Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nefretetka

alkoholizm

Polecane posty

Gość vggggg
Wiesz co to współuzależnienie? Masz wszelkie syndromy. Masz spaczone myślenie osoby przeświadczonej o bezwyjściowości swojego położenia, dajesz się manipulować i zastaraszać, żyjesz w piekle, a nie potrafisz racjonalengo kroku zrobić , żeby się z niego uwolnić. Spieprzysz sobie dziewcznyna życie. Wszystk e ,ale to wszytskie twoje wysiłki powinny iść w kierunku wyrwania się z tego piekła. A ty miast myśleć o własnym kącie wpuściłaś sie w jakieś kredyty. I co to znaczy, że zostawił cię z nimi Twoj były? Jak dla mnie znaczy to tyle, że masz syndrom ofiary, dałaś się po raz kolejny komuś zmanipulować, nie wiem, pożyrowałaś tę pożyczkę, cyz wzięłaś ja na siebie w każdym razie walnęłaś setne głusptwo. Podsumowując: wszystko jest w Twojej głowie, jakbyć chciała to być zerwała z życie w rodzinie alkoholików. Można, moja panno, można. Można mieć w sobie siłę, żeby kopniakiem zamknąć dzwi za sobą i nie oglądać się na zapitych rodziców, którym nie pomożesz. Jedyne co możesz i co zalezy naprawdę od ciebie to ratowanei twojego życia. Można, powtórzę jeszcze raz, bo przez to przeszłam. Nie łudź się terapiami, nie łudź się, że pójdą się leczyć. Nawert jak pójdą, wrócą do nałogu. Nie będzie dorze. Bierz dziewczyno nogi za pas. A na razie przejdż się do ośrodka terapii uzależnień, to dośc prężnie działające ośrodki, wszytsko za państwowe pieniądze, oferują tam terapię DDA. Przyda ci się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vggggg
Co zaś do chłopaka, FATALNY pomysł z zapraszaniem go do domu. Masz patologiczny, toksyczny dom i rodziców na gazie - to nie jest miejsce, gdzie można zaprosić kogoś, na kim ci zależy. Powiedziałabym nawet że takich rzeczy się po prostu nei robi komuś drugiemu, ja byłam wściekła, gdyby mnie chłopak naraził chociaż na zapaszek przetrawionej wódy od mamy albo od taty. My dear, nie masz domu - im się prędzej oswoisz z tą myślą, tym lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Córka alkoholika
Rozumiem twoją sytuację, nawet nie wiesz jak bardzo... Wiesz, aby twoim rodzice zrozumieli co robią ze sobą, ze swoim zyciem muszą spaść na totalne dno-albo z niego powstaną, albo poprzez swój wybór w nim zostaną. Spójrz na siebie-jesteś pracowitą, zaradną, dbającą o dom kobietą w moim wieku :-) czy ty w ten sposób pomagasz rodzicom? Wydawałoby się, że tak bo mają co jeść, w domku jest czysto i w tym błąd!!! Oni nie zrozumieją w ten sposób, że się pogrążają, że mogą siegnąć tego dna o którym pisałam wcześniej. Jeśli dasz radę finansowo i emocjonalnie odciąc się od nich, zrób to jak najszybciej-wyprowadz się, żyj skromniej ale sama!!! (ementualnie z chłopakiem :-) ) Oni oczywiście się zbuntują a może ucieszą ale w ten sposób pomożesz sobie, zaczniesz żyć swoim a nie ich życiem-zasługujesz na to!!! Pamiętaj, że w alkoholiżmie taki szok jest potrzebny, to nawet jedna w form terapii. Myśl o sobie i w tej całej sytuacji siebie stawiaj zawsze na pierwszym miejscu-nie ich. Oni nie są małymi dziećmi, poradzą sobie lepiej już gorzej a ty walcz z tym współuzależnieniem!!! WALCZ!!! Odwiedzaj ich raz na jakiś czas, nie rób zakupów, nie sprzątaj-jak będą chcieli żyć w chlewie ich sprawa. Pamiętaj, że nie możesz się poddawać, załamywać, nic nie przychodzi łatwo ale to nie znaczy że masz przekreślać siebie, swoje życie. Uśmiechnij się i proszę przemyśl decyzję o wyprowadzce. Powodzenia :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vgggg dziekuje za szczere slowa. Jestem osoba, ktora nie boi sie krytyki i wiem, ze masz sporo racji. Masz racje, ja nie umiem podejmowac decyzji, sama toi wiem, staram sie z tym walczyc ale nie do konca mi wychodzi. Latwo sie zniechecam i wpadam w jakas taka apatie: patrze na rodzicow, ide do siebie, zamykam drzwi, wlaczam muzyke i gapie sie w sciane. I ciagle z ta chora naiwnoscia dzieciaka wierze, ze sie zmienia. Ale powoli do mnie dociera caly ogrom zla jakie mi wyrzadzaja. Ktos mi kiedys powiedzial, jak sie skarzylam na awantury ojca ( bo ze pije nigdy sie nie przyznawalam) zebym zyla wlasnym zyciem, nie zwracala uwagi. A tak sie nie da jak sie mieszka w jednym mieszkaniu, bynajmniej ja nie umiem. Najgorsza jest wlasnie ta nieumiejetnosc podejmowania decyzji, jak juz zrobie pierwszy krok do czegos to jestem uparta i umiem dociagnac do konca. Ale jak mnie ktos nie kopnie w dupe to bede tak tkwila w takim bagnie. A co do kredytow: teraz widze, ze to byl blad ale bylam zakochana i nawet przez mysl mi nie przyszlo, ze moze mnie zostawic. Naiwna i glupia, juz to odcierpialam i wyciagnelam wnioski. Zostal mi jeszcze rok splacania i musze cos wykombinowac zeby przezyc ten rok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vggggg ja go nie zaprosilam w sumie....sam napisal, ze wpadnie, spal juz u mnie (wtedy rodzice mieli okres trzezwosci). Mialam nadzieje, ze dwa dni przed Swietami nie beda pili, teraz juz nie wiem...jak nie pija jest swietnie, nasz dom nie jest z wygladu melina, mozna kogos zaprosic, nie ma syfu bo o niego dbam....mam mu teraz napisac: \"nie przyjezdzaj bo moi rodzice sa wlasnie na etapie picia? \" Jeszcze nie jestem gotowa zeby mu to powiedziec...corko alkoholika: dodalas mi powera....dzieki :) jakos tymi cieplymi slowami podbudowalas moja wiare w siebie...nie wiem czy mi sie uda teraz wyprowadzic, po cichu na to licze. Jesli mi sie ulozy z moim facetem to moze w lipcu razem cos pomyslimy bo on konczy studia i straci dach nad glowa (teraz ma go w postaci akademika) a do domu tez nie chce wracac bo u niego jest bardzo duze bezrobocie i boi sie, ze nie znajdzie pracy....na razie bede sledzic ogloszenia o kawalerkach, czasem zdarza sie, ze u nas chca wynajac cos w starym budownictwie za niewielkie pieniadze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nefretetka Moim zdaniem obawiasz się jednak zostawić rodziców w takim stanie , za bardzo jesteś związana z własnym domem i rodziną , obawiasz się zrobić krok do przodu i jeszcze ta ufność do kogoś i teraz spłacasz długi , przykre to jest ale nie uderzasz pięścią o stół z tego powodu. Ambitna jesteś , to dobrze. Jak daleko masz do Wrocławia ? Mam pewną propozycję dla Ciebie ale nie tu , jeżeli masz ochotę to napisz do mnie maila , coś podpowiem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ktos podobny do Ciebie
nefretko, rozumiem co czujesz. Sluchaj, zrób tak: jest wiele samotnych starszych osób, poszukaj dojścia zebyś mogla zamieszkac z kims za opiekę:) I z tym kredytem jak ja Cię rozumiem. Ja nikomu nie podzyrowalam kredytu - no najwyzej kredyt zaufania, ktoś kto widzial w jakim jestem stanie udawał, ze sam ma kryzys zeby mnie wykorzystać. Nie udało mu się i zrobił ze mnie przed innymi osobami najgorszą -przepraszam za okreslenie - k...., znał moje slabości i próbowal zmieszać mnie z blotem. Dlatego uwazaj na ludzi, ktorzy nagle tez okazą się "biedni i samotni" gdy uslyszą o Twojej sytuacji. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziekuje za odzew :) Kuglarz....do Wroclawia mam niedaleko. Podaj adres albo ja podam...? ja jestem bardzo zwiazana z moja rodzina, to prawda bo oni zawsze byli moimi przyjaciolmi- w okresach trzezwosci mowie im o wszystkim. Kiedys pili ale nie bylo to az w takim stadium jak teraz. Pracowali, maja wyzsze wyksztalcenie....odkad przeszli na emeryture (mama bo tato jeszce pracuja chociaz w niepelnym wymiarze godzin i ma nienormowany czas pracy co tez mu pomaga w nalogu) sytuacja staje sie powoli tragiczna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do nefretetki
moze powiedz im, ze nie będziesz ich ratować jak będą sobie próbować odebrać zycie. Bo w przypadku alkoholików jest to jak najbardziej prawdopodobne i możliwe, możliwe jest też zapicie się na śmierć. Powiedz im na jaką perspektywę Cię skazują. I powiedz im, ze wrócisz jak oni przestaną pić i ze sprawiają, ze czujesz się sama na świecie. Jak tak będziesz trwać na tej "karuzeli" to w końcu sama sfiksujesz i będziesz lgnęła do kazdego, kto nie pije , nie jest agresywny i powie mile słowo. O ile juz tak nie jest. To nie są zarty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jest tak. Jestem naiwna i ludzie to widza....a to co piszesz...mowilam po 100 razy. Chcialam sie truc...jak grochem o sciane..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do nefretetki
im się chrzani w glowach z nadmiaru czasu. Poza tym mozliwe, ze w Twojej rodzinie juz gdzies wczesniej był problem, w innych pokoleniach...nie znam się na psychologii, ale to nie wzięło się znikąd. Jesteś mnie odporna na stres, masz pewnie zaniżone poczucie wartości własnej - poczytaj o DDA. Jeśli Ci się uda będziesz silniejsza i bardziej świadoma niz ludzie z tzw. normlanych rodzin, gdzie panuje miłość. Tylko nie wiem, czy uda Ci się wypracować to coś, co sprawia, ze lgnie się do osób, które mialy szczęśliwe dzieciństwo.Ale na razie to trzeba wyjsc z tego bagna, w jakim jesteś. Dom kojarzy Ci się z niezbyt dobrymi sprawami i takie związki mozesz potem chcąc niechcąc powielać. Powiem Ci, ze sama decyzja o podjęciu terapii jest trudna, bo czlowiek nie chce się prZelamać i otworzyc. A co do rodzicow - są procedury, mozna ich zmusić do leczenia, jesli będą zagrażać sobie albo otoczeniu, ale to np. gdy dojdzie do próby samobójczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nefretetka Trochę to jest dziwne, że Twoi rodzice , ludzie po studiach nie potrafią się pohamować i piją , obiecują że nie będą i znowu to samo, czyżby z biedy ? Nie uwierzę w biedę . Z całą pewnością , kiedy pracowali to byli szanowani i na wysokich stanowiskach . Być może dyrektorskie stanowiska zajmowali , nie wiem tego ? Być może teraz będąc na emeryturze brakuje czegoś Twoim rodzicom, podobno tak bywa, że ludzie nie widzący dla siebie perspektyw szukają pocieszenia w kieliszku i to dotyczy dyrektora , który już nie jest potrzebny i robotnika, który nie może znaleźć pracy . Tego nie byłaś uprzejma napisać ale tak czuję, że rodzice bardzo dbali o Ciebie i zapewne świetnie zawsze wyglądałaś i się ubierałaś. Teraz zastanawiasz się co dalej ? Pomyśl jak sobie i rodzicom pomóc , przed Tobą jest cudowne życie , trzeba tylko mieć trochę szczęścia w życiu i to co teraz zrobisz to tylko od Ciebie zależy :) p.s. mój adres mail podałem , kliknij proszę na czarny nick kuglarz jeszcze jedno, uważaj na tak zwanych pocieszycieli , którzy niczego konstruktywnego nie proponują

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja tez sobie zdaje sprawe, ze to po czesci z nadmiaru czasu. Prosilam \"mamo, znajdz sobie jakas pasje, kiedys tak pieknie malowalas...\" podtykalam jej pod nos welne na sweter, ciuchy do przerobki, namawialam zeby poszli do znajomych, gdziekolwiek, pojechali na wczasy. Wszytsko na nie. Nie wiem, moj dziadek ze strony ojca byl alkoholikiem, jego rodzice sie rozwiedli bo babcia nie mogla zniesc alkoholizmu....to pewnie odcisnelo pietno. W rodzinie mamy alkoholu nie bylo a jesli to bardzo niewiele z tego co wiem. Mama chyba zaczela pic zeby dotrzymac towarzystwa ojcu, sama nie wiem. Ja nie jestem zrazona do wizji domu...ja pamietam te piekne chwile bez alkoholu i to mnie boli bo wiem jaka moja rodzina byla kiedys i jak jest fajnie jak nie pija...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do nefretetki
co do faceta, powiem jedno: WYMAGAJ. Trzym się. i nielicz, ze na kafe ktoś Cię wyslucha - wiem, jak to jest zebrać o uwagę, ale nie tędy droga. Terapia, praca, zaufany przyjaciel i wyprowadzka z domu. A od tego gnojka co Cię wkręcil w kredyt nalezaloby kiedys odebrac dlud, ale to nie najpilniejsze w tej chwili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kuglarz-mama byla nauczycielka a tato rzeczywiscie dyrektorem. Zaczal pic w takich ilosciach jak stracil prace i okazalo sie, ze dla 50-letniego mezczyzny nie ma zadnej posady mimo wyksztalcenia. Fakt kiedys zapewniali mi wszystko, ukochana coreczka ale nie moge powiedziec, nie jestem rozpieszczona. Zawsze sporo rzeczy kupowalam po dlugim oszczedzaniu, jakos glupio bylo mi ich prosic o kase. Zaraz po maturze dostalam staz i poszlam pracowac bo nie chcialam zeby jeszcze lozyli na moje studia. Studiowalam zaocznie, placilam za to z wlasnych pieniedzy, im staralam sie pomagac finansowo bo bywalo krucho. Ale czasem amm wrazenie, ze wtedy nie bylo tak zle. Jakos tak potrafilismy zyc razem a nie obok siebie...ale to ich picie sie poglebialo no i teraz jest to co jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja juz nauczylam sie wymagac :) teraz juz nie zadowalam sie byle czym :) a na kafe napisalam bo poczulam dzis, ze juz dluzej tego nie zdusze w sobie a na rozmowe w realu nie bylam jeszcze goitowa..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do nefretetki
i zmień pracę na lepszą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hmmm.....co do pracy to nie wiem, ja nie mam jeszce studiow skonczonych, a zarabiam 1200zl, moze to nie duzo ale u mnie w miescie sporo. i kocham te prace, czasem dzieki niej tylko miewam dobry humor

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do nefretetki
ja zostalam w dysfunkcyjnym domu, mialam wiecej lat niz Ty i nie zarabialam nawet tego.zazdroszczę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Córka alkoholika
Ja też bałam się powiedzieć swojemu chłopakowi o tym, że tato pije. Pamiętam, jak miał do mnie przyjechać i spać a tu właśnie trwała "faza". Czułam ogromny wstyd, bałam się jego reakcji, bo znaliśmy się krótko. Gdy był u mnie opowiedziałam mu o wszystkim, przytuluł mnie, ucałował i przeżywał całą tę atmosferę bardziej ode mnie :-) Cóż to była za ulga. A może powinnaś powiedzieć o wszystkim chłopakowi. Jeśli to jest związek, który ma być trwały to powinien opierać się na szczerości i zaufaniu. Jestem przekonana, że razem będzie wam łatwiej przetrwać ten trudny czas, szczególnie dla ciebie a co za tym idzie, może pomyślicie o waszym wspólnym zamieszkaniu-chociażby jakieś plany? Nie oszukuj go, gwarantuję, że nie ucieknie od ciebie z tego powodu. Nie zmyślaj zabawnych historyjek tłumaczących twoich rodziców, bo kłamstwo ma krótkie nogi. Pamiętaj, że ty nie pijesz - ty jesteś tylko ofiarą alkoholików!!! Nie pozwól na to, aby rodzice manipulowali twoimi uczuciami, bo w żadnym wypadku nie ma tutaj twojej winy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zarabiam tyle dopiero od miesiaca, wczesniej bylo mniej i to sporo :P dlatego sie zaczelam zastanawiac nad wyprowadzka, te pieniadze by mi w tym po prostu pomogly.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja wiem, ze on nie ucieknie, tym bardziej, ze widze, ze on jest szczery ze mna i mowi mi o czasami tez niewesolych sytuacjach u niego w domu. Tym bardziej mam poczucie winy i boje sie, ze bedzie sie czul troche oszukany. Ale jak juz mam zamiar mu poiwiedziec to sie blokuje i koniec. JA NIGDY Z NIKIM O TYM NIE ROZMAWIALAM. tu na kafe zaczelam dzis. Pierwszy raz. I juz widze jak wiele mi to poglo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Córka alkoholika
Jestem dziś troszkę natrętna dla ciebie, ale uwierz mi, bardzo chciałabym ci pomóc. Czasami trzeba przełamać w sobie lęk i powiedzieć to, co i tak powiedzieć będzie trzeba. Powinnać nauczyć się żyć z alkoholizmem i przestać traktować ten temat jako tabu przynajmniej w stosunku do twojego chłopaka. Jak mam cię przekonać, że razem będzie łatwiej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nefretetka, Poszukaj w księgarniach książki \"Zanim rodzina ciebie wykończy i zanim ty wykończysz rodzinę\" autorka Anna Atras - skoro się boisz, skoro niebardzo możesz udać się do grup DDA spróbuj poczytać jak autorka sobie z tym poradziła. Rozmawiałem z nią osobiście - jest niewiele starsza od Ciebie, a będąc w Twoim wieku mówiła i myślała tak samo jak Ty. Ona krok po kroku pisze i podaje jak wyjść z DDA. Powiem Ci - Ty juz nie masz czasu na zastanawianie się. Najwyższy czas na działania - jesteś na granicy wytrzymałości psychicznej. Jesli nie zaczniesz od zaraz - skrzywdzisz każdego chłopaka jakiego poznasz. On będzie cieprpiał i Ty będziesz cierpiała. Tutaj nikt kto się z tym nie spotkał i nie przeżył, tak na prawdę nie jest Ci w stanie pomóc. Mimo okazanego Ci tutaj współczucia, nic nie zyskujesz. Po wyłączeniu się wracasz w ten kierat na nowo. U Ciebie już trzeba działać natychmiast!!!!!!!! Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do corki alkoholika: kazde Twoje slowo jest dla mnie bardzo wazne bo madrze radzisz. Tylko to jest u mnie tak: jak juz mowilam, bylam z kims bardzo dlugo. On mnie skrzywdzil bardzo. Potem rowniez dwoch facetow sie pobawilo moimi uczuciami. I skonczylam sie zakochiwac. Zaden facet mi sie nie podobal, kazdego odtracalam. Postanowilam byc singlem. JEGO zobaczylam na imprezie na ktora wyciagnela mnie moja przyjaciolka patrzaca z przerazeniem na moja rosnaca depresje. I pierwszy raz w zyciu nogi mi sie ugiely, serce zatluklo i koniec. Taka \"milosc od pierwszego wejrzenia\". I coraz bardziej mi zalezy i coraz bardziej boje sie, ze mnie odtraci a on nie okazuje latwo uczuc...dlatego sie boje. Mars: dziekuje :) postaram sie gdzies zdobyc te ksiazke. A dzis potrzebuje bardzo rozmowy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do nefretetki
zabezpiecz się przed brakiem rozmowy - ja zostalam w pewnej chwili odtrącona, nadal trochę czuję się jak bankrut emocjonalny i przestrzegam Cię przed sytuacją, gdy nie masz nikogo, kto Cię wyslucha. Jakis czas temu odwrócili sie ode mnie wszyscy, w kilku osobach pokladalam nadzieję, widzieli ze jestem napastliwa, wybuchowa. W koncu trafialm na terapię. W domu mialam ciagle wyzwiska, ciagle niezadowloenie z tego co robię, co mi się nie udalo albo co chcę zrobić. Z jedną osobą, ktora jest Ci zyczliwa dasz radę, ale uważaj na ludzi, ktorych nie zdążyłaś poznać. Jednak po jakimś czasie będziesz mieć - albo juz masz- super intuicję do ludzi podlych . BoDDA są bardzo empatyczni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Córka alkoholika
A ja trwałam przez 6 lat w związku z człowiekiem, którego myślałam, że kochałam a on...nigdy mnie nie rozumiał, nigdy nie chciał zrozumieć tego co przeżywam w środku. Na dodatek jego rodzina uważała mnie za kogoś "gorszego" bo on chol...mgr inż. a ja wówczas początkująca studentka podrzędnej uczelni. Zerwałam bo miałam dość! Moje uczucia skierowałam do przyjaciela z którym praktycznie przebywałam codziennie, gdy myślałam, że wszystko układa się po mojej myśli oświadczył mi, że jest gejem :-) Później kolejny krótki związek i tak oto poznałam tego, który jest dla mnie tą piewszą prawdziwą miłością. Jak widzisz też troszke przeszłam i nauczyłam się jednego-że nigdy, przenigdy nie będę niczego ukrywała, będę otwarcie mówiła o sobie, swojej rodzinie i przede wszystkim o tym co mam ukryte gdzieś głęboko w sercu. Miałam taki okres w którym myślałam o tym, ile osób będzie płakało na moim pogrzebie a było to spowodowane długim piciem ojca -dziękuję Bogu za to, że dał mi wówczas siłe i to światełko nadziei na to, że będzie lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×