Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość felicjjja

drugi raz do tej samej rzeki

Polecane posty

Gość felicjjja

Jak myślicie, czy warto wchodzić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Idiotyzm to jest
Nigdy nie warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dlaczego tak jest
ja mam właśnie taki dylemat nowy czy ex nowy jest świetny i chyba mimo to wróce do ex... nie wiem co zrobic :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaliczyłam
powrót po 10 latach i nie żałuję :):):) wszystko zależy od ludzi. czasem trzeba dojrzeć do związku z kimś. pokieruj się ty, co czujesz, a nie tym, co wypada/ludzie powiedzą/się mówi. powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czesto tak jest ze
Schodza sie po latach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czesto tak jest ze
Schodza sie po latach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czesto tak jest ze
Schodza sie po latach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czesto tak jest ze
Schodza sie po latach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość całkowicie czarny kot
nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki - nie ma tu pytania czy warto - po prostu wejść się raz jeszcze nie da, to nigdy nie będzie ta sama rzeka nawet jeśli będziesz z tym samym facetem - to będą inne okoliczności, a i wy będziecie inni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz
nie wrto,jak raz cos Ci nie pasowalo,za drugim razem nie bedzie lepiej!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość felicjjja
no wlaśnie zastanawiam się. bo przyłapałam się na tym, że ON ma ciągle te same denerwujące cechy które i kiedyś mnie wkurzały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chyba wole być z kimś kogo dobrze znam, kogo darze nadal uczuciem, kto nigdy mnie nie skrzywdził, byłam dl aniego wszystkim niz być SAMA :( nie zniose samotności to ja chciałam się rozstać... :( tera zżałuje swojej decyzji, pochopnej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale chyba musiał być jakiś cholernie ważny powód rozstania - już nie pamiętasz????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oczywiście że panmiętam. Nie widziałm sensu naszego małżeństwa bo nie potrafiłam traktowac go jak faceta, mężczyzny, tylko jak najlepszego przyjaciela. Nie wiem czy to nasza wina, czy codzienność, czy w wieloletnich związkach już tak jest... ale może gdybyśmy zadbali o to, powalczyli, postarali się, nawet poszli po porade do specjalisty... Spotykam się z kimś, z kim jest właśni zupełnie na odwrót (na początku wiadomo- było OK, był dla mnie fajny). I tak sobi emyślę że sex nie jest najważniejszy w życiu... Co by mi zostało na starość? znienawidzony człowiek z którym kiedyś łączyła mnie woielka namiętność?? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chyba faktycznie specjalista by się przydał - szczególnie Tobie, bo pogubiłaś się w tym wszystkim, mam wrażenie... Bez złośliwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja po dwóch latach od rozstania i roku od rozwodu zaczynam załowąc, ze sie nie opamięatliśmy i nie chcieliśmy sklejać tego wszystkiego.. szkoda mi syna i taka jak Brunetka...... mam wrazenie,z ę nikt nie bedzie mnie tako kochał i przy nikim nie będzie mi tak swobodnie..... ja mam faceta (rok mieszkamy razem), on ma kobiet ę brak szans................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rafal2818
Czemu nie warto? Ja właśnie odnawiam dawny związek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ehh, niby wszystko to prawda co mówicie Ale jest coś w tym, ze zaczełam sie zastanawiac :( W tej chwili o byłym nie powiedziałabym złego słowa, był dla mnie dobry, nawet bardzo, mysl eże nie umiałam tego docenić, traktowałam to jako normę-nalezy mi się, coś w tym stylu. Po kilku ładnych latach zauroczenie mija i trezba dbac o związek, pielegnować. My chyba o tym zapomnieliśmy, mysleliśmy że przyjdzie samo. Wdarła się rutyna. Ale nigdy nie przestał mnie kochać, szanować, właściwie nigdy się nie kłóciliśmy bo nadawaliśmy na tych samych falach :)... zupełnie co innego z obecnym :O co z tego ze wileka namiętność, wspaniały sex... poza tym same minusy. Potrafi na mnie krzyknąć, obrazić, upokożyc, ośmieszyć, być zimny, uszczypliwy, niemiły :O i to po niecałym roku! Zastanawiam się co by było po kilku latach :O Tęsknie za codziennością z byłym :( przy nim czułam się kochana, czułam sie dobrze... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minako
to wracajcie do siebie - nie ma sensu żeby przez was dwoje inni cierpieli i meli zludzenia, że może będą przez was kochani... jeśli należycie do siebie to nikt przy was nie będzie szczęsliwy, wiem co mówie ... mimo ze pokochałam, nie mam szans z piękna przeszłością ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeszcze nie wiem czy on bedzie chciał, jesteśmy w końcu po rozwodzie. I to ja złożyłam pozew :( Mamy ze sobą kontakt mailowy, na razie o powrocie nie rozmawialiśmy. Boje się że to co nas podzieliło wróci... :( i drugi raz go skrzywdze. NIe chciałabym żeby cierpiał znowu przeze mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem czy nie za późno. Jeszcze nie spróbowałam wróćić. Lepiej zobaczyć czy się uda niż potem rozpamietywac i myślec co by było i oszukiwać samą siebie. Ludzie rozwodzą się z różnych powodów. U nas nie było bicia, picia, awantur

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem melni :( kiedy było niezbyt fajnie z tym nowym przypomniałam sobie jak traktował mnie mój były już mąż. Byłam dla niego wszystkim, bezgranicznie mu ufałam, nigdy nie sprawił mi zawodu ani przykrości, wszyscy widzieli w nas idealną pare. Jedynym powodem rozwodu był u nas - brak sexu w przeciągu ostatniego roku :O z mojej winy. Przestałam traktowac go jak faceta, przeszłam na \'tryb\' domowy. Zanidbaliśmyto niestety i nie umieliśmy sobie z tym poradzić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Brunetka, nie wierzę w to co czytam, jakbym siebie czytałą............................. mój obecny tez jest taki jak Twój były tez tak jak u Ciebie tez ja złozylam pozew macie dzieci? on ma kogoś teraz? ty mieszkasz z obecnym? Przeprasam, ze tak chaotycznie, ale jestem w pracy i nie mam bardzo jak pisać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:( ja czasem nie wierze że to wszystko dzieje się naprawde nie, nie mamy, jedynie wspólnego kota ( smieszne, wiem) zgodził się na niego bo ja bardzo tego chciałam... nie wiem czy ma, nie sądze, czasem kontaktujemy się na maila, piszemy smsy (urodziny, święta) Nie, nie mieszkam, pomimo, ż e mam swoje mieszkanie. pisz natimati.... potrzebuje z kimś pogadac :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×