Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość felicjjja

drugi raz do tej samej rzeki

Polecane posty

Gość nikaaaaaaaaaa
tez tęsknię za moja połówka ale nie mam odwagi tego głosno powiedziec jak patrze na dziecko które tak przezywa rozstania ze mna jak wraca do mamy to mysle ze sądy zbyt lekka ręka daja rozwody ze nie uswiadamiaja rodzicom jakie konsekwencje takiego rozwodu ponoszą dzieci gdyby człowiek mógł cofnąc czas to wiele błędów już by nie popełnił a tak wszyscy cierpią ona,on i dzieci a takie piekne miało byc życie po rozwodzie o jest koszmar ,tęsknota do rodziny .............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja bym poszła do kościoła
do EWKI KONEWKI Ewuś, a dziwisz sie, że kochanka atakowała ciebie a nie jego?? w końcu większość zdradzonych żon tez się rzuca najpierw na kochanki, dopiero po wielu miesiącach dociera do nich, że to nie od nich powinny wymagac lojalności i wierności tylko od swoich mężów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brzanka82
nikaaaaa-a długo juz jesteś po rozwodzie? Żałujesz tego serio ,czy może to po prostu tęsknota za bliskościa? Byc może idealizujemy zbytnio swoich byłych? Nie masz obaw ,że jakbys wróciła byłoby tak samo? Może to tlko lęk przed samotnością ,przyzwyczajenie ,nie wiem. Ja np o swoim mężu nie mogę myslec ,jak o facecie do łóżka .Traktuję Go ,jak najlepszego przyjaciela ale nie moge myslec o seksie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość monikaporozwodzie
brzanka82 mam ten sam problem. rozwidołam się 2 latat temu i głównym problemem był seks. Poznałam kogoś jestem z nim teraz seks mam super ale co z tegojak tęsknie i zapomniec o byłym mężu nie potrafie. Wiem że on też myśli. jest niby z kimś związany. kiedyś rozmawialiśmy o powrocie ale nie doszlo to do skutku. ostatnio postanowiłam zawalczyć...spotkałam się z nim pogadałam wyznałam że ciągle o nim mysle że kocham..a on...powiedział że przemyśli...ale chyba już za dużo czasu minęło żeby wrócił:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eleonora 1970
powiem tak....nie czytalqm wszystkich odpowiedzi....nie chcialam sie ukierunkowac lub zniechecic..... nie bede opisuwac swojego zucia...nie ma sensu....to bedzie skrot....nie mam zamiaru mrugac ostrzegawczo....kazdy ma swoj poglad na swiat.... wiec z ta rzeka bylo tak.... najpierw byla blelitna i spokpjna , pachniala latem..... pozniej przyszla burza....byly wielkie fale....ogromne, wszystko zatonelo....powodz.....nastapila noc.....zima.....ale....zaczol spiewac skowronek,....przepraczac , namawiac....obiecywac....ze nigdy juz wiecej ta rzeka nie bedzie miec wylewow....uwiezrylam...rozpedzilam sie i wpadlam prosto do rzeki....iiii,powtorka z meteorologii...hihi...znowu slonce, upal,zar....hawaje....ale zoma i zawieje wtargnely nagle....nie nagle ...tu klimat sie oziembial....ta sama burza....moze mniej straszna, bo juz pierwsza przezylam...hahahaha, smieje sie.....teraz sie smieje.... ale wiecie co????? trzeci raz dalam sie namowic aby wejsc do tej samej rzeki...normalnie morze...a co tam ocean.... z biegiem czasu stwierdzam, ze wogole nie umialam plywac....z pelna swiadomoscia niebawem wracam na suchy lad.....nie zaluje ,ze chcialam plynac z pradem....ale stwierdzam, ze jednak nie nadaje sie na rzeczne przygody.....ale to moj przypadek....i moze cos da do myslenia.... ja nigdy nie bylam pewna, ze umiem doskonale plywac.... pozdrawiam!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
Ja, chciałabym wejść, nawet nie wiecie jak bardzo. Ale do tanga trzeba dwojga, niestety.... Rozeszłam się z mężem po ponad 20 latach życia razem. To było ponad 5 lat temu. O rozwód podałam ja. Nie było zdrad, osób trzecich. Coś nam się po prostu rozpieprzyło. Po ponad 2 latach milczenia odezwałam się ja. On akurat wyjeżdżał do Irlandii. Kontaktowaliśmy się przez kolejne dwa lata, spędziliśmy nawet razem Wigilię w 2007 r. Być może za bardzo nalegałam, mówiłam o swoich uczuciach, prosiłam zbyt często o szansę ... nie wiem. We wrześniu ub. roku zamilkł. Tak zwyczajnie, nagle.... Do dziś od czsu do czasu wysyłam smsa i nie mogę się powstrzymać. Piszę o swoich myślach na różne tematy, czasem o naszym synu, czasem o swoich emocjach i takie tam duperele. Nie proszę o nic. Tak, czasem odezwę się. I CISZA. A ja nie umiem się pozbierać. Nie potrafię nawet myśleć o jakimś innym mężczyźnie. Ja NIE UMIEM żyć bez niego. Znajduję sobie mnóstwo różnych zajęć, ale to nie pomaga. Jak mam wykreślić z pamięci te ponad 20 lat wspólnego życia? Nie myślałam, że tak to będzie.... w najśmielszych myślach. Cholera! Jakie to życie jest trudne. Chociaż, kto powiedział, że jest proste? To tak ,w telegraficznym skrócie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do zunie
a nie pomyslalas ze chlop wyciagnal nogi skoro nie odpowiada? moze po prostu juz rozstal sie z tym swiatem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
Jak można wyciągnąć nogi przeżywszy swoją młodość i kawał dorosłego życia z jedną osobą, z jednym życiem, z synem, żoną i po prostu - zapomnieć o tym, mając przy tym 50 lat na karku? Można?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez odbioru
Zunie, wyciągnąć nogi = umrzeć :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
Nie mogę tego pojąć. Czy ktoś przetłumaczy mi to z polskiego na nasze ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do zunie
Sluchaj kobieto, mialam na mysli to, ze skoro Twoj byly sie nie odzywa w ogole tzn ze nie zyje...:-0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
..... wieeem, co chciałaś powiedzieć. Zażartowałaś, ot po prostu. I wcale źle tego nie odbieram. Tylko we mnie jest strasznie dużo emocji i bardzo chciałabym pogadać z kimś, kto jest w podobnej sytuacji, z kimś, kogo partner miał cholernie trudny charakter, z kimś, komu być może udało ułożyć sobie to życie na nowo z eks. I nie w wieku 30, 40 lat, ale właśnie po 50-tce. Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do zunie
Ale przynajmniej masz pewnosc czy on zyje?..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość słuchaj zunie...
może on NAPRAWDĘ NIE ŻYJE? nie przyszło ci to do głowy, na poważnie??? to nie musi być żart, ludzie odchodza z dnia na dzień...w róznym wieku jesteś pewna, że on żyje? bo może to jest własnie powód, dlaczgeo sie nei odzywa... :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
.... uśmiałam sie serdecznie. Jak na dzisiejszy dół poprawiliście mi humor. Jakby nie żył, to kto by mu komórkę ładował, chyba, że wziął ze sobą ładowarkę.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do zunie
Ale Ty jestes, chlop wykitowal a ona jest jeszcze na niego zla ze sie nie odzywa... :-0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brzanka82
Czy jest tu jeszcze któraś z kobitek tęskniących za swoim byłym mężem? Jeśli tak ,to ja chetnie bym pogadała ,może na maila lub gg.Jestem na tak zwanym "życiowym zakręcie"i chętnie nawiąże kontakt z kims w podobnej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
Brzanka, napisz, logis@onet.eu Też chętnie pogadam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anulinka...
Ja wróciłam i nie żałuję. Wszystko zależy od tego, jak bardzo kochasz i czy umiesz wybaczać. Bo jeśli spróbujesz, a będziesz wciąż wypominać przeszłość to nic z tego nie będzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czy taki powrot jest kiedykolwiek mozliwy, zalezy pewnie od okolicznosci rozstania. U mnie nie wchodziloby to w rachube.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
ZIMNY JÓZEK, powiedz, dlaczego w Twoim przypadku jest to niemożliwe. Chciałabym zrozumieć mężczyznę, pojąć ich tok myślenia. Nie myślę, aby mój M. nie kochał mnie przez tyle lat. Przeżyliśmy tyle różnych chwil.... Jest upartym, zatwardziałym facetem. Czasem wydaje mi się, że nasz ostatni kontakt, który trwał (czasem burzliwie) przez te dwa lata był tylko jakimś odwetem. Wiedział, że chcę to wszystko naprawić, wiedział, że bardzo chcę aby wrócił do domu, że pragnę oddzielić te otatnie dwa lata naszego małżeństwa grubą krechą i spróbować dać nam szansę na nowo. Pierwszą w życiu. Nie było zdrad, osób trzecich... A teraz po prostu zamilkł, jakby go nie było. To tak, jakby chciał powiedzieć - zobacz jak to jest, kiedy Ciebie ktoś zostawia. To tak po krótce. Nie mogę tego w sposób logiczny sobie wytłumaczyć. Wiem, jest naprawdę trudnym facetem, ale cholera tęsknię za nim....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to na tyle .
to moze ja wam opowiem o mojej rzece miłosci ,z mezem bylismy 27 lat jak zakreciło sie koło niego dziewczątko ,starsze od naszego najstarszego dziecka o roczek a młodsza od starego o 25 lat i zakochał sie stary idiota na zabuj ,wygoniłam jak stał ,w jednych portkach i w jednej koszuli tylko samochod zabrał ,wyleciał orzeł ,a ja nie mogłam się pozbierac nie bede wam pisac szczególowo co przechodziłam, wódka ,psychotropy i obudziłam sie na sali szpitalnej ,próba samobojcza ,otrząsnełam się ,po roku orzeł przyfrunął ,a własciwie orła cien, rozmowy , przepraszanie, rozmowy, przyjęłam z powrotem ,starał się bardzo, ale nie było dnia żebym nie myslała o tym z kim był jak sie z nią kochał ,nie raz żałowałam ze go z powrotem wziełam a przecież sie starał ,od 2 lat jestem wdową a nie potrafię zapomniec o zdradzie i o tym że go kochałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
Strasznie Ci współczuje....ale wiesz co, uświadamiam sobie jak wiele się traci czasu na na niepotrzebne honory, ambicje, upór..... kiedy za oknem słońce świeci.Ileż można stracić przez własną głupotę. Nawet życie... unieszczęśliwiając innych, których się kochało. Wiesz, ciągle myślę o tym, że w życiu nigdy nic nie wiadomo, szczególnie w naszym wieku, a ciągle ktoś z nas, całkiem czasem nieświadomie, żyje jak na krawędzi.... i po co????? Po co tracić cenny czas?????? Nie wiem co mam jeszcze powiedzieć, ale po prostu chce mi się płakać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to na tyle .
zunie nie masz latwo , zyjesz w niepewnosci w zawieszeniu ,ciezko tak ,mysle ze musisz cos z tym zrobic ,tyle lat razem człowiek ,jest pewny swojej połowki a potem tesknota ,ból i obwinianie siebie i całego swiata, ech zycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zunie
ale co mam z tym zrobić ???????????????........................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie po 21 latach byla zdrada. Tzn. moja ex zdradzila. Stracilem dla niej wszystko, nawet odrobiny sympatii nie mam. Tak latwo jest zrobic ze zwiazku kupke gruzu. Dla mnie to jest dyskfalifikacja, bo ja traktuje malzenstwo jako ekskluzywna umowe i nie ma w nim miejsca dla osob trzecich. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to na tyle .
no własnie powiedzcie mi dlaczego to kobiety predzej wybaczaja ,jozek a te lata razem spedzone tak łatwo przekresliłes ,przeciez były dobre chwile w waszym małzenstwie a moze ona nie chce juz wracac do nikaaaaaaaaaa z twojego postu wynika ,ze jestez tatusiem i to ty odeszłes od rodziny powiedz nam dlaczego faceci po tylu latach odchodza ,czego im brak ,przecież mają wszystko ,uprane ugotowane ,byli przy narodzinach i przy chorobach dzieci ,razem spedzaja wakacje wypady za miasto wspolne ogladanie filmow i słuchanie beatlesow do samego rana ,czasem nie trzeba słow żeby sie porozumiec wystarczy spojrzenie ,tak było w moim przypadku i co pstryk i juz koniec tych lat?jak wy na to patrzycie ,jaki jest wasz punkt widzenia napiszcie prosze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To nie ja odszedlem, ona po tym wszystkim odeszla. Dodam ze syn jest ze mna. O powrotach nikt nie mysli. On przekreslila jednak nawet ta teoretyczna szanse.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zgadzam się że kobiety
częściej "wybaczają" wiele lat żyłam w zimnym związku, sama malowałam ściany, nosiłam meble, uprawiałam działkę. Wyszłam za mąż z wielkiej miłości, ale to tylko ja ciągnęłam ten wózek. Mąż miał tylko swoje hobby i nawet synem się nie zajmował (nawet nie pamiętał do której klasy chodzi, były takie sytuacje) mówiłam, prosiłam, krzyczałam, a on spokojnie nakładał słuchawki, podkręcał głośność telewizora lub wychodził z domu mówiłam, że tak nie może być, on mówił, że może i będzie i wtedy zaczęłam sobie kogoś szukać, trochę to trwało, bo w necie to większość facetów chce tylko zaliczyć mężatkę na boku ale znalazłam kogoś na dłużej, kogoś kto nie chciał być kochankiem, nie pasował mu ten układ rozwiodłam się i po pewnym czasie wyszłam za mąż za kochanka. Sam wychowywał syna, ten mnie zaakceptował, po pewnym czasie mój syn też zaakceptował tę sytuację. Przeżyłam z 2 mężem wiele pięknych lat, on był i wspaniałym partnerem i wspaniałym ojcem - dla "mojego" dziecka też. Synowie stali się pełnoletni gdy 2 mąż zmarł. załamałam się, nie potrafiłam wyjść z domu. Pomagali mi synowie i wtedy "mój" syn przyprowadził męża. Przez wiele miesięcy wyciągał mnie z nieszczęścia. nie kocham go, w moim secu na zawsze pozostanie drugi mąż, ale jestem w tej chwili z pierwszym mężem, bardzo się zmienił. Gdy rozmawiam (rzadko!) o przeszłości, to on sam twierdzi, że był zbyt pewny siebie, że może gdybym wcześniej zanim wszystko we mnie do niego umarło próbowała się rozwieść, to może by zmądrzał. Pamiętam o tym co czułam do niego przed ślubem i trochę po nim, ale teraz łączy nas przede wszystkim przyjaźń. Nawet czasami zabiera się ze mną , gdy jadę na grób mojej miłości. Bo prawdziwa miłość, to nie tylko szalone początki, ale każdy dzień, każde przytulenie, poranny uśmiech, rozmowa przy obiedzie, kolacji, rozmowy w trakcie dnia, wzajemne zrozumienie, pomaganie sobie, tęsknota, gdy robi się coś oddzielnie,i seks sprawiający radość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brzanka82
nie zgadzam sie ze kobiety-Twoja historia pokazuje jakie przewrotne bywa życie. Zawsze myślałam ,że powroty do byłych zdarzają sie jedynie w filmach. Cóż,naiwna byłam... Czy jesteś teraz szczęśliwa? Czy Twój mąż nie znalazł sobie nikogo przez te wszystkie lata ,tzn żył sam? zimny Józek -współczuje ,ja również wiem ,jak to jest ,kiedy zwiążek i życie rozpada sie na sto części. Nie wiem ,może jestem niedzisiejsza ,bo ja wyprowadziłam sie od męża ,dlatego ,że zostawił mnie psychicznie .Nie było wsparcia ,rozmów,czułam sie samotna .A byliśmy młodym małżeństwem. Międzyczasie on zauroczył sie swoja koleżanką z pracy ,okłamywał mnie ,jeżdził z nią na spacery ,pogadać(podczas kiedy dla mnie nie miał czasu). Nigdy bym Go o to nie podejrzewała ,bo zawsze liczyłam sie dla niego tylko ja .Jak widać nie do końca...Nawet kiedy odkryłam ,jak bardzo sie przyjaznia i że mój m.zahasłował swojego maila i gg,to nadal nie mógł zrezygnować z tego ,żeby ja odwozic do domu i z sekretnych spotkań. Wyprowadziłam się a on nie walczył. A ja wyłam z rozpaczy.Schudłam 15kg ,wyglądałam ,jak śmierć ,straciłam ciążę,w której ,jak sie okazało byłam ,kiedy on grał przyjaciela tamtej pani. Obudził sie dopiero pózniej.Kwiaty ,hotele,przeprosiny. Ale ja juz byłam i jestem ,jak głaz. Owszem ,zaczęłam sie z kims spotykać .Ten ktoś mnie kocha ,jest troskliwy ,czuły ale ..jak debilka tęsknie za mężem. Tylko...myśle ,że już nic nie da sie odbudować. Bo to sa zgliszcza. Co myslicie o mojej sytuacji? Dodam ,że bardzo brakuje mi męża ale może to tylko przywiązanie ? Może minie? Odciąc sie i zaczynac od nowa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×