Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nauczyciel

kocham moja byla uczennice

Polecane posty

Gość nauczyciel

Poznalem ja 9 lat temu. Przez 4 lata bylem jej wychowawca. Po pierwszym roku zorientowalem sie ze znaczy dla mnie wiecej niz pozostale uczennice. Nic nie zrobilem jednak w tym kierunku, bo jako nauczyciel poprzysiaglem sam sobie ze nigdy nie wdam sie w zaden zwiazek z uczennica. Meczylem sie tak 3 lata. Widzialem ze ja rowniez nie jestem dla niej zwyklym belfrem. Staralem sie trzymac dystans i ona tez. W klasie maturalnej, pomimo dobrych wynikow w nauce, byla moja najsmutniejsza wychowanka. Nigdy miedzy nami do niczego nie doszlo - zadne nie wspomnialo slowem ze domysla sie czegokolwiek ze strony drugiej osoby. Powiecie ze koloryzuje - przypadkowo bylem swiadkiem rozmowy jej kolezanek, ktore stwierdzily ze to dobrze ze ONA konczy szkole, bo przez tego (i tu padlo moje nazwisko) to calkiem zeswiruje. Raz jeden w zyciu uslyszalem od niej slowo KOCHAM - w dniu kiedy obdzwanialem wszystkich uczniow z nieoficjalymi wynikami matur. Rozstalismy sie. Od tego czasu minelo 6 lat. Widzialem ja tyko raz. Staralem sie zapomniec ale to bez sensu. Czy jest szansa ze jeszcze cos do mnie czuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wierzę że są tacy faceci
na świecie jak Ty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Raczej nie. Myślę, że przeżyła rozczarowanie i to spore. Musiała sobie zdawać sprawę z Twojej słabości do niej i miała zapewne jakieś nadzieje związane z końcem szkoły. Gorzej jeszcze, że jak piszesz, doszło do jakiś wyznań z jej strony. Myślę, że czuła sie rozczarowana i upokorzona, przeżyła swój ból, to było już dawno. Nie sądzę, żeby chciała do tego wracać. Na pewno nie. To są - jeśli jeszcze są - już tylko bolesne wspomnienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prowokacja jak byk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też tam myślę
prowokacja, prowokacja:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nauczyciel
To nie bylo jakies wielkie wyznanie - raczej spontaniczne "kocham sora" po uslyszeniu wiadomosci, jednak tylko ona zareagowala w ten sposob. Czy wiec mam dac sobie spokoj? Nie mam zamiaru burzyc jej zycia, ale moze moglbym sprobowac sie spotkac i zobaczyc jak sprawy stoja. Jesli ma chlopaka to oczywiscie nic tu po mnie. Jednak nie chcialbym zmarnowac drugiej szansy w zyciu jesli taka istnieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nauczycielu
nie wierzę, że istniejesz. Jeśli jednak tak, z całego serca życzę powodzenia. Warto się przekonać, nawet jesli ma zaboleć. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cocolinka
Daj sobie spokoj. A ty ile masz lat? a ona? duza roznica pomiedzy wami wiekowa jest?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz, no może w jakiś niezobowiazujący sposób odnów kontakt, typu mail, sms. Ale nie właź w jej życie z zaproszeniem na kawę i próbą rozmowy, bo to będzie zbyt oczywiste i przywołujące bolesne - być może dla niej - wspomnienia. Może być niemile zaskoczona. Daj jej zdecydować, czy chce nawiazać ten kontakt. Ale osobiście nei wróżę Ci powodzienia. Widzisz, 10-19 lat to wiek, kiedy nie jest się jeszcze w pełni ukształtowanym człowiekiem, wiele się wtedy zmienia, buzują emocje, horomony. Po kilku latach te nastoletnie przywiązania wydają się całkiem inne, nieważne. Inaczej w przypadku osoby dorosłej i dojrzałej - uczucia bywają bardziej świadome i trwałe. Dlatego Ty pamiętasz, ona może być już 10 lat świetlnych dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nauczyciel
Roznica wieku miedzy nami wynosi 12 lat. Nie zamierzam wlazic jej w zycie z butami ani walczyc za wszelka cene. Jak juz napisalem - jesli ma chlopaka to ja calkowicie usune sie w cien, jeli jednak jest sama to moze warto sprobowac. Kobiety-sceptyczki, dajecie tyle rad w sprawach sercowych tym ktore kochaja ksiezy lub zdradzaja mezow. Dlaczego ja nie jestem warty waszej uwagi? Czy dlatego ze jestem mezczyzna? A moze poniewaz jestem inny niz koledzy-wykladowcy zmieniajacy dziewczyny co semestr?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość facet nr1
Próbój!! naprawde warto i nie patrz na opinie i uwagi innych bo tu sie liczy co innego.Powodzenia zycze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotruśiu to Ty - nie wierzę
:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotruśiu to Ty - nie wierzę
pokruczka - skąd wiesz, że to nie on, sama załozyłaś ten temat?:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no cóż ...
Skoro jakieś sztywne zasady okazały się silniejsze niż uczucie to widać jednak zbyt mało ją kochałeś. To teraz cierp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotruśiu to Ty - nie wierzę
nie jest tą uczennicą - to pewne :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A tak własciwie
Ile ty masz lat?? a ile ma ona?? Bo jak jesteś starym pierdzielem, to nie niszcz ,łodej dziewczynie życia!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jest od niej 12 lat starszy
napisała to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Walcz o tę miłość!!! Jeśli nie zaryzykujesz, możesz stracić prawdziwą miłóść, a przy okazji bez przerwy będą Cię nachodziły myśli typu: \"co by było gdyby...\" Jak nie zaryzykujesz to się nie przekonasz! Życzę powodzenia!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość llalalalllaaa
zastanawia mnie tylko dlaczego nie spróbowałeś po tym jak ona skończyła szkołę....? Przecież wtedy już nie była uczennicą... Osobiście znam taką parę, są małżeństwem, mają dziecko i są szczęśliwi :) Tylko czemu tak długo zwlekałeś...? Teraz... to już chyba zbyt długi czas, niestety... Ale możesz spróbować, wybadać... Może zorganizować jakieś spotkanie z dawnymi wychowankami żeby zobaczyć co u niej się dzieje...? Wtedy mógłbyś się czegoś dowiedzieć bez mieszania jej w życiu, no bo to by było tylko takie spotkanie... A jeśli zauważyłbyś że coś jednak jeszze się tli, to wtedy można coś więcej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nauczyciel
Nie jestem zonaty i nigdy nie bylem. Nie jestem tez wspominanym Piotrusiem, wiec osoba ktora go kocha niech sobie nie robi nadziei. Dziekuje za slowa wsparcia. Uswiadomily mi ze chociaz nie jestem starym pierdzielem to z pewnoscia dupkiem do kwadratu, skoro wazniejsza byla dla mnie kariera na uniwersytecie - bo taki zwiazek napewno by te kariere zakonczyl. Spotkanie z wychowankami to rzeczywiscie bardzo dobry pomysl. Niniejszym chcialbym zamknac ten topic. Uslyszalem wystarczajaca porad i zamierzam je zastosowac w zyciu. Jeszcze raz dziekuje wszystkim. Zyczcie mi powodzenia.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość llalalalllaaa
powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem z nauczycielem
on byl moim nauczycielem histori,chodzilam co prawda do szkoly wieczorowej ale jednak to tez szkola,kiedys dla zartow zalozylam sie z kolezankami ze do konca 3 klasy on bedzie moj,na poczatku pierwszej klasy jechalam pociagiem do mojego faceta teraz juz bylego,i spotkalismy sie tak normalnie przypadkowo,gadalismy o szkole,o ksiazkach o progranmie nauczania,potem sie pozegnalismy,ale od tamtej pory wszystkim zabieral sciagi a mi nie,czytal liste obecnosci i ja zawsze zagadana z kolezankami nie sluchalam oczywiscie,to on powtarzal glosno jeszcze,czasem odpowiadalam ze mnie nie ma,to on nie klam przeciez cie widze,to mu odpowiadalam jak pan mnie widzi to po co pan pyta!i tak sie zaczelo,ciagle o nim myslalam,kiedys szlismy ze znajomymi na piwko i oni go zapytali czy pojdzie z nami,siedzielismy i pilismy,potem wszyscy czyms zajeci zostalismy sami,on opowiadal ze nie ma szczescia w milosci a ja go pocieszalam,potem zapytal czy pojade z nim na jeszcze jedno piwo do zaprzyjaznionego pubu,no i tak sie zaczelo,jestesmy ze soba juz 2 lata,a wlasciwie 2 grudnia byla nasza 2 rocznica,jestesmy juz zareczeni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lina24gra
Też kocham mojego byłego nauczyciela... Odezwij się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lina24gra
Też kocham mojego byłego nauczyciela... Odezwij się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lina24gra
Też kocham mojego byłego nauczyciela... Odezwij się nauczycielu napisz do mnie. Może o mnie ci chodzi. Czekam na maila

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochanyzzwiarowany
Twoja historia jest mi bardzo bliska, poniewaz do niedawna sam byłem w takiej sytacji... "Byłem" - to określenie jest teraz trafne dlatego, ze teraz jestem szczęśliwy - jestem z Nią...moją kochaną Moniką. Jeszcze 7 lat temu odpytywałem ją z biologii, wystawiałam jej ocenę na koniec roku itd...ale tak naprawdę dokładnie tego nie pamiętam, wiem ze miało to w moim zyciu miejsce ale wazniejsze jest to, co dzieje się tu i teraz...Uczyłem ją w LO biologii, była bardzo ambitną dziewczyną, po maturze kontakt urwał sie. Próbowałem ulozyc sobie zycie z inną kobietą ale nie wyszło - dzis juz wiem ze tak miało byc... po 4 latach takiej 'wegetacji' spotkalismy się, zaczeła pracowac w LO. Z biegiem czasu wszytko odzyło ze zwielokrotnioną silą - niby ta sama dziewczyna ale juz trochę inna - juz wrazliwa, sympatyczna, pełna wdzięku i uroku kobieta - moja Monika zprzed lat, moja jedyna WIELKA MIŁOŚC. Ale uświadomiłem sobie to dopiero wówczas kiedy odeszła z pracy, bo była nauczycielka powrócila z zastępstwa...Brakowało mi wszystkiego - jej oczu, ciepłego głebokiego głosu, spojrzeń, uśmiechu, ciepła jakim darzyła innych ludzi ... po takiej półrocznej martwicy napisałem do niej emaila ( pamiętam układałem go cały tydzień a wysyłałem jeszcze dłuzej, dzis sie z tego smieje :) ) odpisała i tak się zaczeło...jestesmy juz dwa lata razem, teraz jest w ciązy i spodziewamy się dziecka...a ludzie? no cóz pogadali tydzień przed ślubem tydzien po i znaleli sobie nowy temat a My jestesmy razem... Jesli Wam się zdarzyła taka miłośc nie zmarnujcie jej! w koncu jestescie facetami czy kalesonami? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×