Eh, trzeba tłumaczyć...
"Kultura z boku" w kontekście mojego wpisu oznaczało, że cały dział jest rzadziej odwiedzany i cieszy się mniejszą popularnością niż kosmetyki czy wątki w stylu: "żona zdradziła mnie z listonoszem."
"Onże RALPH" jest twórcą kultury. Czy jest to pisane dużą, czy małą literą zależy od odbiorcy: jego wrażliwości; upodobań; poziomu akceptacji itp.
Kulturę rozumiemy różnorako, ale głównie jest to niematerialny i materialny dorobek ludzkości, czyli np. myśli; idee; zachowania; postawy; muzyka; obrazy; literatura; architektura itp. Są dwa rozumienia kultury: selektywne oraz globalne. Selektywne jest bliskie potocznemu: człowiek kulturalny nie dłubie w nosie ani nie puszcza bąków w salonie; słucha Bacha; chodzi do filharmonii; czyta książki, czyli jest dobrze wychowany, na poziomie. Globalne podejście do zjawiska uznaje, że ludzie są różni, mają odmienne potrzeby i wytwory. Dlatego mówi się o kulturze ludowej, pierwotnej, robotniczej, zaś discopolo - idąc tym tokiem myślenia - jest elementem kultury. Teraz bardzo dużo mówi się o kulturze narodowej (u nas wszystko zaraz będzie właśnie takie) i sądząc po zawartości państwowej telewizji Zenek Muzykant z Podlasia jest jej emanacją. Na marginesie: nic do Z.M. nie mam, dla mnie to ciekawy socjologicznie przypadek self-made mana.
"Onże RALPH" jest twórcą kultury. Nie każdy musi go lubić, bo to jego święte prawo. My - piszę o Małgośce i sobie - doceniamy.
P.S. coheed fajnie, że odpowiadasz, dyskutujesz, ale mam wrażenie, że oprócz bycia homo sapiens i homo ludens (człowiek zabawy), jesteś homo czepialantus...