Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ja upodlona

NIE ZAMIESZKUJCIE Z FACETAMI PRZED OŚWIADCZYNAMI

Polecane posty

Gość też
please: ślub nie równa się wesele, nie mieszajmy, dziewczęta, tych dwóch pojęć ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość słoncee
słuchajcie dziewczyny-cosik w tym jest.... bo na poczatku umawiasz sie tylko na randki...ten czar,magia,my takie zadbane,oni tez... wszystko na różowo...a potem zamieszkanie razem,jego bałaganiarstwo,twoje papiloty,czar pryska i ten slub to taka juz formalnosc...bo wypada...niestety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też
No chyba że bierzesz ten ślub jeszcze przed zamieszkaniem :D w magii i zadbaniu ;) A tak to rzeczywiście... nie dość, że rzeczywistość okazuje się taka szara, to jeszcze podpisywać papierek, że to już na zawsze? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość słoncee
heh....własnie...masz swiadomosc ze tak bedzie juz na zawsze-mało tego-moze byc tylko gorzej...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
hehe jeden i ten sam gość w sypialni;) można by się zastanowić, jednak skoro robi tak 99% społeczeństwa to możemy tą droge uznać za słuszną. dobranoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
No ale mogę sobie też tak o po prostu postanowić , że będę się STARAĆ , nie biorąc ślubu. To wymaga takiej samej silnej woli. Ja nie mówię , że ślub jest zły , ale też daleko mi do stwierdzenia , że jest mi niezbędny do szczęścia. A impreza to już w ogóle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też
upodlona --> 🖐️ misia pisia --> jasne, że możesz. Ale przez to, że takie postanowienie czynisz tylko sobie (i oczywiście temu drugiemu człowiekowi), a nie dajesz do wiadomości publicznej, to w pewnym sensie nie POTWIERDZASZ tej decyzji ;) A taki akt "uublicznienia" wymaga odwagi - dlatego myślę, że do ślubu trzeba więcej silnej woli! Znowu please: co Wy z tą imprezą ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
A ja myślę , że trzeba dokładnie tyle samo. Wkurza mnie , jak ktoś mi narzuca swoje zdanie. Ze ślubem moim zdaniem jest ani lepiej , ani gorzej niż bez.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
A o imprezie to dlatego , że zwykle nie robi się samego ślubu , tylko choćby minimalną imprezę - i aż mnie dreszcze przechodzą , jak sobie pomyślę , ze miałabym brać udział w swoim weselu. Tak po prostu mam. Przeżyłabym co najwyżej obiad w restauracji dla rodziców i rodzeństwa , i to też bez żadnych białych sukni i welonów , tylko w zwykłym , eleganckim ubraniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też
Msia --> jeśli do mnie pijesz - nie narzucam. Prezentuję moje zdanie. Zresztą ja mówię bardziej o kościelnym ślubie, a Ty o cywilnym. A i tak każda z nas zrobi, jak uważa ;) Piszesz: "...Ze ślubem moim zdaniem jest ani lepiej , ani gorzej niż bez". Ale na przykład dla dziecka - jak sama przyznajesz - lepiej... "...żeby tak formalnie nikt się do dziecka nie mógł przyczepić i mu dokuczać . Zresztą co do tego też jesteśmy zgodni - jak dziecko , to ze ślubem". Ślub się więc czasami przydaje ;) Co do imprezy, to zgadzam się, że może wyjść z tego kicz - dlatego część moich znajomych zrobiła właśnie tak, jak mówisz: uroczysty obiad w rodzinnym gronie. No, ale obie odeszłyśmy od tematu Upodlonej... Dobranoc!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
Przydaje się z tego względu , że dzieci takich osób , które koniecznie muszą mieć ślub i nie uznają innego punktu widzenia, dręczą potem takie dziecko rodziców , którzy nie mają ślubu - rodzice się mogą sami obronić przed atakami , dziecko nie. A jeśli chodzi o imprezę , to nie chodzi mi o kiczowatość - raczej o dużo zamieszania i kamery oraz przebieranki - to nie moje klimaty. Dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też
Taak, a potem z obawy przed prześladowaniem ze strony katolików niewierzący rodzice chrzczą swoje dziecko i zapisują je na lekcje religii :o Przesadzasz. Dobranoc ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość updlona
tez i misia - wiecie co, tak sobie myśle i chyba musze stwirdzić że właśnie ślub czywilny czy kościelny jest zwięczeniem i najwyższą formą oddania, misia powie że ta deklaracja nic nie znaczy ale się nie zgodze bo własnie nic innego nie stanowi potwierdzenia, nie to że się sobie wyznaje miłość nie to że się mieszka tylko największą odwagą jest właśnie ta demonstracja - a oświadczyny są jej namiastką, bardzo ważną nie wiem czy nawet nie ważniejszą dla kogoś kto bierzr "tylko" cywilny, więć moge przypuszczać że mój facet albo nie jest gotowy w sensie boi się podjąć odp. za mnie albo mnie nie kocha i liczy na lepszą partie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
upodlona,ja mam do Ciebie proste pytanie: dlaczego go o to nie spytasz wprost: to znaczy o to czy Cie nie kocha i liczy na lepszą partie? Zamiast szarpac sie tutaj na forum, gdybac,snuc przypuszczenia i domysly, po prostu z nim pogadaj. Dowiesz sie,o co mu NAPRAWDE chodzi i bedziesz miala jasna sytuacje. Przeciez w zwiazku o to chodzi,zeby ze soba rozmawiac. Jezeli juz teraz masz z tym problemy,to ja bym sie na Twoim miejscu powaznie zastanowila nad tym slubem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natomiast jeszcze slowko do slonca: ty naprawde w domu chodzisz w papilotach? Nie zgadzam sie,ze na randkach jestesmy wymyci,wystrojeni i wypachnieni, a w domu lazimy w papilotach i rozlazlym dresie. Moze ty tak robisz-ja nie. Jak juz wczesniej pisalam, spotykanie sie przed slubem czy zamieszkaniem razem nie polega na tym,ze chodzi sie wylacznie do kina,do restauracji i do teatru. Przeciez spotykanie sie z kims polega tez na tym,ze widzisz go w tzw. \"sytuacjach domowych\"-widzisz,jak sie zachowuje w domu,jak wyglada, jakie sa jego relacje z rodzicami, z rodzenstwem, widzisz,czy ma w domu balagan,czy porzadek, przewaznie dowiadujesz sie,czy sprzata sam,czy robi to za niego mamusia-takich rzeczy nie sposob ukryc. Jezeli dwoje ludzie DOBRZE sie poznalo przez wspolnym zamieszkaniem lub slubem, to potem juz nie ma niespodzianek w stylu: on po sobie nie sprzata,a ona chodzi w papilotach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mieszkam ze swoim facetem od roku, oświadczył mi się 2 miesiące temu... i uważam, że wspólne zamieszkanie to była nasza najlepsza decyzja... widzimy się w codziennych sytuacjach, poznajemy swoje reakcje... i wcale nie chodzę przy nim w \"papilotach\", ale niestety nie mam wpływu na wygląd mojej fryzury rankiem;) nigdy nie żałowałam decyzji o wspólnym mieszkaniu... ślub planujemy... kiedyś;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I jeszcze jedno:nie zgadzam sie,ze slub cywlny,to tylko takie podpisanie papierka. Ostatnio bylam na slubie cywilnym u kuzynki i moge powiedziec z calym przekonaniem- to byla piekna i wzruszajaca ceremonia,mimo,ze trwala tylko 15 minut. Pani urzedniczka na kazdym kroku podkreslala,ze z chwila zawarcia aktu malzenstwa, staja sie RODZINA. Juz sie sa tylko chlopakiem i dziewczyna. Sa rodzina. Dla mnie wlasnie to jest w slubie najpiekniejsze. Moze jestem po prostu sentymentalna. Ale dla mnie ta obraczka na palcu, to SYMBOL. Ktos moze powiedziec,ze nie potrzebuje symboli,bo i bez tego kocha swojego partnera. Mnie osobiscie by czegos brakowalo w takim zwiazku. I tez mialabym dokladnie takie same rozterki,jak upodlona. Tez bym sobie myslala,ze moze moj partner ma jakies watpliwosci co do mnie,albo niedostatecznie mnie kocha. No bo jak inaczej wytlumaczyc fakt,ze nie chce,zebysmy byli rodzina? No ale to tylko moje zdanie. Niech kazdy zyje po swojemu. Aha,tak na marginesie: kuzynka nie miala wesela, tylko rodzinny obiad u siebie w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
joka, moj facet przed slubem tez mnie widzial niejednokrotnie rano, zaspana i rozczochrana,mimo,ze nie mieszkalismy razem. Jedyne co twierdze (i bede sie przy tym upierac) to to,ze mieszkanie razem przed slubem nie jest konieczne,zeby sie poznac ze doslownie KAZDEJ strony. Wiele tez zalezy od tego, jak dlugo ludzie sa ze soba,zanim decyduja sie na slub. Jezeli sa ze sobe stosunkowo krotko,np rok lub mniej,to zdecydowanie polecam zamieszkanie razem przed slubem,gdyz moim zdaniem rok to za malo,by sie naprawde dobrze poznac. Ja natomiast bylam z moim mezem 5 lat przed slubem i zdazylam go tak gruntowniepoznac,ze juz zadne mieszkanie przed slubem nie bylo mi potrzebne ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość słoncee
witaminko-jasne,nie chodze przy nim w papilotach,to była tylko taka przenosnia...ale czy wam sie chce codziennie malowac,byc nienagannie ubrana,itp?Mysle ze niejednokrotnie jestesmy przy naszych facetach w dresie-ja np lubie chodzic po domu w dresie,on zreszta tez.Grunt to zaakceptowac,a niestety niektorzy fececi -wszyscy własciwie chca miec zawsze lalke .Tak to juz jest ze u nich głównym zmysłem jest wzrok.Wszystko w granicach zdrowego rozsadku.Chyba miłosc na tym pokega zeby kochac kobiete w dresie po pracy,i rano rozczochrana bez makijazu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
E , taki facet , co chce mieć lalkę , jest na innym etapie - on może jest zakochany , ale jeszcze nie kocha. Możliwe też , że wcale nie pokocha. Bo jakby chciał mieć lalkę , to nie wytrzymałby przy kobiecie w chorobie , jak na przykład przy chemioterapii wypadną jej włosy , nie wytrzyma jak jej cycki sflaczeją po ciąży i tak dalej. A jak znasz swojego faceta jużdługo , to wiesz , czy on taki jest , czy nie , czy się czujesz przy nim bezpieczna , czy tylko cały czas spięta , bo może ci się fryzura rozwaliła. Witamina ma rację , że nie trzeba mieszkać ze sobą , żeby się dobrze poznać. Przecieżjeździ się razem na wakacje , na weekendy , spędza sie weekendy to u jednego , to u drugiego , więc jest wiele okazji żeby się przekonać , jak ktoś wygląda bez makijażu :P Miesyka ye sob mona , ale nie trzeba , jest przeciez mnostwo par , ktore zamieszkaly razem dopiero po slubie i jakos to funkcjonuje. Podobnie jak wiele jest par , ktore mieszkaly razem i wziely slub. Na to nie ma reguly,kazdy przypadek jest indywidualny. Co do slubu i czy jest wazny - dla jednego jest wazny , dla drugego jest niewazny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość updlona
chyba do witaminka - on mówi że mnie kocha, dostaje prezenty itd... wiem że moge na nim polegać - bo swego czasu wylądowałam w szpitalu w święta i był przy mnie cały czas, nie zraził się tym że troche mam krzywą noge po operacji mimo to jest ze mną, dlatego ja nierozumiem dlaczego jeszcze nie czas??? jestem rozczarowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kordon sanitarny
bo chłop to taka istota , co żyje dniem dzisiejszym i grupuje sobie sprawy - ważne (dom,praca,pieniądze) , mniej ważne (wakacje,chodzenie do knajpy) i mało ważne zawracanie dupy -tu jest na przykład oświadczyny , ślub i gołąbki wypuszczane po ceremonii. Bo dla niego to nie jest żaden dowód miłości , tylko zachcianka , żeby laska sobie wystąpiła w białej sukni i z druhnami . Ja tego nie rozumiem,szczerze mówiąc , żeby on cię olewał , zeby ci dawał powody do myślenia , że cię nie kocha - a to fantastyczny gość , troskliwy , często powtarza , że cię kocha (to jest wcale nie takie częste u facetów) , daje prezenty - a ty się uczepiłaś tego jednego symbolu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
uczepiłam się bo to jest dowód a nie gadanie. a w zasadzie on zna moje zdanie na temat ślubów - czyli gołąbków nie musi sie obawiać;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
upodlona,wiec czemu mu nie zadasz pytania: dlaczego jeszcze nie czas? Tylko neich ci to rozsadnie uargumentuje. Jak powi,ze nie jest jeszcze gotowy,to zapytaj czemu nie jest gotowy. Masz w koncu prawo to wiedziec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
bo tak wszyscy robią dlatego jeszcze nie czas. to jest jego argument.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
upodlona: jesli jest naprawde tak,jak mowisz, tzn twoj facet jest kochajacy,czuly ,cierpliwy, opiekunczy...a nie chce sie z toba zenic,bo nie chce robic tego,co wszyscy, to moge ci tylko pogratulowac faceta. I mowie to szczerze, bez sarkazmu czy ironii. Widac twoj facet jest silan osobowoscia,ktora nie daje soba manipulowac. Nie ulega tak zwanemu owczemu pedowi. Chce cos zrobic,dlatego,ze CHCE,a nie dlatego,ze inni tak robia. ja to podziwiam. A jak w koncu ci sie oswiadczy (a oswiadczy ci sie na pewno-gwarantuje ci),to bedziesz mogla miec pewnosc,ze zrobil to dlatego,bo naprawde tego chcial,ze ta decyzja nie byla niczym wmuszona. Ja zreszta zrobilam kiedys dokladnie to samo. Wszystkie moje kolezanki wychodzily za maz,a ja nie. Stwierdzilam,ze nie bede robic tego,co wszyscy,ze nie bede wychodzic za maz,bo tak wypada w tym wieku. Wyszlam za maz pare lat po wszystkich moich kolezankach,ale jestem pewna,ze to byla sluszna decyzja. Zrobilam to dlatego,bo faktycznie tego chcialam,a nie dlatego,ze tak wypadalo. Ja ci radze uzbroic sie w cierpliwosc. Poczekaj,az on sobie spokojnie do tego dojrzeje. Jestem pewna,ze bedziesz jego zona szybciej niz myslisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
wit. - dz. z miłe słowa otuchy. on zawsze wszystko na opak robi.... może za jakiś czas nie będe konkubiną;) a może będe starą panna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bidet i kibel
hehe może kiedyś jak będziecie w towarzystwie to się przedstaw "jestem Marysia , a to jest mój konkubent Józek" , powinno mu daćdo myślenia :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hanka24
Hej dziewczyny, tak czytam te wasze wypowiedzi i normalnie zaczelam sie zastanawiac nad moim zwiazkiem. Do tej pory nie mialam zadneych watpliwosci....ale po tym co tu przeczytalam..nie wiem mam mieszane uczucia. Mieszkam ze swoim facetem jakies pol roku, jest suuuuper i nie zaluje swojej decyzji ani troche. On jest rok mlodszy ode mnie (23), oboje konczymy studia i nad slubem sie jeszcze nie zastanawialismy, tzn wiemy ze to kiedys nastapi ale jesczcze bez konkretow....no wlasnie wydaje mi sie ze jeszcze jestesmy mlodzi i mamy czas na takie deklaracje ale teraz to nie wiem...mam sie go pytac i naciskac teraz na zareczyny, bo potem to bede czekac jak upodlona??? Kurcze nie watpie w jego uczucia ale moze jak mi sie teraz nie oswaidcza to cos JEST nie tak??? Dodam ze ja juz raz bylam zareczona...zerwalam te zareczyny dla mojego obecnego partnera i przyznam szczerze ze nie chce mi sie jeszcze raz miec tej samej szopki...no bo dla mnie to tak troche bylo poprzednim razem....kwiety, rodzice, pirscionek...no tak jak powinno byc a itak nie wyszlo a z tamtym facetem nie mieszkalam. Fakt to ja kogos poznalam wiec to moja decyzja byla, ktorej nie zaluje...no ale widzicie ze zareczyny nie sa zadna gwarancja....no to co mam go naciskac zeby sie oswiadczal czy poprostu spokojnie czekac...???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hanka24
Aha i ja to bym najlepiej wziela slub tak spontanicznie...tzn decydujemy sie...zalatwiamy wszystko jak szybko sie da i bez zadnej oprawki pobieramy sie...tak bym chciala...my rodzice, swiadkowie i najblizsi przyjaciele....z saksofonem w tle.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×