Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Etkapetka

Kolejna ciąża po poronieniu

Polecane posty

Wom@n u mnie na weselu też były brzuchatki i to w 9 mcu, bawiły się ile mogły:) śmiało idź na wesele jeśli tylko czujesz się na siłach, w każdej chwili możesz przecież usiąść, odpocząć lub wyjść na zewnątrz by maluszek odpoczął od hałasu. Nie będziesz żałować że nie spróbowałas, a w razie czego możesz wyjść do domu wcześniej. Izi już dodałam cie do grupy kafe:) cieszę się że radzisz sobie tak dobrze z malenstwem. Karola jak Twoje samopoczucie? Jak wogóle twoja praca? Milenko dzielny ten Twój Bartus, mam nadzieję że to ulewanie się z czasem minie, a ząbki wychodzą różnie więc nie ma co uogolniac:) ważne żeby zdrowo rósł, a ztego co piszesz to radości masz z nim co nie miara:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pati gratuluję ślubu :-D Akinom, Wom@n, Doris ,Karola i reszta dziewczyn cieszę się że u was wszystko dobrze. coraz wiecej dziewczyn dołącza do forum Słonko pięknie świeci a ja mam jakiegoś głupiego doła :-( Za 2-3 dni mam dostać @ i chyba ten cykl nie był "owocny". w sumie to sie nie czuje jak na okres ani na ciąże. sama nie wiem. heh Do tego w pracy coś się dzieje, co chwile ktoś sie zwalnia a szykuja sie wyprzedaze.już teraz zasówam po 10-11 godzin dziennie masakra jakas. sorki że wam zanudzam ale musiałam sie komuś wygadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onlyfamily
Witam Was serdecznie. Piszę po raz pierwszy, choć podczytuję już ze 2 miesiące;) Ja również dołączam tu nie przez przypadek. 29 lutego poroniłam w 15 tyg. ciąży. Poronienie zatrzymane... Od ok 10 tc serduszko nie biło. Obecnie jestem na urlopie wypoczynkowym, choć lada dzień wracam do pracy. Wcześniej skorzystałam z 8 tyg. urlopu macierzyńskiego (w związku z martwym urodzeniem dziecka). Mieliśmy z mężem możliwość pochowania naszego maleństwa. Cieszę się z tego gdyż mam gdzie zapalić znicz oraz zanieść kwiaty. Na dzień dziecka dla naszego Kacperka zanieśliśmy pluszowego misia. Chyba jest mi lżej przez to przejść wiedząc, że Jego ciałko jest w rodzinnej mogile złożone, a nie "Bóg wie gdzie". Mam już córkę 9 letnią. Pod koniec ubiegłego roku postanowiliśmy postarać się o rodzeństwo dla niej. I udało się za pierwszym podejściem... Już na Sylwestra czułam że jest z nami kolejny członek rodziny, który również otrzymał ode mnie życzenia noworoczne (pomyślałam sobie po wybiciu godz. 0.00- wszystkiego dobrego Skarbie -głaszcząc brzuszek). 15 stycznia zrobiłam test i zobaczyłam 2 kreski. Cudowne uczucie! z początkiem lutego poszłam na wizytę i po raz pierwszy i ostatni usłyszałam bijące serduszko mojego maleństwa. byłam przeszczęśliwa. Chciałam żeby wszyscy wiedzieli, że pod sercem noszę swój Skarb. Kolejna wizyta- 12 maca. Lekarka nawet nie zrobiła badań, USG... nic. Wizyta przebiegła na rozmowie... Wtedy ciągle sądziłam że jest wszystko dobrze. Tylko od czasu do czasu miałam brązowe plamienia ze śluzem. Ale skoro nie ma krwi sądziłam że to nic złego. 28 marca wieczorem zaczęło się plamienie krwią. Pojechałam do szpitala i tam dowiedziałam się że maleństwo jest zbyt małe jak na koniec 15 tc, a po chwili że nie widać bijącego serduszka... Na szczęście trafiłam na wspaniałego lekarza który zaopiekował się mną troskliwie. 29.03 podano mi tabletki na poronienie, a później łyżeczkowanie. 02.04.2013 pochowaliśmy Kacperka. Był ksiądz który dodał nam otuchy mówiąc że dzieciątko jest już w niebie - jest Świętym:) Do malutkiej białej trumienki włożyliśmy Mu medalik, 2 święte obrazku oraz malutkie białe skarpeteczki, które miały być jego pierwszym ubrankiem, które posiadaliśmy.... Pozostała pustka i ból serca... Dziś byłam na kontrolnej wizycie, wszystko zagoiło się dobrze. Lekarz jedynie wspomniał o zrostach w macicy oraz przyklejonym do macicy jajniku (podobno po cesarskim cięciu) - Czy może słyszałyście coś o tym? Lekarz mówił że nie trzeba z tym nic robić. Ale jak naczytałam się w internecie... to już sama nie wiem... Podobno zrosty mogą utrudniać zajście w ciążę i jej donoszenie.... Może coś wiedzie na ten temat? Zrobię jeszcze dodatkowo badania na hormony, tarczycę i przeciwciała ANA-HEp2. W ciąży miałam robioną różyczkę i toksoplazmozę - jest OK. Czy jeszcze coś radzicie zrobić? Nie wiem kiedy zdecyduję się na kolejną ciążę. Z jednej strony bardzo bym chciała, a z drugiej - same wiecie ten STRACH i obawy czy będzie dobrze i jak ja wytrzymam każdą z wizyt u lekarza... Póki co chcę wiedzieć czy wyniki będą dobre... Sądzę że u mnie mogło dojść do poronienia przez ciągły stres w pracy... Może też powinnam brać coś na podtrzymanie - przecież ten śluz brązowy mógł oznaczać że dzieje się coś złego... Przepraszam że się rozpisałam. Bardzo Was Kochane proszę o pomoc! Wiem że dużo przeszłyście i może któraś z doświadczenia wie co i jak z tymi zrostami i jajnikiem? Ściskam Was moco!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mala-Pisz ile się da.Niezanudzasz!Praca w sklepie jest ciężka,mało załogi a klientòw upierdliwych pełno.Ja pracowałam kiedyś w markecie.Moja szefowa twierdziła"Jak nie nakłamiesz to nie sprzedasz!".Kongo!a Ci wczasowicze to horror.On wraca z plaży i wszystko ma na niego czekać.Najgorsze co może być to robić gdzie żarcie. U mnie piękna pogoda tylko energii na spacer brak.Muszę się zebrać I Futrzaka na dwòr wyprowadzić.Może bateryjki naładuje.Ja dostaje kręćka.Siedzę i myślę o tym moim Dzidziulku. Staram się myśleć pozytywnie ale strach ....jest i to wielki.Może mnie wyśmiejecie ale zastanawiam się nad zakupem detektora tętna płodu.Màż nic nie mówi na Moje fobie ale chyba "szaleję":)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc Dziewczynyki ;) dziekuje za gratulacje ;) faktycznie to kafe tak mnie nadenerwowalo, ze juz nie sprawdzalam, jak dziala. Najpierw posty sie nie pojawialy, wczoraj probowalam do Was napisac, to wyskakiwal mi komunikat, ze strona niedostepna, ahhhh. No ale juz jest ok - mam nadzieje ze tak zostanie. A u mnie juz troszke lepiej. Od poniedzialku wracam do pracy, troszke sie boje, bo wiem, ze bedzie ciezko mi na serduchu. We wtorki dodatkowo zajmuje sie dzieckiem znajomej, ponad rocznym kochanym chlopcem;) wiec czasu na myslenie bede miala malo. Wczoraj sie wkurzylam, bo moj Ukochany dzwonil do szpitala, ze bysmy chcieli przyjechac na kontrole, bo jak poronilam, to godzine pozniej wyszlam do domu i nie mialam ani badania, ani usg. A oni mu powiedzieli, ze dopoki nie zwijam sie z bolu, to oni nie moga nic dla mnie zrobic, jedynie test ciazowy, ahh szkoda slow. No ale mamy w planach - jak dobrze pojdzie, to po naszym slubie zaraz poleciec do Polski. Wtedy odwiedze polskiego doktorka, zeby byc spokojna. Musze sie dowiedziec, co jest nie tak, ze moje dzieci musza umierac. Chociaz powiem Wam, ze jakos sie zrazilam i jak teraz mysle, to jak narazie nie mam ochoty starac sie o Dzieciatko. Cos mi sie zblokowalo w glowie, mam nadzieje, ze to minie. Dziewczynki opowiadajcie co u Was?? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny powiedzcie mi, czy Wy bralyscie swoje swoje Dzieciatka do pochowku?? bo ja nie wzielam, wydawalo mi sie, ze tak powinnam zrobic. A teraz .... jakos mi z tym zle... czuje sie, jakbym "olala" swoje dziecko. Nie chcialam tez go zobaczyc, tylko narzeczony zobaczyl. Dla mnie zrobil zdjecie i zobaczylam juz w domu. Ciagle o tym mysle. Mam jakies wyrzuty sumienia chyba. Jak to bylo z Wami??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Onlyfamily przykro mi, że musiałaś do nas dołączyć. Jednak czytając twojego posta czuje że jesteś silną osobą. Myślę że w Twoim przypadku dobra opieka w szpitalu, możliwość pochowania Aniolka i wsparcie rodziny, dobre słowo księdza sprawiły że jestem pewną że poradzisz sobie z trudnościami losu. Nie chcę oceniać gin która prowadziła twoją ciążę, wg mnie jeśli mowilas jej o zabarwionym na brązowo sluzie powinna podjąć jakieś działania aby sprawdzić jaka jest tego przyczyna. Nie pomogę ci jednak co do zrostow i problemów z janikiem bo nie mam o tym pojęcia. Jednak nie mialas problemów z zajęciem w ciążę po porodzie i cesarce więc może rzeczywiście nie stanowią oba te czynniki aż tak dużej trudności w twoim przypadku. Trzymaj się ciepło. Mala2103 nie nastawiaj się na żaden wynik testu czy też na nadejscie lub brak @ to zawsze działa stresogennie a z tego co piszesz już wystarczająco sporo masz na głowie przez pracę. Wiem jak to jest praca z ludźmi, co prawda nie pracuje w sklepie a w banku ale handel to handel tylko produkt /towar inny. Nie daj się wyzyskiwac. Trzymaj się ciepło i pisz gdy tylko masz ochotę po to tu się spotykamy by sobie pomagać dobrym słowem w te dni z "dołem". Akinom nie stresuj sie ( wiem wiem łatwo się mówi trudno zrobić). Z tego co pamiętam to chyba Madzia posiadała taki detektor to sprawdzania tetna u maluszka. Nie jest to najgorszy pomysł jeśli cie to uspokoi ale z drugiej strony co jeśli któregoś dnia nie usłyszymy tetna nie dlatego że coś z malcem nie tak tylko z braku umiejętności znalezienia go? Któraś z babeczek (chyba Karola) opisywała co przeszła za stres gdy tetna nie mogła znaleźć polozna czy też gin i czekała na dodatkowe usg żeby się upewnić, z dzidziusiem było wszystko w porządku. Czy warto takie dawki stresu sobie samemu fundować? Rozumiem twoją ciekawość i chęć ciągłego podsłuchiwania lub podglądania maluszka sama bym chciała to robić, ale więcej by mnie to stresowalo niż pomogło. Ale decyzja i tak będzie należała do ciebie:) Patii miło że się odezwałaś:) opieka medyczna o której piszesz doprowadza mnie do szału, to zbrodniach biały dzień tak podchodzić do kobiet s ciąży czy też po stracie! Życzę ci żeby tak się wszystko ułożyło byś mogła zjechać do kraju i pójść do lekarza który poprostu się Tobą zajmie! Trzymaj się cieplutko:*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Onlyfamily przykro mi, że musiałaś do nas dołączyć. Jednak czytając twojego posta czuje że jesteś silną osobą. Myślę że w Twoim przypadku dobra opieka w szpitalu, możliwość pochowania Aniolka i wsparcie rodziny, dobre słowo księdza sprawiły że jestem pewną że poradzisz sobie z trudnościami losu. Nie chcę oceniać gin która prowadziła twoją ciążę, wg mnie jeśli mowilas jej o zabarwionym na brązowo sluzie powinna podjąć jakieś działania aby sprawdzić jaka jest tego przyczyna. Nie pomogę ci jednak co do zrostow i problemów z janikiem bo nie mam o tym pojęcia. Jednak nie mialas problemów z zajęciem w ciążę po porodzie i cesarce więc może rzeczywiście nie stanowią oba te czynniki aż tak dużej trudności w twoim przypadku. Trzymaj się ciepło. Mala2103 nie nastawiaj się na żaden wynik testu czy też na nadejscie lub brak @ to zawsze działa stresogennie a z tego co piszesz już wystarczająco sporo masz na głowie przez pracę. Wiem jak to jest praca z ludźmi, co prawda nie pracuje w sklepie a w banku ale handel to handel tylko produkt /towar inny. Nie daj się wyzyskiwac. Trzymaj się ciepło i pisz gdy tylko masz ochotę po to tu się spotykamy by sobie pomagać dobrym słowem w te dni z "dołem". Akinom nie stresuj sie ( wiem wiem łatwo się mówi trudno zrobić). Z tego co pamiętam to chyba Madzia posiadała taki detektor to sprawdzania tetna u maluszka. Nie jest to najgorszy pomysł jeśli cie to uspokoi ale z drugiej strony co jeśli któregoś dnia nie usłyszymy tetna nie dlatego że coś z malcem nie tak tylko z braku umiejętności znalezienia go? Któraś z babeczek (chyba Karola) opisywała co przeszła za stres gdy tetna nie mogła znaleźć polozna czy też gin i czekała na dodatkowe usg żeby się upewnić, z dzidziusiem było wszystko w porządku. Czy warto takie dawki stresu sobie samemu fundować? Rozumiem twoją ciekawość i chęć ciągłego podsłuchiwania lub podglądania maluszka sama bym chciała to robić, ale więcej by mnie to stresowalo niż pomogło. Ale decyzja i tak będzie należała do ciebie:) Patii miło że się odezwałaś:) opieka medyczna o której piszesz doprowadza mnie do szału, to zbrodniach biały dzień tak podchodzić do kobiet s ciąży czy też po stracie! Życzę ci żeby tak się wszystko ułożyło byś mogła zjechać do kraju i pójść do lekarza który poprostu się Tobą zajmie! Trzymaj się cieplutko:*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Doris27-najpierw się "napaliłam"na ten detektor ale muszę to przemyśleć.Właśnie boję się ,że jak nie będe mogła namierzyć Dzidziula to od razu zawał murowany albo podłàczę się na stałe(a to też nie jest dobre).Położna radziła aby się wyciszyć,znaleźć jakieš spokojne hobby,być dobrej myśli....tylko to niekiedy nie jest takie proste. Paatii-a może powiedz swojemu GP,że boli się brzuch,czujesz dyskomfort,kłucie i takie tam,że łykasz tabletki przeciwbòliwe a to nie dropsy- nie pomagajà.Podkoloruj,poudawaj i niech da ba scan. .Ja Maleństwa nie brałam do pochòwku.Szczerze to byłam tak umęczona bólami i mega długim oczekiwaniem na pomoc w szpitalu,że modliłam się o koniec.Z resztà mi nikt tego nie zaproponował a ja chciałam aby wszystko zbadali. Ja myślę,że podjełaś decyzje słusznà aby Maluszka też zbadali.Niedługo dowiesz się było przyczynà i bėdziesz mogła podjàć leczenie.W szpitalu nie byłaś w stanie oglàdać Dzidzi -zrozumiałe.Tyle przeszłaś,walczyłaś,dziewczyno! Dla mnie Jesteś Wielka!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onlyfamily
Doris, dziękuję:) Pati - przepraszam jeśli mój wpis wywołał u Ciebie wątpliwości, nie miałam takiego zamiaru. Ja odebrałam dziecko do pochówku, choć to była niesamowicie trudna decyzja. Kiedy położna zapytała czy odbierzemy ciało dziecka wywołało to u mnie kolejną lawinę płaczu i załamania. Tą decyzją łatwiej mi było wytłumaczyć córce która wiedziała o ciąży wszystko co się stało. Choć to wszystko takie trudne... W takich momentach ciężko jest podejmować jakiekolwiek decyzje... Pati najważniejsze że nasze maleństwa dały nam chwile niesamowitej radości i miłości. Dla mnie te 15 tyg. były najpiękniejszymi chwilami w życiu! Teraz w trudnych chwilach mam zdjęcia USG na których widać moje Maleństwo. W szpitalu też nie miałam tyle siły aby zobaczyć maluszka. Pati jesteś taka silna- podziwiam! kochana tak dużo przeszłaś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onlyfamily
Doris, dziękuję:) Pati - przepraszam jeśli mój wpis wywołał u Ciebie wątpliwości, nie miałam takiego zamiaru. Ja odebrałam dziecko do pochówku, choć to była niesamowicie trudna decyzja. Kiedy położna zapytała czy odbierzemy ciało dziecka wywołało to u mnie kolejną lawinę płaczu i załamania. Tą decyzją łatwiej mi było wytłumaczyć córce która wiedziała o ciąży wszystko co się stało. Choć to wszystko takie trudne... W takich momentach ciężko jest podejmować jakiekolwiek decyzje... Pati najważniejsze że nasze maleństwa dały nam chwile niesamowitej radości i miłości. Dla mnie te 15 tyg. były najpiękniejszymi chwilami w życiu! Teraz w trudnych chwilach mam zdjęcia USG na których widać moje Maleństwo. W szpitalu też nie miałam tyle siły aby zobaczyć maluszka. Pati jesteś taka silna- podziwiam! kochana tak dużo przeszłaś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onlyfamily
Doris, dziękuję:) Pati - przepraszam jeśli mój wpis wywołał u Ciebie wątpliwości, nie miałam takiego zamiaru. Ja odebrałam dziecko do pochówku, choć to była niesamowicie trudna decyzja. Kiedy położna zapytała czy odbierzemy ciało dziecka wywołało to u mnie kolejną lawinę płaczu i załamania. Tą decyzją łatwiej mi było wytłumaczyć córce która wiedziała o ciąży wszystko co się stało. Choć to wszystko takie trudne... W takich momentach ciężko jest podejmować jakiekolwiek decyzje... Pati najważniejsze że nasze maleństwa dały nam chwile niesamowitej radości i miłości. Dla mnie te 15 tyg. były najpiękniejszymi chwilami w życiu! Teraz w trudnych chwilach mam zdjęcia USG na których widać moje Maleństwo. W szpitalu też nie miałam tyle siły aby zobaczyć maluszka. Pati jesteś taka silna- podziwiam! kochana tak dużo przeszłaś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochane, przepraszam, że tak mało się odzywam, ale już chyba od miesiąca walczymy z chorobą Filipka i moją. Ja miałam początki zapalenia oskrzeli, wzięłam dwa antybiotyki, ale jakoś ciągle nie potrafię całkowicie wyzdrowieć... Jak nie katar to kaszel, albo chrypa, już mam dość. A u Filipka zaczęło się od katarku, później zaczął się mokry kaszel. Dostał antybiotyk bo miał zapalenia gardła, ale antybiotyk skończył, po którym dostał biegunki, a kaszel i flegma nadal są. Teraz w środę byłam u lekarki kazała robić inhalacje, bo już nie zgodziłam się na kolejny antybiotyk, zresztą sama powiedziała, że nie chce Mu już dawać. No i na razie efekty są niewielkie, ale jakieś światełko w tunelu się pojawia. We wtorek do kontroli z Nim idę. Ciekawe co powie. Miał być szczepiony, ale na razie wszystko musi się odwlec. Przepraszam, że tak tylko o sobie, ale nawet nie mam za bardzo czasu czytać co się na forum dzieje... A i ząbków jeszcze nie ma, ślini się bardzo, dziąsełka napuchnięte, widać już jakieś białe, ale ząbków brak. Jak tylko się doleczymy to się odezwę do Was P.S. Moje prośby męża nie pomogły, bo poszedł do tej dodatkowej pracy, i widzimy się po kilka minut dziennie, póki co, bo teraz pracuje na rano i wychodzi o 5, wraca ok 14:30, zje obiad i wychodzi. Wrócił wczoraj o 20:30, a w środę po 22, jak już spaliśmy z Filipkiem. Więc jestem cały dzień sama z Małym i czasami też już zmęczona, tym bardziej, że sama słabo się czuję, no ale trudno. Muszę zacisnąć zęby i przetrwać ten czas. A z mamą nie mam wogóle kontaktu i niech tak zostanie. Ojciec miał urodziny, to tylko zawiozłam prezent, a że Go nie zastałam, to zostawiłam go w pokoju na meblach. Wieczorem tylko zadzwoniłam z życzeniami do Niego, chciał, żebyśmy w sobotę przyszli na urodziny (tzn. przyjęcie), ale ja powiedziałam, że nie przyjdziemy. Nie pytał dlaczego, ale przypuszczam, że o akcji z Dnia Mamy nie wie, bo Go nie było w domu, a matka udawała, że niby nic się nie stało, chyba, że przedstawiła Mu swoją wersję wydarzeń (bo mojej cioci tak robi, że przekręca fakty, niektóre sprawy wogóle przemilcza, a jak coś powie, to tak, żeby było, że to ona jest "biedna i poszkodowana"...) bo Ciocia znowu przekazuje wszystko mojej siostrze, która potem niestety musi prostować pewne fakty No ale już szkoda słów. Zastanawiam się tylko co będzie z dniem Taty. Nie wiem co zrobić, czy iść, czy tylko zadzwonić, czy wogóle cokolwiek robić. Matka Ojcem manipuluje i On tylko jej słucha i robi tak jak ona chce. Mam mętlik w głowie, mój mąż się zaciął i powiedział, że już tam nie będzie chodził, choćby nie wiem z jakiej okazji... No i jestem pod ścianą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieki dziewczyny za odzew ;) jak zawsze jestescie kochane;) onlyfamily nie przejmuj sie, to nie Twoja wiadomosc wzbudzila we mnie watpliwosci. Mam je od 2 tygodni ale wczesniej nie moglam napisac, bo kafe nam szalalo. Asiu to ze mama ojcem manipuluje, to go nie usprawiedliwia.. znam podobna sytuacje w bliskim otoczeniu... On jest dorosly, ma swoj rozum, Ty jestes jego corka i to powinno byc dla niego najwazniejsze... moi rodzice zawsze mowia, ze na pierwszym miejscu zawsze jest dziecko, pozniej partner....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieki dziewczyny za odzew ;) jak zawsze jestescie kochane;) onlyfamily nie przejmuj sie, to nie Twoja wiadomosc wzbudzila we mnie watpliwosci. Mam je od 2 tygodni ale wczesniej nie moglam napisac, bo kafe nam szalalo. Asiu to ze mama ojcem manipuluje, to go nie usprawiedliwia.. znam podobna sytuacje w bliskim otoczeniu... On jest dorosly, ma swoj rozum, Ty jestes jego corka i to powinno byc dla niego najwazniejsze... moi rodzice zawsze mowia, ze na pierwszym miejscu zawsze jest dziecko, pozniej partner....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mamuski po porodzie pilne pytanie czy odchodzeniu czopu może towarzyszyć niewielka ilość krwi....mikroskopijna ale widoczna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mamuski po porodzie pilne pytanie czy odchodzeniu czopu może towarzyszyć niewielka ilość krwi....mikroskopijna ale widoczna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Doris może, może jej też wcale nie być lub być nawet brązowa. Ale czop może odchodzić nawet 2tyg z tego co wiem, a może równie dobrze nie odejść wcale, dopiero na porodówce, lub przy wypłynięciu wód płodowych... Mi jak chlusnęły wody w domu przy łóżku to mąż jak wycierał, to mówił, że była jakaś "galareta" przy łóżku :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki dziewczyny za wsparcie.juz mi trochę lepiej :-) Onlyfamil bardzo mi przykro z powodu twojej straty. Asiu aż dziwne że tak długo was trzyma to choróbsko. Co do twojej mamity to naprawde brak słów. nie wiem co ci napisac mądrego. trzymaj sie. Pati ja mogę podać tylko przykład mojej przyjaciółki. Straciła ciąże w 17tyg i nie chciała maluszka "odwiedzac" na cmentarzu i ją rozumiem. Uważam że i tak nasze maluszki są aniołkami niezależnie czy są pochowane czy nie. Z kolei innej koleżance ksiądz wogóle odmówił pochówku. Powiedział że "tego czegoś" nie bedzie chował. Paranoja normalnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Doris dokładnie tak jak mówi Asia. odchodzący czop wygląda jak garaletka i może być lekko wodnisty a nawet różowy i czerwony. jesli nie ma skurczy to jest ok i jeszcze nie rodzisz :-D spokojnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Doris mojej koleżance czop odszedł 2,5 tygodnia przed porodem. Czasem zdarza się podobno, że ciężarne jeszcze dłużej chodzą bez czopu, także nawet, jeżeli to czop to maluszek może jeszcze trochę poczeka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
asia1004, no to nie ciekawa sytuacja w domu rodzicow.szkoda troche Twojego taty. moze spotkajcie sie na neutralnym gruncie w Dzien ojca...wez Fifiego i idzcie gdzie we trojke na spacer, hmm? a do mamy jak sie nie odzywasz tak chyba nie odzywaj pierwsza...:( onlyfamily, bardzo mi przykro ze spotkala cie taka tragedia :(( probujcie ponownie, ale musisz byc na to gotowa psychicznie :(( i koniecznie zbadac przyczyne ostatniej straty, zeby zrobic wszystko aby sie juz nie powtorzylo. trzymam kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja juz wzielam pierwsza tabletke i w niedziele do szpitala po druga doze. Mam nadzieje ze tabletki pomoga. Z racji opieki w UK, teraz mialam naprawde w porzadku polozna, wszystko wytlumaczyla, powiedziala ze ma 100% pewnosci ze dziecko sie nie rozwija i zreszta nie bylo widac serduszka:( No ale teraz jak zawsze schody. Powiedziala ze musze jeszcze w niedziele poprosic zeby zbadali dziecko genetycznie, ze ona wpisze w karte ze my sobie tego zyczymy. Ale zabrzmialo to tak jak moga zbadac, moga nie... Zapytalam o dodatkowe badania dla mnie, mam sie kontaktowac z lekarzem ogolnym.I ogolnie mi tlumaczy ze to sie tak zdarza i ze badanie mnie nie ma wiekszego sensu ze tylko z dziecka, z lozyska moga czegos sie dowiedziec. Tak ze z gory wiem ze na badania po raczej nie moge liczyc :/ zostaje po raz kolejny polska - dobrze ze lecimy za dwa miesiace.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onlyfamily
Masz rację Wom@n, mam nadzieję że znajdę siły by dalej próbować... Zastanawiam się tylko jakie jeszcze badania mogę wykonać aby czegoś nie pominąć??? Ciągle dookoła same kobiety w ciąży- u mnie w pracy dwie, wśród bliskiej rodziny kolejne 3 i ciągle myśl Dlaczego??? Dlaczego inni mogą cieszyć się każdym dniem ciąży a ja nie....? Pewnie nie tylko ja zadaję sobie to pytanie. Najgorsze w tym wszystkim że nie jestem w stanie przebywać z siostrą męża, która jest również w ciąży o miesiąc starszej niż była moja. Nie mogę sobie z tym poradzić... Do tego po niedzieli powrót do pracy, gdzie każdy wie co się stało. Będę widywać również ludzi którzy wiedzieli o ciąży... Nie wiem jak to zniosę, te pytania... Czasem jak ktoś zapyta mnie jak się czuję to pierwszą moją myślą jest co ta osoba wie? Czy sądzi że nadal jestem w ciąży (bo bywały i takie przypadki) czy wie o poronieniu? czy będę musiała tłumaczyć... znowu>>..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
onlyfamyli - nikomu nie musisz niczego tłumaczyć. Możesz odpowiedzieć, że nie będziesz na ten temat rozmawiać albo nic nie mów i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onlyfamily
Z jednej strony można by tak postąpić, jednak mam ciągły kontakt z "kontrahentami" i nie mogę tak zupełnie się odciąć. Zazwyczaj staram się mówić że nie zawsze ciąża kończy się szczęśliwie, czy że nie zawsze wszystko układa się pomyślnie. I raczej wtedy rozmowa się ucina. Nie zamierzam się obcym ludziom tłumaczyć co i jak ze szczegółami. Takie wyjaśnienia powinny im wystarczyć, w przeciwnym razie skorzystam z Twojej wersji:) Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki dziewczyny za odzew i rady, wszystko się wyciszyło jak tydzień temu, parę kropel krwi i cisza. Z tym że tydzień temu miałam jeszcze skurcze a teraz spokojnie, jeszcze tylko i aż 7, 5 dnia synek musi poczekać:) Torba przejrzana ponownie do szpitala, karuzela na łóżeczko kupiona więc oprócz męża w domu mam już wszystko gotowe:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Doris u mnie rano w dzien porodu pojawil sie sluz zabarwiony krwia, wody odeszly mi o 18:30, a skurcze dostalam okolo 16! A co u Ciebie cos sie dzis dzieje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
forum dziala ? wow .. dziewczyny czy to mozliwe abym miala owulacje *( cykle od poronienia strasznie dlugie 30-32-36-30) i dzis jest 11 dzien cyklu - a test owulacyjny wykazal owulacje ? hmmm przy tak dlugim cyklu czy to nie powinno byc ok 14-16 dnia ? zle celowalam caly czas sie okazuje ? w zeszlym miesiacu tez ok 12 dni czulam jakby bol jajnika ..a pozniej juz nic .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×