Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Dominum

Stare panny łączmy się!

Polecane posty

Gość Siss26
Ja również jestem starą panną - 26 latek. Każdy kolejny związek to coraz większa porażka, marzę o prawdziwej miłości, pasji, emocjach, szaleństwie, eksytacji, podnieceniu, uniesieniu, o kimś takim dla kogo z usmiechem na ustach codziennie golisz nogi... Może nieskromnie napiszę, ale nic mi nie brakuje, ładna, zgrabna, mam dobrą pracę, szkołę i nic po prostu nic...czy możliwe, że jest coś takiego w kobiecie co od razu zniechęca mężczyzn mimo jej pozornej atrakcyjności?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny! Ja naprawdę jestem starą panną. Mam 60. Czy można się przyłączyć, czy ta strona już nie dla takij konserwy? Jestem z Łodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Znudzona- Bardzo
Mala Gosiu a ile wiosenek juz naliczylas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Znudzona- Bardzo
No to jestes mlodziutka nawet niewiem czy pasujesz do tej strony[SAM KWIAT]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja na tym topicu goszczę już od dawna - od samego jego początku. Przyjęli mnie to widać pasuję:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Twini wini
Ja mam 27 lat, chłopa od 9 lat i czuję się STARĄ PANNĄ.....masakra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobitka też stara panna
Ja mam 29 lat i też nikogo nie mam. Czasami jest mi przykro z tego powodu. Czy już na zawsze tak zostanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkie bywalczynie i nowe kobietki też. Dominum - cieszę się, że wróciłaś i bardzo ci współczuję. Mam nadzieję, że to już naprawdę koniec twoich trudnych chwil. Dla Ciebie ❤️ A u mnie - prawie po staremu. Miałam już nawet nadzieję, że coś się zmieni. Ktoś się pojawił w moim życiu na chwilę i zaraz potem wystawił mnie i to w wyjątkowo nieprzyjemny sposób. Czuję się teraz jak idiotka. Nawet nie chcę o tym pisać, bo płakać mi się chce, że byłam taka głupia i znów komuś zaufałam. Jak widać niepotrzebnie. No cóż prędko tego błędu nie powtórzę. Chyba naprawdę jestem beznadziejna. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Twini wini
Mój facet nie chce ślubu, dziecka bo Twierdzi że nas na to nie stać...to prawda nie mamy mieszkania, ja nie pracuję..ale w miłości nie chodzi o kasę...a ślub może się wziąć bez wystawnego wesela..pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz widzę jaka jestem egoistka - tyle nowych wpisów, a ja nic :( Siss26 - tak sobie myślę, że może faceci się Ciebie boją? Ładnej, niezależnej kobiecie trudniej zaimponować niż jakiejś małolacie. Może sprawiasz wrażenie niedostępnej? Zresztą co się wymądrzam - jakbym była takim ekspertem to bym nie siedziała na topiku dla samotnych ;-) Twini wini - Tak już podobno jest, że im dłużej związek trwa, tym trudniej podjąć decyzję o ślubie.W końcu faceci są strasznie wygodni, po co zmieniać coś co jakoś już funkcjonuje? Zresztą czy ślub ma dla Ciebie, aż tak wielkie znaczenie? Ja wychodzę z założenia, że ten papierek nie jest do niczego potrzebny. Najważniejsze to mieć kogoś obok siebie. Kobitka - też się nad tym zastanawiam więc nie odpowiem Ci na to pytanie. Amant - ty już widzę wszystkie topiki obstawiłeś :) Gosia, Dominum - 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chyba zaczynam się przyzwyczajać, że nie będe już żoną i matką... i jakoś znaleźć w tym dobre strony, chociaż, pewnie sama sobie to wmawiam.... hmmm.... wiejm jedno - na parwde nie tylko nam jest trudno, znam wiele przypadków, gdzie wydawałoby się, że można kobietom zazdrościć - młode, ładne, niezależne, a jednak problem mają taki sam - nie potrafią sobie znaleźć partnera.... kurcze, czemu to takie skomplikowane... Żle mi z tym, już nie moge patrezć na te wsyzstkie topiki o dzieciach, ciażach itd... bo czuję się jak wyeliminowana, jakby niektóre tematy nie były dla mnie...a dlaczego - wszystko mam na miejscu.. ale... ciężko mi i mam tylko nadzieję, że oprócz tego, że jestem już starą panną, nie zostanę do tego jeszcze zgnuśniałą marudą!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam🌻 Dziewczyny tak sobie troszke Was poczytałem i nie moge wyjsc z podziwu jak to własnie same siebie eliminujecie. Maz,dziecko czy to wszystko co moze dac szczescie?! Mamy taki stereotyp w naszym ukochanym kraju ,ze rodzina -szczesliwa rodzina to małzenstwo dwojga kochajacych sie ludzi no i te upragnione dzieciaczki. Zycie w dzisiejszym realizmie pokazuje zupełnie co innego,bardzo wiele małzenstw rozchodzi sie ,a to ze wzgledu na niezgodnosc charakterow[17 lat małzenstwa] a to bo jedno czy drugie zdradza,nagle okazuje sie ze to co rodzina tworzy przez czas ,nie zadko bardzo długi czas staje sie niczym nic nie wartym epizodem z zycia ,ktorego mozna wyciac jak kadr. Napewno rodzina ma swe pozytywy i bron Boze nie namawiam do staropanienstwa,ale Was to sie nie dotyczy bo czy 27,28 czy 35 lat to az tak wiele na nowe zycie? Uwazam ze na wszystko przyjdzie pora i czas ,kazdy predzej czy pozniej znajdzie to czego szuka i nie koniecznie ma to byc małzenstwo. Zwiazki partnerskie coraz bardziej w naszej rzeczywistosci sie aklimatyzuja,zwiazki oparte na przyjazni tak zawsze negowane ,ze tak sie nieda kobieta -mezczyzna = przyjazn.Nic bardziej mylnego znaw wiele takich przykładow ,ktore powiem wiecej imponuja mi bardzo i dodam wiecej sa ciagle rozwojowe. 35,37,38 to moim zdaniem najlepszy wiek mamy wtedy juz jakas tam stabilizacje ,wypracowane swoje zdanie a co najwazniejsze swoje JA teraz mozemy experymentowac z zyciem ile nam sie podoba i jak nam sie podoba. Konczac te moje wywody pragne zyczyc szczescia ,powodzenia i wiele radosci w Waszym Zyciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dominium... dosłownie wyjęłaś mi to z ust, że tak powiem:) Tylko ja się boję przyzwyczaić do myśli, że te dwie role życiowe są nie dla mnie. Odpycham ją niczym natrętną muchę, ale wraca... Nieubłaganie i wciąż, i wciąż... Ostatnio wokół mnie sporo nieszczęść... Nawet zaczęłam podejżewać siebie o jakieś mroczne oddziaływanie na ludzi i ściąganie wszelkich przykrości. Wieloletnie związki nagle się rozpadają, mnóstwo chorób się pałęta... Mało takich, którzy uśmiechają się po prostu do życia... Czyżby Aniołowie posnęli i przestali się opiekować tymi, których oddano im pod opiekę? Ściskam Was Dziewczynki 🌼 i pozdrawiam płeć brzydszą :) Dominium ❤️ Kathlin - a coś dla Ciebie wciąż leży na moim biurku nie wysłane:( 🌼 ❤️ Aga - gdzieś Ty? 🌼 Kieszonko??? Hallo hallo? 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam :) Ale gwar na naszej kanapie, ile nowych twarzy, miła niespodzianka. Witam stare kanapowiczki Kathlin, Mała Gosiu i Dominium Ciebie oczywiscie też. Ściskam Was mocno moje dziewczynki. Witam nowe kanapowiczki i kanapowicza Robala, z którym zgadzam sie w pełni. Robal przestwiłeś argumenty nie do odparcia. Ale...jest zawsze jakieś ale...My kobiety nieststy czesto nie czujemy sie do końca zrealizowane bez rodziny i dzieci. Coś tam w nas drzemie, jakaś tęsknota za byciem matką, opiekunką ogniska domowego. Ale to nie tylko to powoduje ta tęskota. Jak nie mamy rodziny rzeczywiscie w pewnym względzie czujemy sie wyeliminowne, ja podam przykład u siebie. Otórz siedzę w pracy w pokoju z moim dobtym kumplem, któremu włąsnie urodził sie synek. Jego żona jest moja bardzo dobrą przyjaciółką. Obok w pokoju siedzi moja dobra kumpelka, mama 2 letniej Kasi. Oni czesto rozmawiają o dzieciach, domu, mężu, zonie o tym jakie mają plany weekendowe. Jak np świeta będą spędzać. Jestem wtkim wieku, ze bardzo dużo moich znajomych zostaje teraz własnie rodzicami. Onna najwieksza prztjaciólka rodzi w maju. I co..., jak tu sie temu nie dać. Ostanio odnowiłam kontakt ze starą kupelką z LO, ona tez jest w ciazy z drugim dzieckiem. Wieice co ja już o ciazy wiem dużo, bardzo dużo. I lubię o tym rozmawiać. Mam warzenie, że moje życie jest niezłe mam pracę, mieszkanie, uczę sie jezyków, uprawiam sporty, mam przyjaciół, psa, jestem zdrowa.. I co z tego...?? Czuję często, że mojemu zyciu brak treści, głebszego sensu, bo właśnie odczuwam to, że nie należę do nikogo, nie mam dzieci. Ale wiem, ze mam i tak szczescie bo niektorzy tego nawet nie mają. Od jakiegoś czasu czuję ze chcę zostać matką, bo to wypełni mi życie.Ostanio moja cieżarna przyjacióla, osoba ktorej ufam i wiem, ze jak coś mowi to tak własnie jest, powiedziala mi, że macieżyństwo jest najwiekszym sensem życia kobiety. I wiecie co chyba tak jest. Przyjmuję ze tak jest bo tego nie doswiadczyła, ale mam nadzieję, jeszcze ja mam, ze to kiedyś nastąpi. Dlatego Robal masz rację ale niestety obok twoich argumentów (popieranych przeze mnie w 100%) życie kieruje sie swoimi racjami. Dziewczyny Kochane trzymajcie się, wpadne jutro a teraz ide na anglik. Pa kochne i główki do góry.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Twimi wini
Kieszonko w kratkę....ja też myślę ,że dziecko nadaje sens życiu kobiety. tak poprostu jest...to sama natura. I nie ważne,że jestem wykształcona i świadoma( jestem pedagogiem i skończyłam specjalność psychologia społeczna..więc człowieka znam dosyć dobrze) mam prawo osiągnąć apogeum swojej kobiecości czyli mieć dziecko. Macierzyństwo jest tak naturalne jak jedzenie. I kiedy tłumaczę mojemu chłopakowi, że mając 27 lat mam prawo mieć takie marzenie to on poprostu to ignoruje. Twierdzi ,ze nas na nie nie stać...może jego bo mnie stać. Dla mnie posiadanie maleństwa jest czymś nieosiągalnym...czuje ze sobie na to nie zasłużyłam( nie wiem dlaczego). Większość kobiet ma prawo mieć dzieci a ja.?...moze to że jestem zbyt świadoma powoduje moje problemy..Przecietna kobieta tak by kombinowała aż zaszła by w ciążę a co za tym idzie usidliła by swojego partnera.....a na koniec..żyją długo i szczęśliwie....NIEŹLE MNIE WZIEŁO...pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam :) Twimi wini- no tak cieszę się, ze mnie popierasz, tym bardziej, że jak mowisz co nieco o człowieku wiesz. Nie rozumiem czemu nie zasługujesz na dziecko, czemu tak czujesz?? Ja tez kiedyś mówiłam, że mnie na dziecko nie stać, a to praca, trzeba było awansować, a to mieszkanie za małe, a to pokoiku dla maleństwa nie ma ... itp. A latka leciały...leciały... Teraz mam 33 lata, to dosć sporo na kobietę bezdzietną ale tez jeszcze mozna coś z tym zrobić :) I z perspektywy czasu wiem jedno NIGDY NIE MA DOBREGO CZASU NA DZIECKO bo zawsze jest jakieś ale... Ale weim tez coś innego, z obserwacji moich znajomych, ze nikomu dziecko nie porzyżówało planów, najwyzej spowodowało ze pewne rzeczy trzeba było odłożyć na później. Jak ktos czegos na prawdę chche to do tego dojdzie, zdobedzie upragnioną pracę, skonczy studia, dorobi sie tego i owego, bez względu na to czy dzieci są czy ich nie ma. (czasem tylko ich kosztem) Moj brat został ojcem w wieku 21 lat, a jego dziewczyna miała wtedy 20, byli aokutat na drugim roku studiów. I jakoś sobie poradzili, pokonczyli studia, mają pracę, brat kupił własnie mieszkanie, a dziecko juz dość spore. Oczywiście to wszystko samo sie nie zrobiło. A ja co zawsze taka ułożona, wszytsko akuratne, bo najpierw studia, potem praca, potem mieszkanie, potem... i tak mam jak mam. Ostanio nawet myslałam, ze jestem w ciazy, cieszyłam sie w duchu ze może tak jest, choć tego nie planowałam. Zrobiłam test. Był negatywny. Pierwszy raz w życiu poczułam pewien żal w sercu, choc wiem , ze nie mam męża, z moim obecnym chłopakiem jestem poł roku, ale czasem trzeba dać losowi wybrać... Ja dziś jestem na takim etapie, ze zaczynam kombinować, czy becny partner to ten jedyny, czy moze nie, czy warto być żoną, czy moze nie (mieszkanie samemu jest super, samotnośc zaś nie)...itp, itd. A tak jak bym zaszła w ciaze to juz samo by sie ułozyło bo by musiało. Ale sie nagadałam, sorki.. Ucałowania od kieszkonki 😍

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Twini wini
kieszonko..też parę miesięcy temu myslałam że może jestem w ciąży i jak test wyszedł mi negatywny to było mi żal tak jak Tobie...pozdrawiam wszystkich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczynki!!!!!! Gdzie się znowu zapodziałyście? Co u Was? A odnosząc się jeszcze do tematu, ktory poruszałyście powyżej... Ja, kiedy okazało się, iż test jest negatywny, wpadłam w coś na kształt małej histerii:( Było mi strasznie przykro, chociaż to był najgorszy czas na potomka... I wydawało mi się, że raczej odetchnę z ulgą, a nie będę płakać... Widać organizm silniej się dobija niż rozsądek :) 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ego
Ale macie pstro w glowie. Chcecie dzieci a gdzie maz.Chcecie na swiat produkowac sieroty bez Ojca.Zmiencie swoje mniemanie o sobe badzcie normalnymi ludzmy,odsuncie swa pyche a faceci beda. Ale wy sami niewiecie co chcecie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ego - zdaje się, że zbyt wysokie mniemanie o swojej osobie to raczej tyczy ciebie niż nas. Dlatego lepiej zachowaj swoje niezbyt trafne uwagi dla siebie, skoro nie możesz nic konstruktywnego wnieść do dyskusji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość temat na czasie
:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Drogie Panie, Czytam z zaciekawieniem wypowiedzi na niniejszym forum. Wiele tu prawdy, trocę żalu i zgorzknienia. Jezeli przyjąc kryterium wiekowe w zakresie kwalifikacji do staropanieństwa - spełniam je, w tym roku kończę 30 lat. Funkcjonuje modne obecnie określenie na taki stan - Single. Czy to poprawianam humor? Nie wiem. Człowiek z założenia jest zwierzęciem stadnym i potrzebuje innych osobników swojego gatunku do zycia. Wybaczcie tak długą wypowiedz, ale to temat dość ważki. Przykre, że społeczeństwo tak łatwo szufladkuje ludzi. Życie w samotnosci nie jest łatwe, sami przeżywamy radości i smutki, sukcesy i porażki. Człowiek staje się samowystarczalny i wiem, że nigdy nie byłam i nie będę spolegliwym kobiciątkiem. Moi przyjaciele mówią, ze jestem atrakcyjna i szkoda, że jestem sama. Tak ułożyło się moje życie, a może poprostu coś przegapiałam na drodze mojej egzystencji. Tak jak wiele z nas ukończyłam studia (prawo), oraz kilka kierunków podyplomowych, cały czas dokształcam się. W pracy spędzam po 11 - 12 godzin. Sukces sprawia mi satysfakcje. Czasami tylko zastanawiam się czy ten pracoholizm nie jest ucieczką przed samotnością??? A jak jest w Waszym przypadku? Pozdrawiam Nadia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej:) Co u mnie? Nic nowego....wciaz jestem sama...mam swoje zycie...praca dom to w tygodniu a w weekendy zabawa do bialego rana:)korzystam z zycia ile wlezie...a i ostatnio poznalam paru fajnych facetow..tyle,ze widzimy sie od czasu do czasu,piszemy dzownimy i tyle...a ja juz przestalam od kazdego poznnego faceta oczekiwac,ze bedzie chcial spedzac ze mna kazda wolna chwile... A poza tym co, od 1 czerwca znow bede bezrobotna...ale ostatnio niczym sie nie przejmuje,wiec i tym tez nie...bedzie co ma byc:) pozdrawiam Gosiu, Kathlin, Dominum, Kieszonko...stesknilam sie za Wami i za czekolada...choc teraz napilabym sie jakiegos dobrego Drinka (umie ktoras robic:) ) 🌻 to dla Was..pamietacie jeszcze, to nasza niezapominajka:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Naprawdę już tu nikogo nie ma?? :( Temat się zdewaluował? Gdzie jesteście??????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:):):) Cześć Dziewczynki:):) Odnalazłam topic :) Tak bardzo się za Wami wszystkimi stęskniłam... Może znowu klapniemy radośnie na kanapę i napijemy się gorącej czekolady? :) U mnie... troszkę zmian :) 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×