Troszkę to znam. Na szczęście nie mieszkałam nigdy z tesciami pod jednym dachem, ufff. Jednak mieszkaliśmy na mieszkaniu teściowej bardzo blisko niej. Niestety były wieczne fochy, aluzje, teksty w stylu to źle a tamto niedobrze. Po co Wam auto, remont, poczekajcie...A gdzie byście chcieli jeździć siedzicie na tyłku. A kotem to ja się Wam nie zajmę. Po co Wam kot. Ciągłe kontrole i uzależnienie nas od siebie na wszelakie sposoby. Wkoncu powiedziałam koniec! Dostaliśmy kredyt i kupiliśmy własne mieszkanie z dala od tego cyrku. Teraz wnuk w drodze ale na żadna pomoc juz nie licze za to mam swiety spokoj od zrzedzenia i wiecznych pretensji. Teściowa za to prowadzi wyzwolone życie emerytki. Taki układ z opcją odwiedzin raz na 2 miesiące jest The best!