Jak patrzę na tę jej graciarnię, gdzie co chwila przestawia te "zabytki" z pluskwami, to od razu mam przed oczami chałupę sąsiadki, gdzie wszystko było poupychane, od Sasa do lasa, śmierdziało naftaliną, smażeniną i Panią Walewską, a sąsiadka zawsze w podomce, wałkach na fioletowym łbie i z petem w ustach podglądała przez wizjer kto do mnie przychodził Latrynie niewiele do tego stanu brakuje