Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość felicjjja

drugi raz do tej samej rzeki

Polecane posty

a teraz czytam na Kafee 'Jak wskrzesić namiętność' i okazuje sie że w większości wieloletnich związkach ludzie tak mają MOże za szybko zrezygnowaliśmy. poddaliśmy się?? nie zastanawiałas się nad tym? Myslałam, że bez niego bedzie mi lepiej :( ale nie jest, obecnego porównuje do niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minako
wiecie co ? to będzie sympatyczny ochrzan! jak czytam co piszecie, flaki mi się przewracają! zakochałam się w czyimś byłym... bronilam się rękami nogami, gryzłam kopałam i krzyczałam:"wynocha"! przylkeił się, rozkochał i zostawi... bo miłość drogie panie to nie tylko płatki róż ale i kolce, a przez takie wygodnictwo jak wasze, potem cierpią inni! niech to krew... bo wam się nie chiało powalczyć troszkę, kochacie nadal, chcecie wrócić i nie istotne czy facet ma kogoś czy nie, ważne że chcecie wrócić, wówczas ktos kto pokochał waszego eksa niema z wami szans, musii przyznac nimb pierwszeństwa, żeby się nie upokorzyć, zeby nie krzywdzić dzieci, żeby nie upominac się o coś czego i tak nie dostanie... kopletnie nieodpowiedzialne, na łatwizne! cierpią przez wasze łóżkowe grumasy dzieci co najgorsze i inni, co niechcący weszli w trase waszym byłym!!! psia krew! mam nadzieje że pomyślicie troszkę zanim unieszczęśliwicie innych... nad milością trzeba ciut się pomęczyć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zalezy. mowi sie,ze to nigdy nie jest ta sama rzeka. nie zaluje. nie jest latwo.ale kto powiedzial,ze jak jest prosto to jest dobrze?? w skrocie\\; po niemilych doswiadczeniach dlugich rozmyslaniach zdecydowalam sie na danie 2 szansy komus na kim mi zalezy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uwazajcie.........
mozna do siebie wrocic ale mysle ze nie od razu... tak naprawde dopiero po latach wg mnie ... ale tez zalezy z jakiego powodu bylo rozstanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
brunetka.... wierz mi mozna sie zloscic:) przerobilam to:) tlko u mnie to zakrawalo na smiesznosc. bo kiedy bylo uzasadnione to uzasadnione.ale bywaly sytuacje,ze nie mozna bylo cierpiec milczac.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I przez mnie żadne dzieci nie cierpią :O bo nie mam dzieci jak ktoś się decyduje na rozwód mając dzieci ma sądze o wiele większe powody niż ja albo jest bezmyślny Sądzisz że to ja poszłam na łatwizne? mi nie chciało sie 'pomęczyć'? to raczej twój punkt widzenia... A to ze mój były miałby kogoś to rzeczywiście nie bardzo by mnie interesowało gdybym chciała wrócić :) to jest mój były MĄŻ :) poza tym wiem że mój akurat nikogo nie ma :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
brunetko... ja cie nie atakuje,mowie tylko o sobie i moim doswiadczeniu. moj facet nie mial zony,ale ma dziecko,ktore wychowuje wspolnie z dziadkami,bo mama za kasa wyjezdza za granice. i nie ma jej po 6-8 miesiecy w roku. i bywalo tak ze ilekroc sie pojawiala on w ramach dobrej duszy albo dla dobra dziecka (15 letniego)np.odbieral te pania od fryzjera,z lotniska,z zakupow,od kolezanki. wyszlo na to,ze jak jej nie ma jestem ja a jak ona sie pojawia to jego zycie skierowane jest tylko i wylacznie na jej potrzeby i zachcianki. zupelnie przestawal sie liczyc z tym co ja czuje i jak czuje. czy ja kocha? twierdzi ze nie. rozstali sie jak dziecko mialo 5 lat i kazde poszlo w swoja strone.mieli pozniej zwiazki z innymi do siebie oficjalnie nie wrocili ale z mojego punktu widzenia,nigdy od siebie nie odeszli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zona pięknego pana
Nie warto, nie wchodź. Jest coś w tym powiedzeniu, słyszałam od wielu ludzi, ze to nie wychodzi, no i sama kiedyś spróbowałam, co okazało się bezsensem. Jakiś powód rozstania jest zawsze i nawet po latach okazuje się, że istnieje, że jak raz nie wyszło, to później wcale nie jest lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wlasnie:) to jest bezsens. jego tlumaczenia tez takie byly. mozna pojac jak cos takiego zdarza sie raz czy 2 ale nie notorycznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minako
... Brunetka, to nie był atak jesli widzisz tylko końcówkę wlasnego noska to tak to odczytasz... rozwodnicy, panie i panowie, często działają pod wpływem emocji, a po drodze namieszają w życiu innych czy się złoszczę że nie mam pierwszeństwa ? należało się nie rozowdzić w ogóle bym nie popatrzyła w jego strone, za to kiedy już uraczył mnie swoją osoba i wsaniałomyślnie rozkochał... cóż, nazywam to nieodpowiedzialnością, bo chyba świadom był że kocha nadal byłą, co do dzieci, mówię ogólnie za te hustawki emocjonalne fundowane przez rodziców gorzko przychodzi im płacić, ten topik chyba nie tylko mówi o Tobie? pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie, nie widze tylko czubka własnego noska :) Pewnie, że działam pod wpływem emocji bo są we mnie emocje. Jak w każdym chyba :) nie tylko w rozwodnikach :D :D ten topik mówi o ludziach, którzy chcą/nie chca wejść drugi raz 'do tej samej rzeki' więc temat jest szeroki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minako
to zapewne zrozumiesz że mną także szarpią emocje, nie chciałam tego związku, potem się zakochałam więc i zaczęło mi zależeć, teraz wiem że i tak jestem nikim w porównaniu w byłą! ZA TĘ NIKONSEKWENCJE I NIEZDECYDOWANIE MAM OCHOTE SKOPAC 4 LITERY KAŻDEMU NIEZDECYDOWANEMU ROZWONIKOWI... NIE PCHAŁAM SIĘ DO POZORNEGO DUETU, KTÓRY W RZECZYWISTOŚCI OKAZAŁ SIE TRÓJKĄTEM, W KTÓRYM JA MIAŁAM BYĆ TERAPIĄ, PLASTREM, ŚRODKIEM ZASTĘPCZYM... A WSZYTKO DLATEGO ŻE NALEŻACY DO SIEBIE LUDZIE MIĘLI KRYZYS ... CO JA MAM TWOIM ZDANIEM TERAZ ZROBIĆ Z TAKIM UCZUCIEM? CO? KAŻDY CHCE BYC KOCHANY I KIEDY JUŻ UWIERZY... NO POWIEDZ CO? MOŻE KLIN KLINEM? TYLE ŻE JA TEGO NIE ZROBIE, BO CZUJĘ SIE ODPOWIEDZIALNA Z CZYJEŚ UCZUCIA! ŁATWO JEST KOGOS ROZKOCHAĆ, ŁATWO ZROBIĆ MU NADZIEJE, ŁATWO ROZGRZEBAĆ, A POTEM STWIERDZIĆ ŻE JEDNAK SIĘ POMYLIŁAM/EM... JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY NIE TYLKO ZA SWOJE UCZUCIA DO INNYCH ALE TAKZE TE KTÓRE WZBUDZASZ W INNYCH! OT CO!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
minako - nie wiem czy mnie bys nazwała takim niezdecydowanym rozwodnikiem, pewnie tak... bo rzeczywiście zastanwaiam się czy nie wrócić do byłego męża. A to wszystkoprzez to, że zobaczyłam że bez niego wcale nie jest mi lepiej, że ktos nowy wcale nie jest lapszy niż on. I nie rozumie jakie uczucia we mnie siedza po rozwodzie, że nie było to dla mnie łatwe, nie miałam wsparcia rodziny a wręcz przeciwnie, jego zresztą też :O że wszystko zaczynam od nowa i nie jest to łatwe. Czy to niekonsekwencja że wzieliśmy rozwód a teraz myśle o powrocie? może... cóż ale serce nie sługa, może jednak to co nas łączyło okazało się jeszcze tlącym uczuciem, które d a się wskrzesić??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minako
czego Ci życzę, wbrew temu że jestem na Ciebie zła :-), dobrodusznie, nie zlośliwie, moje serduco niestety też okazało swą niezależność i wpadło w tarapaty no i teraz boli, zwyczajnie wiecej rozwagi Ci życze, a jesli jesteście sobie pisani, sądzę żei bez Twoich nadmiernych starań wszystko sie ułoży, buźka - i nie rozkochuj w sobie wiecej facetów... to przykre przegrywac z wiekszą miłością! pa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minako
weź głęboki oddech, jesteś w końcu mądrzejsza o te doświadczenia - czyli masz lepszy punkt wyjścia, nie becz nad rozlanym mlekiem i otwórz szerzej oczy! życie jest piękne, nawet za złamanym sercem! nie masz pojęcia jak popapraną ja mam sytuację ale najgorsze co mogę teraz robić to skupiac się na tym co straciłam, chwytam się każdego pozytywnego zalążka... głowa do góry! http://www.youtube.com/watch?v=e4BG5ZeM__g

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pierwsza z żon
Minako, współczuję. Czytam Cię jakbym czytała drugą żonę mojego ex. Ona też w pewnym momencie zarzuciła mi niekonsekwencję. Bo on do mnie wrócił. A raczej próbował. Tylko to nie jest tak proste, bo Ty, jako ktoś, kto został uwikłany w tę historię nie znasz szczegółów. Nie wiesz dokładnie dlaczego oni się rozwiedli, ani dlaczego zdecydowali się zejść. Bo nie znasz tak naprawdę okoliczności ani uczuć towarzyszących tym decyzjom. Przykre jest, że tak trafiłaś, jednak jest to ryzyko wliczone w związek z kimś, kto ma za sobą taką przeszłość. Życzę szczęścia (tak samo jak drugiej żonie mojego ex, pomimo, że ona raczej przyjaznych uczuć do mnie nie żywi ;) ) Pozdrawiam 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minako
eh! szkoda gadać dobrze że kocham mój zawód, mam przyjaciół... i sakramencko dużo problemów, przyćmi to troche ten bałagan. a powtarzałam bęcwałowi, że miłość jest tylko jedna, tylko raz... kurza twarz! grrrr to jest super facet i jestem pewna, że jego była to kapitalna babka -nie znam jej an tyle, rzecz raczej jasna... w każdym razie jakoże napatoczyłam się tym dwojgu pod nogi akurat ja nieszczęsna, i mimo zaciekłej obrony, facet się zainstalował w sercu bezczelnie - oczywiście, bo ja chciałam ( takie jego zdanie, co gorsza zaprzeczyć nie mogę, bo jak już pisałam każdy chce uwierzyć w miłość ), uczyniłam jemu karczemną awanturę na środku metropolii zagranicznej zapytałam jakim to prawem urządzili sobie takie rozrywki, w wyniku których cierpią inni ludzie, co to ich w ogóle nie powinno obchodzić o co akurat tym dwojgu się rozchodzi? ile jescze ludzi ma ucierpieć coby tych dwoje się opamiętało? i kto w ogóle dał im prawo? he? uczyniła, ryczałam, dokonałam ablucji i właściwie jedyne co postanowiłam to tłuc do łbów tym co chcą się rozwodzić co nastepuje: - to doprawdy rzadko jest przypadek że akurat wy jesteście ze sobą, - nie jest zbiegiem okoliczności "owocne" życie, które chce wyrastać we wlasnym ogrodzie a nie jakimś pooranym substytucie - nikt tak dobrze nie pozna ciebie jak ten co pamieta jakżeś szczenięciem był, WIĘC DO LICHA NIE ROZWODŹCIE SIĘ TYLKO RUSZCIE MAKÓWKAMI i żeby mi nikt nie zarzucił ślepoty i głuchoty: wiem że są powody dla których nalezy z małżeństwa uciekać!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość konio
prosze niech ktos napisze kto jest drugi raz w tym samym partnerem/po rozwodzie/ czy da sie to jakos sklecic ciagnie nas do siebie mimo rozwodu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez odbioru
Da się, ale zależy to od tego dlaczego ludzie się rozwiedli, czy i jak ich to zmieniło, czy potrafią naprawić błędy. Ale jest do zrobienia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beverley
Jesli ci serce podpowiada, ze powinnas wrocic to ,nie sluchaj i nie czytaj "rad" innych ,zeby potem nie bylo ze "kolezanki z kafetarii zniszczyly ci zycie .Kazda z nas to odrebny przypadek i nie ma co porownywac naszej sytuacji z twoja.Rob co ci serce podpowiada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jedna stara i głupia
Czytam Was i trochę zrobiło mi się smutno.Jestem po rozwodzie,ponieważ mój mąż alkoholik i raczej niezbyt pracowity.Poznałam rok temu wspaniałego człowieka,który był w trakcie rozwodu(zdradzała go zona),spotykalismy się jakis czas.Zamieszkał w moim sercu,mimo,ze broniłam się jak mogłam.Moze było to uczucie spowodowane pustką i ogromna samotnoscią,nie wiem,ale tęskniłam za nim i on zapewniał,ze też.Niestety nie wygrałam (jeżeli mozna mówic o walce)z jego piękną żoną.Nie zrobiłam i raczej nie zrobię nic,aby z nim sie spotkac,ale mam tylko żal,że nie postąpił uczciwie ze mną,tylko się zabawił.Jak mnie pozegnał-napisał ,ze nie będzie go jakiś czas,ze będzie niedostępny.Dowiedziałam się pożniej,ze wrócił do domu.NIE BAWMY SIĘ UCZUCIAMI INNYCH

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beverley
wracam do ex ..podjelam decyzje ....moje serce jest rozbite na miliony kawalkow...tak mi przykro ze musze zostawic takiego kochanego czlowieka ,jednak rodzina jest najwazniejsza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brzanka82
Witam. Temat podumiera ale moze jeszcze sie podniesie? Mam ten sam problem.Tyle ,że ja jestem z mężem w separacji i ...strasznie tęsknie.Było róznie między nami ale wspólna przeszłośc bardzo wiąże. Przyznaje ,że w czasie rocznej separacji poznałam kogos.Myślałam ,że to ten ,że teraz juz bedzie wszystko ok .Mialam swój upragniony seks(ktorego w malzenstwie brakowalo),mialam rozmowy ,wspolne wyjscia ale..no ,wlasnie ciągle myslałam i myśle o byłym. Nie wiem,czy zacisnąć zęby i zapomniec ,czy próbować wrócić. Czy jest jeszcze BrunetkaWieczorowaPora? Jestem ciekawa ,co u ciebie? co postanowiłaś? Jak potoczyły sie Twoje losy? Czy jest jeszcze ktos z takim problemem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość EWKA KONEWKA JA
po 5 latach od rozwodu postanowiliśmy wrócić do siebie z mężem, mi z kimś posypał się związek, a jego związek z kochanką też był nieudany okazało się, że łączy nas więcej niż dzieli, wybaczyliśmy sobie wszystko kochanka bardzo atakowała mnie, nie jego, chociaż już ze sobą nie mieszkali, przeszłam z nią swoiste piekło, były mąż musiał wielokrotnie interweniować, nawet policję musiałam zatrudnić kochanka ostatecznie powiedziała, że spodziewa się dziecka były to naprawdę ciężkie czasy, badania, udowadnianie, że dziecko nie jest męża, ciągnęło się to strasznie długo i było swoistą próbą dla mnie i dla męża piszę to już na spokojnie, jesteśmy od kilku lat po drugim ślubie i nie załuję, dorośliśmy do związku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×