Tak ja już po wczoraj na 7:30 przyjechaliśmy z mężem, wypełnia się trochę papierów i zabierają na górę do sali. Dostaje się pokój, każą sobie porozkladac wygodnie rzeczy i zachwile przynoszą ubrania na zmianę. Jak się przebralam w te koszule, to przyszła pielęgniarka założyć wenflon podać jakaś nawadniajaca kroplowke. Nawet 1/4 mi nie zeszła a już przyszedł doktor po mnie momentu wbicia znieczulenia praktycznie nie czułam. Co jakiś czas kazali mi podnieś raz jedna a raz druga nogę, jak już nie dałam rady ruszać to założyli cewnik i zdezynfekowali brzuch itd. Sama cc mega szybko, trochę czuć takie ruszanie brzuchem ale nie jest to jakieś niemile albo bolesne. O 9 córeczka się urodziła, a przed 14 byłam pionizowana, jak dla mnie nic strasznego. Trzeba tylko dać sobie pomoc położnej. Najgorsza reakcja moja była na schodzenie znieczulenia bo mnie mdlilo i ,wymiotowalam’ niczym. Dlatego jednak ważne jest żeby totalnie nic nie zjeść. No i jak się już jest po tym prysznicu to warto co jakiś czas wstać i pochodzić. Nie warto długo leżeć bo potem trochę ciągnie. Położne tez super, ja nie mogę się doczepić do żadnej, na pytania odpowiadają, przychodzą, pytają czy wszystko okej, tabletki przynosza, mleko dla dziecka tak samo jak się poprosi. Jedzenie tez super. Mąż był ze mną ale tylko wykupił 1 dobę. Fajne wsparcie i widok tatusia z dzieckiem. Także ja jestem bardzo zadowolona liczymy na to ze jutro wracamy do domu w razie czego odpowiem jeszcze na jakieś pytania