Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

ikebana

Strach przed starzeniem się.

Polecane posty

Witam. Mam 32 lata. Jestem samotną matka, ma to pewnie znaczenie dla problemu który chce opisac. Dziecko urodziłąm w wieku 23 lat, i cały okres bycia dwudziestokilkulatką poświęciłąm na prace, kończenie studiów i zajmowanie się dzieckiem. Obudziłam się w wieku 29 lat, kiedy to chciałam gdzies wyjść, z kimś się spotkac... a wokól pustka. w wieku 30 lat miałam pierwszego pierwszego mężczycnę od czasy gdy roztsałam się z ojcem mojego dziecka, czyli od ..8 lat. Ten romans nie trwał długo ale uświadomił mi ile tracę.. Teraz mam 32 lata. Znów sama. Tęsknię za towarzystwem. Dziecko mam odchowane, dziadkowie chętni do opieki... a ja .. czuje się stara, i jakby juz na wszystko było za poźno, nawet na ten pieprzony seks. Każdyu dzień przepełniony jest m,yślą: jest już za póxno, najlepsze lata odeszły w siną dal... Jest mi ciężko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale jak to...w wieku 32 lat?tym bardziej, że masz dziecko odchowane, to teraz nic tylko korzystać z życia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiem, to kwestia psychiki, ustwaiła mi się tak a nie inaczej, ale co zrobić... jakby mi się wszystko odwróciło do góry nogami... Gdy byłam młoda zachowywałam się jak strasza odpowiedzialna matrona, tylko praca, dom, nauka, dziecko, żadnych imprez, żadnych facetów, nic. a teraz odwrotnie, chcę gdzieś wyjśc, poszaleć, ale.. czuje że już nie wypada, że za poźno.... Co wy na to kobiety..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hm, wiem że taki temat odstrasza, ale może jest ktoś z podobnym problemem, albo może ktoś potrafi doradzić .. nie wiem... na razie pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mam podobnie (choć jestem szczęśliwą mężatką) - pod koniec studiów urodziłam dziecko i zajęłam się jego wychowaniem. Kiedy dziecko, skończyło 2 latka poszłam do pracy - ale ze wzg. na ograniczony rynek pracy (musiałam zwolnić miejsce córce szefa). Podczas mojej pracy dziecko chodziło do żłobka, ale niestety bardzo często chorowało liczyliśmy na pomoc babć - ale ze wzg. na dużą odległość - pomoc ta stała się "wielkim" problemem, wynajmowaliśmy z mniejszym lub większym powodzeniem niańki i tak dobrnęliśmy do pkt-u, że od 3 lat nie pracuję i siedzę z dzieckiem w domu. Mojego męża nigdy nie ma - pracuje na kontrakcie w innym mieście i przyjeżdża co tydzień, dwa. wspólnie podjęliśmy taką decyzję, ale czegoś mi brakuje. Niedługo kończę 30 lat i czuję, że się starzeję. Czuję, że mąż mnie kocha, ale brakuje mi tych wszystkich dni, które "zmarnowaliśmy" bez siebie. Na dodatek bardzo mało czasu mieliśmy dla siebie - jako kobieta i mężczyzna --- a nie tylko rodzice. Cały czas szukam pracy, ale mimo iż skończyłam renomowaną uczelnię i mam wyuczony świetny zawód - to powiedzmy szczerze - jako (prawie) 30 latka z małym doświadczenie - nie stanowię już atrakcji na rynku pracy. Dobija mnie stagnacja i fakt, że każdy dzień wygląda tak samo --- a ja w kółko w tym samym m-cu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ikebena - rzeczywiście w naszym wieku ciężko "poszaleć" - no chyba, że ze swoim towarzystwem. Może spróbuj więcej wychodzić, spotykać się ze znajomymi - spróbuj odnowić kontakty - może kogoś poznasz. Jeśli pracujesz - to będzie zdecydowanie łatwiejsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej Pacynka. To dzieciaczek też juz duży...? Rozumiem, i współczuję, mieć męża raz na dwa tygodnie, to chyba nie jest dobra rzecz... Ja pracuję , bardzo dużo, bo musze za dwóch, to po pierwsze , a po drugie odciąga to jakoś moje myśli od przykrych wniosków... Niemniej zawsze przychodzi weekend, a ja wtedy pekam, ryczę w poduszkę, a teraz gdy mam urlop to w ogóle tragedia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też mam puste weekendy i mam dość samotności, każdego dnia tracę na własnej samoocenie - maż pociesza mnie, że w naszym środowisku mało która kobieta pracuje, mało która ma wyższe wykształcenie --- ale co to za pocieszenie ?! to ich sprawa - ja do swojego życia inaczej podchodzę. Z mężem jesteśmy na etapie, ze staliśmy sie przede wszystkim rodzicami naszego dziecka. Ja 24 h mamą - on niedzielnym tatusiem. Może to egoistyczne, ale chciałabym choć raz pójść SAMA !!!! do fryzjerki, kosmetyczki, czy koleżanki. Marzę, by pójść z mężem lub koleżanką do kina na film inny niż bajka dla dzieci. Super byłoby pójść ba aerobic lub na zakupy. To nie jest tak, że jestem złą matką - ale potrzebuję złapać oddech, podnieść własną samoocenę a przede wszystkim poczuć się kobietą a nie tylko mamą - w naszym małżeństwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 32 latkaaa
ja tez ma 32 lata...meza troche mlodszego od siebie i ...tez czuje sie staro, mimo,ze nie wygladam.boje sie kazdej nowej zmarszczki na twarzy, widze jak moja skora wiotczeje i to mnie doluje..dzieci jeszcze nie mamy a tez juz najwayzszy czas:(((.co ja bym dala, aby byc 5 lat mlodsza, miec czas na dzieci i nie martwic sie zmarszczkami:(((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocia morsa na polu kapusty
to raczej lenistwo jest mile Panie :) podrzuccie czasem dziciaka jakis ciotce czy koleznace, wyjdzicie gdzies same albo ze znajoma, to nie jest trudne wystarczy tylko chciec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ikabena - Ty masz przynajmniej pracę i rodziców na m-cu i tylko 32 lata :) - świat stoi przed Tobą otworem - moje przyjaciółki ze studiów i inne dopiero w wieku 30-33 lat powychodziły za mąż. Aktualnie jedna w wieku lat 33 szykuje sie do porodu. Piszesz, że to czego najbardziej Ci potrzeba - to obecność mężczyzny w życiu. Poświęć trochę czasu sobie - skoro masz taką możliwość - chodzi mi przede wszystkim o własną fizyczność (wygląd) i kontakty towarzyskie. Otwórz się na nowe znajomości - każdego dnia można poznać - kogoś wartościowego i to zarówno, jeżeli chodzi o miłość jak i o przyjaźń :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 latkaaa - no chyba czas :) zresztą ciąża bardzo odmładza - ja też mam obsesję zmarszczek i walki z kg, teraz nawet za cel przyjęłam sobie walkę z nimi, mam nadzieję, ze mi się uda - ach ile ja bym dała, by być o 5 lat młodsza a być choćby w tej syt. której jestem kocia morsa na polu kapusty - ja nie mam komu podrzucić dziecka, najbliższa rodzina mieszka 300 km ode mnie a sąsiadom, czy koleżance głupio zostawić dziecko, bo np ja chcę iść do kina - nie sądzisz ? korzystam z ich pomocy np. jak potrzebuję gdzieś podjechać po leki, gdy mam chore dziecko a ono boi się zostać samo w domu - wtedy ktoś je przypilnuje p/20 min lub innych tego typu - ale naprawdę głupio byłoby mi nadużywać tego typu pomocy w imię własnych przyjemności. Ostatecznie każdy ma swoje życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocia morda w polu kapusty
e tam...chciec to moc :) jesli oni rowniez maja dzicko mozesz sie dogadac, ze czasami Ty z mlodymi zostaniesz ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkich. Mam 35 lat , dwoje dzieci. Od roku jestem wdową. Ja miałam 29 lat jak urodziłam drugiego syna. mając 30 lat czułam się świetnie i młodo . To był najlepszy okres w moim życiu. Pomimo tragedii jaką przeżyłam chce dalej żyć i cieszyć się życiem. Rozumiem to co czujecie. Ale nie myślcie o wieku. Ważne jest to jak się czujemy i na co mamy ochotę.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 32latkaa
Joletka-wspolczuje:( Wazne,ze jestes optymistycznie nastawiona do zycia:!!!!Tak trzymaj!!Pozdrawiam!!🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Muszę jeszcze coś napisać , dla mężatek. Nigdy całkowicie nie poświęcajcie się rodzinie. Musicie mieć furtke, czas dla siebie. Ja przez dziesięć lat małżeńswa zajmowałam się tylko dziećmi, mężem, domem. Teraz zostałam sama. Bo niepielęgnowane przyjaznie umarły, trudno je odbudować. Nie mam z kim wyjść, zabawić się. Muszę wszystko budować na nowo. Mój mąż miał pracę, kontakty itp. Ja miałam tylko ich i dla nich żyłam. Teraz wiem ,że popełniłam błąd. Postarajcie się żeby u Was było inaczej.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamuśkaaa
dziewczyny ja też mam dziecko, które urodziłam wczesnie, bo wieku 20 lat, teraz mam 27 i oczekuje drugiego. tez czyję upływajacy czas, ale my z meżem nie dalismy sie zamknąc w 4 scianach bo było dziecko! szalelismy ile sie dało, ja nie zrezygnowałam ze swojego towarzystwa, owszem jak ktos ma dziecko to czasami towarzystwo sie weryfikuje- bo np jedna moja kolezanka nie lubiła nas gościc z dzieckiem nawet na zwykłą kawe! ale poznałam kilka dziewczyn z dziecmi i dogadywałysmy sie, ze studiów tez jako nieliczna posiadałam potomka, ale kolezanki z tamtych lat mam do dziś, teraz niektóre z nich spodziewaja sie pierwszego dziecka. mam taka zasade, że mam swoje babskie grono, i raz przynajmniej na miesiąc spotykamy się na babski wieczór, wtedy mąż z synkiem maja wolna chatę. kiedys miałam problem bo mąż duzo pracował i też spedzałm sama wieekendy albo wieczory, ale nie dałam za wygrana, mam znajomych, do których zawsze moge zadzwonić i spotkać się! któras nie ma męza, inna nie może liczyc na pomoc żeby zostawic z kims dziecko???? hmmm zawsze jest jakieś wyjście, a może dorastająca córka waszych znajomych posiedzi za pieniążki z waszym dzieckiem??? przede wszystkim obudźcie się wyjdzcie z domu, odświeżcie znajomości i dbajcie o nie! z meżem tez wart czasami pójśc na randkę. dziecko nie może nas ograniczac i wypełniac nam całego czasu. powodzenia! aha a 30 lat to piekny wiek dla kobiety, ma swiadomośc czego pragnie, jaka ma wartośc nie jest juz zagubiona 20 latką!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś ktoś mi powiedział- kobieta jak wino, czym starsza tym lepsza.:) Więc nie liczcie zmarszczek, bądzcie zadbane i seksowne, nie dla kogoś ale dla siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamuśkaaa
joletka trafiłaś w samo sedno!znam kilka takich dziewczyn, które po slubie czy urodzeniu dziecka oddały się całkowicie i bez reszty tylko rodzinie, bilans taki ze po kilku latach obudziły sie z reka w nocniku, zero znajomych nie było juz z kim pójśc do kina czy pubu. cholerka dbajmy o nasze znajomosci i przyjaźnie zawsze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a nie możecie dać dzieciaków
do przedszkola??i Iść do pracy pacynka to co mówisz jest zwykłym wykrętem praca jest tylko musisz poszukać .Po renomowanej uczelni znajdziesz coś dla siebie. Jak można tak żyć tylko dziecko bez fryzjera, koleżanek wypadów ze znajomymi .Przecież to wszytko można pogodzić . Ja sama mam 38 lat lat dziecko 16 letnie pracuję od zawsze córka poszła do żłobka jak miała 1,5 roku później przedszkole .Teraz szkoła to naprawdę wszytko można pogodzić tylko trzeba chcieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może napiszmy coś więcej - co robicie na codzień ? Joletka - wiesz mam sąsiadkę w podobnej sytuacji jak Ty, nie znamy się dobrze - tyle co na dzień dobry. W moim bloku (chyba w większości blokowisk) jest tak, że zazwyczaj mamy poznają sie p/dzieci - w piaskownicy lub na ławce. Nie znam jej, bo ma starsze dzieci ok 8 -10 lat. Widuję ją w biegu - jak wraca z pracy lub biegnie na zakupy. Niedawno umarł jej mąż, została w wieku 32 lat sama. Jedyne co mogłam zrobić to zebrać na wieniec i złożyć jej kondolencje - powiedziałam jej, że może na mnie liczyć, że gdyby potrzebowała pomocy, zostawić dzieci pod opieką - może na mnie liczyć. To była pierwsza tak długa nasza rozmowa ... szkoda, że z takich okolicznościach. Podziękowała - i odeszła, widzę, że ciągle ktoś u niej jest z rodziny, ale często o niej myślę. Nie chcę się narzucać, ale żałuję że nie szuka znajomości poza rodziną (przynajmniej przed śmiercią męża nie szukała - nie przyjaźni się z żadną z sąsiadek, może wystarczy oparcie rodziny lub własne towarzystwo). Chciałabym jej jakoś pomóc - i szkoda, że nie udało nam się zaprzyjaźnić wcześniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czytajcie uważnie> Pacynka ma chore dziecko. Może nie może go dać do przedszkola.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a nie możecie dać dzieciaków
Cholerne banery są wszędzie . Właśnie 30 -stka to najpiękniejszy wiek dla kobiety kobieta dojrzewa przestaje być dziewczyną i staje się kobietą . W tym wieku kobiety są najbardziej pożądane i nasza gospodarka hormonalna coraz więcej się domaga. Po 40 ,50 jest już znaczniej gorzej . Wyjdź poznaj kogoś idź na randkę idz na szybki sex rób co kol wiek ,żeby tylko obudzić pracę jajników a zobaczysz jaka będziesz piękna na wiosnę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przepraszam :) to chyba ja nie czytam uważnie, zle zrozumiałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a nie możecie dać dzieciaków
Pisała ,ze dziecko chorowało w żłobku?? A Ty myślisz ,że moja córka była objawem samego zdrowia w żłobku??????? Wiec wiedz ,że nie !! i też nie mam nikogo babci ,rodzeństwa jestem jedynaczka a rodzice są starsi i chorzy nie skorzy do pomocy .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamuśkaaa
co robimy na co dzień??? mi brakuje czasu, doby na spełnienie tego wszystkiego co bym chciała zrobic w ciągu jednego dnia! mam troche inną sytuacje bo 8 godzin pracuję, syn wtedy w przedszkolu ( też bardzo chorował na początku, oddałam go na okres zimowy do niani, na wiosne wrócił do przedszkola, uodparniamy go co jakis czas), mąż wpracy! po 18 wszyscy jesteśmy w domu, wspólny posiłek, zanim zaszłam w ciażę 2-3 razy w tyg wieczorem chodziłam na fitness, mąż zostawał z synkiem. staram sie chociaz raz w tygodniu spotkać z jakas koleżanka, albo biorę synka albo zostaje razem z tata a ja mam luz. np dzis ide do kumpeli na plotki. mamy rodziców w naszym miescie więć tez ich odwiedzamy czesto po pracy. weekendy róznie, towarzysko, u rodziców, albo leniuchujemy w domu. w niedzielę nie zawsze ale kino, basen- syn uczy się pływać, ale to tez okazja dla nas żeby cos robić. to tyle, w tygodniu musze tez zadbać o dom, pobawic się z dzieckiem, w sobotę robię większe porządki, tak do obiadu mi schodzi, mąż wpada na obiad jemy razem, on wraca do pracy, a ja staram sie z kims wtedy spotkać. nie narzekam, nie lubie takiej pustki że nie wiem co ze soba zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pacynko, ja przez rok dochodziłam do siebie, byłam o tyle w gorszej sytuacji , że mój młodszy synek bardzo ucierpiał w wypadku w którym zginął mąż. Był więc pobyt w szpitalu potem sanatoria, rechabilitacja i mnóstwo spraw do załatwienia. I też byla wtedy przy mnie rodzina, oni pomogli mi najbardziej. Nie chciałam jakoś bliższych kontaktów z sąsiadami czy znajomymi. Bo w kółko powtarzali to samo. A człowiek po takiej tragedii musi mieć czas na pogodzenie się z sytuacją , ze zmianami. A potem przychodzi taki czas że chce się rozmawiać. Tak jest teraz ze mną. Więc myśle że nic na siłę. Zaczekaj jeszcze trochę. Może zacznij kiedyś przy okazji rozmowe z tą panią ale nie na temat śmierci jej męża tylko jakiś taki swobodny żeby nie czuła się tak że chcesz się z nią zaprzyjaznić z litości itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamuśkaaa
pacynka porozmawiaj z meżem, może jest szansa żeby on zmienił prace, przeciez wszystkie obowiązki dnia codziennego spadają na ciebie! a ty nie czyjesz potrzeby żeby zacząc pracować??? wyjść do ludzi! a może coś cię interesuje i mogłabyś otworzyć własny mały biznes??? są teraz dotacje z UE i na posredniaku też. piszesz ze cieżko u ciebie w mieście z praca, u mnie też, a jednak co chwilę moi bezrobotni znajomi cos znajdują. ponoc nie ma rąk do pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do a nie możecie dać dzieciaków - moje dziecko też chodziło do żłobka, przedszkola - max. 2 tyg. w m-cu - uważam, że tego typu instytucje są genialnym rozwiązaniem dla dzieci i dla rodziców. Musi być tylko spełniony 1 warunek - dziecko musi być zdrowe. Nie byłam zadowolona rezygnując z tej formy opieki na rzecz opiekunek, które nie poświęcały, aż tyle czasu mojemu dziecku, wręcz były wredne i leniwe (szykowałam wszystko dziecku każdy posiłek !!! a te nawet kubka po wypitej kawie po sobie nie umyły) na dodatek mnie okradały (wynosząc tonami art. chemiczne czy spożywcze z domu - na tydzień miałam 6 kg proszek - łatwo było się domyśleć, że ktoś odsypuje i setki innych historii, które mogłabym pisać w nieskończoność - aż czara się przelała - jedną myślałam, że pobiję !!!)i uwierz mi, że rezyg. ze żłobka, czy przedszkola nie była dla mnie przyjemnością a koniecznością - jeżeli chodzi o pracę bardzo staram się ją podjąć, nie ma dnia abym nie szukała ofert pracy, odpuściłam już nawet pracę we własnym zawodzie, byłam na wielu rozmowach - niestety mieszkam w bardzo zaściankowym mieście (mąż pracuje w większym i tam mamy się przeprowadzać - dla lepszych perspektyw) i pensja, ma. którą mi oferowali to 750 zł. Nie odbierzcie mnie źle - że jestem zmanierowana - ale taka praca (poza sztuką dla sztuki ) nie przynosiłaby mi żadnych korzyści materialnych zważając że musiałabym oddać opiekunce całą pensję i jeszcze do tego dołożyć(40 godzin tyg. + 5 na dojazdy do pracy = 45 godzin tygodniowo razy 5 zł za godzinę (taka jest stawka opiekunki) = tygodniówka wychodzi 225 zł . - oczywiście nie zastępuje to wyjścia do pracy, zdobywania "jakiegoś" doświadczenia, przebywania wśród ludzi - ale zrozumcie mnie - naprawdę taka kalkulacja nie opłacała mi się, może źle zrobiłam - sama już nie wiem ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×