Jakoś kompleksy leczyć musi. Miałam kiedyś znajomą, która podobnie popisywała się znajomością języków. (Była co prawda sporo młodsza od siwej, teraz pewnie jej głupio na samą myśl), pech chciał, że pewnego razu na ognisku był także pewien chłopak, poliglota I ktoś zagaił by powiedzieli coś w pewnym języku...on coś zażartował w jej stronę, a ta widać nie kuma. Nic, zero. Zaczęła się tłumaczyć, że po piwie ona nie potrafi itd. Sciemnianko bo czuć było na kilometr, że liznela kilka słówek i się tylko lubiła popisywać. Siwej ściemnienie też wyjdzie na jaw o ile wyjdzie do ludzi, a może nawet w końcu wypłynie z Łodzi...