Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Młoda kobietaaaa

Co zrobić w takiej sytuacji, pomóżcie...

Polecane posty

Gość Młoda kobietaaaa

Witajcie, Piszę, bo mam kotłowaninę myśli. Może zacznę od tego, mam 26 lat, od 2,5 roku jestem mężatką. Męża mam wspaniałego i mamy też kochanego synka - rocznego:) Tuż po studiach (3 lata temu) rozpoczęłam pracę. Pracuję w dwu miejscach. W obu tych miejscach pracuję z pewnym facetem, żonatym, jak się okazało, chodziłam do szkoły z jego młodszymi braćmi. Mężczyzna ten od początku był dla mnie bardzo miły i życzliwy, a wiadomo, jakie to jest ważne na początku, jak człowiek zaczyna gdzieś pracować, pracowaliśmy przy tych samych projektach. Nasz kontakt jednak był życzliwy, sympatyczny i tyle. Później, za jakiś czas miałam przerwę - byłam na macierzyńskim. Nie mieliśmy wówczas ze sobą kontaktu żadnego. W pierwszym dniu po powrocie do pracy spotkałam go, przywitał mnie bardzo życzliwie. Okazało się jednak, że nie pracujemy już razem w tych samych projektach. Powiedział, że jest mu z tego powodu bardzo przykro, że chciał ze mną pracować. Przez pierwszy miesiąc od mojego powrotu wszystko toczyło się wg nowych zasad i nage po miesiącu, gdy byłam w drodze do pracy, otrzymuję tel. od tego faceta, że udało mu się załatwić, żeby wszystko wróciło na dawne tory i że pracujemy znów razem. Jak przyszłam do pracy, od razu poszłam do dyrektora zapytać co się dzieje, a ten potwierdził, że jak najbardziej jest to prawda, że tamten gość o to prosił i o ile ja się zgadzam to wszystko wraca na dawne tory. (W drugiej pracy pracujemy ze sobą cały czas). Lubię tego faceta, to dobry, miły człowiek, bardzo dobry fachowiec. Zauważyłam jednak, że zaczęliśmy się do siebie zbliżać, że zaczął się o mnie troszczyć itd. Boję się, czy to nie podąża w jakimś złym kierunku. Przyznam, że nie umiem poznać, czy jest to nadal tylko przyjaźń, czy coś więcej... NIe wiem co robić. Bardzo kocham męża.. Chcę być w porządku zarówno wobec siebie, męża, jak i tego faceta. Być może mam jakieś urojenia, ale mam wrażenie, że pod względem duchowym zdążam do jakiegoś trójkąta, co w tej sytuacji zrobić????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdsadsadsa
męża mam wspaniałego... heh...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młoda kobietaaaa
To akurat jest prawda. Pytam, bo sytuacja, w której jestem jest dość dziwna. Gdybym męża nie kochała i nie uważała go za wspaniałego faceta, to chyba nie rozmyślałabym nad tym w jaki sposób chronić swój związek. Boję się psychicznej bliskości z innym facetem i nie wiem jak się przed tym bronić. Nie wiem, czy tylko mi się to przydarza??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli masz wspaniałego męża to nigdy o tym nie zapominaj. Nie niszcz tego co jest między wami. Pamiętaj, że cała ta sytuacja jest w Twoich rękach. To Ty możesz wykonać krok na przód i doprowadzić do nawiązania romansu. Ty również możesz zrobić krok wstecz i dać koledze wyraźnie do zrozumienia, że lojalność, szczerość i miłość w Twoim małżeństwie są priorytetem i chcesz je pielęgnować. Jeżeli zaś będziesz stała w miejscu to gwarantuję Ci, że kolega będzie powolutku, sukcesywnie się do Ciebie zbliżał (jeśli mu rzecz jasna na Tobie zależy). Proponuję podjąć męską decyzję. Zastanowić się nad tym co dla Ciebie jest ważniejsze, mąż i rodzina i czy rozkminienie romansu. Jeżeli zaczynasz coś czuć do tamtego mężczyzny to zastrzymaj się na moment i wyobraź sobie taką samą sytuację ale w odniesieniu do męża. Gdyby on miał taką koleżankę i znajomość z koleżanką dążyła by w kierunku romansu to jak Ty byś się czuła? Teraz wiesz jak mężowi byłoby przykro gdyby dowiedział się o wszystkim? Warto więc smucić bliskich? Życzę mądrej decyzji:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ereree
Myśląc o innym facecie w pobliżu już w pewnym sensie zdradzasz. To tylko już krok od potajemnych spotykań i zdrady. Mam nadzieję, że twój mąż też sobie na boku znajdzie kochankę. Związek się rozpadnie w końcu, rodziny już nie będzie i po kłopocie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młoda kobietaaaa
Kotta, dzięki za przemyślaną wypowiedź. Dzięki... erere, łatwo widzieć wszystko w bieli i czerni, ale to nie jest takie proste. Łatwo też wydawać wyroki o innych ludziach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ljksfjdgf
Możesz jakoś trzymać się na dystans choć wiem, że łatwo nie jest. A nie zauważyłaś jak na Ciebie patrzy, czy widać że mu się podobasz?, bo to jednak widać. A może bardzo lubi z Tobą pracować, a z innymi niekoniecznie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młoda kobietaaaa
Wiesz..., piknęło mnie kiedyś, być może w całkiem niewinnej sytuacji, kiedy mieliśmy razem być na służbowej kolacji. W ostatniej chwili okazało się, że on nie może być tam, ze strony naszej firmy na kolacji miałam być tylko ja. Piknęło mnie, kiedy mówił o tym. NIe powiedział, że jest mu przykro, że sama będę reprezentować naszą wspólną sprawę. W ogóle tego tematu nie potuszył. Powiedział jedynie - szkoda, że mnie tam nie będzie, bo nie chcę, żebyś sama wracała w nocy... Trochę mnie zamurowało, podziękowałam za troskę, ale powiedziałam, że ja już naprawdę jestem dorosła. Od tego czasu zaczęłam przyglądać się pewnym sprawom. Zaczęłam się zastanawiać, że to może nie przypadek, że kiedy ja zostaję dłużej w pracy to i on nieraz zostaje. Poprostu zauważyłam, ze chyba wcześniej nie widziałam pewnych oczywistości... Co do wzroku, przyznam, że staram się nie zauważać, poza tym do niedawna nie przychodziło mi nic do głowy,... przecież on ma żonę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młoda kobietaaaa
Co do dystansu, nie jest łatwo. Jestem osobą komunikatywną, otwartą. Widuję się z nim codziennie. Pracuje się nam naprawdę dobrze. Chciałabym całkowicie wyjaśnić sprawę osobistą, nie psując równocześnie stosunków w pracy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie rozumiem jak można
spieprzyc udany związek na własne życzenie. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młoda kobietaaaa
Ja właśnie nie chcę czegoś spieprzyć. Przecież to, że widzę, że coś się zaczyna dziać, to nie znaczy, że zdradzam, czy oszukuję męża. Czuję, że dzieje się coś, że coś dzieje się inaczej niż do tej pory. Gdybym miała pewność, że nie jest to jakieś złudzenie, to może bym się zwolniła, ale obecnie, teraz byłoby to jakieś wariactwo... Na dowód tego, że nie przyświecały mi nigdy jakieś głupie myśli, przedstawiłam tego faceta mojemu mężowi. Wiele razy opowiadałam o naszej wspólnej pracy. Odnoszę wrażenie, że jest inaczej niż przed tym, jak odeszłam na macierzyński, a to, ze mnie to niepokoi, że o tym myślę, to nie znaczy od razu, ze zdradzam, ze mam ochotę na romans.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ljksfjdgf
Hmm możliwe, że on się Tobą zafascynował, tylko niekoniecznie od razu chce wdać się z Tobą w romans. Takich zauroczeń w życiu się nie uniknie, to jest silniejsze od człowieka, tylko o o sile charakteru i klasie człowiek świadczy to, czy przerodzi się to w romans, czy też nie, a często sie nie przeradza, na szczęście... Puki Ci wprost nie proponuje spotkań, nie prawi kompletów co krok, nie próbuje się do Ciebie zbliżyć a jakikolwiek sposób, to na prawdę może być tylko zwykła ludzka życzliwość, sympatia, może i trochę za bardzo okazywana, ale tylko sympatia którą obdarza się różne osoby...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kolejny "sztuczny problem"... niezrozumialy dla mnie. kochasz meza.. ok , pieknie.. pracujesz z mezczyznami- jak wiekszosc z nas... i zaczynasz panikowac , bo ktos jest dla ciebie mily? wydaje mi sie,że sma siebie nie znasz i boisz sie swoich reakcji... nie przesadzaj...pozdrawiam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ljksfjdgf
Miałam poniekąd sytuację podobną, tylko było o tyle gorzej, że on był moim szefem, miał żonę, ja jeszcze nie miałam męża, ale już planowaliśmy ślub. Facet od początku wydawał w stosunku do mnie bardziej życzliwy niż do innych, tylko mi proponował podwiezienie po pracy, a wiedział, że nie mieszkam w przeciwnym kierunku niż on. Na szczęście to człowiek z dużą klasą, więc wszystko bylo takie delikatne i żadnych propozycji wprost, a jednak czułam, że "lubi" mnie bardziej, niż choćby moją koleżankę w pracy. Przez jakieś 2 miesiące było niezręcznie, jak np. zostawaliśmy przez chwilę, dłuższą czy krótszą sami w pokoju. Myślałam już o zmianie pracy choć bardzo nie chciałam, ale na szczęście umiał to jakoś zwalczyć na tyle w sobie, że nic się nie zdarzyło między nami. Dodam, że on mnie w pewnym stopniu też fascynował...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziewczyny, ale wy sie czasami same nakrecacie.... nie dokladajcie sobie calej ideologii do tego,że mezczyzna potrafibyc mily wobec kobiety... ja wiem,ze mamy taką nature... lubimy sobie troszke dodać ale ta ostatnia historia z szefem, który z zyczliwosci podwozi pracownce do domu... echhh ...nie rozumiem... :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
".Zawsze otaczaj najwyższym szacunkiem kobietę... ...a naiwnie uwierzy w Twe szczere intencje." to cytat z czyjejś stopki, zgadzam się z tym... myslę, że trzeba być naiwnie głupim, żeby wierzyć w szczerość nawet jeśli to jest prawdziwa szczerość.. jak facetom odpierdala na głowę wygląd kobiety to automatycznie zaczynają sie tak zachowywać..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młoda kobietaaaa
ljksfjdgf, cieszę się, ze u Ciebie się ułożyło, szczególnie, że sytuacja, w której był to szef, była faktycznie niezręczna... Wiesz, myślę, ze ten facet, z którym mam do czynienia ma dużo klasy. Nigdy wprost niczego "zdrożnego" nie proponował, ale myślę, że gdyby to proponował wprost, to świadczyłoby o tym, że albo daję mu wyraźny znak ku temu, albo, że jest chamem... Nie wiem, być może to tylko zwykła sympatia, może faktycznie przesadzam, tak jak pisze Modliszka. Pamiętam też taką dziwną sytuację, kiedy miałam wychodzić z pracy, byłam już na korytarzu, a on stał i rozmawiał jeszcze z jednym kolegą. Na mój widok powiedział coś takiego: " To co Madziu, idziemy do domu??.... tzn. każde z nas do swojego??" Zabrzmiało to humorystycznie, tamten kolega dziwnie spojrzał, no ale nic. Ten kolega zapytał, czy poczekam, aż się spakuje, na co powiedziałam, ze tak, no bo też co miałam powiedzieć..., nie??, wolę jechać sama?? Ojej, może wymyślam, nie wiem. Betty, cytat faktycznie dobry:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość -------------xyz--------------
Młoda kobietoooo może ten facet traktuje Cię jakoś tak po bratersku. Pisałaś, że chodziłaś do szkoły z jego braćmi. Znaliście się wtedy? Jeśli tak, to może on Cię traktuje jak siostrę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Młoda kobietaaaa
Do XYZ. Raczej, to by ten facet traktował mnie "po bratersku" nie wchodzi w grę, chyba, że takowe uczucia wzbudzałaby w nim każda kobieta. Chodziłam do szkoły z jego młodszymi braćmi, to fakt, ale nie znałam go. W latach szkolnych 7 lat różnicy wieku to przepaść. Poznaliśmy się w pracy, miałam wówczas 24 lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tak na marginesie chcę zapytać
czy ten kolega i Twój mąż są fizycznie podobni, czy zupełnie różni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Coż, młoda jesteś na najlepszej drodze do zdrady. Myśli się już pojawiły a co myślisz dalej będzie ja się będziesz dalej wystawiała na pokusę, że może znikną? Chyba wręcz odwrotnie, będziesz brnąć dalej aż w końcu stanie się to czego tak pragniesz mysląc o tym. Zawsze się wam wydaje, że możecie wszystko przerwać w dowolnej chwili ale to jest zupełna nieprawda. Psychologia kobiety jest taka, że ona najpierw nawiazuje wiez emocjonalna a sama zdrada jest juz tylko nastepstwem. A skoro widzi, że się tak dzieje a chce dalej utrzymać swoją rodzinę, to po co tak robi? Przecież ma rozum, widzi i czuje. No ale pokusa ciągnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
po prostu nie reaguj na jego gesty, słowa czy cokolwiek, co będzie podszyte wg twojej intuicji, złymi intencjami... i tyle. jeśli nie dasz się wciągnąć w tę grę to wszystko będzie ok. jeśli rzeczywiście dobrze wspominasz waszą współpracę to pracuj z nim nadal, ale bądź twarda - żadne masaże karku, odbieganie tematem na sferę rodzinną i - szczególnie nieudane - małżeństwo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×