Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość jamalamigotka

ŁYŻECZKOWANIE MACICY - co to jest?!

Polecane posty

Gość mocca cocca
Bulpower, strasznie Ci współczuję i nie wyobrażam sobie tego, co musiałaś czuć/przeżyłaś. Wiem, ze Twojego cierpienia to nie cofnie, ale nie podarowałabym gnojom... Jak widzę to towarzystwo wzajemnej adoracji wołajace jedynie o podwyżki, to mnie skręca. Ja bym im jeszcze obcięła zarobki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lyzeczkowanie to..
jest po prostu skrobanka. Niewiem czemu unikacie tego sformulowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lyzeczkowanie to...
inaczej abrazja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marti_j88
ja miałam łyżeczkowanie i uwierzcie mi to nie jest takie straszne. poronilam w 5 tyg ciazy, w ktorej nawet nie wiedzialam, ze jestem. krwawilam przez 2 tyg, poszlam do lekarza, bo to mi sie wydawalo dziwne, zeby miec okres 2 tygodnie. diagnoza: poronienie samoistne. lyzeczkowanie wykonuje sie pod narkoza, po zabiegu pobolewa odrobinke brzuch, troszke sie krwawi, ale to wszystko. nic sie nie czuje, nic nie pamieta i przede wszytskim nic nie slyszy. tego samego dnia badz nastepnego wypisuja do domu i tylko sie czeka na wynik histopatologiczny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość siostra śpiąca
Dla wszystkich zainteresowanych. Łyżeczkowanie odbywa się w znieczuleniu ogólnym DOŻYLNYM (różnica polega na tym, że nie wkładają Ci rury do gardła tylko podają leki do żyły po których zasypiaszasz). Trudno jest przewidzieć ile dokładnie będzie trwał taki zabieg, ponieważ u każdej kobiety sytuacja "tam na dole" wygląda inaczej oraz zależy jaki lekarz zabiera się do tego (czy ma w tym wprawe i idzie mu szybko czy jest to powolny doktor), dlatego czasami bywa, że pacjentki "wybudzają" się w trakcie. W takiej sytuacji dodaje się im więcej leków "na spanie" i jest ok. Podobno nie powinny niczego pamiętać, jaka jest prawda, tego nie wiem-nigdy nie byłam z tej drugiej strony. Uczestniczę od czasu do czasu w takich zabiegach i jestem wstrząśnięta tym jak lekarze traktują pacjentki! Ze swojej strony staram się być maksymalnie życzliwa i dodawać im otuchy ale mimo moich starań widzę w ich oczach przerażenie i strach (co jest oczywiście zupełnie zrozumiałe). Nie wiem co można zrobić żeby służba zdrowia (a w szczególności lekarze) byli bardziej ludzcy? Chyba trzeba życzyć im, żeby ktoś kiedyś potraktował ich tak jak oni sami traktują innych!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Magdalajna
Ja tez miałam ten zabieg-w minioną sobotę po poronieniu w 11 tyg, znieczulono mnie dożylnie i po zabiegu nic mnie nie boli a plamienie już ustaje. Przeczytałam gdzieś żeby zgłaszać te szpitale w których robia ten zabieg bez znieczulenia- pierwsza strona wyświetlajaca się po wpisaniu w google PORONIENIE dziewczyny nie dajcie się nie wyobrażam sobie żeby po takiej traumie psychicznej jeszcze takie cierpienia fizyczne przechodzić TO BARBARZYŃSTWO

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Molly_anna
Przeżyłam to wczoraj. Psychicznie ból ciężki do zniesienia. Fizycznie nie było źle. Moja fasolka umarła w 8 tyg ciąży. Lekarka zauważyła, że serce przestało bić i w ogóle nie rośnie. Drugi lekarz to potwierdził no i zostałam przyjęta na oddział ginekologiczny. Dali mi Cytotec na rozszerzenie szyjki macicy, ale bardzo długo z tym leżałam, bo to powoli szło. W końcu zabrali mnie do gabinetu, podali znieczulenie i zrobili zabieg. Nic nie pamiętam, tylko jak się obudziłam, to bardzo bolał mnie brzuch. Pielęgniarka podała mi dożylnie Ketonal i po chwili ustał. Został tylko ból skurczającej się macicy. Coś jak przy okresie, tylko mocniej. Nawet dużo nie krwawiłam. Oczywiście po zabiegu i w nocy. Tak różowej krwi jeszcze nie widziałam. Teraz już w ogóle przestałam i zastanawiam się, czy to dobrze, czy źle. Teoretycznie nie było to straszny zabieg, chociaż bardzo się bałam. Ale psychicznie cały czas mnie boli. Chyba w ogóle piszę to, żeby sobie ulżyć... Co do personelu, to był bardzo miły. Lekarka najpierw mi wyjaśniła, na czym będzie polegał ten zabieg. I również nie wyobrażam sobie tego bez znieczulenia. To makabryczne :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do siostra śpiąca
Bo polscy lekarze to w wiekszosci chuje i cipy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rany to okropne
mam nadzieje ze nie bede musiala nigdy tego miec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość słuchajcie
a po jakim czasie pozwolono wam ponownie uprawiać seks?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Molly_anna
Ja dostałam miesiąc 'zakazu'

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny mam pytanie bo ja niestety mam ten zabieg 2 kwietnia strasznie się boje i wiem bo lekarz mi mowil ze bede sobie spała ale to moj piwerwszy raz w szpitalu i starsznie to przezywam, zabieg mam o 8 rano a chcialabym wyjsc ze szpitala po zabiegu gdzies o 16/17 (cały czas bedzię ze mną moj nazeczony ale pozniej zebym zostala tam na noc sama to nie ma mowy)do domu bo ja tam psychicznie nie wytrzymam czy wypiszą mnie na własne ządanie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIKAM111
Witam :) Tydzień , dokładnie 7 dni temu okazało się że serduszko naszego aniołka nie bije -11 tydzień ciąży .Skierowanie do szpitala , dostałam się dopiero po 3 dniach (nie miałam żadnych objawów , nie krwawiłam , ciśnieninie ok , nawet morfologia w porządku) w tym samym dniu zabieg w znieczuleniu ogólnym , 2 godziny po decyzja o powrocie do domu. Trauma którą przechodzę nie da się opisać . 03 2007 - ciąża biochemiczna poroniona, 07 .2007 - ciąza pozamaciczna , pęknięty jajowód i wylew krwi do brzucha - natychmiastowa operacja - niestety cięcie przez powłokę brzuszną. I nagle światło w tunelu po serii badań , leczeń itd dwie kreski , potwierdenie lekarza , bije serduszko . kolejna wizyta - światło zgasło , widzę ciemność .............. Jestem w stanie w miarę funkcjonowac tylko dlatego że mam przy sobie wspaniałego faceta Sorki że tak długo ale musiałam to z siebie wylać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja właśnie mam skierowanie na jutro, okres już trwa 2 tygodnie, więc lekarka zaproponowała mi ten zabieg, w znieczuleniu ogólnym. Mam nadzieję że w moim szpitalu są ludzcy lekarze. Pozdrawiam Was. Napiszę jak było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czarnulqqq, pewnie jesteś już \'po\'. Niestety nie zauważyłam Twojego wpisu. Na pewno puszczą Cię do domu. Ja poszłam już godzinę po zabiegu, tylko mężowi kazali patrzeć, czy nie mdleję - bardziej po znieczuleniu, niż od samego zabiegu. NIKAM111, rozumiem Twój ból i trzymam kciuki, żeby się Wam w końcu udało :* beata*, naprawdę fizycznie to nic nie boli, po zabiegu na pewno dostaniesz coś przeciwbólowego. Psychicznie też się trzymaj. Napiszcie mi jeszcze, kiedy to po zabiegu naprawdę można się starać. Bo ja od jednego lekarza usłyszałam 3 miesiące, a od drugiego, że po miesiączce już można.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nora123
Hej Dziewczyny! Jak to czytam to mi się na łzy zbiera moja sytuacja wygłada tak że dzis przez cała noc bolalo mnie podbrzusze i co 30 min latalam sikać a rano co chwile miałam stolec a potem krwawienie mocne pojechalam do szpitala okazalo sie ze jestem w toku poronienia i trzeba łyżeczkować jeszcze sie wydarli na mnie ze w nocy nie przyjechalam jak mnie brzuch zaczal bolec no ale nie mialabym czym mieszkam 15 km od szpitala zreszta co by to zmienilo w tym szpitalu meczyli mnie ciagle sie rozbiarac musialam ubierac a to najgorsze przy takim mocnym krwawieniu w koncu wzieli mnie na sale operacyjnal znieczulili do zylnie mowili ze beda łyzeczkowac jak zasne ale nie zasnelam tylko w glowie mi sie krecilo i potem czulam ze mi cos robia i to bylo strasznie nie przyjemne i potem zawiezli mnie do sali myslalam ze tylko sprawdzili ale sie okazalo ze bylo juz po zabiegu...Za dwa tygodnie moze dowiem sie co bylo przyczynal poronienia beda szukali powodu! Ale dzisiaj mamy kolejnał rocznice śmierci Papierza i wydaje mi sie że nie chciał żebym teraz miała dziecko i zabrał je do siebie :( zastanawiam sie co to by byla za płeć byłam w 11 tygodniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paticherie
czesc wszystkim!!! czytam i czytam i przerazona jestem.... ja wlasnie w sobote mialam robiony zabieg lyzeczkowania i chyba powinnam sie cieszyc ze nie w polsce mi go robiono tylko we francji; w siodmym tyg ciazy dowiedzialam sie na pierwszej wizycie u gin ze moje malenstwo zmarlo w 3tyg , lekarka poinformowala mnie ze w przeciagu trzech tygodni nastapi poronienie; zasugerowala tez ze moge na nie czekac (na bol,krew i cierpienie) albo zdecydowac sie na zabieg; to byl piatek a juz w sobote pojechalam do szpitala zdecydowana i dobrze ze to zrobilam; obylo sie bez bolu (oczywiscie mowie o fizycznym), pod pelna narkoza, wspaniala opieka lekarska i pielegniarek (szpital publiczny, z ubezpieczenia), zabieg mialam okolo 14 tej a jz o 18tej bylam w domu; lekarz po wszystkim stwierdzil ze jestem zdrowa, zabieg byl bez komplikacji, i nie widzi przeszkod zeby starac sie o nastepne dziecko; to moja druga ciaza (mam juz nastoletnia corke, i odbylo sie bez komplikacji wtedy) wiec to co sie stalo bylo wielkim zaskoczeniem dla mnie; tu lekarze nie kaza czekac trzech mies, mowia ze po miesiacu od zabiegu mozna sie starac o bébé; wiem ze wszystkie wyniki badan mam dobrz, czekamy z mezem tylko na wyniki ktore byc moze pokaza dlaczego nasze dziecko nie mialo szansy sie urodzic; fizycznie czuje sie ok, dzis skonczylam brac tabletki ktore mi lekarz zapisal i jestem dobrej mysli (choc serce krwawi) ale trzeba byc zeby nie zwariowac.... ufam tu lekarzom-wiedza co robia , francji kobieta w ciazy i bébé jest swiete i jest niesamowita opieka (o socjalu nie wspomne); wiem ze pisze nieco chaotycznie, ale za duzo mysli klebi mi sie w glowie; chce powiedziec ze jestem calym sercem ze wszystkimi ktorzy przez to przeszli, przechodza lub beda przechodzic... bisous

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIKAM111
Wracając do tematu samego zabiegu to w moim przypadku było wszystko jak należy. Miła obsługa , odpowiednia rozmowa , wsparcie. Łyżeczkowanie miałam 26. 03 2009 w Warszawie w szpitalu Bródnowskim. Mam porównanie ponieważ w 2007 miałam operację usunięcia ciązy pozamacicznej i to był koszmar!!!!! Nawet nie będę tego opisywać ale wszyscy dookoła namawiali mnie żeby ten temat opisać w gazecie! Szpital Madalińskiego - DNO!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIKAM111
Ja dostałam informacje że po zabiegu można sie starać ponownie (oczywiscie po zrobieniu niezbednych badań ) po 3 miesiącach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość saleminka8
NIKAM111 Ja dostałam informacje że po zabiegu można sie starać ponownie (oczywiscie po zrobieniu niezbednych badań ) po 3 miesiącach. ja olałam tą zasadę ! na badanie mnie nie skierowali,bo to 1 ciąża i jedyne zalecenia to kontrola i odbiór wyników HP zaszłam w kolejną ciąże w 1 cyklu po zabiegu i narazie wszystko jest idealne i oby tak dalej,wiele czytałam na necie o dziewczynach które robiły tą przerwę 3-4-5-6 miesięcy i nie udawało im się zaciążyć,wiele jest też historii ,że ciąże z pierwszego cyklu po zabiegu przebiegały prawidłowo-np u mojej siostry. Zaryzykowałam również

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paticherie
dowiedzielismy sie z mezem wczoraj ze moje wyniki so bardzo dobre (krew, cytologia) i nie musze nawet na kontrole isc tylko pojawic sie gdy np po staraniach test bedzie pozytywny :) jestem lekko w szoku bo poszlam priv do ginekolozki i jak widac nie ma zamiaru mnie naciagac na kase ( a z reszta pies to drapal bo i tak ubezpieczenie mi zwraca) co do tego kiedy to jak wspomnialam mnie tu mowili po miesiacu od zabiegu mozna sie starac o nastepne bébé (moja ginekolog) , nawet nie trzeba czekac miesiaca (w szpitalu) a ja wyczytalam na roznych forach ze w polsce to od 3 do mies- a mysle ze to troche dlugo... moja szwagierka tez przez to przeszla -w niemczech i tam tez mowili okolo 3 mies ale wiecie co po dwoch zaszla w ciaze i teraz jest szczesliwa mama osmiomiesiecznego zdrowego jak tur chlopaka :) daje mi to nadzieje ze i u mnie i u was tez tak bedzie :):):)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIKAM111
Gratuluje z całego serca!! Trzmam kciuku za całe 9 m-cy i szczęśliwy poród.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paticherie
saleminka8 trzymam kciuki!!!! :) :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurcze, ja z jednej strony bardzo chcę mieć dziecko. Zbliżam się do 30, a nie chciałabym być \'starą\' mamą. Chciałabym posłuchać mojej prywatnej lekarki i spróbować już w następnym cyklu. Przecież może się od razu nie udać zajść w ciążę. Z drugiej strony w ogóle boję się zajść. Kiedykolwiek. A co, jeśli skończy się to tak samo - na bólu i łzach? Ja nie wiem, czy moja psychika wytrzymałaby drugą śmierć i drugie łyżeczkowanie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paticherie
ja mam 34 lata, dwa dni po ur dowiedzialam sie ze malenstwo nie zyje i trzeba zrobic zabieg-smutne to i nie sprawiedliwe dla kazdej kobiety krora to spotyka co do wieku to sie nie martw-30 to nie jest tak duzo:), tu we fr to jesli chodzi o sex to szybko zaczynaja ale dzieci rodza po 30tce :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jestem już w domu, miałam dziś łyżeczkow. cały czas spałam, wcześniej dostałam jasia i ogólnie było ok. nic nie bolało i nie boli. Mam nadzieję ze to się nie powtórzy, bo wtedy chyba stanę przed decyzją usunięcia macicy( mięśniakowatej). Mój szpital naprawdę jest w porządku, mimo że tylko powiatowy. Lekarze mili , pielęgniarki też.Pozdrawiam Was wszystkie i życzę takiej opieki jak moja.B.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bordo
Też miałam wczoraj łyżeczkowanie, po poronieniu. Miałam puste jajo płodowe. Po zabiegu troche krwawiłam, ale dziś mam już tylko niewielkie plamienia, choć lekarz mi powiedział że krwawienie może trwać do dwóch tygodni... Wczoraj mnie troszkę pobolewał brzuch, tak jak na okres, ale dużo łagodniej. Szkoda tylko że znów trzeba czekać 4 mies nim się zacznie kolejne starania o dzidziusia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paticherie
SZCZERZE TO NIE MAM ZIELONEGO POJECIA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tabbi
Witam Wszystkich Ja miałam zabieg 3 kwietnia, po zabiego tylko plamienia a teraz koszmar, boli mnie brzuch i mocno krwawie łacznie ze skrzepami, mam wizyte na czwartek, boje sie, po wyjsciu ze szpitala nie dostałm nic, zero wyjasnień i antybiotykow może ktoś mial podobna sytuacje ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×