Odpowiedz na ten temat

zdrada

  • gość 2013.11.20 [15:31]
    witam, chcialabym porozmawiac z ludzmi ktorzy przezyli zdrade, chcialabym zrozumiec i dowiedziec sie co czuje zdradzony mezczyzna przez zone i czy jest w stanie podniesc sie z ''dołka'', wybaczyc i dalej tworzyc ''normalny'' zwiazek. W jaki sposob mozna tego dokonac?
    Po krotce przyblize moja historie i obelgi prosze sobie traktowac, dokladnie wiem jak sie zachowalam...niestety...
    mialam romans, trwał ok pol roku w tym kilka zblizen, maz o wszystkim sie dowiedzial czytajac moje smsy. Mimo wszystko nie odszedl, zazadal szczerej rozmowy w ktorej przyznalam sie do wszystkiego i o wszystkim mu opowiedzialam a nawet wiecej niz wiedzial. Zakonczylam romans w tym samym dniu w ktorym wszystko wyszlo na jaw. Zdecydowal maz ze zostanie ze mna, wybacza mi bo mnie bardzo kocha ale nadal do niego wszystko wraca i bardzo cierpi wtedy mnie odtraca i wraca do tamtego. Jednym slowem nie umie sobie z tym poradzic...Na terapie nie chce sie zgodzic twierdzi ze sobie sam z tym poradzi. Od naszej rozmowy minelo ponad miesiac i wczoraj sciagnal obraczke twierdzac ze nie potrafi jej nosic, ze nie ma sensu, przypomina mu o zdradzie. Daje sobie czas do wiosny i jesli mu przejdzie to bedziey razem a jesli nie to odejdzie...
    Jeste zalamana, zyje jak w jakims letargu...jednego wieczoru mnie przytula a drugiego odtraca...mi tez jest ciezko ale kazdego dnia boje sie ze powie dosc ze odchodzi...
    Prosze o powazne odpowiedzi...
  • Zobacz także:

  • gość 2013.11.20 [15:57]
    moj maz byl zdradzany przez byla partnerke, mial z nia male dziecko. ona na zdradzie zostala przez niego przylapana, podejrzewal wczesniej, ale zaprzeczala. w pierwszym momencie sie wyprowadzil, ale jednak wrocil, bo bardzo ja kochal. po ok roku nie dal rady psychicznie i sie wyprowadzil, wracalo to do niego. ona probowala walczyc, on wciaz cos do niej czul. pozniej poznal mnie i od tego momentu jestesmy razem - juz 10 lat. mezczyzni nie potrafia zapominiec, sa inni niz kobiety pod tym wzgledem. jest dla mnie wspanialym mezem, on chcial prawdziwego i szczerego zwiazku. nie umial sobie poradzic ze zdrada bylej, bo nie umial o tym zapomniec. powiedzial mi, ze jej wybaczyl wtedy jak do niej wrocil, ale zapomniec nie umial i choc sie staral - nie umial z nia byc.
  • gość 2013.11.20 [16:10]
    Małżeństwo po zdradzie współmałżonka, nawet jeżeli przetrwa,
    już nigdy nie będzie takie samo.
    Osoba zdradzona cierpi niewyobrażalnie i nawet jeżeli wybaczy to i tak nigdy tego nie zapomni, a jeżeli kiedyś spotka kogoś to odejdzie bez większych wyrzutów sumienia
  • gość 2013.11.20 [16:14]
    To nieprawda, że tylko mężczyźni nie potrafią zapomnieć zdrady. Kobiety również.
    Nikt kto kochał i został zdradzony już nigdy tego nie zapomni, w sercu pozostaje rana na zawsze.
  • gość 2013.11.20 [17:19]
    pytanie ile zdrad nawet światła dziennego nie ujrzały
  • gość 2013.11.20 [19:11]
    Obawiam się, że gdyby po miesiącu nie wrócił..
  • szpilka100 2013.11.20 [19:19]
    Myślę,że jednak co innego zdrada w związku "nieoficjalnym" a co innego w małżeństwie.Moją przyjaciółkę,po chyba 15 latach małżeństwa, zdradzał mąż.Kiedy jej to powiedział i chciał odejść do tamtej,zatrzymała go szantażując reakcją dzieci.Został,tamten związek zerwał,ale ona do dzisiaj ( a minęło z 10 lat) potrafi wyjechać z jakąś aluzją na ten temat.Nawet przy mnie!
    Kocha go nadal,ale w głębi duszy nie wybaczyła.On został,ale sypia z nią raz na parę miesięcy i traktuje jak przedmiot.Do d. taki związek!
  • ZORIENTOWANY W TEMACIE 2013.11.20 [19:28]
    Zdrad nie powinno się wybaczać ponieważ to bardzo złe wpływa na dalszy związek,tego nie da się zapomnieć i szczerze wybaczyć.
  • gość 2013.11.20 [20:20]
    Do Autorki: zrobiłaś coś najgorszego, co można zrobić kochanemu człowiekowi; zdrada to jak cios nożem w serce. Jak się uda, to zraniony przeżyje, ale w większości wypadków umrze.
    Zdrada zabija małżeństwo, nawet wtedy, gdy zdradzony stara się przebaczyć. Nawet po roku, czy dwóch stwierdzi, ze nie da rady żyć razem ze zdrajcą i odchodzi.
    Jeśli chcesz uratowac małżeństwo to Musisz się bardzo starać, być cierpliwa, znosić wszystkie wybuchy, odpowiadać na wszystkie pytania i codzienną postawą wynagradzać mężowi, że go psychicznie zabiłaś
  • gość 2013.11.20 [22:48]
    zdrada-to nie tylko oszustwo, kłamstwo i zaprzaństwo,zdrada to morderstwo.
    Tak, tak; morderstwo z zimną krwią wykonane na bogu ducha winnej osobie,nie obcej ,nieznanej,przypadkowej ale na najbliższej osobie z którą się ma dzieci,wspólna przeszłość,często kupę lat życia
    To wbicie noża najczęściej w plecy,skrycie i niespodziewanie,to początek końca.
    Osoba zdradzona czuje,że grunt usuwa się jej z pod stóp,ale jeszcze nie wierzy,jeszcze nie chce wierzyć,nagle jak obuchem w głowę dociera do niej że to prawda.
    Jak w kalejdoskopie przelatują przed oczami dziwne zachowania zdradzającego, dziwne sytuacje, zawsze jakoś wytłumaczone ale serce czy też intuicja czuła,że coś jest nie tak,machnięcie ręką i życie biegło dalej.
    Tylko w głębi duszy czułaś,że coś jest nie tak ,że zaszła jakaś zmiana ale kto by to tam rozwikłał bez jakiegoś donosu albo detektywa,przecież zdradzający już się wytłumaczył już osiągnął mistrzostwo w kłamaniu, osiągnął pierwsze miejsce w bronieniu"tajemnicy kochanki" potrafi się ironicznie zaśmiać lub skrzywić gdy zadajesz niewygodne pytania,patrzcie ludzie jaka wariatka.
    Teraz wszystko się wydało i wszystko się układa jak w skończonej układance, każdy element wreszcie jest na swoim miejscu.
    Ale zamiast wziąć coś co może zniszczyć zdradzającego,zabić go, kulisz się w sobie i wnętrze rozdziera zwierzęcy skowyt.
    Pomieszanie rozpaczy, żalu ,traumy jak po śmierci kogoś bardzo kochanego.
    W głowie pustka oprócz jednej nieustannej myśli... jak ...z kim i dlaczego,musisz to wiedzieć musisz się jeszcze dobić tymi wiadomościami.
    Gdy dowiesz się wszystkiego czujesz że jesteś zamordowana,jak topielec powoli opadasz na dno bez oddechu bez możliwości powrotu do żywych.
    Tkwisz tam na dnie jakiś czas,sama nie wiesz ile.
    Jednak prędzej czy później odbijasz się od dna i wypływasz na powierzchnię i ze zdziwieniem patrzysz że nic nie jest takie jak było.Cały świat się zmienił a nawet ludzie których dobrze znałaś okazują się inni,nic już nie będzie takie samo jak przed zdradą.
    Teraz przychodzi czas na nienawiść.
  • gość 2013.11.21 [10:16]
    Zdrady sie nie wybacza. Czlowiekiem, ktory zdradzil, sie gardzi. Konczy sie wspolny seks, bo wspolmalzonek - zdradzacz wzbudza fizyczne obrzydzenie.
    Jednym slowem, nie macie szans autorko na ulozenie sobie wspolnego zycia. Mozna ze soba nadal mieszkac, mozna wspolnie zalatwiac wszystkie rodzinne sprawy, mozna grac, ze jest wszystko ok. Ale ok nigdy juz nie bedzie.
    Ludzie po zdradzie powinni sie rozstac i dac sobie szanse na ulozenie zycia. Innego dobrego rozwazania nie ma.
  • gość 2013.11.22 [11:44]
    nie pomyśleliście, że nic nie dzieje się bez przyczyny?! Różnie bywa.... Jak mężczyzna żle traktuje swoja zone, poniza ja, niszczy psychicznie. Kobieta staje sie wrakiem czlowieka jesli jest slaba psychicznie...w koncu poznaje kogos kto jest dla niej dobry...zagubiona dostaje "zastrzyk" energii i stara sie walczyc o siebie u boku kogos innego...
  • gość 2013.11.22 [11:57]
    to jest juz odejscie nie zdrada
  • gość 2014.04.24 [10:33]
    ja tez zostalam zdradzona po 4 latach zwiazku, probowalam wybaczyc ale sie nie da.. to ciagle wracalo.. staralam sie o tym nie myslec, ale np film w tv, artykul w gazecie, jakies plotki, wszystko gdzie byla choc mala wzmianka o zdradzie przypominalo mi o tym.. i choc facet dwoil sie i troil, zmienil nie do poznania i stal sie wymarzonym parterem, to i tak nie potrafilam zapomniec.
    byly super dni, a potem znowu wspomnienia doly.. po roku stwierdzilam ze nie wytrzymam takiej hustawki emocjonalnej i odeszlam na zawsze
    i nie zaluje, bo spotkalam teraz milosc swojego zycia i jestem przeszczesliwa!
  • gość 2014.04.26 [22:30]
    Nie wiem co czuje zdradzony mężczyzna, bo jestem zdradzoną kobietą. Myślę, że nie ma tu znaczenia płeć jeżeli osoba jest wrażliwa, kocha i ufa, ma poczucie bezpieczeństwa i jest przede wszystkim uczciwa i nie zdradza a została zdradzona to płeć nie ma tu nic do rzeczy. Zdrada to morderstwo na takiej osobie jak ktoś wyżej to napisał. Myślę, że skoro raz zdradziłaś, to zrobisz to ponownie za kilka lat. Potrzebujesz jakiejś h*j wie adrenaliny i dowartościowania się w życiu. Nie nadajesz się do związku monogamicznego. Monogamia to małżeństwo tylko z jedną osobą na raz, dająca początek rodzinie. Monogamiczność związku oznacza ich wyłączną relację małżeńską na wszystkich płaszczyznach: społecznej, prawnej, duchowej, emocjonalnej, jak i biologicznej, seksualnej. Każdy normalny człowiek tego pragnie i oczekuje, że osoba, z którą się związał ma te same ideały i wartości.
    Ja zostałam zdradzona i ból jaki mi przy tym towarzyszył był straszny. Miałam takie myśli, że zdradzający powinien swoją ofiarę po prostu zabić byłoby to bardziej humanitarne niż ten ból po zdradzie. Kochałam i ufałam i co najgorsze ten zdradzacz stworzył ze mną tak idealny dom, że mogłam naprawdę uwierzyć, że zbudowaliśmy coś wyjątkowego. Miałam mnóstwo okazji by go zdradzić ale właśnie z szacunku dla siebie, dla niego, dla tej miłości, domu, dzieci nie zrobiłam tego. W końcu byłam żoną i matką. Wszystko co potrzebowałam miałam w domu. Męża, przyjaciela, sex, dzieci, dom i rodzinę i to ona była dla mnie najważniejsza a nie huć.
    Byłam zadbana, aktywna zawodowo, dom zadbany, wspólne hobby. Nigdy nie mówiłam nie zawsze się rozwijałam. Pierwsza zdrada mnie zabiła. Nie odeszłam od niego wtedy, bo błagał, prosił na kolanach. Nie chciałam tracić tego co razem zbudowaliśmy przez 11 lat i żal mi było dzieci. Przez 2 lata żyłam wracając do tego romansu jak twój mąż. Starał się bardzo na prawdę bardzo. Zrobił się jeszcze lepszy niż był. Aktor grał tak dobrze, że po 2 latach widziałam, że żałuje. Minęło 2 następne lata życia jak w bajce, nawet już uwierzyłam w jego zmianę. I w tej bajce jeden jego błąd przekreślił tego wspaniałego męża i ojca na zawsze. Przy dzieciach spakowałam mu walizki i wywaliłam z domu. Chciał wracać po pół roku. Wszystko już było pozamiatane. Morderstwa jakiego dokonał na mojej osobie odbiło się głęboko na mojej psychice. Z racji, że jestem osobą życiowo zaradną, dałam sobie radę. Adoratorów też mi nie brakowało i nie brakuje. Jednak zaufać nie potrafię nikomu. Spotykam się z jednym facetem od paru lat, moje dzieci to akceptują, jednak nigdy nie zaufam czym sama sobie robię być może krzywdę. Długie ale autorka powinna przeczytać.
  • Zadbana 2014.04.28 [21:50]
    Swięte słowa...przeszlam przez identyczną sytuację.Minęło 5 lat , i nie potrafię zaufać...
    Ból w sercu ogromny...spustoszenie na psychice ogromnie!!!
  • gość 2014.05.04 [18:15]
    Moja historia jest świeża od kilku miesięcy wojowałem z zona o jej nowa pracę , która wyrosła jak grzyb po deszczu w fazie kryzysu finansowego ciągnącego się już kilkanaście miesięcy. Mamy dwóch ślicznych synów w wieku przedszkolnym. Popadliśmy w depresję ja znacznie większą i ciąg zdarzeń spowodował że zona poszukała sobie wsparcia u dawnego chłopaka, który pomaga jej od strony prawnej w interesach. Kiedyś między nimi iskrzyło ale nie było to skonsumowane. Na wyjazdach skonsumowali na razie grę wstępna kila razy, następnie dla równowagi zauroczona innym nowo poznanym w interesach mężczyzna weszła w przyjaźń biznesową , która zakończyła się w miarę regularnym seksem. Dowiedziałem się o tym w święta po sprytnej z mojej strony prowokacji emocjonalnej. Na bazie naszych fantazji łóżkowych uzyskałem odpowiedź że z mojej winy została zainspirowana do takich akcji i że są to układy biznesowo, przyjacielskie z których nie zamierza rezygnować, bo daje jej to nowa siłę do pracy i działania i wiele nowych doznań. Ja przeżyłem szok i zareagowałem dokładnie tak jak moja mam kiedy mój Tata ją zdradzał . Zapoznawała się z kochankami i spokojem i pogoda ducha je spławiała. Ja teraz robię to samo staram się kontrolować sytuację wpływając na kształt tych relacji. Wiadomo jednak że serce nie sługa . Kocham moja żonę to mój drugi związek i bardzo mi zależy by była ze mną na zawsze. Mam w sobie różne pozycje ja jakie patrzą na ta całą sprawę. Najpierw zareagowałem fala entuzjazmu widząc w tym nawet pozytywy. Jako słuchowiec prosiłem żonę by opowiedziała mi o szczegółach.Miałem z tego niewątpliwie krótkotrwały profit. Pojawiają się też fale zazdrości kiedy jest z kochankiem a ja spędzam wieczór samotnie itd. Mam mieszane uczucia i nie wiem gdzie nas to zaprowadzi. Chciałbym wysterować ten statek z kursu na skały , na głębokie spokojne wody. Żona i ja jesteśmy ludźmi o otwartych umysłach i nieortodoksyjnych poglądach.To zmniejsza cierpienie. Zona nigdy wcześniej mnie nie zdradziła jesteśmy ze sobą 9 lat. Ja tez jej nie zdradziłem i nie mam takiego napędu w głowie. Jednak sytuacja nie jest łatwa bo kochankowie się w niej rozkoch*ją a ja czuje że ma dla mnie zbyt mało czasu i energii. Zaczynam szukać jakiegoś sensownego rozwiązania i to czego oczekuje na dziś że z własnej nie przymuszonej woli wybierze mnie i zakończy pokojowo swoje związki. Chociaż przez najbliższe lata będzie musiała współpracować z tymi osobami. Kochankowie na wzajem nic nie wiedza o sobie. Jedynie ja znam całą prawdę. Sytuacja jest nietypowa. Staram się nie tworzyć napięć jedynie zwracam uwagę na dynamikę naszego czworokonta z moim Kochaniem w roli głównej. Wiem że mnie wyzwiecie od zboków ale to nie takie proste coś zrobić konstruktywnego w całej sytuacji.
  • ZZZzniecierpliwiony 2014.05.05 [07:09]
    Jeżeli dla niej to sport , to niech idzie na bieżnię.Ja Ciebie w ogóle nie rozumie. Jak długo można w takim zakłamaniu żyć? I do czego to prowadzi?
  • gość 2014.05.05 [07:13]
    czy istnieje zdrada kontrolowana
    zapraszam do rozmowy wszystkich fanow seksu lapka.gif
  • gość 2014.05.05 [07:15]
    skoro jestesmy juz w tym temacie
    czy orgazm w przypadku proby g****u jest niezbedny g****icielowi?
  • gość 2014.05.05 [07:24]
    Nie usprawiedliwiam zdrady, ale co zrobic, gdy rozbieznosc temperamentow partnerow stale sie powieksza? Np libido jednego przez lata praktycznie sie nie zmienia, a drugiego slabnie.
    Nawet, gdy przed slubem w lozku jest dobrze, potem pojawia sie problem.
    Chociaz kocha sie tego czlowieka calym sercem, to cialo tez dopomina sie satysfakcji. Byc mezem lub zona zmuszona do zaspokajania sie przez masturbacje, to nic fajnego.
  • ZZZzniecierpliwiony 2014.05.05 [07:30]
    Ciałem kieruje mózg i zwyczajna uczciwość.Poczucie uczciwości.
  • bardzostarszy gość 2014.07.09 [01:09]
    Nie zdradzam zony
  • gość 2014.07.09 [08:31]
    Chwalisz się czy sie żalisz oczko.gifusmiech.gif
  • Gustowny_Żuk 2014.07.09 [17:13]
    Hej, podejrzewam moją żonę o zdradę. Mamy to samo konto google na telefonie (android) ale to pozwala mi tylko sprawdzić gdzie jest (często wyjeżdżam służbowo).
    Czy jest jakaś aplikacja którą mógłbym jej zainstalować na telefonie nie mając go w ręku? (mam dostęp do konta google które ma połączone ze sklepem play).
    Chodzi o aplikację do przechwytywania sms/rozmów. Chciałbym ją sprawdzić przez miesiąc, chociaż wiem, ze nie powinno się tego robić to nie mogę spać po nocach.
    Z góry dzięki za pomoc!
  • gość 2014.07.09 [17:16]
  • gość 2014.07.11 [11:04]
    Autorko, pozwol odejsc mezowi. Wasze malzenstwo juz nigdy nie wroci do normy.
  • annann 2015.01.06 [15:16]
    Co sie stało z forum nutka optymizmu?
    Czy ktoś z niego tu zagląda?
  • gość 2015.01.09 [13:22]
    Ja wybaczylam zdrade 11 lat temu. Pierwsze pewnie ok 2 lata byly trudne dla mnie, ale nie zaluje juz teraz, ze dalam jeszcze jedna szanse. Nie ma tej zdrady we mnie juz od dawna, ufam mezowi, no coz. Moze mnie kiedys jeszcze zdradzi, ale nie sadze, zeby mialo na to wplyw to, co zrobil 11 lat temu. Zycie monogamiczne nie jest latwe.
  • gość 2015.01.12 [22:51]
    ja bym nie wybaczyla zdrady
  • Rigbi 2015.01.23 [14:53]
    Zdrada to wcale nic złego. Kiedy np. dziewczyna zdradzi chłopaka i następnie przyjdzie i powie mu,że go zdradziła, to w takiej sytuacji chłopak powinien odpowiedzieć: "Naprawdę nic się nie stało" i to jest wtedy dla takiej dziewczyny naprawdę idealny partner,który ją bardzo kocha, bo jej wybaczył. I podobnie to samo tylko w przypadku dziewczyny,że chłopak ją zdradził i ona mu powie: "Naprawdę nic się nie stało". Właśnie ta zasada,że naprawdę nic się stało jest siłą w związku chłopaka i dziewczyny, kobiety i mężczyzny - wzajemne wybaczanie sobie wszystkiego, także zdrady. Bo zdrada to naprawdę nic złego, i szkoda,że ludzie nie umieją tego zrozumieć i z tego powodu rozchodzą się(: Do dziewczyn/kobiet: Jeśli wybaczycie zdradę chłopakowi/mężczyźnie będziecie dla niego wspaniałą i cudowną dziewczyną/kobietą, która ma za nic zdradę i będziecie w ten sposób dalej szczęśliwe w związku i życiu. Do chłopaków/mężczyzn: Jeśli wybaczycie zdradę dziewczynie/kobiecie będziecie dla niej wspaniałym i cudownym chłopakiem/mężczyzną, który ma za nic zdradę i będziecie w ten sposób dalej szczęśliwi w związku i życiu. Piszę to ze swojego doświadczenia, bo już wiele zdrad wybaczyłem swojej dziewczynie i nadal jesteśmy razem szczęśliwi i ona mnie bardzo kocha, a ja bardzo kocham jąusmiech.gif

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...