Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mądralka

Pytania dotyczące Biblii

Polecane posty

ksiaze, ksiecia,ksieciu-----> jeśli uważasz, że napisałem brednie, to nie znasz nawet, postaw Biblii, możesz sobie przeczytać, na pierwszych stronach Pisma św. Nie raczyłeś zauważyć, że napisałem że Pismo św, nie jest dla mnie księgą natchnioną i napisałem, jak widzi to zwykły zjadacz chleba, bez zbędnych egzaltancji. Po napisaniu przez ciebie, że brednią jest to, że rzymskie chrześcijaństwo nie wywodzi się z judaizmu, stawia ciebie w rzędzie niedouczonych idiotów, z którym dyskutować nie będę. Wspomnę tutaj na wypowiedź JP2, o Judaiźmie jako starszych braciach w wierze. Poucz się kochany, i nie denerwuj się i poczytaj sobie Kazanie na Górze i 8 błogosławieństw, to ci lepiej zrobi, na myślenie i tolerancję. Dla mnie Jezus z Nazaretu, jak napisałem , jest Jezusem ezoterycznym, nauczycielem, którego nauki trudne i czasem niezrozumiałe staram się zgłębiać. Uważam , że mękę i hańbiocą śmierć na krzyżu, wymyślili ludzie, o których byśmy dzisiaj powiedzieli, że są sado-masochistami lubującymi się w opisach cierpień i bólu. Jezus jest dla mnie człowiekiem, wielkiej dobroci, widzący dobro, we wszystkich ludziach, że wspomnę na incydent z jawnogrzesznicą, Marią-Magdaleną, niech pierwszy rzuci kamień ten co jest bec grzechu. Dlaczego Maria-Magdalena, tak negatywnie postrzegana jest w katolicyźmie? Czy jako najbliższa i ukochana Jezusa, zabiera miłość Jezusa do innych ludzi. Dlaczego Jezus miał być jak zakonnik, który nie poznał ziemskiej miłości, bo tak się podobało, przeorom zakonów i biskupom na soborach? Odrzucam, mękę i ukrzyżowanie, bo nie widzę w tym żadnego sensu, oprócz, uciech sado-masochistycznych, jakiegoś wyznania chrześcijan, bo po tym jest Zmartwychwstanie? Jestem neopoganinem, i to jest to co jest solą w oku, wszystkich chrześcijan egzoterycznych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
okreslenie \"katol\" jest czesto uzywane np przez W. Cejrowskiego - twierdzi ze jest katolem z krwi i kosci, no i jest, dosc sympatycznym katolem, w przeciwienstwie do wielu katolikow, ktorych takie okreslenie obraza. uzywaja go tez ksieza - ci fajni, z dystansem i poczuciem humoru, sa tacy. dla mnie ty - katoliku i twoje zabobony narzucane ci przez panow z Watykanu malo maja wspolnego z bogiem. nie obrazam boga obrazajac jego sluge - jak sie nazwales, dla mnie jestes po prostu ograniczonym bijacym poklony pionkiem zaklamanej sekty i tyle. zbyt dlugo wbijano ci do glowy chore przesady katolicyzmu, zebys odwazyl sie pomyslec samodzielnie bez uczucia ze bluznisz i zostaniesz ukarany. swoja droga dosc to aroganckie stwierdzenie - obrazasz boga bo obrazasz sluge kosciola, ale wy juz tak macie i nic tego nie zmieni. marnuje czas bo i tak nie zrozumiesz, a ja generalnie nie lubie odpowiadac bliznim szafującym epitetami, nie warto. nie nienawidze was, bardzo smieszny zarzut. jestescie mi obojetni o ile nie bedziecie probowali mieszac w glowie moim dzieciom, wtedy zaprotestuje. dziwi mnie to ze wy tak czesto widzicie jad i nienawisc, coz kazdy patrzy swoja miara. blondyn ciekawie piszesz, dla mnie Maria Magdalena, Maria - matka Jezusa (odrzucajac brednie kosciola na jej temat - niepokalane poczecie itp) zawsze byly wcieleniem Bogini - oczywiscie Bog nie ma plci, myslac o Bogini mysle o zenskim pierwiastku Wiecznego Istnienia (Boga).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
na pewno byl tu juz watek Marii Magdaleny w tym kontekscie, ale skoro pojawia sie znowu to dodam, ze to co kosciol zrobil z postacia tej kobiety jest przerazajace, nazwanie jej nierzadnica, jawnogrzesznica, poniewaz pojawia sie w ewangeli jako towazyszka podrozy Jezusa zaraz po opisie kobiety - prostytutki ktorej Jezus odpuscil grzechy. Patriarchat w pelni, nawet za cene klamstwa, manipulacji, znieslawienia. wprawdzie MM zostala zrehabilitowana przez papieza w 2 polowie XX wieku, ale ilu katolikow o tym wie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale kościół
nigdy nie potępiał Marii Magdaleny, wręcz ukazywał ja w światle aby takim kobietom wymazać rzech

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kościół
nigdy nikogo nie potępił, poczyatjcie trochę historię, podobnie z Judaszem nikt nigdy w kosciele go nie potepił..... nie wiem skąd taka opinia poszła w świat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zastanawiam sie czemu tak wiele ludzi widzi jakąś ukrytą tajemnicę w osobie Marii Magdaleny. To prawda kościół jej nie potępia, sam Jezus jej nie potępił. Wielu za wszelką cenę chce udowodnić fakt, że była żoną Jezusa. Maria Magdalena nie była żoną Jezusa i nic w Biblii tego nie sugeruje. A nawet gdyby była to nic to nie zmienia. Niektórzy maja wielką wyobraźnie , ale proponuję opierać się szczególnie na Piśmie Świętym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Była czy nie była - tego Solansz nie wiesz. Blondyn teolodzy KK skłaniają się ku twierdzeniu, iż jawnogrzesznica od \"rzucania kamieniem\" i Maria Magdalena to nie jest ta sama osoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo mi się spodobało stwierdzenie, że Kościół nikogo nie potępia :) Biorąc pod uwagę wspomnianą inkwyzycję czy na przykład palenie domniemanych czarownic na stosie - no doprawdy, toż to miłość płynąca z nauk chrystusowych, a nie żadne potępienie. Kościół to skrzywiona społeczność opierajaca się na watykańskich legendach, a nie piśmie świętym. Trochę pokory, katolicy, przecież to też jedna z Waszych cech.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maria Magdalena Prześledźmy historię tej zagadkowej postaci. Ojcowie Kościoła przychylali się do poglądu o istnieniu kilku odrębnych Marii. Rozłącznie traktował je zawsze Kościół Wschodni. Najdawniejsze wizerunki przedstawiają Marię z Magdali jako niosącą olejki do grobu lub świadka zmartwychwstania Pańskiego. Jest to oczywiste odniesienie do Ewangelii Janowej, która przypisuje tej kobiecie niezwykle ważną rolę. Św. Hipolit, teolog z początków III w., jako pierwszy zobaczył w Marii Magdalenie „apostołkę Apostołów”. Głosy te przyćmił jednak fakt, że pod koniec VI w. w dwóch popularnych kazaniach papież Grzegorz Wielki połączył w jedno „dla celów duszpasterskich” trzy ewangeliczne kobiety: bezimienną jawnogrzesznicę, Marię z Betanii i Marię z Magdali. Najpierw przedstawił domniemanie, że Maria, z której Jezus wyrzucił siedem złych duchów (Łk 8, 2), była też Łukaszową jawnogrzesznicą (Łk 7, 37). Czyż wyrzucenie siedmiu złych duchów nie oznaczało uwolnienia od siedmiu grzechów głównych? Najcięższym z nich — domniemywano — musiała być rozwiązłość, szczególnie przynależna zepsutej naturze kobiecej. Opłakująca rozpustne życie Maria Magdalena dawała okazję do lekcji skruchy i pokuty. Do tego wizerunku papież Grzegorz dodał ceniony w średniowieczu element kontemplacji, odczytywany ze scen z Marią, siostrą Marty, a wszystko sublimowała jej obecność przy Krzyżu i Zmartwychwstaniu. Papież Grzegorz Wielki zaproponował analogię: żar miłości oczyszcza zbrukaną duszę, podobnie jak czyni to złotnik pławiący cenny metal w ogniu. Skalana grzechem nierządu Maria przerodziła się w symbol ludzkiej, ale przede wszystkim niewieściej drogi do nawrócenia. Maria Magdalena stała się bardziej realnym od Maryi symbolem nowej Ewy; zbrukanej w swej cielesności, lecz oczyszczonej przez pokutę. Przypomnijmy, że takiej metafory używali już wcześniej prorocy, porównujący niewierność Izraela wobec Jahwe do grzechu żony cudzołożnej lub „nierządnej” (por. Oz 2, 4-15; Ez 16, 15-34). Piękna pokutnica W oparciu o wagę ekspiacji Maria Magdalena na długie stulecia stała się przede wszystkim pokutnicą. Taki był ów pobożny kształt mitu. W średniowieczu podawano głównie dwa powody jej domniemanego upadku. Bardzo piękna, co już stanowiło niebezpieczny omen, miała pochodzić ze świetnego bogatego rodu i łatwo dać się zwabić ziemskim pokusom. Istniała też legenda o rzekomym małżeństwie Marii ze św. Janem Ewangelistą. Z ich weselem łączono cud w Kanie Galilejskiej. Jan wybrał jednak pójście za Jezusem, odrzucając tym samym młodą żonę, dla której stało się to okazją do zejścia na złą drogę, z której później zawróciła. Historie te odpowiadały gustom średniowiecza, identyfikując zmysłową ladacznicę z nawróconą mistyczką. Do zajmujących bajek należały także wcześniejsze legendy o podróżach Marii Magdaleny, kiedy to fantazjowano na przykład, że w Rzymie była oskarżycielką Piłata przed cesarzem Tyberiuszem. Mit Marii Magdaleny-rozpustnicy utwierdzał się z biegiem czasu. Szerzenie się prostytucji — w wyniku biedy czy nadmiaru okazji — szczególnie w bogatych miastach portowych Europy stało się problemem na skalę społeczną. W odpowiedzi pojawiło się zgromadzenie Pokutniczek św. Marii Magdaleny, pod auspicjami dominikanów, którzy pod koniec XIII w. dołączyli tę świętą w poczet patronek zakonu. W XVII w. w Anglii nawrócone prostytutki nazywano wręcz „magdalenkami”. Od XIX w. nazwa ta przyjęła się także we Włoszech, Niemczech i Francji. Od czasów średniowiecza do dziś trwało „instytucjonalne” skojarzenie Marii Magdaleny z rozpustą. Dopiero w 1969 r., za pontyfikatu Pawła VI, w wyniku zmian w kalendarzu rzymskim, Maria Magdalena została uwolniona od tej przeszłości. W 1978 r. z Rzymskiego Brewiarza wyeliminowano inwokacje o Marii pokutnicy i wielkiej grzesznicy. W praktyce jednak stan przedsoborowy trwa do dnia dzisiejszego. Trzeba jednak podkreślić, iż mit Marii Magdaleny, nawróconej ladacznicy, nie był przyjmowany zupełnie bezkrytycznie, mimo że przychylali się do niego niemal wszyscy średniowieczni autorzy i teologowie łacińscy, z wyjątkiem Bernarda z Clairvaux, opierającego się na dawniejszej tradycji oddzielnego traktowania tych trzech niewiast. Na Zachodzie na początku XVI w. Jacques Lefevre d\'Etaples, francuski humanista, proszony o opinię w kwestii Marii Magdaleny, powołując się na autorytet Orygenesa i Jana Chryzostoma stwierdził, że należy rozróżnić trzy Marie. Mimo podobnych głosów i wsparcia Erazma z Rotterdamu, Kościół nieugięcie bronił autorytetu i związanej z nim utartej tradycji. Lefevre został upomniany przez wydział teologiczny uniwersytetu paryskiego. Oskarżony o herezję, musiał wyrzec się swoich poglądów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
solansz przytacza wypowiedzi i poglądy, mistyków chrześcijańskich, teraz nazywanymi święci. Świadectwo Orygenesa, raczej bym między bajki włożył, gdyż jako człowiek koszmarnie zboczony,/dokonał samokastacji/ jest niepoważny. Bezmiar wszelkiego rodzaju pism, do tego jeszcze tradycja, dokonały tego , że ludzie wierzący sami już nie wiedzą w co wierzą. Myślę, że każda księga np Biblia musi nieść jakąś naukę. Przytoczę tu początek biblii, a więc, Abla i Kaina. Obaj się starali, obaj złożyli ofiarę, i co humorzasty Jahwe, wybrał sobie akurat jednego, bo lubi palony tłuszcz. A weźmy tą przypowieść, w życiu. Mam dwóch synów, którzy co rok na moje urodziny dają mi prezenty, spełniające jeden warunek: muszą być od razu skonsumowane. W tym roku dostałem od starszego tort lodowy, od młodszego trzy bąbolady. I co miałem kręcić nosem, bo nie lubię czekolady, i dać to odczuć młodszemu synowi? Na przyszły dostałbym figę z makiem od obu i jeszcze by pomyśleli, że zbzikowałem na stare lata. I co ma być dla mnie altorytetem przygłupi Jahwe. Oczywiście jest wyjaśnienie tej opowieści, o Ablu i Kainie, po prostu, naród wybrany był pasterski i Jahwe musiał, wybrać dar pasterza. Do chwili obejrzenia filmu Pasja Mela Gibsona, skłaniałem się w kierunku katolicyzmu. Po obejrzeniu stwierdziłem że jest to rojenie chorego umysłu jakiegoś zboczonego sadysty lubującego się w opisach cierpień i śmierci. Jeśli ktoś wierzy w to, że sadystyczne zabawy żołdaków rzymskich, zakończone okrutną niewyobrażalną śmiercią skazańca, były drogą do zbawienia ludzkości od grzechu, czy czegoś, niech sobie wierzy. Dla mnie jest to tylko niepotrzebna męka człowieka, która i tak nic nie dała. Czy świat i ludzie stali się choć trochę lepsi? Jest to pytanie retoryczne i takie pozostanie. Dla mnie ewangelie kończa się na Ostatniej Wieczerzy. Jezus nadaje boskich treści, symbolicznym najważniejszym czynnikom życia ludzkiego, materii i duchowi, chleb i wino. Można to także widzieć, jako emanację pierwiastka męskiego i żeńskiego bóstwa, które razem tworzy trzecią jakość czyli trzecią część boskiej Trójjedni, nazywaną przez niektórych Miłość. W sposób nieudolny przejęli tą pogańską ideę chrześcijanie tworząć swoją Trójcę Przenajświętszą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Głęboko w górach były 3 klasztory chrześcijańskie i pewnego dnia trzech mnichów, po jednym z każdego klasztoru spotkało się na drodze. Byli zmęczeni szli z miasta- więc usiedli pod drzewem. Pierwszy mnich powiedział : jestem dumny z mojego klasztoru, może nie jesteśmy tak wykształceni jak ludzie w waszych klasztorach, ale za to wy nie możecie się z nami równać jeśli chodzi o ascezę ” Drugi mnich zaśmiał się „ daj sobie człowieku spokój z swoją ascezą toż to zwykłe torturowanie się, ważna jest znajomość świętych pism, pod tym względem nikt nie może się z nami równać. Nasz klasztor jest najstarszy,, najlepiej znamy pisma a nasi ludzie są bardzo uczeniu w piśmie. A asceza? Co z tego że pościcie, ze nie jecie wieczorem a tylko raz dziennie. Jak masz czelność to podnosić? To może robić każdy idiota. Jaką mądrość przez to osiągacie? Trze trzeci słuchał w milczeniu i powiedział „ obaj możecie mieć rację. Jeden żyje ciężko i twardo, poświęcając swoje ciało, drugi jest wielkim uczonym w piśmie, też może mieć słuszność” Obaj zapytali- a co z twoim klasztorem? On odpowiedział: My nie mamy sobie równych w pokorze. Grzesznicy mogą dotrzeć do ostatecznej prawdy, ale nie święci :) Grzesznik nie żyje w ascezie ani nie jest pokorny, jest zwykłą osobą ale może przez to jest bardziej religijny, bo jest w nim mniej subtelnego ego przybranego w pokorę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesli chodzi o symbolikę, podświadomość, swiadomosć nadświadomość- 3=1. Gdy Jezus przybył na górę Kalwarię, został przybity do krzyża. Następnie krzyż postawiono, by wisiał On w bólu do chwili, gdy wyzwoli Go śmierć. W świętej mowie “wisieć na krzyżu\" oznacza li-peka. Rdzeń U posiada następujące wewnętrzne znaczenia: “nienawidzić, mieć wstręt do kogoś, nie cierpieć kogoś, być przepełnionym wściekłością, złością, zawziętością, furią, być zazdrosnym, podejrzliwym, nieufnym, pysznym i wyniosłym, lekceważyć prawo innych\". Wszystkie te cechy opisują podświadomość i jej zachowania w stosunku do innych, ktore– w sensie symbolicznym – powodują ukrzyżowanie i wszystkie wynikające z niego cierpienia. “A oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata\". Tak, jest zawsze z nami, tak blisko, jak nasze Wyższe Ja. Możemy modlić się w Jego imieniu, gdyż wtedy równocześnie modlimy się w imieniu naszego własnego Wyższego Ja-Ojca. A ponieważ najważniejszym celem w życiu Jezusa było służyć, uczyć, pomagać i prowadzić zbłąkane owieczki tego świata, możemy być pewni, że najmniejsza pomoc i przewodnictwo oraz najmniejsze pocieszenie, którego udzielimy “temu z najmniejszych\" , przybliży nas do Jezusa i do świetlistego stowarzyszenia, z którym On teraz współpracuje i pełni służbę na wyższym i więcej obejmującym poziomie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ksiaze ksiecia ksieciu
Bardzo mily blondyn.Odpowiem tobie twoim jezykiem.Otoz skoro wedlug ciebie chrzescijanstwo wywodzi sie z judaizmu-to stawia cie to w rzedzie niedouczonych kretynow.Powtarzam jeszcze raz,to,co juz napisalem wczesniej.Ale skoro ty tego nie dosc,ze nie rozumiesz,to jeszcze nie sprawdziles-taka jest moja odpowiedz. Nie pisz jakich swoich halucynacji.Np.o tym,ze ja nie czytalem Biblii.Czytalem ja nie raz.Ty-najwidoczniej nie.Poza tym twoja wiedza nie tylko o Biblii jest bardzo bliska zeru.Jak wymyslisz co madrego,to zapodaj.Bzdury sobie daruj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ksiaze ksiecia ksieciu
No daj spokoj malutka.Zebysmy my sie dowiadywali czegokolwiek od ateistow?To chyba zart.My wiemy jakie sa przyczyny tryumfu chrzescijanstwa i nie musimy czytac ateistycznych bredni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Narodziny chrześcijaństwa \"Na początku byli nieliczni i jednomyślni. Skoro zaś rozrośli się w tłum, natychmiast dzielą się i rozłączają i każde chce mieć własne stronnictwo tak, jak pragnęli tego od początku. I znowu podzieleni jedni drugich potępiają zachowując tylko wspólną nazwę, jeżeli zachowują cokolwiek wspólnego. Wstydzą się porzucić jedynie nazwę, poza tym każdy ma własne zasady. Tym bardziej dziwny jest ich związek, że nie widać by opierał się na jakiejś trwałej podstawie. Trwałą zaś jego podstawą był bunt, spodziewana stąd korzyść i strach przed obcymi. Oto, co umacnia ich wiarę (...) Przyciągają do siebie męty i zmyślają okropności (...) odpędzają od nauki wiary wszystkich ludzi mądrych, a dopuszczają tylko głupców i nędzników\" 178 r. n.e.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
\"Chrześcijan mnogość, złoto, zabiegi, przesądy, podniosły moją wielkość, utwierdziły rządy\" Konstantyn Wielki To za sprawą Konstantyna z religii zakazanej chrześcijaństwo stało się religią uznaną i urzędowo wspieraną:) Justynian kolejny:) \"... wiara w Chrystusa wydawała się niewzruszona, ale i tu działał na zgubę poddanych, pozwalając kapłanom swobodnie krzywdzić sąsiadów. Kiedy na przykład udało im się zagarnąć jakieś przyległe ziemie, cieszył się wraz z nimi sądząc, że jest to rzecz bardzo miła Bogu. A rozstrzygając tego rodzaju spory uważał, że postąpi pobożnie, jeśli pozwoli wygrać proces człowiekowi, który pod płaszczykiem religii zrabował coś, co do niego nie należało. Sprawiedliwość polegała według niego na tym, by kapłani zawsze brali górę nad przeciwnikiem. Sam zresztą, ilekroć bezprawnie wszedł w posiadanie dobytku ludzi żyjących czy zmarłych i natychmiast przekazał go Kościołowi, był bardzo dumny z tej swojej rzekomej pobożności, chociaż robił to tylko w tym celu, aby majątek nie wrócił do pokrzywdzonego właściciela. Z tych samych powodów popełnił niezliczone morderstwa, gdyż usiłując zjednoczyć ludzi w wierze w Chrystusa zabijał bez litości wszystkich innowierców. Nawet to robił pod płaszczykiem pobożności, czyny takie nie były dla niego zabójstwem, o ile ofiara wyznawała inną religię..\" Tak rodziło się krzepło chrześcijaństwo..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
książe, nie rozśmieszaj mnie i innych i z siebie nie rób głupka. Nigdzie nie napisałem, że jestem ateistą, wprost przeciwnie, mam poglądy pogańskie ale nie ateistyczne. To powiedz mi książe skąd się wzięło pojęcie judeo-chrześcijanie????? Miły internauto, daj sobie spokój, b już zaczynasz mnie nudzić. A kontakt ze mną w związku z moją działalnością w dziedzinie tarota to: bmblondyn@wp.pl. Łączę pozdrowienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jezus był Żydem :) wysyłając z misją swych apostołów nakazał im odwiedzać tylko Żydów: \"Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela\" Mt 10 jakiś czas potem zmienił zdanie ciekawe dlaczego ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
książątko a wg ciebie to skąd się wzięło chrześcijaństwo??? Co bardziej szaleni faszyści twierdzili, iż Jezus miał wszystkie cechy aryjskie i jego matka była aryjką :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do blondyna
Podam ci w skrócie, żebyś nie musiał się meczyć z czytaniem. I tak pewnie niewiele zrozumiesz, jednak spróbuje Jezus nauczał że: Królestwo Boże jest wspólnotą, gdzie Bóg jest głową, a ludzie członkami, a on sam jest jego przyczyną i gwarantem nienaruszalności; on sam jest Synem Bożym; według nauk większości Kościołów - prawdziwym Bogiem, ale i prawdziwym człowiekiem; jest współstworzycielem Wszechświata; on jest bożym barankiem (barankiem paschalnym) ofiarowującym swoje życie, aby dać ludziom możliwość uzyskania zbawienia; wiara w to, że jest on Synem Boga, posłuszeństwo i miłość do niego uobecnia cud nowego narodzenia - narodzenia się w Królestwie Bożym; nowe narodzenie daje nową naturę, uzdalniając takich ludzi do posłuszeństwa jego przykazaniom wypowiedzianym m. in. w Kazaniu na Górze; powróci "w obłokach niebieskich" w "Dniu Pańskim", aby dokonać sądu nad światem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do blondyna
Wioski po łacinie nazywano pagus i właśnie od tego słowa powstało określenie "pogaństwo" (według części odmiennych opinii słowo paganus oznaczało pierwotnie "górala", mieszkańca górskiej gminy pasterskiej). Początkowo określenie to nie miało więc pejoratywnego znaczenia wieśniak. Hhahahhaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do blondyna----> i coś człowieku udowodnił, że jesteś ortodoksyjnym katolikiem, bądź sobie, mnie to nie przeszkadza, a tobie przeszkadza, że ja jestem człowiekiem o innych poglądach. Zapomiałeś o pierwszej zasadzie sceptycyzmu: to że wszyscy uważają co s za prawdę, prawdą być nie musi. To że wszyskie kościoły tak uważają, wcale tak nie musi być. Newton, opisał świat wg swoich poglądów i co z tego, czy tak świat wygląda. Einstein pokazał, że jest całkiem inaczej, a obiektywnie może być tak, że my nie jesteśmy w stanie objąc tego naszym umysłem. Przyznaję że nie wiedziałem, iż paganin, to wieśniak, ale wydaje mi się, że żałosnym wieśniakiem jesteś ty śmiejąc się z własnych dowcipów. A skąd ta pewność, żeś taki mądry, a ja głupi, że nie zrozumię twoich wypocin, porośnij trochę i poucz się jeszcze, boś za chudy w uszach do mnie, wnioskując z tego coś napisał, czy napisała. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no i jeszcze jedno, Twój Jezus mnie nie interesuje, dla mnie istnieje Jezus ezoteryczny, Syn Człowieczy, ale to już za trudne dla ciebie, boś jeszcze w stadium zarodkowym.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uważam, że prawdą jest to, co ludzie mówią o Biblii, a mianowicie, że jest pełna wartości i wzorów do naśladowania. Każdy się z Nią styka, nieważne, czy jest wierzący, czy nie. Słyszymy Ją w kościele podczas nabożeństw, na lekcji religii, historii czy języka polskiego. Często ludzie sami, indywidualnie sięgają po Nią, gdyż uważają Ją za interesującą lekturę. Biblia chce nam przekazać, żebyśmy byli dobrymi ludźmi, postępowali według zasad moralnych wobec siebie i swoich bliźnich. Uczy nas miłości do Boga i ludzi. Pragnie, abyśmy byli szczerzy i uczciwi. Chce, żeby ludzie szanowali swoich rodziców, Boga i wszystkie istoty żyjące na tym świecie. Blondyn zastanawiam się dlaczego schowałeś się tak daleko przed Bogiem? Dlaczego nie szukasz prawdy w Biblii?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
solansz Biblia chce nam przekazać, żebyśmy byli dobrymi ludźmi, postępowali według zasad moralnych wobec siebie i swoich bliźnich Sila, moralne życie było nauczane wiele tysiecy lat przed Jezusem. Nie krzywdź innych, nie krzywdź siebie, zyj moralnie, każda szanująca się religia w dziejach ludzkości nauczala własnie tego. Chrzescijaństwo nie wniosło więc do tematu niczego nowego. Skuteczność nakazów sami widzimy jaka jest, dekalog nie dziala i to smutne, że ojcowie koscioła nie wiedzą dlaczego. Są religie które poszły dalej niż sila, nauczały samandhi- panowania nad umysłem a jeden oswiecony panna- właściwego wglądu.Dopiero to na zawsze zmienia. Nie chodzi więc o to by kogoś naśladować i czegoś nie robić, tylko by takim się rzeczywiście stać - urzeczywistnić dobre cechy w sobie- a wtedy nie ma takiej mozliwości by kogoś skrzywdzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×