zmadrzeje i będzie walczył o rodzinę ,ale nie...on już ma rodzinę swoich rodziców którzy są dla niego najważniejsi ,szkoda tylko że nie widzi że to oni mu zniszczyli małżeństwo nastawiają go na mnie ,ale cóż...każdy odpowiada za swoje czyny i ponosi za to konsekwencje.
    Odrzucona
  • gość 2017.09.13 [07:30]
    A kiedy się popsuło ....to teraz wiem że już dawno ale wolałem tego nie widzieć i brnąć w to dalej. Punk kulminacyjny to zamieszkanie z teściami ,zaczęło się psuc strasznie. W sumie wtedy otworzylam oczy komu tyle lat poswiecilam.
    Odrzucona
  • gość 2017.09.13 [07:45]
    Sorrka za błędy ,klawiatura mi zmienia czasami wyrazy
  • gość 2017.09.13 [10:27]
    Poczytaj najpierw co pisałam wcześniej a później wypowiadaj się. Nie piszczę, nie oceniaj mnie.
  • gość12356 2017.09.13 [11:19]
    ee tam nie przejmuj się,bo tu zawsze jakieś barany zaglądają...
    mówiłaś,że był już w związku, i że długo baardzo długo służy. NIe jesteś od niego sporo młodsza ? a on po prostu za stary w zabawę pt. Zakładamy rodzinę ? Jak macie takie rozbieżności na lini tworzenia rodziny, ślubu chyby bym się wycofała... skoro to dla Ciebie nadal ważne, a on to już miał, nie sprawdził się < tak podejrzewam,skoro się rozwiedli> i pewnie nie chce Ci fundować tego samego...
    Mój bardzo chciał mieć dziecko, powiedzmy,że sam mi je zrobił,bo nie do końca był to dobry czas. Już pyta kiedy drugie.
  • ciągdalszy 2017.09.13 [11:21]
    aa i jak ktoś jest ciekawy jak zachowują się służby po zgłoszeniu pobicia żony to chętnie odpowiem...
  • gość 2017.09.13 [12:37]
    Do Odrzucona
    Zauważyłam jedna zależność. Oni nie walczą. Moj powiedział mi kiedys takie słowa, ze jesli ktoś chce odejść to jego decyzja, ze jesli odchodzi to jest przemyślane i kropka. Wydaje mi sie ze oni tak maja juz. Taka ich wojskowa psychika.
  • gość 2017.09.13 [12:46]
    Jestesmy w podobnym wieku. On twierdzi ze jak jego była urodziła to jej sie w głowie pomieszało, ze to popsuło ich związek. Zmieniła sie podobno bardzo. Nie wiem czy to prawda, jego rodzina tez tak twierdzi. Ja mysle ze wina leży pośrodku.
    Mówi ze on nie ma czasu na dziecko. Ze on wie z czym sie wiąże dziecko w domu, ze to noce nie przespane, itd. Ręce mi opadają. Moze jest tak, jak piszesz ze nie sprawdził sie, ale nie wiem czy chodzi o to ze nie chce mi fundować, czy bardziej sobie
  • gość 2017.09.13 [12:57]
    Ja chce sie dowiedziec jak zachowują sie służby po zgłoszeniu pobicia zony
  • gość1235666 2017.09.13 [13:12]
    Ojj z gościem wyżej zgodzę się,że oni nie walczą o rodzinę... Już kiedyś o tym czytałam. Niby kochają,ale nie będa się starać i koniec albo akceptuje jaki jest albo spadówa...i wiele w tym prawdy. Gdy przechodzilam załamanie, byłam prawie pewna ,że to koniec mówiłam,że chce rozwodu, nie mówił nic poza tym,ze mam wydrukować papiery to mi podpisze i droga wolna. < gdzie w głębi serca miałam nadzieję,ze ten twardy facet,okaże trochę uczuć, przytuli, powie Kochanie musimy się opanować , spróbować na spokojnie dogadać> , nie nic, z tych rzeczy . I to właśnie ta ich oschłość...
    co do rozpadu, wina na pewno leży po środku... jak ma problem z płaczem to się nie dziwie,że nie chce kolejnego < moj tez jest wielce poirytowany,gdy dziecko nie ma humoru i jęczy cały dzien...>. Pomimo,że jest calkiem fajnym tatą, nie rozumie,że jak powie nie jęcz ,a Mała dalej płacze i tak w kółko sie nakręca. Dobrze,że zawsze jestem blisko... bo nie chciałabym ich zostawić samych na cały dzien w takim humorze... skończyłoby się pewnie tym,że niech sobie ryczy jak jej nic nie pasuje... :/
  • jakpomagajasluzby 2017.09.13 [13:41]
    jak ktokolwiek się zastanawia czy zgłaszać to oczywiście. Potraktowali sprawę powaznie i gdybym zdecydowała się pójść na całość na pewno miałby wiele klopotów,ale ja zmiękłam i uległam ich "delikatnym" naciskom.
    Zadzowniłam na policję,że mnie pobił,a w domu jest małe dziecko. . Pierwszy raz. Prosił bym oddzwoniła,ze mają nie przyjeżdzać. Byli po chwili. Próbował nie powiedzieć,że jest żolnierzem,ale nie wyszło, zadzwonili po ŻW. Pospisywali notatki. Zdążył mnie przeprosić... Pytania byly kierowane tak manipulująco... Czy boję się,że jezscze raz mi to zrobi ? ( oczywiscie,że nie,bo się teraz bedzie bał) , czy czuję się zagrożona, czy to jednorazowy atak... i na koniec czy mają go zabrać do aresztu. No i nie zabrali. Miał nieprzyjemności w pracy, gadał z dowódcą. Ale... Po jakimś czasie miły Pan z ZW przyjechał do mnie do domu po zeznania,bo sprawa z urzędu trafiła do prokuratury wojskowej ,( i tak miał notatkę) , usiadl w salonie i na wstępie powiedział,że mam się zastanowić co chcę powiedziec, czy aby na pewno mnie uderzył czy może chciał uderzyć,a ja się wystraszylam i zadzwoniłam na policję... zapytał czy wiem,że mąż straci pracę jeśli powiem,że mnie pobił (koleś wiedział,ze wtedy nie pracowałam,bo siedziałam z dzieckiem)... Zgłupiałam.Powiedziałam,że już nic nie wiem. Stwierdził,że napisze tak by było dobrze. Sam napisał całe zeznania,a ja się podpisałam... Nie byłam gotowa na odejście. W pracy i tak super opinia, nie obyło się bez nagrody za jakiś czas. Międzyczasie było wesele znajomych, jeszcze jeden z jego przełożonych wziął mnie na słowko/drinka powiedział milusioco to się u Was wyprawia,że przeciez moj maż jest dobrym żołenirzem i ,że on nie wierzy,że mógl sie tak zachować,na pewno coś go bardzo zdenerwowało... Że to pewnie też moja wina. I jego dobra rada bym na przyszłość nie działala impulsywnie. Super. Później przyszedł list o umorzeniu sprawy.
    Do teraz nie podniósł ręki,bo wie,że jak trzeba będzie to znowu zadzwonie... tym razem mogę się nie wycofać .
  • gość 2017.09.13 [16:11]
    U mnie też była policja bo mnie uderzył i co ? Przyjechali stwierdzili że nic się nie stało i poinformowali go a raczej dostrzegli jakie może mieć kłopoty , wiedzieli że jest żołnierzem . Miał nawet założona kartę niebieska ,ale umorzyli bo przemoc psychiczna trudno udowodnić , mimo że mam nagrania . Narazie wytrzymuje ,ale jak będę na skraju załamania nie wiem czy nie zglosze to do prokuratury i niech dzieje się co chce , ale on wie że tego nie zrobię bo wtedy straci pracę a dzieci utrzymanie . Chociaż nie do końca bo ma już 25 lat i może iść na emeryturę i pracować gdzie indziej bo narobił pełno specjalizacji w wojsku typu pracownik ochrony , ale siedzi w wojsku mimo że prosiłam wcześniej by mi pomógł w domu bo ja już nie daje rady ,za dużo na mojej głowie, ale nie ....jemu wygodniej siedzieć tam w internacie ,a do domu zawitać na wekend .
    Odrzucona
  • gość 2017.09.13 [19:11]
    chyba mozecie sie rozejsc.
  • gość 2017.09.13 [21:55]
    Bez urazy,ale by ratowac malzenstwo rzucilabym wszystko i pojechała z nim do tej pipidowy gdzie mieszka. Nie wyobrażam sobie,ze facet i w sumie Ty zgadzacie sie na zycie na odległość... I jak rozumiem jak jakiś młodziak chce dobic do 15emeryturka i papa, ale tak tyle lat pechowiec.gif
    Ja mam problem i tesknie za jego wkurzaniem jak jedzie raz na ruski rok na 2tygodnie na poligon smiech.gif
  • gość 2017.09.14 [09:28]
    Mieszkamy tak na odległość bo mieszkamy u teściów , zdalismy mieszkanie wojskowe,umowa była że pracuje do emerytury czyli najwcześniej 15 lat , a już ma 25 i wcale się na nią nie wybiera ,gdzie muszę sobie sama radzić ,ale juz nie daje rady bo widzie że tak się przyzwyczaił. Proponowałam nawet byśmy mieszkali jednak razem i kupili coś ale on nie chce , na wszystko jest na nie....
  • gość 2017.09.14 [09:48]
    By coś ratować potrzeba dwóch stron , dlatego jestem pewna że dobrze robię rozwiodzac się , nie można żyć na siłę i zebrać o uczucie. Dziewczyny ratujcie się puki można . Teraz wiem ,że lepiej żyć samem . Im się wydaje że jak już zdobędą żonę to już nie trzeba o nią dbać .
    Odrzucona , wyżej post też mój.
  • gość 2017.09.14 [10:25]
    A co byście pomyslaly będąc w sytuacji intymnej z mężem a on nagle mówi ..."Nie ma to jak z własną żoną " ?
  • gość 2017.09.14 [11:02]
    Do:
    gość dziś [10:25]
    A co byście pomyslaly będąc w sytuacji intymnej z mężem a on nagle mówi ..."Nie ma to jak z własną żoną " ?
    Już o to kiedyś pytałaś. Masz obsesję na tym punkcie? Nikt ci nie powie, co dokładnie miał na myśli, bo NIKT NIE WIE. Może tak mu się tylko powiedziało, a może miał przygody, które go nie usatysfakcjonowały, więc doszedł do takiego wniosku i się z tobą nim podzielił. Na dwoj***abka wróżyła. Zresztą, trzeba było go przycisnąć po tym jak to powiedział, a nie pytać ludzi na forach. Znasz swojego męża lepiej niż obcy ludzi na forum, więc najpewniej udałoby ci się wybadać tę sprawę.
  • gość 2017.09.14 [11:06]
    Ja mysle ze oni zdradzają na potęgę! Praca im to ułatwia. Co bym pomyślała gdybym usłyszała cos takiego? Pewnie w pierwszej chwili bym zgłupiała. Rozmawiałaś z nim o tym?
  • gość 2017.09.14 [12:31]
    Nie mam opsesji na tym punkcie ,pytałam bo nie uzyskalam odpowiedzi. Rozmawiałam z nim o tym i go przycisnelam , byl zmieszany nie wiedział co powiedzieć ,po jakimś czasie mówił że tak mu się powiedziało .Znam go dobrze i nigdy takie coś mu się nie wymsknelo, a tu nagle po 20 latach małżeństwa....też zglupialam na początku i tylko jedna myśl mi do głowy przychodziła , to tak jak wraca się do domu z wakacji i pierwsze co się myśli to że nie ma jak swój dom, tak samo to odebrałam ,że byl z kimś ale jednak nie ma to jak z żoną . Pytałam mając nadzieję że się mylę i inni może inaczej myślą. Moja intuicja mówi mi że mam rację ,a czyny jego to potwierdzają ,bo kiedyś walczył o związek a teraz nie .

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...