Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

SaMaMaMa

Już nie chcę być sama...

Polecane posty

Gość ejjjjjjjjjjjjjjj
samamama czekam na ciąg dalszy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
...no ja też czekam...(ale paradoks...)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Łapię doła. Giganta. Wszystko sie wali. Wszystko jest nie tak. Muszę się wypłakać, upić, nie wiem sama co zrobić. Muszę się wygadać chyba. Ach, te przyjaciółki co to wysłuchają i wiem co powiedzą. A nie tego oczekuję. Rany mam nadzieje że to minie niedługo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
...no ale coś się wydarzyło, coś zrobiłaś, czy taki dół- niespodziewanka??? Wiesz dobrze, że to mija- nie pierwszy on (dół owy) i nie ostatni w życiu...nie ma się co męczyć, daj sobie poryczeć, ponarzekać- masz do tego pełne prawo. Potem otrzesz łzy, złagodniejesz może trochę ( mam tu na myśli te Twoje plany dotyczące wiadomo kogo) zobaczysz, że teraz już tylko lepiej może być...Przyjaciółki, które mówią POWINNAś ZROBIć TAK...albo ALE TY JESTEś NAIWNA...nienawidzę tego, nienawidzę, jak ktoś, kto nam jest potrzebny do opatrzenia rany wierci w niej, chce zrobić rewolucję, traktuje nas jak poborowego na poligonie...Kobieto, pięknie sobie żyjesz, zrobiłaś takie postępy, dowiodłaś, że wiesz, jak trzeba żyć, udowodniłaś, że miłość najważniejsza...jesteś wspaniała!!!!!!!!!!!Ja też już próbuję. Nieporadne te moje ruchy, ale od czegoś muszę zacząć :) Pozdrawiam!!! Nie jesteś sama!!!! Czekam na nowy wpis...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Staram się błyszczeć, ale chwile słabości jak widzisz miewam. Dobrze gdy wtedy się wypłaczę. Usiąde i pomyśle: co mam i co wygrałam. I juz jest dobrze. Jak dobrze, że tyle wolnych dni niedługo. Zabiorę dzieciaki i gdzieś ruszę, gdzie problemy wydadzą się jeszcze mniejsze:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
Jak dobrze, że masz dużo wolnych dni, że masz możliwość ruszenia się z dziećmi z miejsca- doceniaj!!! Ja też staram się trzymać klasę, uśmiechać, mieć luz, oddychać i świadomie żyć...ale jak momentami nogi się uginają, to to nie jest koniec świata i każdy ma do tego prawo, a że ktoś to zobaczy- trudno... Daj spokój sobie samej, pozwól sobie na to...cała reszta nie ma znaczenia...w moim domu kolejne nieszczęście- pożegnaliśmy domowego pupila...patrzyłam, jak cierpi moje dziecko, płakaliśmy oboje, a ja miałam ochotę zabić mojego męża...byliśmy we czworo...zostało dwoje...teraz już w górę, teraz już przed siebie, bez oglądania się wstecz...Życie to nie gra...można pomyśleć, że ja właśnie przegrywam- zostaję tu, sama, porzucona...dla mnie poczucie czystości w sumieniu jest wartością najważniejszą- mój dom, mój syn...po to żyję, a on- chciał iść to poszedł, może to dla niego odpowiednie, może tak musi, a ja muszę zostać na lotnisku i mieć czyste sumienie...a jakk uda mi się złapać mojego anioła, to będę najszczęśliwsza na świecie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cieszę się że Cię poznałam. Myślę, że mogłabym się zaprzyjaźnić z taką istotką jak Ty :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
hehe...też tak o Tobie myślę :) :) :) ISTOTKO ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
P.S...a jutro służbowo będę w Warszawie- pomacham Ci ok ?? ;-)jak dobrze pamiętam, to tam właśnie można Cię znaleźć....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, możesz mi pomachać... Właśnie można mnie znaleść w tych milionach ludzi, gdzieś się tu błąkam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
Pomachałam :)) zrobiłam swoje i wróciłam... heh...rozglądałam się po ulicach:) w poszukiwaniu Ciebie, ale chyba nigdzie Cię nie widziałam :(...szkoda, że ten mój anioł (ten, co się tak dobrze zapowiadał) milczy od dwóch dni...albo ja już kompletnie facetów nie rozumiem, odwykłam od ich specyficznego języka (mowa milczeniem lub niedopowiedzeniami) albo ich nigdy nie rozumiałam albo olał, bo mu się TYLKO WYDAWAŁO...i zgadnąć nie trudno, że to ta ostatnia koncepcja jest mi jakoś najbliższa...pewnie jest z tych nielicznych (a może licznych, do których ja nie miałam szczęścia, bo i jak miałam mieć, skoro jeden, jedyny, żaden inny...aż tu nagle sru...)którzy doceniając to, co mają, potrafią na chwilę zatrzymać się, popatrzeć na tą swoją kobietę, którą kiedyś sobie wybrali, z którą przeżyli tyle przeróżnych chwil, która zawsze przy nich była...i zobaczyć, że można się otrząsnąć z naleciałości czasu, rutyny, pewnie też coś wybaczyć...i już...a to przecież jest wspaniałe: no to co- na pociechę można w takiej sytuacji sobie dodać, że jeśli tak, to miałam rację co do człowieka, że jest dużo wart, że wie...mam rację? A ja dalej będę sobie powtarzać JUż NIE CHCę BYć SAMA, JUż NIE CHCę BYć SAMA...Jak nastrój SaMaMaMa?? Już? Już po boleściach??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj, już po złych myślach. Nie wiem nawet gdzie teraz są. W najbliższych dniach czeka mnie jeszcze spotkanie z ... Zobaczymy, czy zmięknę?... Czy warto poświęcać na to czas i energię? Przyszłości nie widzę tu żadnej z nim. Widzisz jak to trudno jest z tymi facetami. A mówią , że to kobiety sa niepojęte;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
...no i właśnie tak to wygląda, że jesteś NIEPOJĘTA...nic nie masz w środku???? Hm??? Bo wiesz, miłość to miłość- taka sama, jak wtedy, gdy się miało 15 lat...unosi i lecisz!!!! Ok, może się nie znam, ale proszę, NIE PRZEGINAJ!!!!! Szlachetne zdrowie....znasz pewnie ;-) Mój ANGEL drgnął...nie wie, jest pomiędzy...niesamowity facet, niesamowity...dzisiaj mój dyżur- ja będę beczeć i rzucać się po łóżku...ależ to jest popaprane...ta babka ma anioła...mój od razu się rzucił w wir nowej miłości...pozazdrościć...niesamowity facet....CO MAM ROBIć???TYLKO CZEKAć MOGę...CHYBA.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
P.S. bo o zapominaniu to zapomnij ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
Zrobiłam coś, co jak myślałam zupełnie nie leży w mojej naturze. Jasno, prosto, zwięzłowato dałam do zrozumienia ANGELOWI, że nie mam ani ochoty ani sił na takie coś. Wszystko jasne, w sumie, to wygląda jak jakieś pożegnanie (nie wiem czego, skoro w sumie nie mieliśmy czasu, żeby nas coś połączyło poza dzikim zachwytem i kilkoma wspólnymi chwilami). Całe życie grzecznie czekałam, wybaczałam, rozumiałam, a w zamian nie miałam nic. Niczego nie oczekiwałam-niczego więc nie dostawałam. Byłam jak matka, która zawsze przyjmuje, pogłaszcze, ukoi, wybaczy i kocha bezwarunkowo. Nie chcę być matką. Sprawa jest prosta, skoro jestem miłością jego życia-to dlaczego on nadal jest z nią??? Ano właśnie, tu zaczynają się schody. Każdy facet w takim momencie zawsze "potrzebuje czasu", "musi przemyśleć" i cholera wie co jeszcze?? A ja?? OK, rozumiem, ale przecież on właśnie dokonuje wyboru, albo nawet nie musi wybierać, bo nie ma się nad czym zastanawiać. Wspaniale się słucha tych słodkich słów, wspaniale się je wypowiada, tylko dlaczego życie niczego nie potwierdza? Jestem tu i teraz, cała dla niego. A on mnie nie chce, albo chce, ale przewiduje dla mnie "ławkę rezerwowych". No nic kochane Panie. W głębi serca bardzo chcę otworzyć drzwi któregoś dnia i zobaczyć jego. Zrobiłam wszystko, co mogłam. Serce krwawi. Zapadła cisza. Jeśli rzeczywiście jestem dla niego, to wie co robić. Prawda?? Jeśli to było złudzenie, albo nie ma w sobie dostatecznej siły, to ja z tym i tak nie dałabym sobie rady.Trzymajcie za mnie kciuki, bo znowu się chwieję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1. Moja matka : została wdową w wieku 36 lat (mam jeszcze brata). już z nikim się nie związała. 2. Moja sąsiadka: w podobnym wieku została wdową (tam było 4 dzieci). Ma drugiego męża. Różnie w zyciu bywa. Przybywa rozwodów więc takim osobą coraz łatwiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tes sama też mama
SaMaMaMa...daj znać, co sie wydarzyło- miało być spotkanie...trzymam kciuki za Ciebie. Ja strasznie mieknę...Dowiedziałam, się że jestem aniołem, a on taki zwykły...że dalej o mnie marzy i śni, wielbi i wzdycha..szkoda słów. Nie mam już siły.O co tu chodzi????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Spotkanie było. I znów jesteśmy razem. Na starych zasadach. Czyli nic nie buduję, nie tworzę. Nie chciałam tak, ale tak mam. Sobie powiedziałam, że i tak będę czujna. Aż wypatrzę swojego osobistego anioła. Takiego mojego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
Jakże by było dobrze i łatwo, gdyby wszystko miało jeden z dwóch kolorów: biały albo czarny- nic pomiędzy, żadnych wątpliwości...nie ma tak. Bardziej zależy Ci na zasadach, czy na miłości??? Ja planowałam jednego jedynego faceta na całe życie- nie był cudem, ale był mój, mam z nim dziecko...i co? Ano- nie tak chciałam, ale tak mam: on mnie olał, mam ewentualnie do wyboru "celibat" na resztę życia...ale jakoś tego nie czuję ;-) Wiem, to trudne, bo te układy, do których czasem życie nas zmusza, nie są wymarzoną sytuacją. Znam to, bo w głowie siedzi mi ten mój anioł, a on nie robi nic...nic...kompletnie...zostawia wszystko jakiemuś własnemu losowi- tokowi. To jest dopiero chore !!! Nie widzieliśmy się od kilku miesięcy, kontakt- jakiś był...słodycz...ale wychodzi na to, że on niczego nie chce, niczego nie oczekuje, wielbi, kocha, zawsze tak będzie...bla bla bla....dupa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blizniak_
standard - tymczasowe związki , byle jaki byle był.... a jak sie znajdzie książę to będę działać... Z punktu widzenia wolnego faceta nie jesteś kandydatką na partnerkę. Nie zaryzykował bym znajomości znając układ. Faceci ( a ja na pewno ) wolni, w pewnym wieku robią sie ostrożni i nieufni. Nie będą walczyć o wątpliwy związek. Swoje już przeżyli - nie potrzebują kolejnych uczuciowych wojen. Będziesz się miotać w tymczasowości i żyć złudzeniami... /pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość emheniu
ja chlop zostalem przed laty sam z 2-jka dzieci,jedno 2latka, drugie 5latek. Czarna rozpacz, pomogli tescie, ale mialem szczescie, poznalem obecna zone ktora nie bala sie dwojki dzieci, teraz juz jest babcia a ja dziadkiem. A przede wszyskim nie jestem sam jak kolek w plocie. Najwazniejsze nie bac sie i wierzyc w swoje szczescie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
blizniak_ związek który tworze nie jest byle jaki. Jest nie taki jaki powinien być. ALe nie byle jaki. Faceci nieufni? Owszem. Ja też jestem nieufna. Ale takie życie. Sytuacje, układy, przejścia - to wszystko nas tak kształtuje. Powoduje, że coraz nieufniej spogladamy na drugą osobe. Mam nadzieje, że to się zmieni. Póki co trzeba mieć oczy szeroko otwarte;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
też sama też mama zalezy mi na uczciwości. Zasady sa tez bardzo ważne. Ja tak tkwie juz za długo. Może w tym problem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też sama też mama
blizniak_ Twoje podejście jest dziwne...jak kogoś poznajesz, zaczynacie się do siebie zbliżać, to już wiesz, że to będzie na chwilę, albo na resztę życia??????? Bo ja jakoś takiej zdolności nie posiadam, szkoda, żałuję....Ja tak chciałam, bardzo!!!! Mam mojego mężusia, jest ok, nie szukam niczego innego- i posypało się jak domek z kart!!! Jak czuję coś do kogoś, to to nie może być ktoś "bylejaki"...to jest książe...okoliczności sprzyjają, albo nie, można być ze sobą, albo nie, będzie ślub, albo nie. Zbyt wielke czynników ma na to wpływ, zbyt złożone jest to wszystko. Kandydatką....hehe...no sam widzisz, że zawody jakieś robisz-a ja nie. Nie zaryzykowałbyś znajomości- nie skomentuję. Ale wiesz, ja też nie miałabym Ci nic do powiedzenia, znając Twoje poglądy- na tym to polega. Jeśli życie postawi Ci na Twojej drodze kogoś dla Ciebie, to zapewne nie jedno Cię zdziwi, nie jedno będzie Cię bolało, ale miłość to miłość...rzucisz, bo ma zielone oczy, a Ty wolisz niebieskie??? Rzucisz, bo jest po rozwodzie, a Ty chcesz pannę z dobrego domu??? Życze Ci prawdziwej miłośći i dużo szczęścia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leszekrac
A ja marzę o puszystej , uśmiechnietej przyjaciółce, Racibórz i okolice mail cdn00@poczta.onet.pl< br /> Uwaga! po cdn są cyfry zero

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No proszę, idealny temat jak dla mnie... Jestem już po 30-tce i mam już serdecznie dość życia w pojedynkę. Zwłaszcza, że to dla mnie dotychczas było/jest status quo. Jestem typem samotnika, ale jednak ciężko tak - nie mieć z kim się dzielić radościami, smutkami, rozmowami poważnymi, i głupimi gadkami, albo i milczeć sobie szczęśliwie we dwoje... Tęskni mi się za tym. Są tu jacyś 30 letni samotni? Może jacyś Panowie nawet się znajdą? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bardzo samotna
Ja mam 34 lata,10-letnią corke i czuje sie okropnie samotna.Tak samotna ze az boli.Nie wiem co ze mna jest nie tak ze ciagle jestem sama,nie wiem.Moze to kwestia szczescia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeklenta wdowa
Moj mąż zginoł w wypadku, też mam dwójke dzieci i uwierzcie, że wolałabym żeby mnie zdradził i odszedł dla innej. Mniej bym cierpiała, przynajmiej w głowie bym miała jaki z niego łajdak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeklęta wdowa
Mój mąż zginoł w wypadku, też mam dwójke dzieci. Uwieżcie , że wolałabym żeby mnie zdradził i odszedł. Miałabym w głowie przynajmiej, że taki z niego łajdak. Tez mieliśmy zloty i upadki ( bez zdrad) ale teraz się tego nie pamięta albo patrze, że potem się godziliśmy i było dobrze. Czuje niedosyt naszego związku. Nie potrafie być sama. Wiem, że mój mąż chciałby żebym znalazła sobie kogoś innego, moje dzieci też, ale nie potrafie...Nie potrafiłabym związać z kimś mając ten mój ciężąr przeszłości - nie wiem czy dobrze to nazwałam, bo moje dzieci nie są dla mnie ciężarem ale bałabym się, że dla kogoś by były.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czasem lepiej samej niż z pijakiem,czy łajdakiem:-P Musisz bardzo dokładnie wybierać,trafisz na swojego,teraz musisz zwracać uwagę nie tylko jak ciebie traktuje,ale też dzieci-jesteś za nie odpowiedzialna,nie zrób głupoty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×