Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Agnieszkatkg

Rozwodzę się i boję się przyszłości

Polecane posty

Gość Agnieszkatkg

Nie bardzo wiem, co teraz. Po kilku latach małżeństwa zostaję sama. A w zasadzie nie sama, bo z małym, chorym na autyzm dzieckiem. Mąż znudził się nami. Przerosło go "takie " życie. Jesteśmy w trakcie przeciągającego się rozwodu - podczas ktorego mąż konsekwentnie kwestionował prowadzenie się moje ( typu niepracujący tłusty pasożyt ) i chorobę dziecka ( matka wymyśliła sobie autyzm żeby siedzieć w domu ). Rozwodu tak łatwo by nie dostał ( bo dziecko ) zatem postanowił sprawę przyśpieszyć i wyprowadził się. Zostawił mnie, nas. Jestem bez pracy ( jak mam iść do pracy, skoro terapia dziecka, którą tylko ja się zajmuję jest w godzinach okołopołudniowych, 4 dni w tygodniu, po kilka godzin, trzeba syna zaprowadzić, poczekać, odprowadzić ) , bez mieszkania ( te jest wynajete, zapłacone do końca miesiąca ) , bez żadnych środkow do życia ( nie mam jeszcze rozwodu więc i zasądzonych alimentów, on mi proponuje 400 zł bo na papierze zarabia 2000 netto ). Nie wiem, z czego będziemy żyli, gdzie i za co mieszkali. Po rozwodzie dostanę świadczenie pielęgnacyjne i dodatki, jakieś 650 zł. Plus alimenty + 1050 zł. Samo mieszkanie ( wynajem ) kosztuje z oplatami 1100 zł. Męza nie interesuje, za co kupię jedzenie, chemię, jakieś ubrania, jak zapłacę za terapię, za kolejne rzeczy do terapii. Boję się przyszlości, której nie znam : dni i nocy, wypełnionych tylko dzieckiem. Boję się , że jak maly będzie chory ( a jest chory co dwa tygodnie ) to nawet nie będę miała z kim go zostawić wychodząc na zakupy ( teściowie są przeciwko mnie, nie mamy żadnego kontaktu, żresztą oni tez, mimo wielu ząswiadczeń lekarskich uwazają, że "autyzm dziecka to moja wina i mój wymysł ) moi rodzice mieszkają daleko stąd, zreszta do nich z dzieckiem wrocić nie mogę. Syna nawet na chwilę nie mogę samego zostawić, zresztą on nie zostanie z kimś obcym. tak się boję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ..............l
jask latwo zapomnial, co slubowal na dobre i na zle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
może zamiast pacić za kosztowną rehabilitacje, sama naucz się i ćwicz z dzieckiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smuuteczek
Niedawno miałam podobne dylematy......też mam niepełnosprawne dzieci(dwoje)chorujących na astmę.Jakoś się poukładało wszystko....nie było lekko!Teraz mąż chciałby wrócić,ale nie da się posklejać tego co zepsuł:( życie czasem stawia przed nami trudne wyzwania.....musisz być silna ze względu na to dziecko,dla którego jesteś wszystkim!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość znafcaz
powiedz mu że mógł się lepiej przyłożyć jak dziecko robił ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszkatkg
Jasne, a ty zamiast chodzić do dentysty sama zalecz sobie zęby, zamiast chodzić do ginekologa sama się zbadaj itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i tak bywa
dlaczego nazywa Cię tłustą... nie zrzuciłaś wagi po dziecku, nie dbasz o siebie??? sorki za te pytania, ale czasami widzę, że mamuśki chorych dzieci zatracają się w tych chorobach i same przestają o siebie dbać to nie tłumaczy facetów, ale świadczy też o kobiecie zdecydowaliście się na dziecko bez kasy, bez mieszkania, to wpadka??? czy chcieliście tego dziecka? może on nigdy Cię nie kochał, a dziecko jest dla niego strasznym ciężarem i sznurem... ale połacić będzie wspominałaś, że na papierze ma 2000... to znaczy, że pracuje też na czarno, to zgłosisz w sądzie jeżeli nawet on się uchyla, to wystrasz dziada, że składasz papiery, by płacili jego rodzice lub dziadkowie... mają Ciebie i dziecko w dupie nie musisz się patyczkować i udawać dobrą synową

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smuuteczek
Agnieszko,jedyna rada to nie wybiegaj myślą daleko w przód żyj tym co jest dzisiaj....mnie to pomogło,bo nie zamartwiałam sie co będzie za tydzień ,miesiąc,kombinowałam tylko jak przeżyję bez niego dzisiaj....było trudno ale z każdym dniem stawałam się silniejsza,aż w końcu nauczyłam się żyć od nowa...:(Tobie też się uda!Czy masz rodzinę?Możesz liczyć na czyjeś wsparcie? Mnie bardzo pomogły prawie dorosłe dzieci....to one były oparciem dla mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość byłam żoną byłam kochanką
Najlepiej idź do dobrego adwokata i przedstaw sytuację. Jak ma byc rozwód to z orzekaniem jego winy, bedziesz mogla wtedy łatwiej uzyskac alimenty równiez na siebie, nie tylko na dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smuuteczek
A jeśli chodzi o alimenty to nie wykpi się tak łatewo....musisz zasięgnąć porady prawnika,za darmo dyżuruje prawnik w każdym MOPR idź tam z prośbą o pomoc,pomogą ci też ludzie z PEFRONU NAPRAWDĘ,to nie wstyd prosić o pomoc w twojej sytuacji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×