Wg mnie była ostra kłótnia, pewnie czegoś nie chciał zrobić i od słowa do słowa, pewna siebie, rzuciła, że to koniec. Nie spodziewala się, że skończy się tak, że się zacznie pakować wyjedzie, szpadlem chciała go zatrzymać ale się nie ugiął i żądał rozwodu. Miała nadzieję, że jednak wróci, jak ostatnio, ale nie wrócił. Teraz butnie gada, że to ona zerwała a wg mnie to on, bo się nie ugiął na jej prośby powrotu