Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość pestecka

trace znajomych bo przstalam pic

Polecane posty

Gość pestecka

przestalam z roznych powodow i jest mi z tym dobrze pialm co 2 dzien (upijalam sie zleksza) ale za to mialam duzo znajomych co lubia wypic ...przez picie moje malzenstwo o malo co nie rozpadlo sie (maz nie pije) wydawalo mi sie ze maz nudziarzem jest bo nie pije ..jest sztywny bo nie pije a ludzie abstynenci to nie ludzie do towarzystwa bo nie pija........caly czas byl alkohol bez niego nie bylo zabawy ani odpowiednich znajomych nie cierpialam odwiedzac ludzi nie pijacych bo nie stawiali piwka i nudzili mnie .........jestem szczesliwa ze nie pije ..wreszcie moje malzenstwo nabralo barw a maz jest wspanialym wesolym czlowiekiem nie wiem dlaczego pilam dlaczego alkohol mnie tak opetal stal sie moim przyjacielem na dobre i zle....... dzisiaj wpadli znajomi dobrzy od picia pierwsze co zapytalam czego sie napija a oni na mnie patrzeli jak na debilke i sie pytaja czy mam wodke...(nie wiem czy to byl z ich strony zart czy tez nie) ale domyslilam sie ze herbaty na pewno nie chca ..ale nic w domu innego nie mialam i wyczulam straszna zlosc z ich strony ze nie mam alkoholu ......szybko sie zmyli ....zawiedzeni ...jest mi smutno bo myslalam ze jestesmy dobrymi znajomymi ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olej takicgh znajomych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Współczuje Ci.. ;( Ale pomyśl znajdziesz innych znajomych co nie będą chcieli z Tobą pić tylko pogadać i pośmiać się i oni będą przy Tobie bo smiac się mozna cały czas i gadać. A tamci to byli Ci ktorzy z Tobą lubieli wypić i tyle. Nie wiem.. Nie chce Ci narzucać niczego ale powiem Ci co ja bym zrobiła wiem ze nie znam stuacji ani nic ale.. Probowałam bym zapomnieć o nich o tej przeszłości jesli Ci znajomi nie chcieli by mnie znać bo przestałam pic. Trzymaj się :* 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pestecka
macie racje olac ich ale to smutne jest ....a wiecie co jest najgorsze ze ci ludzie maja 6 dzieci wlasnie nedawno urodzily im sie trojaczki a matka robi to samo co robila zawsze czyli chleje !!!! nie zwracam jej uwagi bo nie warto ....achhhhh ja sie staram o dziecko 6 lat i nic a taka co chleje i zaniedbuje dzieci ma ich mase..ale to juz inny temat nie bede zawracac glowy...zal mi z calego serca alkoholikow i ich dzieci ludzie opamietajcie sie!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oh.. biedne te dzieci.. :( To moze powinnas to komuś zgłosic albo coś z tym zrobić jesli dzieje im się krzywda;(? Jak uwazasz..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość u mnie pół firmy tankuje
i to piją dzień w dzień na umór. czasami ktoś zaliczy zgon i bunkrują go gdzieś w archiwum (bo tam mało kto zagląda). już nie raz słyszałam, że kto nie pije ten podpier.... ale kij im w krzyż. napiłabym się chętnie z nimi, bo ich lubię, ale to musiałoby być po pracy, napiłabym się dobrego alkoholu a nie byle czego byle dużo i przede wszystkim - tylko raz na jakiś czas. takie picie w pracy nie dość, że staje się rytuałem co jest prostą drogą do alkoholizmu, to jeszcze podważa fachowość pracownika. w czasach licealno-studenckich chlałam ogromne ilości i często było tak, że nie dawałam dogonić się kacowi. uwielbiałam błyszczeć na imprezach... i pić. potem przyszedł czas, że w życiu mi się nie układało i po pijaku humor mi nie dopisywał, łapałam smutne klimaty. to przestałam pić. wyrosłam ze szczenięcego rozbrykania, mam psa i narzeczonego, pracę, która mnie satysfakcjonuje a po alkoholu to mi się tylko oczy kleją do snu. zwyczajnie mnie to już nie bawi. od kilku lat nie piję. nie jest tak, że to całkowita abstynencja, bo barek mam pięknie wyposażony. po prostu nie miewam ochoty na alkohol. czasem na jakimś weselu czy imprezie się podchmielę, ale to raz na pół roku. a że ekonomiczna się zrobiłam, to jedno piwo wystarcza.;) kiedyś zachlanie się było czymś normalnym. teraz czułabym się zażenowana, że widziano mnie w takim stanie. rzeczywiście, wykruszyli mi się znajomi. inny sposób spędzania wolnego czasu to duża bariera. nie ubolewam jednak nad tym za bardzo. jestem spokojna i szczęśliwa. to mi wystarczy a nawet powiem, że to dużo więcej niz takie rozrywkowe zycie, gdzie dzień zlewa się z nocą i kolejnym dniem.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozumiem, rozumiem... Choć nie jestem mężatką, to wiem, o czym piszesz. Niedawno temu, parę miesięcy zaledwie, oderwałam się od towarzystwa, gdzie picie piwa w ilościach hurtowych (sama wypijałam 4 czy 5 piw w ciągu jednego trzygodzinnego posiedzenia) zamiast herbaty, kawy, soku, czekolady (i innych dobrych rzeczy, które można pić) było codziennością, a ten, kto nie pił albo był na kacu albo poza nawiasem naszej paczki. Najgorsze było to, że piłam już najtańsze piwo, a i tak przepuszczałam dużo pieniędzy na sam alkohol. Teraz mieszkam w zupełnie innej dzielnicy, nie mam już tak częstego kontaktu z tymi ludźmi i mimo, że mam mniej pieniędzy na miesiąc, to nie odczuwam braku moich ulubionych potraw, kupowania ciuchów czy przyjemności. A za to nie boli mnie głowa kiedy wstaję energicznie, mam więcej energii, pozytywne nastawienie do życia i o dziwo więcej znajomych. Bo spójrzmy prawdzie w oczy - facet-pijak to koleś, który się bawi, a dziewczyna-pijaczka to dziewczyna-pijaczka. Pozdrawiam i nie przejmuj się!!! ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A co to za znajomi...po co ci tacy znajomi... piłaś więc miałaś pijących (pijanych) przyjaciół teraz nie pijesz i czas sobie znaleźć nowe lepsze towarzystwo które nie będzie cię namawiać do picia .:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do dziewczyny, której firma pije--> Najlepsze w Twojej wypowiedzi było \"mam psa i narzeczonego\" :D:D ta kolejność :D Popieram, najpierw psy, potem faceci :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz...tacy przyjaciele od kieliszka (bądź butelki,puszki zależy jak kto woli :) nie są nic warci....nie są przyjaciółmi nie zależy im na tobie ...nie zależy im na niczym po prostu na piwie ...po piwie można się pośmiać nawet może i pogadać na mało inteligentne tematy ...ale bez alkoholu można sobie spokojnie porozmawiać o tych przyziemnych sprawach ...można wymienić się poglądami o tematach \"z wyższej półki\" można się pośmiać ...taka rozmowa wydaje mi się lepsza milsza ...na wyższym poziomie ...:) niż chlanie na umór i rzyganie w kiblu ...;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość u mnie pół firmy tankuje
:D cóż, pies jest ze mną dłużej :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam podobnie - też nie piję, ale po wielu niekończących się wieczorach, w czasie których nasłuchałem się rozmaitych bredni stwierdziłem, że czas to przerwać. Mam wrażenie, że nawet po niewielkiej ilości alkoholu, ludzie w zasadzie wyłącznie eksponują swoje ego, rozmowa może nawet dotyczyć rzeczy istotnych i zachowywać pozory dyskusji, ale tak naprawdę przypomina raczej wołanie: \"Jaa, tu jestem, Jaaaa, a teraz Jaaa, Jaaa powiem coś mądrego\". Całe dzieciństwo i okres dorastania większość z nas jakoś potrafiliła świetnie bawić się bez wspomagaczy. Wkraczając w dorosłe życie sami pozbawiliśmy się tej umiejętności. Znikoma wartość knajpianych \"przyjaźni\" to osobny temat. Sam fakt, że przestaje się być akceptowanym ze względu na to, że nie spożywa się pewnej substancji, świadczy o tym najlepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
znajomi od kieliszka to żadni znajomi... i ważniejszy jest mąż, rodzina niż ... ? :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dobrze zrobilas :) gratuluje ci a znajomych i nie martw sie moze znajdziesz lepszych zycze ci powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×