Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość młoda i głupia...

Nie chce mi się żyć i wątpię, żeby ktoś miał święta gorsze ode mnie...

Polecane posty

a się nie spełniają bo nie są szczere i dużo od nas zależy Wszystko mi sprzyja i w dzień i w nocny! Cały świat mi sprzyja! Realizuję swoje marzenia i cele i przychodzi mi to z zaskakującą mnie łatwością. Przepełnia mnie wdzięczność, radość i spełnienie!!!! Możesz mieć cokolwiek zechcesz - dopóki tego nie chcesz Przekonasz się, że potrzeba jest uzależnieniem, które odpycha wszystko, czego chcesz. Dopóki czegoś chcesz, ale tego nie potrzebujesz, możesz to mieć. Kiedy tylko zaczniesz tego potrzebować, wysyłasz sygnał, który odpycha tę rzecz od Ciebie. Najlepsze, co możesz dla siebie zrobić na TEN CZAS - to POKOCHAĆ SIEBIE - z całych sił pokochaj samego siebie, wówczas wszystkie złe okoliczności, będą omijać Cię niczym ptaki w locie. http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=408761&start=15390 http://www.maxior.pl/film/107795/Criss_Angel_chodzi_po_wodzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajtja.a
Ja tam idem nynki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .Mam tak jak Twoja mama...
Mam 40 lat i jestem sama bo dzieci wolaly spedzic wigilie z tatusiem niz z glupia *szmata*....:( a ja sie tak staralam...coz zycie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mad-dus-ka
Dziewczyno!(autorko),nie lam sie tak.Trzymaj z mama,jej tez jest ciezko.Gdy ojciec w koncu wytrzezwieje i bedzie ,jak piszesz,dobry-porozmawiaj z nim.Powiedz mu co czujesz,powiedz to,co napisalas tutaj!Jestes juz na tyle duza,ze mozesz mu troche "przeczepac" mozg.Dzieci sa czesta madrzejsze od rodzicow.Mama moze musi sie wykrzyczec,moze nie chce sobie pozwolic na to zeby twoj tata jej ublizal.Trzymaj sie mala,zycie przed toba a tym samym jeszcze duzo swiat.Inne beda lepsze,zobaczysz.Na wigili swiat sie nie konczy.Ja tez mam dzisiaj "smutasa" ale udaje ze jest wszystko ok. Spokojnych swiat ci zycze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i głupia...
musiałam odejść bo bliższa rodzinka się zjeciała.... ale już ojechali dosłownie przed minutą, dlatego piszę tutaj... kurde... ktoś pisał że mam problemy zwykłej piętnastolatki.... jasne, ojcowie innych osób z mojej klasy też czasem piją, ale potem kladą się spać. chciałabym mieć ich problemy, chłopak rzucił, ten chłopak nie chce na mnie spojrzeć itp... A mój się na nas i na starszym, 25-letnim bracie wyżywa... on nam powiedział że lepiej coś z tym zorbić, bo narazie tylko krzyczy i ubliża ale kiedyś i uderzyć może.. ja chce zadzwonić, ale mama nie chce, mówi dopiero jak uderzy. ja sobie myślę jak uderzy za mocno to może być za późno.... i tata powiedział jeszcze nie sądzę zy na serio ale jednak powiedział do mamy jak chciała się położyć na drugim łóżku (bo u rodziców w pokoju są dwa) to mówi ty się tu nie kładź bo ja cie jeszcze uduszę'' kurcze chce to zmienić, ale nawet jak zadzwoimy na policje to my mamy jeden wspolny dom, tacie nie dadzą wyroku bo za co??? nie pobił w ciągu ostatnich czasów mamy, więc obdukcji nie będzie.co za tym idzie nie będzie dowodów... jak mu dadzą wyrok tylko z zeznań świadków to jakiś krótki a jak później jeszcze bardziej mu się poprzewraca w głowie???? jak będzie chciał się zemścić??? i gdzie on będzie mieszkał???? jest chory więc ma rente jakieś 600zł miesięcznie, z czego jakieś 200zł miesięcznie idzie na picie i papierosy. gdzie on będzie mieszkał?? jeśli razem z nami nadal w naszym domu to nadal będzie nam dogadywał.... pozatym żeby coś ugrać to trzeba się ciągać po sądach a my mamy wiele kredytów i na to nas nie stać... :( już nie wiem co robić... :(:(:( powiedźcie jak to będzie wyglądać jak zadzwonie na policje, jakie są procedury, co mu grozi????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i głupia...
a i jeszcze jedno: dziewczyny które tu pisały mają podobny problem podajcie swoje numery gg, ja do was napiszę będziemy mogły się w chwilach kryzysu pozwierzać, pocieszyć... może da to jakąś ulgę oprócz wyrzucania swoich żali na forum... bo ja chce tylko spokojnie i w zdrowiu żyć.... :(:(:( tymczasem chce mi się płakać.....:(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anqu
ehhhhh ;( widze dziewczyno ze nie jest dalej wesoło :( u mnei nikogo nie była i jak była godz 17 to wyszłam na spacr:( usiadłam an przystanku i ryczałam ;( nie chce takich świąt ;( mam dość :( podaj Ty gg będzie prosciej się odezwać :( :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i głupia...
no niech będzie... 5660832

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i głupia...
a podszywom dziękuję, z podnoszeniem tego tematu sama sobie poradzę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zgadni kto
Ale w wszystkie jesteście głupie ja nie mam żadnego wsparcia i sie tak nie łamie jak wy. Po prostu żyje dalej , co mam być to będzie . Też mam podobne problemy jak każdy nie mam na świecie człowieka bez problemów Radze ci żyć dalej , zobaczyć co będzie dalej, znaleźć ukojenie w drugiej osobie np. chłopaku.A nie wypłakiwać sie to nic nie da wiem co mówię. Zdobędziesz wykształcenie wyprowadzisz sie i będzie ok ;) Jak twoja mama ojca kocha to nic nie rób spróbuj ich pogodzić ze sobą. Jak chce twoja mama go opuścić to niech zrobi to sama.Bo jak to sama zrobisz możesz strącić matkę jeśli zrobisz coś bez jej woli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i głupia...
zgadnij kto - prędzej by ona na antarktydę się wyprowadziła niż zwróciła się przeciwko mnie. My się po prostu tak kochamy, ufamy sobie.a jeśli bym to zrobiła to tylko dla jej dobra.... a to że może i się trochę użalam, to dlatego że jestem bardzo wrażliwa i łatwo mnie zranić, już mam taką naturę... walczę z tym, ale mi ciężko... :( a co do tego, że każdy ma problemy, ale porównaj niemalże patologicznego ojca, czy obojga rodziców pijaków do np. pryszcza na twarzy, czy braku nowych spodni z najnowszej kolekcji czyjejśtam, albo grubych nóg...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anqu
zgadnij kto ;/ to ze wolimy się wygadac komus i wspierac 2 osobe to oznacza ze jestesmy głupie? kurwa a skąd mozesz wiedziec jakie my jestesmy wole sie wygadac na forum niz mam iść się pociąc albo cokolwiek innego;/ to ze Tobie nikt nie pomoaga i sama sobie radzisz nie znaczy ze my wypowiadając swoje myśli na forum jestesmy głupie no helołłł ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aniuskaaaa
Ehh niektórzy narzekają a mają bajeczne życie i nie wiedzą jak źle się dzieje... Bardzo wam współczuje nigdy w życiu nie spędziłam świąt w smutku, w strachu czy samotnie.. Więc nie potrafię nic konkretnego powiedzieć. Mogę tylko życzyć powodzenia i wytrwałości na przyszłość:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anqu
żeby to było takie proste :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość młoda i głupia...
anq co tam u cb??? u mnie jak narazie spokój z rana... chociaż tyle...:) humor mi się poprawił trochę, już tak strasznie się nie przejmuję, jakoś to wkońcu będzie... a miałaś napisać na gg a nie napisałaś... oj nie ładnie.. hehe:) mam nadzieję, ze tobą też lepiej i z innymi dziewczynami też. Ja do kościoła nie idę, bo i po co??? żeby dziękować bogu za cały wczorajszy cudowny dziień??? wolne żarty... :| cały dzień srzątałam gotowałam, mama była w pracy, ojciec z kumplami przyszedl, korytarz cały ubłocił, w kuchni było na błysk , a wszytsko Zachlapał, pobrudził. Ja mam czyste sumienie, starałam się jak mogłam żeby te święta były udane, a skoro bóg mojego poświęcenia nie przyjął i zxosałąm obdarowana taką spierdzieloną wiligilią to ja dziękuję za takie święta - mam to wszystko w d***. Teraz biorę się za książki bo w nich jedyna moja nadzieja na poprawienie sobie życia i lepszę przyszłość... i może choć na chwilę oderwę się od wczorajszego koszmaru... :( trzymajcie sie ciepło i wierzcie ze kiedys będzie lepiej!:) a wam z forum dziękuję za pocieszenie, bardzo mi pomogliście:). Jeszcze będę tu zaglądać i na bierząco komentować sytuację u mnie w hajsie. Nrazie pa:) I mimo wszystko - nie dobrych, bo dla wielu z was już one dobre nie będą, ale przedewszystkim spokojnych świąt. :) głowy do góry:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochanie, jesteś jeszcze bardzo młoda. Masz dopiero 15 lat. Twoja życie się dopiero rozkręca. Zaczekaj z tego rodzaju ogólnymi ocenami swojej egzystencji jeszcze 5-10 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I nie trać wiary. Módl się nadal z wiarą i ufnością. Ja tak robię. Bierzmy przykład z biblijnego Joba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość młoda i głupia...
ja się całą młodość jak głupia modliłam o dobre życie, żeby tata przestał pić i co mam??? gów** mam... wiem że inni mają gorzej, ale zdecydowanie więcej jest osób któzy mają lepiej i nie potrafią tego docenć. wiem, ze to co piszę dla niektóych może być szkokujące ale ja już nie mam sił żeby się modlić... gdyby bóg dał mi jakiś znak, że jednak istnieje... a tak co?? głód, bieda, zło na świecie.. tyle niewinnych ludzi umiera, a bóg na to patrz i nie reaguje... a i dlasczego przez jakiś durnych adama i ewę mamy cierpieć??? a dlaczego nie stworzył joli i lukasza, moze by oni nas uratowali??? dlaczego mam wierzyć, że przez jakiś tam ludzi jesteśmy pozbawieni życia wiecznego??? moja wina że jakiś adam i jakaś ewa zgrzeszyli/????? nie moja. Więc mam ich w nosie. Teraz idę do bierzmowania, ale tylko po to , zeby inni mnie nie wytykali palcami... żeby ułożyć sobie swoje życie, dlatego uczę się, mam dobre oceny. W boga nie wierze.wierzę za to że mogę być szczęśliwa, muuszę tylko się starać z całych sił. A i zeby nie było ze jestem zła, przeklinam, nie... jestem jakby nie wierząca a praktykująca, tzn. nie wierzę, ale staram się nikogo nie krzywdzić, żyć dobrze dla siebie, ale nie kosztem inych. I raczej nie kłamać, chyba że to konieczne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gienowefa
JAKIS GLUPI WIESNIAK SIE NUDZI I WYPISUJE BZDETY. GDYBYS SIE DZIEWUCHO ZASTANOWILA NAD TYM CO PISZESZ BO NIEKTORE RZECZY SIEBIE WYKLUCZJA. jESLI MASZ ZMYSLAC TO ZMYSLAJ GLOWA!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i glupia....
nie chesz wierzyć?? nikt ci nie karze. a właściwiew chcialabym żeby to co pisze nie było prawdą ale niestety jest. p.s powiedz co dokładnie ci sie nie zgadza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
głód, bieda, zło na świecie.. tyle niewinnych ludzi umiera, a bóg na to patrz i nie reaguje... a i dlasczego przez dla tego tak sie dzieje bo to na ich życzenie co dajesz to dostajesz takie jest prawo morze nie obrazu dostaniesz ale dostaniesz dajesz dobro czy zło to wraca podwójnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i glupia....
no, ale ale czy to wina dzieci alkocholikó które są bite, katowane(teraz nie mówię o sobie), które później mają blokady psyhiczne, w życiu nie mogą sobie poradić, bo wszystkiego i wsyztskich się boją i inne takie, ze im się tacy a nie inni rodzice trafili??? to też od nich zależy??? wiadomo jak ktoś w domu zaznał miłosci to wniesie ją zwykle do swojego domu, a ten maltretowany co wniesie???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Matka Boża nieraz wyjaśniała, że kiedy Bóg daje nam krzyż – chorobę, cierpienie itp. – powinniśmy przyjąć to jako wielki dar. On dobrze wie, dlaczego powierza nam krzyż i kiedy ma nas od niego uwolnić: Pan chce od nas jedynie cierpliwości. Gospa tak o tym mówi: „Kiedy nadchodzi dar krzyża, nie jesteście gotowi na jego przyjęcie, mówicie zawsze: dlaczego spotyka to właśnie mnie, a nie kogoś innego? Gdybyście jednak zaczęli się modlić i dziękować, mówiąc: „Panie, dziękuję Ci za ten dar. Jeśli chcesz dać mi coś jeszcze, jestem gotów to przyjąć, ale proszę Cię, dodaj mi też sił do dźwigania mego krzyża cierpliwie i z miłością...” wówczas zagości w was pokój. Nie możecie sobie nawet wyobrazić, jak wielką wartość ma w Bożych oczach wasze cierpienie!” Jest bardzo ważne, by modlić się za tych, którzy nie umieją przyjąć krzyża: potrzebują oni naszych modlitw, zaś my sami, poprzez nasze życie i nasz przykład, możemy wiele sprawić. R.: W twoich Świadectwach często opowiadasz, że kiedy Matka Boża zabrała cię, by ci pokazać raj, przebyliście coś w rodzaju „przejścia”. Myślę jednak, że jeśli ofiarowujemy samych siebie i staramy się wykroczyć poza cierpienie, takie przejście dokonuje się również w naszych duszach, nieprawdaż? V: Oczywiście! Gospa powiedziała, że raj przeżywa się już tu, na ziemi, a potem jest to po prostu dalszy ciąg. „Przejście” jest jednak bardzo ważne: jeśli już tutaj przeżywam raj i odczuwam go w moim sercu, jestem gotowa umrzeć w każdej chwili, kiedy tylko Bóg mnie powoła, bez stawiania Mu żadnych warunków. Pragnie On zastać nas gotowymi każdego dnia, choć nikt nie wie, kiedy ów dzień nastąpi. „Wielkie przejście” nie jest więc niczym innym, jak nasza gotowością. Niektórzy jednak walczą z myślą o śmierci i stawiają jej opór. Dlatego Bóg, poprzez cierpienie, ofiarowuje im szansę: daje im czas i łaskę, by mogli wygrać tę wewnętrzną walkę. R: Czasem jednak zwycięża strach. V: To prawda, ale strach nie pochodzi od Boga! Gospa powiedziała kiedyś: „Jeśli odczuwacie w sercu radość, miłość, zadowolenie, oznacza to, że owe uczucia pochodzą od Boga. Jeśli jednak doznajecie niepokoju, niezadowolenia, nienawiści, napięcia, musicie wiedzieć, że pochodzą one od drugiej strony”. Dlatego powinniśmy zawsze umieć rozróżniać, i gdy tylko niepokój zacznie drążyć w naszym umyśle, sercu i duszy, musimy natychmiast odrzucić go precz. Najlepszą bronią na jego odpędzenie jest różaniec w ręku, modlitwa odmawiana z miłością. R.: W jaki sposób szatan oddziaływuje na rodziny? V: Rodziny są w niebezpieczeństwie, ponieważ brak jest w nich dialogu, modlitwy, wszystkiego! Dlatego Matka Boża pragnie, aby odnowić modlitwę w rodzinach, domaga się, aby rodzice modlili się z dziećmi, a dzieci z rodzicami, co wytrąci szatanowi broń z ręki. Modlitwa to podstawa rodziny. Gdyby rodzice mieli czas dla dzieci, wszystko byłoby w porządku, dzisiaj jednak rodzice pozostawiają dzieci samym sobie, aby mieć więcej czasu dla siebie i dla różnych głupstw, a nie rozumieją, że w taki sposób dzieci się gubią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i glupia....
ale nie gadajmy już więcej o moich poglądach religijnych bo nie o tym ten topik... koniec tematóów religijnych. bardziej mnie intersuje co tam u dziewczyn słychać, dzisiaj jak narazie żadna się nie odezwała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"...Hagioterapia (leczenie świętością) to pomoc duchowa w usuwaniu problemów duszy, często określana jako uzdrowienie wewnętrzne jest w dzisiejszym świecie coraz bardziej dostrzegalna i doceniana, jako źródło uzdrowienia również fizycznego. Ze względu na to, że hagioterapia nie jest przeznaczona wyłącznie dla wiernych, lecz także dla niechrześcijan i ateistów, można mówić o pracy nie tylko duszpasterskiej, ale i ewangelizacyjnej. Jest ona równocześnie rodzajem dialogu i działalności ekumenicznej w Kościele i w świecie. Jezus jest Zbawicielem każdego człowieka, całej historii ludzkości i wszystkich ludzi. Tak więc również i Kościół posłany został do wszystkich ludzi. Podstawy hagioterapii to zarys najważniejszych założeń metody oraz zapis świadectw jej skuteczności w leczeniu chorób ducha i uzależnień. Mamy nadzieję, że opisany sposób modlitwy, zaczerpnięty z Pisma Świętego i praktyki Kościoła, umożliwi wielu osobom otwarcie się na zbawczą moc Chrystusa. Jednym z rodzajów modlitwy leczącej ludzką duszę jest dziękowanie Bogu za wszystko. Nie jest trudno dziękować Bogu za dobro, które spotyka nas w życiu. Trudniej jest jednak dziękować za to, co złe. Dziękować Bogu za to, co negatywne, oznacza dziękować za ufność, że prowadzi to ku dobremu. Innymi słowy dziękować znaczy nie dać się zwieść siłom złym, lecz z pomocą dobra zwyciężać zło. Pewna rodzina przez trzydzieści lat modliła się o uwolnienie męża i ojca od alkoholizmu. Wówczas pewien ksiądz pouczył ich, że lepiej jest dziękować Bogu, że pozwolił na takie uzależnienie tego człowieka. Nie mogli tego pojąć. Nawet nie chcieli. Ich pierwsze pytanie brzmiało: „Czyż Bóg może czynić zło?” Ksiądz odpowiedział im pytaniem: „A jak wy sądzicie, czy Bóg może czynić zło?” Oni odrzekli: „Nie, tylko dobro”. Wtedy spytał ich: „A czy Bóg sprawuje nad wszystkim kontrolę?” Opowiedzieli: „Tak, Bóg panuje nad wszystkim w naszym życiu i nic nie dzieje się bez Niego”. Ksiądz powiedział wtedy: „A więc Bóg sprawuje kontrolę i pozwala, i daje właśnie to uzależnienie od alkoholu waszemu ojcu. Ale z całą pewnością On to daje dla dobra, a nie dla zła. Więc za to dobro dziękujcie Bogu”. Odparli, że nie rozumieją nadal, ale ponieważ nie pozostaje im nic innego, spróbują. Całe niedzielne popołudnie dziękowali Bogu, że dał im takiego ojca, który pije, który znęca się nad nimi, który ich nie rozumie, który zniszczył rodzinę swoim alkoholizmem, agresją i przemocą. Nie minął nawet tydzień i ojciec zupełnie przestał pić. Czym jest choroba duchowa? Centralnym pojęciem dla zdrowia jest „życie”. Człowiek jest duchowo chory, jeżeli coś zagraża jego życiu duchowemu, lub kiedy chore są jego duchowe organy i zniszczona zostaje któraś z jego cnót. Jest zdrowy, jeśli jest dobry, a chory – jeśli jest zły. Kiedy kocha, jest zdrowy, a kiedy nienawidzi, jest chory. Człowiek lojalny jest zdrowy, zdrajca to chory. Odważny jest człowiekiem zdrowym, chorym jest tchórz. Umiarkowanie to duchowe zdrowie, a nieumiarkowanie to choroba. Stanem zdrowia jest zaufanie, nieufność i strach są chorobami. Zdrowiem ducha jest sprawiedliwość, a niesprawiedliwość jego chorobą. Nałogi, grzechy, uzależnienia, rezygnacja, depresja i skłonności samobójcze to choroby ducha. Gdzie one powstają? Jakie są przyczyny ich schorzeń? Głównie to zło, żądza i urazy...." http://www.medjugorje.org.pl/forum/viewtopic.php?t=66 lecę teraz do kościoła trzeba mieć pozytywne nastawienie penie że zmiany nia nastąpia od razu ale stopniowo i tzeba sie pozbyć tych negatywnych najlepiej przez afirmacje w stopce mam jedną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i glupia....
merkaba -daj se siana i tak tego nie przeczytam... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lekkostarsza
mialam podobnie, ojciec szukal tylko pretekstu zeby sie napic a ze nie potrzebowal wiele to szybko był juz pijany.. mama oczywiscie zaczynala swoje rozmowy - zawsze odwaznie jak ojciec pijany co oczywiscie on mial gdzies a tylko awantura sie wywiazywala, mam szrame na plecach jak mnie pchnał na szybe, mama miala siniaki na rekach, bil sie nieraz z bratem, wiazalismy go sznurkami..... tracil prace, jezdzil po pijaku, szukalismy go po izbach.. nigdy nie było wiadomo jaki wroci, nawet w swieta.. a na zewnatrz wzorowa rodzina, corka w liceum, syn na studiach, pracuje, zadbany czysty dom, mama usmiechnieta.... horror psychiczny odbywal sie 4 scianach! swieta, nie swieta, sylwestry, imieniny, urodziny... po jakims czasie zaczelam go tak bardzo unikac i unikac rozmow z nim jak byl nawet trzezwy ze zostalo mi to do tej pory, mineło 10 lat od tamtego czasu, ojciec po chorobie jest na rencie i juz nie pije, niby jest normalnie ale ja nie umiem z nim rozmawiac, jestesmy jak obcy mieszkajacy w jednym domu! wszystko co bylo w przeszlosci zostawilo mi w glowie niezla miazge. nie umiem zbudowac normalnego zwiazku, nigdy w nim nie bylam.. mam przyjaciol, ktorzy wszystko wiedza i mnie nie potepiaja, dopiero jak sie jest starszym to wiesz ze to co sie dzialo nie bylo twoja wina ale ojca, ze to nie wstyd powiedziec o tym co sie dzieje, ze to nie ty pijesz i robisz awantury, ze to nie ty sie zataczasz... to ON i to on powinien sie wstydzic. teraz to wiem, nie mam tajemnic przed swoimi przyjaicolmi i oni tez nie maja... ale jak mialam 15 lat i ojciec przyszedl na wywiadowke pijany az spadl ze stołka nie bylo mi do smiechu.... a do tego bylam szara mycha, w starych ciuchach, niemodnych okularach, nie mialam kasy na wyjazdy, na wyjscia, na basen nawet.... wegetowalam, do momentu az sama zaczelam zarabiac. Nikt mnie nie chcial, facec olewali, w domu dramat... ogolnie dziwie sie ze oprocz tego ze nie umiem zbudowac zadnego zwiazku jestem w miare normalna, ze poptafilam sie przez te kilka lat wybic ponad to co mialam, marzy mi sie tylko jeszcze mieszkanie wlasne, ale doprowadze do tego... az jak to teraz napisalam nie wiem czemu bylam taka silna, powinnam isc w slady tatusia... a do mamy zawsze mialam pretensje ze sie z nim nie rozstala jak byla młoda, slyszalam tylko ze sama sobie nie pordzi, ale tak jest najlatwiej mowic zamiast wziasc zycie w swoje rece jak jeszcze byl na to czas. a koscioł ? po biezmowaniu jestem tam tylko na sluby , chrzciny i pogrzeby. a wigilia ? jest jakas bezemocji, smutna i dziwna - nigdy nie lubilam. glowa do gory bylam kiedys taka jak ty i dalam rade :-0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda i glupia....
''ale jak mialam 15 lat i ojciec przyszedl na wywiadowke pijany az spadl ze stołka nie bylo mi do smiechu....'' - ja miałam podobnie, tyle ze moj ojciec z krzesła nie spadł dwa razy pod rząd z jakieś pól roku temu. Przez jakieś dwa tygonie słowem się do niego nie odezwałam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ania03866563
wiesz rozumiem Cie doskonale...oi rodzice bardzo czesto sie kloca i czasami naprawde ojciec podnosil reke na mame:(wtedy cala noc niespalam bo balama sie ze moze zrobic jej krzywde:(wiem jak to jest...tylko ze moj tata nie jest alkocholikiem..tzn lubi wypic ale od czasu do czasu...;/wigilia wczoraj byla beznadziejna...taka odtswiona szopka;/w dadatku mam bardzo duzy swoj problem....wiesz...od 3 lat zmagam sie z tradzikiem i jakos niemoge sie go pozbyc...czesto placze,i jestem zalamana;/jedyne co mnie pociesza to to zee moge liczyc przedewszystkim na meme...a na tate no to finansowe...bo kasy na leczenie mojej buzki idzie naprawde sporo;/takze uwierz ze nie tyulko ty oprocz tego ze masz pieklo w domu to jeszce zmagasz sie ze swoimi starsznymi problemami;/ja zamknelam sie w sobie;/zadko wychodze z domu;/ciagle tylko robie cos kolo swojej buzi:(niemam wielu przyjaciol, ani znajomych..nawet niemam skim spedzc sylwestra jestem z tym wszytskim sama jak palec:(i wierz mi ze nie ma chyba dnia zebym o tym wsyztskim nie myslala:(bardszo jestem umeczona psychicznie;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×