czyli można powiedzieć, że właściwy człowiek na właściwym miejscu, taki programista z powołania ja pisałam z punktu widzenia osoby, ktora zna kilku przebranżowionych dla kasy programistów. jeden robil zupelnie cos innego i w sumie te pierwsza prace wspomina najlepiej, chociaz to bylo pol etatu za marne grosze, bo zarabial wtedy z 20 razy mniej niz teraz. teraz jako programista pracuje 8 godzin dziennie chyba, ze sa super platne bonusowe nadgodziny, to bierze, bo lubi kase. ale szczerze, to nie jest to praca jego marzen i robi minimum, ktore musi, zeby go nie wywalili. mysle, ze jakby mu zaproponowano powrot do pierwszej pracy za polowe obecnej pensji, to chetnie by zmienil. praca to jest po prostu sprzedawanie pracodawcy swojego czasu i jesli robimy cos, za czym nie przepadamy, to wyceniamy sie na wiecej, ale jesli cos nam dodatkowo sprawia przyjemnosc i sie w tym spelniamy, jestesmy w stanie pojsc na ustepstwo w kwestii pensji.