Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ja upodlona

NIE ZAMIESZKUJCIE Z FACETAMI PRZED OŚWIADCZYNAMI

Polecane posty

no sa tacy faceci - choc mysle, ze po prostu jeszcze sie tak naprawde nie zakochali.... ale to co innego, luzie ze soba rozmawiaja przeciez, i taka dziewczyna powinna o tym wiedziec i to uszanowac... a jak jej nie powiedzial to swinia i tyle... a ona naiwna :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daglezjo, wybacz uwage o inteligencji-fakt,troche mnie ponioslo. Natomiast,co do twojego ostatniego zdania-nie zgadzam sie z nim. Ale jestem teraz za bardzo spiaca,zeby z toba polemizowac dalej. Napisze cos jutro. Dobranoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
a ja mam wrażenie ze daglezja wogóle nie zrozumiała o co chodzi w temacie..... nie pisze że przed slubem nie należy mieszkać tylko przed oświadczynami!!!! ja tak jak ty zamieszkałam z facetem bo chcieliśmy tylko że twój ci się oświadczył a mój nie, dlatego jest mi przykro i mam wrażenie że jestem poczekalnią. daglezjo zrozumiałaś o co chodzi??????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Upodlona ja wiem i co ci chodzi - ty uwazasz ze zamieskzanie z facetem, zanim sie oswiadczy jest bledem, bo prowadzi do tego, ze on nie chce slubu i sie juz nigdy nie oswiadczy !!!! I dla mnie to jest smieszne i tyle - jestem przykladem na to, ze tak nie musi byc!!! Ty jestes przyklademm, ktory potwierdza twoją teorie, ale nie zastanowiłas sie ze sa może inne powody dla których on nie chce... Moze cie nie kocha, a wygodnie mu bo massz mieszkanie i jak napisałas ma wszystko... Nie chce z toba planowac zycia, bo moze kogos jeszcze pozna, a narazie mu dobrze... Albo wogole jest facetem, który nie ożeni sie nigdy .... A na to wpływu nie ma mieszkanie razem, gdybyscie nie mieszkali, tez pewnie by sie nie oswiadczył ... taki sam problem, maja niektóre dziewczyny, które z facetem nie miszkaja, wiec nie pisz, że zamieszkanie przed zaręczynami prowadzi do tego, że facet nie chce slubu... Moze prowadzic, ale jezeli okazuje sie ze 2 osdoby nic nie łączy... ale to chyba dobrze przekonac sie o tym przed slubem a nie po...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
tak tak lepiej się przekonać przed niż po. Jednak dalej się upieram przy swoim że to może oczywiście nie musi ale powoduje u faceta osłabienie "pędu" do ślubu - bo patrząc z jego punktu widzenia nie ma po co, to jest racjonalne bo faceci i tak nie tolerują szopki ślubnej. moge przypuszczać że gdyby nie nasze mieszkanie razem spowodowało by to że by się "postawił" i chciał jak najszybciej zamieszkać. ale polak mądry po szkodzie. inna sprawa jest taka że jak 2 mieszka na kocią łapę to zazwyczaj rodzice naciskają faceta do dalszego kroku, bo jak tak mozna - oczywiście zaraz napiszesz że twoj to z własnej incjatywy - może i tak, ale pośród znajomych powiedzmy 10 chłopa nikt tego nie zrobił bo już tak bardzo chciał tylko dla tego że przyszłe teściowe zaczęły na głowe wchodzić;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie troche inaczej było, bo tesciowa jak sie dowiedziała ze mieszkamy razem, to sie zdenerwowala :) i byla nieszzcesliwa z tego powodu ... a potem sie tak przyzwyczaiła, że na wiesc o slubie tez sie zdenerwowala... ale ona tak ma - wszystkim sie denerwuje...:) U mnie bylo tez tak, ze po slubie zamieszkamy we wlasnym mieszkaniu , a teraz jeszcze wynajmujemy - mozliwe ze to przyspieszylo decyzje... Bo to zawsze jakas zmiana, nowy etap... Tak wiec po slubie sie wiele u nas zmieni... moim zdaniem nie masz wyjscia jak z nim porozmawiac, albo go rzucic, choc jesli go kochasz to chyba lepiej spróbowac... Moze on naprawde nie wie, jak tobie na tym zalezy... Bron boze sie nie oswiadczaj , ale powiedz czego oczekujesz...a jego sprawa jak sie do tego odniesie... przynajmniej bedziesz wiedziec na czym stoisz... Nie wiem czy chcesz wesele, ale faceci najczesciej nie wiedza ze wesele przygotowuje sie rok wczesniej... A pozatym myslalam ze ty stara panna jestes, a ty jeses niewiele starsza ode mnie:) wiec jeszzce widmo staropanienstwa ci nie grozi:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
do starej panny brakuje mi jeszcze troche... pożyjemy zobaczymy. ehhh... ja wiem że on twierdzi że to jeszcze nie czas itd... nie będę nalegać na te rozmowy bo to bezsensu, musi sam coś z tym zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
"patrząc z jego punktu widzenia nie ma po co, to jest racjonalne bo faceci i tak nie tolerują szopki ślubnej." "moge przypuszczać że gdyby nie nasze mieszkanie razem spowodowało by to że by się "postawił" i chciał jak najszybciej zamieszkać" "pośród znajomych powiedzmy 10 chłopa nikt tego nie zrobił bo już tak bardzo chciał tylko dla tego że przyszłe teściowe zaczęły na głowe wchodzić" Skoro jesteś tych rzeczy świadoma - i to nie tylko ze swojego doświadczenia , ale przede wszsytkim z przykładów innych facetów - to czego ty właściwie chcesz? Żeby facetowi nagle się spodobały weselne szopki? Czy żeby się poświęcił i przeszedł przez tąszopkę? Z drugiego cytatu wynika , że chciałby z tobą mieszkać. No to widać chce z tobą mieszkać , jakby cię nie kochał , to by chyba nie chciał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość roll_ka
to jest trochę niekonsekwentne wg mnie... skoro sie decydują ludzie na mieszkanie razem bez ślubu, nazwijmy to "na stałe", to znaczy że ślub nic dla nich nie znaczy i nie jest potrzebny by żyć jak małżeństwo (czyli symboliczna wspólna kieszeń i wspólne łóżko)... wiadomo dziewczynom podejście do ślubów się zmienia i może im kiedyś zacząć tego brakować, ale facet już ma czego chciał i nic więcej mu nie potrzeba, a już na pewno nie śłubu którego brak nie przeszkadzał wam w rozpoczęciu wspólnego życia... więc z całą otwartością na "nowoczesne modele związków" przydałoby się trochę konsekwencji obojga w podejmowaniu decyzji, jeśli ślub coś znaczy to on rozpoczyna wspólne życie, a jeśli nie ważny to świadomie przyjmuje się zasady związku bez zobowiązań...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
\"......skoro sie decydują ludzie na mieszkanie razem bez ślubu, nazwijmy to \"na stałe\", to znaczy że ślub nic dla nich nie znaczy i nie jest potrzebny by żyć jak małżeństwo............\" buhahahahaha:D:):P no niekoniecznie, co ma jedno do drugiego... czy mieszxkanie razem zawsze musi oznaczac malzenstwo, mozna mieszkac bez slubu... i nie pisz, ze slub nic nie znaczy dla tych którzy mieszkają bez slubu, bo skąd mozesz wiedziec.... mocherowy berecik nosisz, ze masz takie poglady / moze jeszcze napisz, ze mieszaknie przed slubem to gzech ... buhahahahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
masia srysia nie o tym mowa - ja niechce ślubu itej całej szopki, ja oczekuje jakiegoś kroku z jego strony. a pozatym dlaczego faceci oświadczają się dziewczynom: bo one tego chcą.... robią to z miłości a dla nich wydanie 1000 na pierścionek to absurd ale mimo to robią to dla nich. uf.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blebleeee
Jak mu się odechce mieszkać z dziewczyną i w ogóle z nią być to nie ma znaczenia czy się oświadczył czy wzieliście slub czy nie bo i tak odejdzie. A życie ze sobą na siłę nie ma sensu i tyle!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czytam, czytam i nie wiem czy sie smiac czy plakac. Poznalam mojego meza w zeszlym roku w lipcu. W sierpniu zamieszkalismy ze soba. W pazdzierniku maz mi sie oswiadczyl, pomimon tego ze nigdy nie rozmawialismy na ten temat. Raz tylko zapytal jaki mam poglad na malzenstwo. Powiedzialam, ze chce kiedys wyjsc za maz i miec rodzine, on na to usmiechnal sie tajemniczo. Dzis wiem, ze pragnal tego slubu tak samo jak ja :) Dokladnie w rok od poznania sie jestesmy malzenstwem. Powiem jedno, nigdy nie zalowalam ze zamieszkalam z nim po tak krotkim czasie. Poza tym zupelnie nie nastawialam sie na zareczyny, po prostu bylo nam ze soba dobrze, a z racji tego ze chcielismy kazda chwile spedzac razem, zamieszkalismy razem. Moje zdanie jest takie, nie ma reguly na to jak facet sie ustawia do malzenstwa i nie uwazam zeby zamieszkanie ze soba cos zmienilo. Mysle ze ludzie dojrzewaja do malzenstwa, a Ci ktorzy mieszkaja na tzw kocia lape robia to bo jest im wygodnie, badz nie chca sie angazowac. Radze porozmawiac z facetem i zapytac jakie ma zdanie na temat malzenstwa, zupelnie luzno i nie zobowiazujaco. Byc moze okazac sie ze on nigdy nie chce sie zenic..., a to juz sprawa kobiety co z tym zrobi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
do jovika - on chce ale nie teraz jak twierdzi, ale skąd ja mam wiedzieć czy nie ściemnia? ps. odważna jesteś (heeh ja bym nigdy w życiu tak nie zaryzykowała)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
upodlona-wiesz co, czytam akurat swietna ksiazke-Polowanie na meza-dostepna w kazdym kiosku za 9,99 :D Tam sa naprawde swietne pomysly jak przetestowac faceta czy chce sie kiedys z Toba ozenic czy nie. Np zajmij sie soba na jakis czas, nie spedzaj kazdej chwili z nim, ale wyjdz np z kumplami na piwo i wroc w nocy. Zostan czasem dluzej w pracy, niech sie pomartwi :) Albo zabierz go do swoich rodzicow na obiad (jesli macie taka mozliwosc) namow mame zeby zaczela cos mowic nt slubu, szybko sie zorientuje o co chodzi i zobaczysz jaka bedzie jego reakcja. Niemniej jednak ksiazke polecam :) Wiesz, jak tylko sie zobaczylismy z mezem to wiedzielismy ze to jest to-po naszej pierwszej randce ktora trwala cala noc, przesiedzielismy i przegadalismy (powaznie) w knajpce do 6 rano, a na 8 oboje do pracy. Nasi rodzice mysleli ze powariowalismy, ale szybko sie przekonali ze nie mozemy bez siebie zyc :D Zycze Ci tego samego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
usralona - to go rzuć i znajdź sobie jakiegoś romantycznego Joovika - "Mysle ze ludzie dojrzewaja do malzenstwa, a Ci ktorzy mieszkaja na tzw kocia lape robia to bo jest im wygodnie, badz nie chca sie angazowac" - my mieszkamy na kocią łapę , jest nam wygodnie i jesteśmy zaangażowani. Małżeństwo to jest stary i w sumie niedzisiejszy zwyczaj. Jeżeli ktoś musi mieć ślub jako potwierdzenie uczuć partnera , to jest po prostu smutne , że ludzie nie potrafią ze sobąrozmawiać na temat swoich uczuć i nie potrafią ich okazywać , a najsilniejszym argumentem jest jednorazowa manifestacja uczuć i potem jedna impreza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
jovika - wole poczytać ustawe o rachunkowości;), nie lubie takich książek. Już mnie męczy to użalanie się nad sobą, jak nie ten to następny, zobaczymy co życie przyniesie (ja się chyba niepotrzebnie frustruje: chłop jest na delegacji i dzwoni do mnie z 5 razy dziennie, nie gdera jak kupuje buty za 400 zł, oddaje mi wypłate, pozatym jest kolega i kumplem ze szkolnej ławy i co najważniejsze jest miłością mojego życia - mam nadziej że ostatnią, w sensie do grobowej deski pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja uwazam ,ze slub nie jest przestarzaly... to zlozenie przyrzeczen przed samym Bogiem ... moja mama w chwilach zwatpienia ,gdy bylo zle miedzy nia a ojcem ze pewnie by go opuscila ale slub dal jej sile do przezwyciezenia tego... slub powoduje, ze nie dociera sie w nieskonczonosc ,ale podejmuje sie to ryzyko zycia we dwoje na dobre i na zle .. bo przeciez bez slubu tak latwo powiedziec sobie ,,do widzenia \'\'.. takie moje zdanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
ej no mysi srysia nie wszyscy biorą śluby kościelne i nie wszyscy robią wesela - chodz rzadko się to spotyka... zresztą nieważne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
A ślub kościelny to gorszy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
jak dla mnie tak - z prostego względu jestem ateistką, no ale to wolny kraj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
Przepraszam , miałam się spytać czy cywilny to gorszy - i była to odpowiedź na wypowiedź kaczej zarazy. bo ja też nie bede brała kościelnego ślubu , jak już bede brała :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też
Misia pisia --> piszesz: "Małżeństwo to jest stary i w sumie niedzisiejszy zwyczaj". Ale jak na taki archaizm to instytucja małżeństwa bardzo dobrze się trzyma, prawda? I chyba nie jest taka zła, skoro tylu ludzi się nadal decyduje na ślub ;) Dalej piszesz: "Jeżeli ktoś musi mieć ślub jako potwierdzenie uczuć partnera , to jest po prostu smutne , że ludzie nie potrafią ze sobąrozmawiać na temat swoich uczuć i nie potrafią ich okazywać , a najsilniejszym argumentem jest jednorazowa manifestacja uczuć ". No nie, właśnie o to chodzi, że biorąc ślub decydujesz się na DOZGONNE (w każdym razie w przypadku ślubu kościelnego) trwanie przy drugim człowieku. Nie nazwałabym tego jednorazową maniestacją uczuć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
ej misia pisia - sorry że pytam ale tobie się chyba nie oświadczył partner?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja wcale nie uwazam, ze malzenstwo to archaiczny zwyczaj, bynajmniej. To piekna tradycja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
do upodlonej - nie oświadczył się , ale mówił , że jak mam ochotę , to on nie ma z tym problemu , a ja będę miała na to ochotę , kiedy się zdecydujemy na dziecko - żeby tak formalnie nikt się do dziecka nie mógł przyczepić i mu dokuczać . Zresztą co do tego też jesteśmy zgodni - jak dziecko , to ze ślubem. a do też - no trzyma się , ale moim zdaniem nie ze względów racjonalnych , tylko sentymentalno-tradycjonalistycznych. Poza tym co do decyzji na DOZGONNE trwanie , to co , nie ma rozwodów? Decyzja decyzją , ale jak kiedyś facet po prostu już nie będzie mógł z żoną wyrzymać , to może i przy niej zostanie , bo obiecał , ale miłe to to nie będzie. Moim zdaniem nie mozna raz na zawsze POSTANOWIĆ , że się będzie kogoś kochało - można mieć w danym momencie takąwolę i postanowienie , ale nie wiadomo , co życie przyniesie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misia pisia
Mnie jakoś ten zwyczaj nie wzrusza ani nie przekonuje , może sam slub to i owszem , taki tylko ze swiadkami , ale już wesele - za nic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upodlona
eee tam - można super impreze zrobić bez przygłupawych zabaw, zbędnych ciotek i znajomych królika

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też
misia pisia --> ejże, z racjonalnych też, całe prawodawstwo, wspólne opodatkowanie małżonków itd. ;) Jeśli chodzi o "dozgonność" - chodzi mi o śluby kościelne, tu rozwodów nie ma, co najwyżej unieważnienie małżeństwa. I racja - nie można raz na zawsze postanowić, że się będzie kogoś kochało. Ale można postanowić, że się człowiek będzie o to usilnie STARAĆ i że będzie przy tym drugim człowieku trwać. Zresztą... być może jestem zbyt dobrego mniemania o mojej silnej woli ;) , ale przecież podejmując decyzję o małżeństwie, wezmę pod uwagę wszystko, co się może zdarzyć (niedołężną starość, zafascynowanie innym facetem, kalectwo, nałóg, regres intelektualny) i będę decydować świadomie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×