Jeśli chodzi o wynagrodzenia to znalazłam takie informacje (podkreślam, że dotyczy to 2019 r. czyli początków dzielności, nie wiem jak jest teraz):
Zarząd, Rada Fundacji oraz Zgromadzenie fundacji pełnią swoje funkcje honorowo i nie pobierają wynagrodzeń.
Fundacja w 2019 r. zatrudniała 8 osób:
- dyrektor zarządzający,
- 2 psychologów,
- 4 pracowników fundacji
- 1 osoba od IT
Fundacja zawarła w 2019 r.: 10 umów-zlecenie (na łączną kwotę: 44 257,13 zł) i 7 umów o dzieło (na łączną kwotę: 2 351,00 zł).
Zgadzam się. Te zbiórki organizują ludzie majętni, którzy kupowali i remontowali kolejne domy i latali na dalekie wakacje w czasie, gdy inni popadali w długi, tracili pracę albo firmy w wyniku decyzji rządu i braku wsparcia ze strony rządu.
Tutaj mamy do czynienia z lekarzami (oni na pandemii finansowo nie stracili ), właścicielami dobrze prosperujących firm oraz ich pracownikami, którzy mają zapewnione dobrze płatne miejsca pracy. Oni nie wiedzą jak wygląda sytuacja przeciętnego Kowalskiego teraz.
Żeby było jasne, ja im nie zazdroszczę, cieszę się i kibicuję, gdy komuś dobrze się powodzi, ale oni też powinni zrozumieć ludzi.
Jest teraz trudny czas w kraju, nie jest to odpowiedni moment na bicie kolejnych rekordów. Jestem zdziwiona, że od czasu tego przykrego nagrania kwota zbiórki prawie się podwoiła, bo mnie to maksymalnie zniechęciło.
Sporo osób pisało, że wsparło ludzi po pożarze i uważam to za słuszne. Zdecydowanie natychmiast trzeba udzielić pomocy ludziom, którzy zostali bez dachu nad głową. Jest to absolutny priorytet.
Gdybym dysponowała drobną kwotą, którą chciałabym kogoś obdarować to byłyby osoby po pożarze a nie fundacja N. Nie dlatego, że jej nie doceniam tylko dlatego, że ktoś ma pilniejsze potrzeby.