Tak jak już kiedyś pisałam, ona ma dziwne priorytety. Na zdrowie swoje jej szkoda (rehab, dieta itp), jak ma coś w wózku naprawić to lamenty przez tydzień, teraz aparat też wyliczanie każdego grosza. Ale na setne nowe paciaje, czy jakieś durnostojki to już nie szkoda. Trochę takie myślenie, jakie ja miałam, gdy dostawałam kieszonkowe. Rodzice zapłacą za jedzenie, ubranie, lekarstwa, a moje to tylko na przyjemności. Tyle, że ja z tego wyrosłam.