Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość myślęONim......

On chyba nigdy nie zaproponuje mi żebym z nim zamieszkała

Polecane posty

Gość kkkkkkkkkkkkkkkkkkk
My poznaliśmy się jeszcze na studiach i na pewno nie dobraliśmy się pod względem materialnym bo oboje dostawaliśmy jakieś pieniądze od rodziców. Ale to co brunetka napisała to prawda że to chore, bo czasem nie ma wyboru i trzeba kogoś utrzymywać lub być utrzymywanym przez kogoś np jak się szuka pracy. Ale jak napisałam wcześniej do dzielenia się trzeba dojrzeć. I to nie dzielenia się czymś co mi zbywa albo czego mam dużo, tylko wszystkim co mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zws dobrze, że tak myślisz. To miło wiedzieć, że są na tym świecie jeszcze normalnie myślące kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kefikuł
gysia nie o to chodzi aby ta biedniejsza str.sie wzbogaciła i doropwnała statusowi materialnemu tej pierwszej,ale o to chodzi aby nie miec pretensji do tej str.bogatszej,ze przez jakis czas,np.do sformalizowania zwiazku będa np.mieszkać osobno.I zeby ta druga str.,biedniejsza jednak z siebie cos chciała dac. gysia sadze,ze ta dyskusja nie ma sensu,bo chyba w ogole zaden facet na ten temat sie nie wypowiedział i nie wypowiedziały sie kobiety ktore sa bogate amaj biedniejszych facetow.Ich opinii warto by byłom poczytac,ale takich szczerych ,anie pod publiczke aby przypodobac sie aurorce tego topiku lub kobitą które maja mało lub wcale ale myslą,ze ich faceci powinni nie zwrac na to uwagi i je utrzymywac,no bo jak facet kocha to powinien oddac kobeicie wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kefikuł
Jak to mówią "PUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD PUNKTU SIEDZENIA"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A co ma tutaj temat bogatych dziewczyn i biedniejszych facetów do tego??? Temat jest dotyczący faktu, że koleś nie chce zaproponowac dziewczynie mieszkania razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zws
sissy :) reszta - tu naprawde nikomu nie chodzi o pieniadze chodzi o ciezar o lep, ktorym wysmarowane sa kobiety ciagnace do oltarza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kefikuł
Sisy :-) bo ten facet autorki nie chce autorke na razie utrzymywac,wystarczy jak ja ugaszcza gdy jest z nia w weekendy.Widocznie mysli,ze jak dziewczyna ma swoich rodzicow,to oni jeszcze,do czasu zamązpojscia powinni dac jej dach nad głowa i strawe :-) a poza tym niech dziewcze takz ezacznie sobie pare groszy odkładac anie chcec przyjsc na gotowe. Mysle,ze wszystkie te Panie ktore wypowiadaja sie,ze miłosc jest wazna ,a co niektory facet to sknera maja po prostu niezbyt duzy majatek i dlatego tak mysla.Gdyby było odwrotnie nie wiem czypodobało by wam sie aby kobieta uttrzymywała faceta,ktory mało zarabia albo wcale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiem wam tak - ja też nie bardzo mam ochote by mój facet zamieszał ze mna (jestesmy ze sobą ponad rok, oboje pracujący) bo: NIE czuje ze chce tego i tyle nie wiem czy dobrze bym ise czuła z nim na co dzień non stop bo wiem jaki ma charakter ciężki niestety :O On sam lubi być swobodny, ma wiele spotkań służbowych itd więc i tak często byłabym sama wieczorem, wracała do pustego domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uwaga----ale tu nie chodzi o utrzymywanie! tylko o zmaieszkanie razem Skad wiecie czy dziewczyna nie kupowałaby jedzenia, płaciła rachunki, robiła inne zakupy czy się na nie składał?? czemu ją tak szufladkujecie jako utrzymanke?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i ja też...
Jestem kobietą, ale powtórzę Wam opinię faceta. Na moje pytanie o to, dlaczego nie zamieszka z dziewczyną, z którą jest (on ma 72 metrowe mieszkanie, ona mieszka z rodzicami) odpowiedział: a bo baby to marudzą i ciągle czegoś chcą, wciąż im się to czy tamto nie podoba, a tak, to mogę robić co chcę. Jak widzicie - nie o forsę tu chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kkkkkkkkkkkkkkkkkkk
to chyba ja sprowadziłam temat na kwestie finansowe. Przepraszam. Ale nie oszukujmy się. Tak jest w wielu przypadkach nawet jak myślimy ze nie jest, to jest. Ja w swoim związku przechodziłam tez przez to i teraz nie jest to dla nas problemem bo mamy swoje wspólne plany i nikt nikomu nie wypomina że wydaje pieniądze na drugą osobę. Ale sprowadziłyście już ten temat do skrajności z tym wyjazdem na wakacje i wysłaniem kartki biedniejszemu. Naprawdę nie o to chodzi. Chodzi o wzięcie odpowiedzialności (w tym wypadku finansowej) za drugą osobę. Nie każdy jest na to tak od razu gotowy. Np gysia zarabia te 700 zł na stażu i nawet jak jest w stanie się za to utrzymać to jej facet może mieć wątpliwość, czyli będzie musiał przejąć część odpowiedzialności za nią, a może nie być na to gotowy. Przepraszam gysia że tak na twoim przykładzie to powiedziałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość u mnie jest nieco inaczej
W skrocie wygląda to tak: Mam faceta, ktory mieszka z rodzicami jeszcze bo jest w trakcie budowy domu. Ja mam swoje mieszkanie. Proponowałam mu wspolne zamieszkanie. Stwierdził niby ze jest to dobry pomysł, ale ciagle odwleka wprowadzke. Jesli chodzi o sprawy finansowe to ja mam na ok. 1500 na reke, a on ze trzy razy wiecej. Sama sie utrzymuje i jakos mi starcza opłacic rachunki, ubrać sie, wyzywić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość u mnie jest nieco inaczej
Mamy po 28 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli facet by mi powiedział że 'baby tp marudza i ciągle czegoś chcą...' dawni nie byłby moim facetem :D Bo jest to na pewno dzieciak, niedojrzały, nie wiem po co taki ma w ogóle dizewczyne, czy z własnej woli nieprzymuszonej....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I widzicie?? nie zawsze chodzi o kase! ;) raczej o odpowiedzilność!! i to jest podstawowa rozterka mieskzac razem, razem spac, prac, gotowac, sprzątac, widziec sie w chorobie i w kazdej innej sytuacji to juz nie to co spotkac się wieczorem czy w week - zawsze wykąpanym, zadbanym, wypoczętym itd :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no dokładnie brunetka
najprościej to problem sprowadzic do kwestii kasy podczas gdy tu nie o to chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i ja też...
Brunetko, on ma 31 lat. 2lata temu rozstał się z kobietą, z którą był 7 lat. Mieszkali razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i ja też...
Nie wiem. :( To mój brat. Chciałabym już mieć bratową. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość derka
dokladnie!!! Ludzie probuja sobie wytlumaczyc pewne kwestie pieniedzmi, a to nie o to chodzi. Swoja droga...zeczywiscie..jak ktos mowi, ze z baba nie zamieszka bo gdera i sie czegos domaga, to jest niedojrzalym dupkiem. Logiczne jest ze mieszkanie razem to wpolne pranie, rezygnacja z czesci swojej wolnosci, pojcie na kompromis. KAwaler czy panna moze wiecej niz osoba w zwiazku i jest to naturalne. Tylko do tego bycia razem tzreba dojrzec. Do tego ze co moje to Twoje, do tego ze licze sie z Toba, ze biora Twoje zdanie pod uwage, ze akceptuje Twoje gderanie, ze pracuje nad tym aby nam bylo dobrze. Tylko ze bycie samemu to tez minusy, ze jak ktos jest potzrebny to jest sie samemu. Ze druga strona sie wypnie, nie pomoze, nie bedzie sie czula wspolodpowiedzialna, bo z jakiej racji??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiecie, ale czasem tego współlokatora czasem brakuje jednak... Kiedy byłam sama w nocy tak bolała mnie głowa (mam migreny czasem :O) myslalam ze oszaleje a nie miałam zadnego przeciwbolowego w domu, 3 w nocy, sklepu calodobowego brak, na stacje daleko, zadnego ratunku :( musiałam zadzwonić po taxe, jakos tak smutno mi się zrobiło wtedy. zawsze to raźniej razem, rano mały kac bol głowy, jest ktos kto poda przysłowiową szklanke wody :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość derka
dokladnie!!! ale do tego tzreba dojrzec i tzreba kochac!! JA mialam paru chlopakow przed moim obecnym , ale dopiero teraz czuje ze z tym chcialabym zamieszkac. Kazdy poprzedni byl mi wygodny na odleglosc, a tak poza nim cieszylam sie ze mam swoje zycie w ktore mi sie nie wtyka. Dopiero teraz poczulam ze tego chcialabym miec czesciej przy sobie, ze wiecej moge mu siebie dac i posiwecic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lylija
przeciez to o to chodzi w milosci. O to zeby byc obok, zeby pracowac, czytac, rozwijac swoje pasje...a obok w pokoju zeby siedzial ktos najblizszy. Do tego dazy dojrzala osoba pragnaca zwiazku partnerskiego. Luzne zwiazki ktore czesc z Was tu preferuje to chory i asekurancki wymysl tego swiata.!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Łaciata_krówka
Zaczęłam czytać ten temat wczoraj ale nie miałam okazji odpowiedzieć. My jesteśmy świeżo po ślubie i na razie na etapie docierania się we wspólnym mieszkaniu, a właściwie w pokoju bo wynajmujemy sobie pokój. Nie dążyliśmy do wspólnego mieszkania przed ślubem bo naoglądałam się już takich par które zamieszkiwały ze sobą i nie układało im sie tak jak się spodziewali. W większości ten następny krok w związku okazuje się końcowym. W porządku jeśli obie osoby się zgadzają na to, ale ja np w życiu chcę założyć rodzinę i nie zgadzam się na kilkunastoletni konkubinat. Co chciałam powiedzieć. Wymieniłyście tu dużo powodów dlaczego koleś nie chce poprosić o wspólne zamieszkanie albo dlaczego się do tego nie pali. Ale nie powiedziane zostało chyba to że wspólne mieszkanie to w zasadzie niczym się nie różni od małżeństwa i w zasadzie każdy mądry facet ma to odczucie. A być gotowym do tego to tak jakby się godzić na małżeństwo tylko że bez papierka. Jak już wspomniałam wcześniej to naoglądałam się wielu negatywnych przypadków związanych ze wspólnym zamieszkaniem. Głównie takich że facet się przyzwyczaja, jest mu dobrze a kobieta chce następnego kroku. I to się robi już powszechne i ogólnie znane. Jeden z moich kuzynów który mieszka obok mnie, ma dziewczynę która ma własne mieszkanie, on wynajmuje, oboje mają dobrą pracę ona go namawia na mieszkanie a on mi kiedyś powiedział że jak z nią zamieszka to zaraz się będzie chciała zaręczać a on nie jest gotowy jeszcze. Wbrew pozorom wielu facetów tak myśli i nie bez powodu. Dwie moje koleżanki zamieszkały z facetami były przeszczęśliwe przez 2, 3 lata do momentu aż związek utkwił w martwym punkcie. Jedna zamieszkała po zaręczynach i już więcej nie usłyszała o ślubie a druga zamieszkała bo chciała następnego kroku w związku i teraz biadoli czego on się nie zaręcza. I jeszcze jeden przykład, koleżanka z liceum którą zaprosiłam na ślub. tez niedługo za mąż wychodzi, ale dlaczego? Rozmawiałyśmy na weselu i powiedziała mi że zanim zamieszkała z facetem to powiedziała facetowi że z nim zamieszka ale tylko 3 lata czeka na pierścionek zaręczynowy i on po 3 latach się oświadczył. Nie wiem jak wy ale ja bym nie chciała po czymś takim się zastanawiać czy zrobił to bo mnie kocha czy dlatego że dałam kiedyś takie ultimatum. Ale z tego co wiem ta moja koleżanka nie jest jedynym przypadkiem. Podsumowując wypowiedź, faceci nie chcą też się pakować we wspólne mieszkanie bo zaraz kobieta zaczyna gadać o ślubie. Nie każda, ale chyba nie skłamie jeśli powiem że większość z nas tego oczekuje a oni maja świadomość tego że tak jest i nie chcą się w to jeszcze pakować. Nawet jak nie myślicie tak naprawdę o ślubie teraz to jednak to jest pewien stereotyp. Tak napisałam o tych moich koleżankach co mieszkają z facetami że spodziewały się zaręczyn, ślubu i takie tam i wiecie co to jest bardzo ważne żeby to ustalić przed wspólnym zamieszkaniem, czego się oczekuje w przyszłości od drugiej osoby. Czy zgadzam się na to żeby tylko mieszkać razem czy spodziewam się kiedyś w przyszłości ślubu. Facet może powiedzieć "po co nam papierek przecież się kochamy, jest dobrze tak jak jest". Osoby które popierają wspólne zamieszkanie przed ślubem często omijają ten temat, ale ile jest tematów typu "dlaczego on się nie chce zaręczyć". Moja kumpela ta co dała facetowi 3 lata to chyba dobrze zrobiła, ale nie do końca. Dała do zrozumienia czego oczekuje - to dobrze, dała też ultimatum - to nie dobrze. Zanim zamieszkacie razem powiedzcie drugiej osobie czego oczekujecie nawet jeśli ta druga osoba miałaby się rozmyślić po tym co powiecie to przynajmniej będziecie wiedzieć na czym stoicie. Chodzi tu głównie o te które chcą w przyszłości założyć rodzinę z tym facetem, nie chcę uogólniać. Wiem że to co napisałam to nie do wszystkich związków się tyczy, być może tylko do nielicznych, ale warto to przemyśleć teraz niż później znaleźć się właśnie w takim związku. Przepraszam że się tak rozpisałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zapropana
a mi sie wydaje ze to zamieszkanie przed slubem ma byc raczej sprawdzeniem czy z tego moze byc cos wiecej. Ludzie mieszkaja troche i mimo ze sie znali wczesniej pare lat, dopiero gdy widza sie te 24h dowiduja sie roznych rzeczy..w tym tego ze sie nie moga dogadac!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×