Kiedyś twierdziła, że YT to jej pasja, że to kocha, ale raczej straciła serce do tego. Widzi, jaki ma odbiór, zdaje sobie sprawę, jak jest nieciekawa, zatem wymyśla skautowskie sprawności, by jakoś podtrzymać ten jałowy kontent, sporadycznie dodawanych filmów. Monotonne, ukierunkowane na to, by pomidor usłyszał, jakie ma teraz ciało, jędrne i napięte, że u niej tylko progres, a pasja goni pasję, kurs goni kurs, a ona jest rozchwytywana i zapracowana. Oczy uciekają, każde w inną stronę, zezuje niepewnie w obiektyw, mam wrażenie, ze sama jest zmęczona opowiadaniem wiecznie tej samej bajki. Naczytała się, jak jest głupiutka, zatem wjechała wersja o mózgu… przewidywalne, niedojrzałe, starzejące się dziecko. Raczej się wypaliła albo blisko do tego. Zostanie wróżką, na klientki nie będzie narzekała, wkoło tyle jej podobnych…