No lepiej niż z rodzicami ja też nie raz grzałam glebę na jakiejś wycieczce (tęsknię!), ale do cholery rób coś, zwiedzaj, poznawaj!!! A tam zero ciekawości innym miastem, krajem, ludźmi. Tylko żarcie, żarcie, żarcie. Ok, fajnie poznawać LOKALNE smaki, sama tak robię. A u nich co było w menu? Burgery i pizza. A kurtoszkołacz (wiem, że to węgierskie "ciastko") był nie dobry bo nie taki jak nad morzem. Szok!
Słodki jeżu, ale czego ja wymagam Dżak, inspektor Michelin, niech się najpierw nauczy, że jak się je to się nie gada i nie mlaska znaFca parakólinarny